Brak chęci do życia
Synku ciężko mi bez ciebie dzisiaj zapisałam twoją siostrę do pierwszej klasy tak bałam się pójść do szkoły tak bałam się widoku ludzi ale przemogłam musiałam.Najgorzej boje się maja i dnia matki taka feralna data taki przypadek i zrządzenie losu .Ten dzien wymazałabym z checia z pamieci ale nie moge synku bo jest twoje rodzenstwo i jest twoja babcia a moja mama.Tęsknie i kocham .
Odpowiedz
Dla Emanuelka i Aniołka (*)(*)... serce mi krwawi, a łzy cisnom do oczu, dlaczego musimy tak cierpieć?
Odpowiedz
Zapadłabym się pod ziemię żeby móc nie słyszeć ta urodziła tamta też .Słowa bolą i żal serce ściska ...........Tęsknie synku.......Dlaczego Bóg nie pomaga ...............dlaczego nie reaguje...................ciągle pech ciągle coś ...........i ciągle łzy.
Odpowiedz
Znalazłam tą piękną historię na internecie aż się popłakałam .Co prawda to czteroletnim chłopcu który umarł i jego mama to przeżywa ale sama w sobie aż chwyta za serce.Nie wiedziałam gdzie to wkleić to zrobiłam to u siebie.

Umarłe dziecko

Żałoba gościła w domu, żałoba panowała w sercach. Umarło najmłodsze dziecko, czteroletni , jedyny syn, nadzieja i radość rodziców. Mieli wprawdzie dwie córki, obie były dobre i kochane dziewczynki, ale utracone dziecko jest zawsze najukochańsze. Los ciężko ich doświadczył. Ojciec był głęboko zrozpaczony, ale matkę zmiażdżył wielki ból. Dni i noce siedziała nad chorym dzieckiem, pielęgnowała je i tuliła. Czuła w nim cząstkę siebie. Nie mogła tego pojąć, że dziecko umarło, że włożą je do trumny i pochowają w grobie. Bóg nie mógł jej zabrać dziecka - myślała - a skoro się tak jednak stało i miała już tę pewność, powiedziała w swym bezmiernym bólu: \"To pewnie Bóg o tym nie wiedział. Ma on tu na ziemi służbę pozbawioną serca, która robi to, co jej się podoba i nie słyszy modlitw matki!\"

W bólu wyrzekła się Boga i wówczas ogarnęły ją ponure myśli. Myśli o wiecznej śmierci, o tym, że człowiek stanie się prochem w ziemi i że tak się wszystko skończy. Gdy tak rozmyślała, nie miała się na czym oprzeć i pogrążała się w nicość i w zwątpienie bez dna.

W najcięższych chwilach nie mogła już płakać. Nie myślała o swych córeczkach, które pozostały. Łzy męża spadały na jej czoło, ale nie podnosiła ku niemu oczu. Myśli jej były przy zmarłym dziecku. Żyła wywołaniem każdego wspomnienia o nim, każdego z jego niewinnych, dziecięcych słów.

Nadszedł dzień pogrzebu. Matka parę poprzednich nocy spędziła bezsennie, o świcie zmogło ją zmęczenie i zasnęła na krótko. Przez ten czas wyniesiono trumnę do sąsiedniego pokoju i zabito ją gwoździami, aby matka nie słyszała uderzeń młotka.

Obudziwszy się wstała, a mąż powiedział do niej ze łzami:

- Zamknęliśmy trumnę, tak musiało się stać.

- Gdy Bóg jest dla mnie okrutny, jakże mogą ludzie być lepsi! - zawołała szlochając i płacząc.

Zaniesiono trumnę do grobu. Niepocieszona matka siedziała obok swych córeczek, patrzyła na nie, nie widząc ich. Jej myśli odbiegały od domu, oddała się bólowi. Tak minął dzień pogrzebu i wiele innych dni minęło w tym samym jednostajnym, ciężkim bólu. Patrzyli na nią domownicy wilgotnymi oczami i smutnym wzrokiem. Nie słuchała ich pocieszeń - i cóż mogli powiedzieć, sami byli zbyt ciężko zmartwieni.

Zdawało się, że sen opuścił ją zupełnie, a sen byłby jej najlepszym przyjacielem, przywróciłby spokój duszy. Zmuszali ją, aby kładła się do łóżka, a ona, położywszy się, udawała, że śpi. Pewnej nocy mąż, słysząc jej oddech, pewien, że od- nalazła spokój i ulgę, złożył ręce w modlitwie i wkrótce zasnął zdrowym i mocnym snem. Matka podniosła się , narzuciła na siebie suknię i cicho wymknęła się z domu. Poszła tam, gdzie całe dni i noce podążały jej myśli - do grobu, w którym leżało jej dziecko. Nikt jej nie widział i ona nie widziała nikogo.

Matka weszła na cmentarz, podeszła do małej mogiłki, która była jednym wielkim bukietem pachnących kwiatów. Usiadła i pochyliła głowę, jak gdyby poprzez gęstą warstwę ziemi mogła zobaczyć swego chłopczyka. Nie mogła zapomnieć kochanego wyrazu jego oczu, nawet wtedy, gdy był już chory. Jakże wymowne było jego spojrzenie, kiedy się nad nim pochylała i ujmowała jego delikatną rączkę, której sam nie mógł już podnieść. Tak, jak siedziała nad jego łóżkiem, czuwała teraz nad jego grobem, ale tutaj łzy mogły swobodnie płynąć i spadać na grób.

- Chcesz pójść za swoim dzieckiem? - powiedział jakiś głos tuż obok niej. Dźwięczał tak jasno, tak głęboko, że przeniknął do jej serca. Spojrzała: obok niej stał jakiś człowiek, owinięty w obszerny, żałobny płaszcz, którego kaptur przykrywał mu głowę. Jego twarz była surowa, ale wzbudzała zaufanie a oczy promieniały, jak gdyby był młodym człowiekiem.

- Za moim dzieckiem - w jej oczach była prośba pełna rozpaczy.

- Czy odważysz się pójść za mną? - spytała postać - Jestem Śmierć. Skinęła głową. I nagle zdawało się, że wszystkie gwiazdy płoną takim blaskiem, jak księżyc w pełni; zobaczyła cały przepych barw w kwiatach na grobie. Powłoka ziemi zapadała się łagodnie a postać rozpostarła nad nią swój czarny płaszcz! Pogrążała się w ziemi a cmentarz rozpościerał się nad jej głową jak dach. Nastała noc, noc śmierci.

Rąbek płaszcza uchylił się i oto matka stała w potężnej hali. Panował półmrok. Nagle zobaczyła przed sobą swoje dziecko i w tejże chwili przytulała je do swego serca, a ono uśmiechało się do niej i było piękniejsze niż dawniej. Wydała okrzyk, ale nie usłyszano go, gdyż wokół niej rozbrzmiewała cudowna muzyka. Nigdy jeszcze nie słyszała tak błogich tonów, wydobywały się one spoza ciężkiej i czarnej jak noc zasłony, która oddzielała halę od wielkiego kraju wieczności.

- Moja droga, miła mamo! - usłyszała głos swego kochanego dziecka, a potem w nieskończonej błogości poczuła jeden pocałunek za drugim.

- Na ziemi nie jest tak pięknie! Widzisz mamo, czy widzisz to wszystko? Oto szczęście!

Ale matka nie widziała nic, co dziecko pokazywało, nic oprócz czarnej nocy. Patrzyła ziemskimi oczami, nie tak jak dziecko, które Bóg do siebie prowadził. Słyszała dźwięki, tony, ale nie słyszała słów, w które pragnęła wierzyć.

- Teraz mogę fruwać, mamo - powiedziało dziecko - pofrunąć ze wszystkimi radosnymi dziećmi tam, do Boga. Chciałbym tak bardzo frunąć, ale kiedy ty płaczesz, jak teraz, nie mogę cię porzucić, a chciałbym tak bardzo! Czyż nie mogę pójść z nimi? Przyjdziesz przecież do mnie wkrótce, moja miła mamo!

- Ach, zostań - powiedziała - tylko przez chwilę. Jeden jedyny raz chcę na ciebie spojrzeć, pocałować cię i utulić w moich ramionach! - Całowała je i tuliła. Wtem z góry zabrzmiało jej imię, głos ten był bardzo żałosny. Cóż to mogło być?

- Czy słyszysz? - powiedziało dziecko - To ojciec cię woła! I znowu po chwili rozległy się głębokie westchnienia, jak gdyby płaczących dzieci.

- To moje siostry! - rzekło dziecko - Mamo, chyba o nich nie zapomniałaś? Wtedy wspomniała o tych, których zostawiła i ogarnął ją lęk. Ich wołanie i westchnienia rozbrzmiewały jeszcze w górze, prawie o nich zapomniała dla umarłego dziecka.

- Mamo, teraz biją dzwony Królestwa Niebieskiego! - powiedziało dziecko.

- Mamo, teraz wschodzi słońce!

Spłynęło na nią olśniewające światło, dziecko zniknęło, a ona wzniosła się w górę. Zrobiło się zimno, podniosła głowę i spostrzegła, że leży na grobie swego dziecka. Bóg zesłał jej sen i we śnie stał się podporą jej stóp, światłem jej rozumu.

Uklękła i modliła się:

- Przebacz mi Panie Boże, że chciałam zatrzymać wieczną duszę w jej locie i że pragnęłam zapomnieć o obowiązkach, którymi mnie tu na ziemi obarczyłeś względem żywych!

Gdy wymówiła te słowa, poczuła ulgę w sercu. Wzeszło słońce, nad jej głową zaśpiewał ptaszek, dzwony kościelne dzwoniły na mszę poranną. Dokoła niej panował nastrój tak uroczysty, jak w jej sercu. Poznała swego Boga, przypomniała sobie swoje obowiązki i pełna tęsknoty pośpieszyła do domu. Pochyliła się nad mężem i serdecznym pocałunkiem obudziła go. Mówili do siebie słowa serdeczne i szczere. Była silna i łagodna, tak jak tylko żona potrafi być, stała się źródłem pociechy:

- Wola Boga jest zawsze najlepsza!

A mąż spytał:

- Skąd zaczerpnęłaś nagle tyle sił i tak pocieszające myśli? Ona zaś pocałowała męża i dzieci i powiedziała:

- Mam je od Boga za pośrednictwem naszego zmarłego dziecka.

Hans Christian Andersen
Odpowiedz
:\'( :\'( :\'(
...najtrudniejsza lekcja jaką daje nam życie...
Odpowiedz
Dzisiaj znów ciężko kuzynka męza urodziła córeczkę a moja mała córcia powiedziała mamo ja nie chce żeby twoje kolejne dziecko umarło te słowa mnie dobiły boje się myśleć o kolejnym malenstwie bo te słowa mnie dobiły choć wiem że ona jest za mała żeby to pojąc.A jutro już kolejny miesiąć bez mojego synka już by pewnie był taki ...........................
Odpowiedz
Też nie mam chęci do zycia ... straciłam dziecko niecały tydzień temu ... ciężko ... bardzo cięzko ...
Odpowiedz
Anno Karolino tak mi przykro z twojego powodu bardzo ci współczuję straty aniołka i światełko dla niego [*].Myslimy podobnie czujemy podobnie i jest nam ciężko.Dzisiaj mija kolejny miesiąc kolejny dzień........... kolejna nadzieja ...............kolejna mysl o tym okropnym braku ............o wielkiej stracie..........a ja nadal nie umiem zrozumieć dlaczego po co na co mi go zabrali.Tak zimno jest dziś jak było zimno mojemu synkowi jak mi go zabierali z sali porodowej........tak mi go brakuje tak znów chciałabym go mieć takiego ślicznego .......
Aniu krzycz płacz to najlepsza terapia na świecie nie duś swoich emocji swoich uczuć .Ja krzycze wyje bo to trochę pomaga tak ociupinkę .Jest ciężko strasznie ale z tym już będziemy żyć i może z czasem trochę nasz ból złagodnieje bo zapomnieć się nie da...... :|
Odpowiedz
Tęsknie .............Kocham...............Bez ciebie zle tu na ziemi.............świeta które mnie nie cieszą ...........dla mnie ich nie ma..............wolny dzień z twoim rodzeństwem ..............................................pustka w sercu....pustka w dłoniach..........synku wróć ........
Odpowiedz
Dzisiaj jakbym dostała znów nauczkę od tego życia moja kochana babcia miała zawał tak się boję o nią .Mówiłam męzowi że jak ona odejdzie to mój świat się gorzej zawali .Strata synka teraz babcia coraz gorzej ............ja dalej nie umiem wyjsc do swiata dla mnie wciaz ciezko zrozumiec to co mnie spotkało .........
Odpowiedz
Jakie to wszystko trudne..
Odpowiedz
Piękny:
\"Smutne marzenie\" wiersz Corelli
Zasnąłeś tam na chmurce ....
jak Anioł.
Skrzydłami twarz mi gładzisz do snu.
Czuję, że jesteś ...
choć nie mogę Cię dotknąć.
Marzę codzienne, by iść do Ciebie
i tulić w moich pustych ramionach.
Widzę Twą twarz ...
w smutnych oczach,
blasku świec,
ciepłych płomieniach.
Czy to serca westchnienie czy ....
smutne marzenie.
Odpowiedz
Basiu przytulam Cię sercem, będę się modlić za Ciebie i za Twojego aniołka
Odpowiedz
Pewnego razu było dziecko gotowe, żeby się urodzić. Więc któregoś dnia zapytało Boga:
- Mówią, że chcesz mnie jutro posłać na ziemię, ale jak ja mam tam żyć, skoro jestem takie małe i bezbronne?
- Spomiędzy wielu aniołów wybiorę jednego dla ciebie. On będzie na ciebie czekał i zaopiekuje się tobą.
- Ale powiedz mi, tu w Niebie nie robiłem nic innego tylko śpiewałem i uśmiechałem się, to mi wystarczało, by być szczęśliwym?
- Twój anioł będzie ci śpiewał i będzie się także uśmiechał do ciebie każdego dnia. I będziesz czuł jego anielską miłość i będziesz szczęśliwy.
- A jak będę rozumiał, kiedy ludzie będą do mnie mówić, jeśli nie znam języka, którym posługują się ludzie? - Twój anioł powie ci więcej pięknych i słodkich słów niż kiedykolwiek słyszałeś, i z wielką cierpliwością i troską będzie uczył Cię mówić.
- A co będę miał zrobić, kiedy będę chciał porozmawiać z Tobą?
- Twój anioł złoży twoje ręce i nauczy cię jak się modlić.
- Słyszałem, że na ziemi są też źli ludzie. Kto mnie ochroni?
- Twój anioł będzie cię chronić, nawet jeśli miałby ryzykować własnym życiem.
- Ale będę zawsze smutny, ponieważ nie będę Cię więcej widział.
- Twój anioł będzie wciąż mówił tobie o Mnie i nauczy cię, jak do mnie wrócić, chociaż ja i tak będę zawsze najbliżej ciebie. W tym czasie w Niebie panował duży spokój, ale już dochodziły głosy z ziemi i Dziecię w pośpiechu cicho zapytało:
- O, Boże, jeśli już zaraz mam tam podążyć powiedz mi, proszę, imię mojego anioła.
- Imię twojego anioła nie ma znaczenia, będziesz do niego wołał: \"Mamusiu\".
Odpowiedz
Wiosna nawet ona mnie nie cieszy w tym roku znów smutna i zimna....synku tęsknie za tobą tak pusto tak smutno....wszyscy mówią że trzeba żyć że stało się i tak miało być ja nie mogę słuchać niechce mi się wcale .........ja już nie mam sił ........było ciut lepiej ale gdzieś coś znów pękło znów łzy się leją ............
Odpowiedz
Basiu125 żadne słowa nie dadzą pocieszenia, więc mogę Ci jedynie poradzić, że musisz być silna dla swojego synka. On nie chciałby widzieć swojej mamusi smutnej i zapłakanej, wierz mi. Ogromny przytulak.
Odpowiedz
Basiu, masz prawo do łez, do słabości, do tej pustki w środku. Żałoba to lepsze i gorsze dni. Z czasem to ciut będzie się powiększać, ale to długi i bolesny proces.

Mi pomagało szukanie różnych sposobów pamiętania. Można kupić figurkę aniołka, biżuterię przypominającą nam o dziecku, zasadzić drzewo, zrobić album albo pudełko z pamiątkami (test ciążowy, zdjęcie usg, etc), napisać do dziecka list, \"zaadoptować\" zaniedbany dziecięcy grób albo pomyśleć o adpocji duchowej czy adopcji serca. Szukałam sobie wierszy i muzyki gdzie była mowa o utracie i o miłości do nieobecnych.

To wszystko nie sprawi, że mniej będziemy cierpieć, ale będzie nam nieco łatwiej przetrwać ten czas.
Dużo, dużo sił.
Odpowiedz
znalazłam dziś ale piękny:

LIST ANIOŁKA DO TATY

Kochany tato, to ty, wspólnie z mamą, życie mi dałeś,
I do ciepłego, bezpiecznego domu, tuż po urodzeniu zabrałeś.
Mój pierwszy uśmiech sprawił, że się wzruszyłeś
Uwielbiałem, gdy mnie do swej piersi tuliłeś.
To ty mnie kąpałeś, przebierałeś, na spacer zabierałeś,
Po prostu maleńkiego człowieka wychowywałeś.
Wiem że o mnie dbałeś jak o skarb najdroższy,
I otaczałeś miłością cały rok, od zimy do wiosny.
Gdy odszedłem, już jako aniołek do raju,
Cierpiałeś, płakałeś, byłeś na rozpaczy skraju.
Tak bardzo tęsknisz za moimi małym serduszkiem,
Że nie możesz pojąć, że ja żyję, jestem słodkim duszkiem,
Który już nigdy nie opuści ciebie,
I nie zostawi cię w potrzebie.
Fizyczne odejście z ziemi boli,
Wiem, że twoja rana się nie goi.
Ale ja jestem, bardzo, bardzo blisko ciebie,
A naprawdę, spotkamy się dopiero w niebie.
Wtedy, tak jak na ziemi, tulić mnie będziesz,
I po promyk słoneczka dla mnie pobiegniesz.
Wiem, że tęsknota, żyć normalnie nie pozwala,
A gdy odchodzą aniołki, ich tatom się świat zawala.
Ale to minie tatusiu kochany,
Gwarantuje ci, my się jeszcze spotkamy.

DUSZYCZKA PEREŁKA
Odpowiedz
Coś się zmieniło.......choć na chwilkę wyszłam do miasta ........sama ze strachem w oczach ale z odwagą w sercu........I dałam rade nikt nie zaczepiał nikt nie pytał bo nie widziałam nikogo znajomego... Zabolał widok koleżanki w ciązy taki duży brzuszek ...taki jak mój w listopadzie ............I choć miałam łzy w oczach spojrzałam i powiedizałam jej cześć tyle mogłam..................Uf....cieżko jeszcze ale ucze się na nowo tego świata tego życia ............zagościła u nas mała kruszynka w postaci chihhuahuy małej suni......Daje nam trochę radości ........mi i moim dzieciom ............nie zastapi mi dziecka ale ukoi ból pocieszy swoim byciem ...........nawet córeczka jest weselsza ociupinkę ......................tęsknie ........i już zawsze będę do końca i wierze że kiedyś spojrzę na synka w niebie .........Marzewo dziękuję za wspaniałą ksiązkę dziękuję za \"niebo istnieje na prawdę\" .
Odpowiedz
Basiu to dla Ciebie ..


Panie, kto zrozumie Ciebie...

Wszak zamknąłeś swoje Serce
W piersiach rodziców dziecka
I nauczyłeś ich kochać...

Nie dziw się, że teraz płaczą, bo nie przeczuwali,
Że tak szybko wróci do Ciebie, a oni zostaną sami ...

Proszę, daj im nadzieję, która jak balsam
Zagoi duchowe rany i pozwoli dalej żyć ...

Jeśli nauczyłeś kochać bliskich to daj również siłę
Aby się z nimi rozstać i zaufać, że dobrze im u Ciebie...

Dla Emanuelka [*] [*] [*]
Odpowiedz
Od wczoraj znów lecą łzy .......Byłam w sklepie z meżem w kolejce stała mama z dzieckiem a za nią dziewczyna w ciąży ...........mówiłam mu że nie do tej kolejki ale nie zauważył i klops ..................jak tylko wsiadłam do auta znów wróciło wszystko.............i jak ma być dobrze ..............wszystko się wali ...........cały świat...
Odpowiedz
Synku dzisiaj znów boli to całe 5 miesięcy jak nie mogę cię utulić .........kocham i tęsknię ..............mamusia [*]
Odpowiedz
Czas leci nieubłaganie a u mnie stanął w miejscu.Synku strasznie tęsknię ale nie rozumieją w tym głupim domu w tym głupim otoczeniu.....Jedna znajoma wyleciała dziś z tekstem a co mały się udusił pępowiną tak ludzie gadają myślałam ze się zapadnę tak miałam łzy ściśnięte w sobie ale odparłam że nie i uciekłam .......wyszłam do świata ale świat mnie nie rozumie ...............Niedługo będziesz miał pomnik taki jaki wybrałam pan okazał się bardzo serdecznym i miłym człowiekiem i rozumie mnie i mój ból.....Tak mi ciężko tutaj ......Kocham cię maleńki .................Twoja mamusia.
Odpowiedz
:-(
[*]
Odpowiedz
Minęła komunia twojego braciszka a ja ściskałam łzy w oczach i ten ból w sercu ,..........czemu bo ciebie tak nie poprowadzę nie położę ręki na twojej główce i nie zobaczę jak bierzesz opłatek tak jak on ........dałam rade dla Tomka dla ciebie tam w niebie ..........twój braciszek przyniósł ci piękne kwiaty w ten dzień a ja znów miałam łzy .........najgorsze przede mną dzień matki synku .......ta data ten czas najgorsze ............tęsknie i fakt że ja już nic nie poradze boli jak diabli .......Kocham cię z całego serca maleńki.Mama
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości