Kiedy tracisz dziecko - Temat zbiorczy
#1
Cytat:[autor cytatu=smallbirdstudios.com]

KIEDY TRACISZ DZIECKO

Nie wiesz, czego się spodziewać.

Ludzie otaczają cię. Na kilka tygodni. Upewniają się, że nie zamierzasz się zabić, odmówić wstawania z łóżka, lub zacząć kołysać lalkę jak szalona kobieta o której usłyszeli od znajomego.

Otrzymasz wiele sympatycznych kartek, jednoznacznie napisanych i przeznaczonych do do wysłania aby pocieszyć córkę, która traci ojca. Nie odwrotnie.

Będziesz otrzymywać darmowe mleko dla niemowląt pocztą. Przez wiele miesięcy i miesięcy.

I bezpłatne czasopisma dla dzieci. I darmowe kupony dla dzieci.

Potajemnie zazdrościsz każdej ciężarnej kobiecie. Ale nie bez cienia winy, ponieważ wiesz aż za dobrze, że może być tą jedną na cztery- oczekuje swojego tęczowego dziecka.

Wydaje się, że cały świat spodziewa się dziecka.

Masz rzeczy dla dziecka w domu. Bo nigdy nie wyobrażałaś sobie, że nie będzie to potrzebne.

Czujesz się wstrząśnięta. W sklepie spożywczym. Na przyjęciu urodzinowym. Przy stole. Na Boże Narodzenie. Gdy prowadzisz.

Dziecko, którego nigdy nie znałaś, ale jego strata zmieniła każdą część Twojego życia. Każdą. Jedną. Część.

Na zawsze.

Widzisz ubranka dla dzieci i czujesz łzy w oczach.

Stajesz się chora i zmęczona płaczem. Nigdy nie wiedziałaś, że można płakać tak dużo.

Zaczynasz czuć się zła na Boga. Zła na siebie. Po prostu zła.

Przysięgłabyś, że możesz poczuć kopniaki, ale ono odeszło. Nazywają to fantomowymi kopniakami. Ja nazywam je bolesnymi, wszystkimi rodzajami bólu. Ale słodkimi również.

Wiesz, albo masz silne poczucie, że wiesz jak Twoje dziecko by wyglądało i jakie by było. Widzisz dziecko w sklepie, albo na ulicy. Kolor włosów, dołeczki, uśmiech, osobowość i nagle przypominają o Twoim dziecku. I tęsknisz za swoim dzieckiem jeszcze bardziej. Jeśli to w ogóle możliwe.

Twoje konto w Baby R \'Us jest wciąż aktywne. Na ich stronie nie ma przycisku ?usuń konto?. Ludzie z Baby R \'Us nie robią pieniędzy na ludziach takich jak my. Więc po co mieliby się martwić, prawda? Musisz dzwonić do nich, błagać ich by usunęli Twoje wkurzające konto, ponieważ nie będzie żadnego ?Baby Shower?. Jest krępująca cisza. Jest smutek. Nie będzie żadnego dziecka.

Dostajesz rachunki szpitalne około 3-4 miesięcy po tym jak pochowałeś swoje dziecko. Musisz płacić za dziecko, z którym przyjechałaś, ale nigdy nie zabrałaś Go do domu.

Znajdujesz ten moment szczęścia w życiu po raz pierwszy, ale poczucie winy niszczy to prawie natychmiast.

Pamiętasz rozmiar trumny. Wielkość parceli. Twarz przedsiębiorcy pogrzebowego. Wyraz twarzy tych, którzy byli obecni na pogrzebie. Uczucie surowego bólu, jakby twoja klatka piersiowa dosłownie została rozerwany.

Jakoś przekonujesz siebie, że zasługujesz na szczęście. Ponieważ naprawdę tak jest. Ale w najszczęśliwszym, najczystszym momencie, jest wciąż ta dziura którą tylko ono mogło zapełnić.

Ludzie porównują Twój ból do ich własnego bólu. Strata ich babki, męża, ich zawiedzione małżeństwo, buntowniczy nastolatkowie. Jakoś to porównywanie pozostawia Cię osamotnioną . Jeśli oni mogą porównywać swoją bolesną sytuację do straty Twojego DZIECKA, najwyraźniej nigdy tego nie pojmą. Dzieci nie powinny umierać. Koniec historii.

Straciłaś sen. Niemal jakbyś wyobraziła już sobie całe Jego życie. A Jego imię staje się odległym wspomnieniem na ustach innych.

To niezręczne gdy rozmawiasz o swoim dziecku w tłumie. Nikt nie wie czy płakać, oddalić się albo udawać, że nigdy nie miałaś go albo jej.

Tracisz przyjaciół. Znajdujesz nowych.
Nie możesz uwierzyć, że kobiety faktycznie przeżywały to i nigdy o tym nie wiedziałaś. W każdym razie niespecjalnie.
Zrobiłabyś cokolwiek dla jeszcze jednej minuty ze swoim dzieckiem.
Płaczesz gdy inni wychowują swoje dziecko, nie tyle bo to boli, ale przede wszystkim dlatego, że to taki cenny i rzadki dar.
Pragniesz przycisku przewijania do tyłu, nawet po wielu, wielu etapach akceptacji.
Chcesz wiedzieć co poszło nie tak i dlaczego?

Zaczynasz bardziej doceniać momenty w życiu, które sprawiają że się śmiejesz.. śmiejesz się głośniej i kochasz silniej.
Wiesz, że możesz umierać zgorzkniały, albo umierać wdzięczny. Nie ma nic pomiędzy.
Ty nigdy, przenigdy nie przebolejesz straty swojego dziecka. Tego oczekiwanego, wymodlonego, wystaranego i kochanego za tygodnie i miesiące kiedy było z Tobą.
Uczysz się znosić ból.
Mimo to cieszysz się, że było.

Źródło: http://smallbirdstudios.com/2012/02/05/w...se-a-baby/

Moim zdaniem trafne w 100%, choć wiadomo, że niektóre rzeczy (np opłaty za szpital) to nie nasze realia. Jakby ktoś znalazł błędy w tłumaczeniu to dajcie znać, poprawię.
Odpowiedz
#2
Tracisz przyjaciół. Znajdujesz nowych.
Nie możesz uwierzyć, że kobiety faktycznie przeżywały to i nigdy o tym nie wiedziałeś.[tu powinno byc nie wiedziałaś jeśli się nie myle]mały bład ale trafny i prawdziwy tekst sam w sobie.Przeczytałam i smutno mi się zrobiło.
Odpowiedz
#3
Racja, poprawiłam.
Odpowiedz
#4
Czytałam to wczoraj na fb. Są zdania, które mogłabym żywcem przepisać i podpisać się pod nimi swoim imieniem.

I tak sobie wczoraj pomyślałam, jak dobrze, że tutaj trafiłam, że to forum znowu działa, bo nigdzie nie czułam się tak zrozumianą i wysłuchaną.
Odpowiedz
#5
Wiesz, że możesz umierać zgorzkniały, albo umierać wdzięczny.

W tym fragmencie chyba też powinien być rodzaj żeński?


Czytam i czytam. Jakoś się odnajduję. Jakoś. I \"cieszę się\", naprawdę, że straciłam swoje dziecko w 5tc. :roll:
Odpowiedz
#6
Takie prawdziwe..
Odpowiedz
#7
tak bardzo trafne... pod większością tak jak większość z was mogłabym się podpisać... cieszę się że forum znów działa bo już nadzieję straciłam że to miejsce znów ruszy bo choć odwiedziłam inne fora to nie czułam się nigdzie tak jak tu...
Odpowiedz
#8
to forum jest inne niż poprzednie na które wchodziłam wiem że jestem tu rozumiana bo fakt straciłam nadzieje ze ktos mnie jeszcze zrozumie.a pod tym tekstem tez moge sie podpisac dwoma rękami.
Odpowiedz
#9
mam wrażenie ż ena innych forach są podstawieni ludzie bo nigdzie nie ma takiego zrozumienia jak tu, nie ma takich wspamnialych dziewczyn ktore pomimo tego co kazda z nas przeszla potrafia nawzajem sobie dawac otuchę...
Odpowiedz
#10
AniaBiPi wiem doskonale o czym mówisz.
I choć nigdy nie ośmielę się nikomu powiedzieć \"ciesz sie, ze nie stało sie to pózniej\" to sama sobie to powtarzam...
Odpowiedz
#11
To prawda... to jedyne takie forum... na żadnym wcześniej ani żadnym później nie zagrzałam miejsca dłużej niż tydzień-dwa... a to forum jest moim nałogiem od niemal 3,5 roku...
i to właśnie tu znalazłam i nadal znajduję zrozumienie i wsparcie - które pozwala się podnieść... i żyć z tym co mi życie przygotowało do udźwignięcia...
Odpowiedz
#12
Nam aniołkowym mausiom zycie daje popalić jak nikomu innemu.Fakt zauważyłam ze tu jest wiele zrozumienia non stop tu zaglądam bo tu czuje ukojenie mojego bólu jaki czuje po stracie synka.na innych forach tego niema wchodziłam na wiele forów i nie bardzo jest o czym pisac tam.Wiem mimo to ze nasze aniołki są i patrzą na swoje mamusie.Takie kobiety jak my umieja sie zrozumiec i nawzajem pocieszyc.
Odpowiedz
#13
Myślę, że to dlatego, że to forum specjalnie dla nas. Nie tylko dział, gdzieś na końcu, po całej liście działów dla mam, ciężarnych, starających się itd.A tu najważniejszy jest ten dział o stracie. I jesteśmy tu u siebie, a nie \"bo wypada im zrobić też jakieś miejsce\". I rozmawiamy między sobą, wiedząc że spotkamy tu takie jak my, że znajdziemy zrozumienie. Że raczej nie zajrzy tu przy okazji jakaś szczęśliwa mama, tak zajrzeć po prostu co to za dział właściwie i napisać nam, jak to jej przykro bo ona ma tak cudowne dzieci, że nie wyobraża sobie je stracić...
Odpowiedz
#14
Ja kiedys myslałam że mnie to nie spotka ale to żle tak myślec i oceniac.Niewiadomo co nas w życiu spotka .Ja zostałam aniołkowa mama nie ze swojego wyboru.Ciesze sie ze sa tu mamy takie jak ja które zrozumieją mój ból i że można liczyc na ich wsparcie.oby jak najdłóżej.
Odpowiedz
#15
\"Czujesz się wstrząśnięta. W sklepie spożywczym. Na przyjęciu urodzinowym. Przy stole. Na Boże Narodzenie. Gdy prowadzisz.\"

To najbardziej o mnie. I czułam się wstrząśnięta tym, że można być tak permanentnie wstrząśniętą.


AniaPiBi, Aniela81 A ja jednak nie jestem normalna - ja nadal żałuję każdego dnia ciąży, którego nam zabrakło, nadal mi żal że tak szybko odszedł. Zwłaszcza z perspektywy dzisiejszej, kiedy wiem jak dobrym czasem może być ciąża w dalszych jej etapach.
Odpowiedz
#16
Mi tak jak Marcie, szkoda każdego dnia którego nam zabrakło... Jeszcze trochę i zupełnie inaczej mogłoby wyglądać nasze pożegnanie...
Odpowiedz
#17
Cytat:[autor cytatu=Snopka]
Mi tak jak Marcie, szkoda każdego dnia którego nam zabrakło... Jeszcze trochę i zupełnie inaczej mogłoby wyglądać nasze pożegnanie...

Mi również. Żałuję, że nie poznałam Jego twarzy, oczu, włosów. Żeby móc zamknąć oczy i mieć Go przed nimi.
Odpowiedz
#18
Ja się mogę podpisać pod całym tekstem, ale na tę chwilę, kiedy już minęło tyle czasu, najlepiej to co się dzieje oddaje to zdanie:
\"Ale w najszczęśliwszym, najczystszym momencie, jest wciąż ta dziura którą tylko ono mogło zapełnić.\"
Odpowiedz
#19
Pamiętasz rozmiar trumny. Wielkość parceli. Twarz przedsiębiorcy pogrzebowego. Wyraz twarzy tych, którzy byli obecni na pogrzebie. Uczucie surowego bólu, jakby twoja klatka piersiowa dosłownie została rozerwany.
powinno być rozerwana .mały przeoczony bład ale ten fragment moge przypisać męzowi bo byłam tylko na pogrzebie po szpitalu.On go ubierał z moją mama ja tylko widziałam ubranko przed .Serce sie kraja jak o tym pomysle.mój Emanuelek [*]
Odpowiedz
#20
I zadziwiające jest, że choć człowiek był w potężnym szoku, tak wiele pamięta. Ja wciąż umiem odtworzyć ciąg zdarzeń.
Odpowiedz
#21
Masaiimara widzisz ja myśle odwrotnie, ze to ze mną jest coś nie tak.
Odpowiedz
#22
Cytat:[autor cytatu=aniela_81]
Masaiimara widzisz ja myśle odwrotnie, ze to ze mną jest coś nie tak.
a ja sobie myślę, że wszystkie jesteśmy normalne Big Grin
Ja się \"cieszę\", bo potem to już sobie zupełnie nie wyobrażam :roll: tak jest \"łatwiej\". Mogę znaleźć tysiące \"pocieszeń\", dlaczego tak się stało, jak się stało, mogę zwalić na naturę Wink
Odpowiedz
#23
Potajemnie zazdrościsz każdej ciężarnej kobiecie. Ale nie bez cienia winy, ponieważ wiesz aż za dobrze, że może być tą jedną na cztery- oczekuje swojego tęczowego dziecka.Czemu jak patrze na cięzarne to też chciałabym byc znów w ciązy.Łzy same lecą próbuje niezwracac uwagi na i ich stan.Ale nie da się tak życ .Zakopuje sie w domu i nie chce wychodzić niechce widziec tych usmiechnietych ludzi.Czy ja zaczynam byc wariatka.
Odpowiedz
#24
basia125 nie jesteś. Miałam identycznie. Wciąż jest ciężko, ale człowiek zaczyna przyzwyczajać się do tego bólu. Już tak nie dziwi jego obecność w życiu. Boli, ale o dziwo, można żyć.
Odpowiedz
#25
Basia u mnie minęło tyle czasu a jak znalazłam się w przychodni w jednym pomieszczeniu z bandą ciężarnych to było straszne i musiałam połykać łzy
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości