Brak chęci do życia
Aniu przytulają się : ) teraz starsza znów zaczęła : )) ale było ciężko bo rogata i kłujaca jak jeżyk bywa... młodsza szybciej przyleci z buziakiem...ale wtedy po stracie...jakoś tak dziwnie było...chyba zagubione były widząc mnie zaryczaną....
Odpowiedz
Moje dziecko nie lubi, kiedy płaczę. Od razu mu się udziela. Wink
Odpowiedz
Moje dzieci krzyczą i martwią się jak mama płacze a jak przeczytałam o Megi to się poryczałam tak mi zle .Czemu jestesmy tak doświadczane przez los.
Odpowiedz
Synku tak mi ostatnio zle słysze słowa trudno umarł i daj se spokoj jak te słowa ranią i to od najbliższej rodziny.To tak boli.
Odpowiedz
basiu... przykre słowa usłyszałaś... trudno jest żyć, a nie trudno, że umarł Sad... Nie wiem co można odpowiedzieć w tej sytuacji...
Ja już też usłyszałam po kilku dniach od śmierci Małgosi \"nie możesz płakać i rozpaczać\"... ugryzłam się w język - nie chcę jeszcze rozmawiać (odebrałam telefon tylko dlatego, że myślałam iż to inna pilna sprawa)... więc się nie odezwałam, żeby szybko skończyć rozmowę... i to powiedziała osoba, która jakieś 2 lata temu pochowała męża (50 lat...)
Ale za jakiś czas będę musiała wyjść z domu i będę spotykała różnych ludzi... już teraz większość wiedziała o Małej... i pewnie też nieraz usłyszę to co już w szpitalu mówiły położne, pielęgniarki \"nie masz co płakać, masz dwójkę dzieci w domu\"... ale jedno z moich dzieci niedawno umarło i żadne z żyjących mi go nie zastąpi... mam prawo opłakać i tęsknić za tym, które odeszło!
Tulę Cię mocno!
Myślałaś może o spotkaniu z psychologiem?
Odpowiedz
megi napisze tu... bardzo mna wstrząsneło odejście Biedroneczki...nawet jak Kinga pisała, że nie jest dobrze, to miałam taką wielką nadzieję, że się uda....

ja wiem, że dzieci w domu, te żyjące też są ważne, ale nikt nie ma prawa pocieszać Was, czy kogokolwiek, w ten sposób, że przecież w domu macie dzieci...ja też to słyszałam, jak również to, że muszę być silna dla dziewczynek...bzdura.. dziecko. które odeszło też jest dzieckiem, a każde dziecko kocha się najbardziej na świecie, każde tak samo mocno, tylko troche inaczej, bo każde jest jedyne i niepowtarzalne i żadne inne go nie zastąpi....

mi w ogóle nie mieści się w głowie, że można tak lekceważyć Waszą żałobę, Basiu, Megi tak mi przykro i wstyd za tych ludzi, którzy nie potrafiątakiej straty uszanować, właśnie uszanować....

ja od zawsze wiem, że dzieci odchodzą, w mojej rodzinie jest kilka Aniołków.... siostra mojej mamy zmarała jak miała 3 miesiące... dzieciątko mojej cioci, siostra koleżanki, ...kuzyn Marek... synek innej cioci i jeszcze kilka... jednak od dzieciństwa uczono mnie pamięci o tych maluszkach.... wspominano je latami i dalej o nich pamiętamy ...do dziś chodzę na grób cioci choć gdyby żyła miałaby już 66 lat..... wiem, że miała niebieskie oczka.... tam też pochowane jest dzieciatko mojej cioci, bez tabliczki, ale ja wiem od dawna, bo Babcia mi powiedziała, dziecko zmarło chyb a w 6 miesiącu ciąży....... mam nadzieję, że o Waszych dzieciach utraconych rodzina i najbliźsi będą tak samo pamiętać ..... jak my pamiętamy...

dziewczyny dużo sił na ten trudny czas, żałoby i tęsknoty.... żałoba kiedyś minie, ale tęsknota pozostanie, aż do spotkania tam gdzie czekają na nas nasze dzieci
Odpowiedz
Megi myślałam o psychologu myślałam o psychiatrze nie wiem czy to pomoże mi w jakikolwiek sposób.Jeśli nie ma się wsparcia we własnej rodzinie pomijają męza który stwierdził że nie umie rozmawiać o naszym synku ponieważ trzyma to w sobie i nie mam żalu do niego .Ale mając dwie siostry które mają cię w nosie to jest cieżko żyć.Wszyscy liczą tylko na to żebym im powiedziała przyczynę ale ja nie bedę się nikomu tłumaczyć .To wiem ja mąz lekarz i nikt więcej noi moja mama.Straciłam syna........ dwa lata temu w 2011 też straciłam aniołka którego nie pochowałam bo nie miałam wiedzy którą mam teraz a szpital mnie nie poinformował że tak mogę.Nie wiem ale to co dusiłąm w sobie przez ten okres czasu teraz uderza ze zdwojoną siłą .Spotkały mnie dwie straty rok po roku .Życie dało mi popalić.Kocham dzieci które mam bardzo i one to czują że ich mama jest obok że nie są same ale te w niebie mnie nie maja i cięzko to pojąć.
Odpowiedz
Basiu, artykuły czytam, komentarzy...nie...nie chcę się denerwować. Wszystko tak bardzo boli, a ludzie...czasem nie myślą...nie są na naszym miejscu, więc nie wiedzą co się wtedy czuje...Nie życzę nikomu źle, ale czasem wydaje mi się, że niektórzy powinni dostać takiego porządnego kopa od życia by zrozumieli jak to jest gdy w życiu jest \"pod górkę\".
Przytulam i jestem myślami z Tobą i wszystkim Aniołkowymi Mamami
Odpowiedz
Dzien jak co dzien synku smutno mi bo nie dostane buziaka dzisiaj od ciebie tak własnie od ciebie .Brakuje mi ciebie kruszynko .Ostatnio synku poklóciłam się z Bogiem ze mi ciebie nie zostawił że mi nie pomógł ja już wątpię w niego w jego dobroć.Nie mam sił wszystko się sypie odkąd ciebie nie ma .
Odpowiedz
Boże, jeżeli istniejesz … pozwól mi pojąć,
co stało się wtedy, gdy musiałam podjąć
tę decyzję na tak, podpisać dokumenty
tak strasznie dużo ich było, bez pytań zbędnych
Powiedz szczerze, jakie znaczenie dla Ciebie
ma jeszcze jeden Aniołek.. tam w niebie….?
czy wiesz kim był dla mnie…? wiesz???? wiesz jak czekałam?
Wiesz przecież… i wiesz jak bardzo go chciałam
jak walczyłam z lękiem i z moim ciałem,
więc pozwól zrozumieć tę Twoją pazerność nie małą
na nasze dzieci
po co Ci tam one???? Po co pytam…
Przemyśl to… nie musisz się spieszyć,
to nie jest moja zagadka
bo póki świat istnieje,
pytać o to będzie każda osierocona matka.

Ja pytam codziennie gdzie jest mój syn czemu nie ma go przy mnie.
Odpowiedz
Basiu...dziękuje za to napisałaś wyżej... Twoja rozmowa z Bogiem - modlitwa, uwolniła łzy, które od 3 dni były gdzieś skrywane, duszone i nie mogły znaleźć ujścia.
Przytulam. Przepraszam, nie umiem nic więcej napisać...
Odpowiedz
Cóż powiedzieć Matce która straciła dziecko
jak ją pocieszyć
gdy codzienność płacze bólem matczynej miłości
w cieniu cmentarnego grobu dziecka stoi sie najtrudniej
cicho cichutko cichuteńko
płyną łzy Matki
to one dają życie kwiatom tam zasianym
a każda łza tak woła żałośnie
do nieba do ziemi do wieczności
dlaczego tak jest
że umierają dzieci rodzicom na rękach
że nie można nic po ludzku zrobić
że lekarz musi powiedzieć gorzką prawdę
że trzeba się katować widokiem bólu umierania
że nie można się zamienić na śmierć
nawet z własnym dzieckiem
dlaczego tak jest
nie wiem mnie nie pytaj
proszę cię tylko o jedno
idź Matko płacząca tam pod krzyż
na Golgotę swego cierpienia
idź
Matkę Bożą zapytaj
Ona wie




Że nie można się zamienić...

ks.Tomasz Andrzej Jeziorski
Odpowiedz
Marzewo piękny wiersz czytałam i płakałam.Było ciut lepiej a dziś znów dołek.Nie mogę zrozumieć czemu moja siostra mnie unika jest mi przykro nie chce ze mną rozmawiać ani o tym co się stało ani o moich uczuciach nawet nie zapytała jak się czuje.To tak boli .Pani psycholog mówiła mi że zle że nie mam wsparcia w rodzinie .Próbuje dać o sobie znać a to się nie sprawdza.Czy ja mam nie wspominać synka nawet zbliżające święta mnie nie cieszą .
Odpowiedz
minęło już pół roku od drugiego poronienia.....cały czas tak ciężko jest....do tego czuję się oszukana, zdradzona, samotna....przetrwalam 2 zabiegi, hamskie zachowanie lekarzy, upokorzenia, ból, krwawienie...a mój mąż nie chce się zbadać.....bo się boi.....czuję bezsilność, smutek, wszystkie chęci życiowe mi odeszły, wszystkie wspomnienia odżyły....DLACZEGO???????
Odpowiedz
Basiu ja go tylko przekleiłam z głębszego wątku .....

pozdrawiam cieplutko, nie znajduję słów, żeby choć odrobinkę Ci pomóc.... wiesz... takk mi przykro z powodu Twojej siostry... moja, młodsza, daleko... ale wspierała mnie najbardziej... choć razem byłyśmy w ciaży... potrafiła...dpiero niedawno dowiedziałam sięod mamy jak bardzo bała się o swoją malutką, po mojej stracie....

a może Twoja po prostu przerasta to co się stało, nie wie jak się zachować...może się boi....

ale masz nas... choć to tak niewiele....

kiedyś chodziła do psychologa... w związku z rodzinnymi problemami i przede wszystkim starał się pokazać, że jestem silna i poradzę sobie sama.... nie powiedział jak, ale pomogło...

dużo sił Basieńko
Odpowiedz
jahela bardzo współczuję straty.... wiem, że mój mąż też nie da się zaciągnąć do lekarza....ja nawet nie próbuję..... tylko, że my już mamy dwójkę.... teraz chciałabym i próbuję.. nie mam pewności, że z jego strony jest oki...


może poczekaj, ponów prośbę za jakiś czas, może oswoi się z tą myślą.... może opowiedz mu jakie badania Ty musisz zrobić, pokaż wyniki, poproś żeby Ci towarzszył w wizytach...jak zobaczy jakie to ważne to może też się zdecyduje.....


no i pół roku to bardzo mało... dziewczyny piszą, że żałoba jest jak spirala, po okresaćh spokoju, ból wraca....


może musisz jeszcze opłakać stratę... żałoba to skomplikowany proces...każda z nas jest inna, każda przeżywa ją po swojemu.... wszystko ma swój czas...

dla Maluszków (*) (*)
Odpowiedz
Dziękuję Ci marzewo za odpowiedź...i przede wszystkim przepraszam Was wszystkie, że tak wtargnęłam w wątek...raczej czytam tu niż piszę...w skrócie jestem po dwóch poronieniach, a moja historia tutaj: mamamabloga.wordpress.com.
Chyba nie mam siły pisania wszystkiego raz jeszcze. Nie dzisiaj...
Zdaje sobie sprawę, że żałoba jest jak spirala... trochę pojawia się i znika... są dni radości a są dni, że nic się nie chce..depresja, senność...eh...
basia125..tak sobie myślę, że chyba dla naszych najbliższych wspieranie nas jest cięższe niż dla ludzi obcych. Moja mama unika tematu, mąż się boi. Ja chodziłam do psychologa,a mąż siedzi przed komputerem i taka jego terapia. Ja znalazłam osobę która wspierała mnie w ciężkich chwilach, chociaż była daleko-pisała, dzwoniła. I była mi zupełnie obca.teraz czuję pewnego rodzaju więź z nią. One tez straciła dziecko. Chyba nikt kto nie był w naszej sytuacji nie jest w stanie nas zrozumieć.

Ja borykam się jeszcze z problemem zachodzących w ciąże znajomych, koleżanek.. są wszędzie....te które poroniły, zachodzą znowu w ciążę...jest mi z tym cholernie ciężko i jest we mnie złość, że nie umiem sobie z tym poradzić...odbija się to na moim dziecku (10lat), psach i mężu.....mam ochotę wyjść z domu i nie wrócić...zamknąć się w jaskini i tak zostać...

ściskam Was wszystkie!!!
Odpowiedz
Szczerze mówiąc jak słyszę o facetach którzy się tak bronią przed badaniem to wrrrrrr.... Może im trzeba opowiedzieć o tym jak.wygląda wizyta u gina? Badania? Bo ich badanie przy naszych to czysta przyjemność.. To nie tylko kobieta ma się starać a facet odwalić swoje kiedy trzeba...
Ale to już temat bardziej starań.. Może załóżcie taki temat w oczekiwaniach i znajdzie się ktoś kto poradził sobie z tym problem i podzieli się tajemną wiedząWink
Odpowiedz
cytat:
\" Kiedy byłem mały,
zawsze chciałem dojść na koniec świata,
kiedy byłem mały,
pytałem gdzie i czy w ogóle kończy się ten świat...

W życiu piękne są tylko chwile,
W życiu piękne są tylko chwile

Kiedy byłem mały,
pytałem co to życie,
co to zycie mamo,
widzisz życie to ja i Ty,
ten ptak, to drzewo i kwiat,
odpowiadała mi...

W życiu piękne są tylko chwile,
W życiu piękne są tylko chwile

Teraz jestem duży i wiem,
że W życiu piękne są tylko chwile,
dlatego czasem warto żyć,
dlatego czasem warto żyć...

W życiu piękne są tylko chwile,
W życiu piękne są tylko chwile,
W życiu piękne są tylko chwile,
W życiu piękne są tylko chwile,
tylko chwile

Kiedyś byłem mały...\"

I właśnie jak w tej piosence dżemu \" w życiu piękne są tylko chwile\" i tą chwilą było trzymanie w ramionach mojego synka tak krótką i ulotną chwilą.Każdego dnia mam przed oczami jego obraz takiego śpiącego bez oddechu bez bicia serca.Cały czas mam świadomość że świat się pomylił że może jednak jest ale nie jego nie ma i nie będzie nie umiem tego pojąć.
Odpowiedz
Basiu moja siostra reaguje podobnie. Owszem jak byłam w szpitalu to dzwoniła, ale po wyjściu nie odwiedziła mnie ani jeden raz. Tak jakby się nic nie stało. Jest to dla mnie bardzo przykre. Ściskam Was bardzo mocno.
Odpowiedz
Jak mi ciezko dzisiaj dziewczyna kolegi urodziła synka przez przypadek sie dowiedziałam i zaczełam wyć do poduszki .Mój kochany mąz pytał co mi jest a ja mu ze nic że mam doła .To nie jest zazdrosć to jest żal ze mi nie jest dane mieć mojego synka to tak boli.Maju123 moja siostra była ze mną w szpitalu póżniej trzymała mnie za reke jak grabarze chowali mojego synka a teraz nic nawet słowa nawet chęci nie ma na jedno słowo.Jak śpiewał Niemen\'\' człowiekiem gardzi człowiek\"i tak niestety jest ale sa tez ludzie dobrej woli dobrego słowa.Tak ciężko .
Odpowiedz
Basiu ja staram się myśleć, że ona po prostu nie potrafi ze mną rozmawiać. Mamy bardzo różne charaktery ja mam potrzebę mówienia, a ona jest bardzo skryta. Dzieli nas 4 lata różnicy, ale chyba nigdy nie byłyśmy dość blisko. Szkoda... Ja też mam dzisiaj ciężki dzień od rana łzy cisną się do oczu, minęło zaledwie 10 dni. Staram się jakoś trzymać dla moich dzieci, ale jak tylko zostaję sama to jest źle. Wiedzą co się stało. Może za szybko im powiedziałam, ale byłam taka szczęśliwa musiałam się z nimi podzielić tym szczęściem. Ściskam Cię mocno.
Odpowiedz
U mnie minęło pół roku i za każdym razem jak dowiaduję się, że jakas moja znajoma jest w ciąży mam tydzień z głowy..płaczę,,czuję pustkę...mam ochotę krzyczeć..nei wiem co wtedy zrobić. Basia125 zgadzam sie z majka123...ludzie czasami po prostu nie wiedzą co powiedzieć i wolą w ogóle się nie odzywać. Przykład z ostatniego tygodnia. Dzwoni do mnie kolezanka-straciła dziecko w 4 miesiącu. Przyjaźnimy się we trójkę z jeszcze jedna dziewczyną. Ta trzecia zero reakcji. Nie zadzwoniła, nie napisała. Rozmawiałam z nią. Po prostu się boi, że powie coś nie tak, że nie będzie wiedziała co powiedzieć. Tak sobie myślę, że to może tez dlatego , że w naszym kraju emocje trzeba trzymać na wodzy. Płacz, współczucie to rzadkie widoki (pomijam oczywiście medialny bełkot gwiazdek i gwiazdeczek). Ja wszystkim na około mówiłam, że poroniłam, założyłam bloga, oswajałam ludzi z tematem, który jest przecież tak powszechny. Do tej pory zdarzają się osoby, które dopiero teraz mówią, że wcześniej bały się odezwać, a jednocześnie było tak wiele (obcych) osób które reagowały. Pomyśl też basia125 czy czasami lepiej jak ktoś się nie odzywa niż miałabyś usłyszeć: \"oj co się martwisz, zajdziesz jeszcze w ciążę\", \"przecież zdrowa jesteś\" albo \"no ale trzeba iść do przodu, weź się w garść\".
Wiem, że w takich momentach potrzebne są osoby, które przytulą, popłaczą razem z Tobą, zrozumieją, bądź chociaż będą próbowały rozumieć. Dlatego basia125 tu wirtualnie przytulam Cię, płaczę razem z Tobą i rozumiem.

edit: przytulam Was wszystkie dziewczyny, płaczę z Wami i rozumiem.
Odpowiedz
Jednak omijanie tematu ciąży jest bardzo trudne .Znajoma mamy zapytała czy nie wiem co urodziła koleżanka a mnie sparalizowało i poczułam zator w gardle jakby mi mowe odebrało .Wyszłam z pokoju bo łzy mi się cisnęły do oczu ja nie mogę to silniejsze ode mnie.Ta huśtawka mnie dobija i wykancza.Wczoraj stałam i płakałam nad grobem synka nie chciałam z stamtąd isć dopiero mężowi udało sie mnie wyrwać.Tak ciężko i bezsilność .Zastanawiałam się czy mam możliwość pochować tamtego maluszka po dwóch latach niewiedzy ze strony szpitala.Psycholog powiedziała mi że nie przejście żałoby po tamtym dziecku teraz ją podwoiło .Ja kocham wszystkie moje dzieci ale nie wszystkie było mi dane mieć tu na ziemi i wciąż to samo pytanie dlaczego . :\'(
Odpowiedz
Ściskam Cię mocno. Doskonale wiem, co czujesz. (*)(*)
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości