Brak chęci do życia
#76
Ja również przeczytałam komentarze, Basiu szkoda nerwów naprawdę, jak się czyta \"żałuję , że nie poroniłam\" to nóż się w kieszeni otwiera.
Ludzie niestety lubią radzić i komentować nie mając na ten temat zielonego pojęcia.
Odpowiedz
#77
Synku byłam u ciebie zapaliłam świeczke i znów płakałam tak mi żle bo ciebie nie ma.Chowałam ciuchy te małe po twoim braciszku bo nie mam dla kogo ich trzymać na wieszku byłyby pewnie dla ciebie ale los chciał inaczej .Niewiem czy jeszcze kiedyś znów je wyciągnę a na niego są za małe.Wariuje .
Odpowiedz
#78
http://blog.onet.pl/42247,2,archiwum_goracy.html
Nastepny artykuł i następna fala wrednych odpowiedzi .Ja nie wiem kto pisze takie komentarze .Przetocze jedną odpowiedz :



to czysty egoizm, zachodzić w ciążę, gdy od początku wiadomo, że będzie ona zagrożona. Ryzykujecie swoje zdrowie fizyczne i psychiczne - wasza sprawa. Ale narażać niewinne dziecko? Potem są dopiero dramaty, poronione płody po 20-tym tygodniu. Bo ktoś chciał sobie spróbować, a może uda się donosić i urodzić? A jak nie, co tam, zrobimy sobie drugie... Ja wiem, że chęć przedłużenia gatunku to coś naturalnego i niektórym w głowach się nie mieści, że mogliby np. adoptować i wychowywać \"cudze nasienie\". Ale w tym przypadku powiedzenie \"dążyć do celu po trupach\" nabiera rzeczywistego znaczenia. Nie mówię, że zachowanie personelu medycznego w opisanych przypadkach było właściwe. Problem tylko w tym, że opisane osoby, które na siłę starały się o dziecko, szanują siebie oraz swoje dzieci dokładnie tak samo, jak i one są szanowane przez położnych.


Czy to jest normalna odpowiedz normalnej osoby chyba nie .Jest wiele innych jeszcze których nie przetocze bo az żal pisać.Czy to grzech że wiele z nas chce być matką czeka na to upragnione dziecko .To nie wina nas mam że tracimy nasze dzieci w ciąży czasem nie z naszej winy tak sie dzieje.Ten komentarz mnie zabolał czy to moja wina że było w porządku a nagle coś sie stało nie z mojej winy jak stwierdził lekarz .Czy zrobiłam żle że wogóle byłam w ciazy skoro i tak straciłam małego czy wogóle powinnam miec jeszcze dzieci.Mozna się załamać i ja już nic niewiem .
Odpowiedz
#79
Basiu, bardzo mi przykro, że tak Cię dotknęły te okrutne komentarze.

Cóż powiedzieć - jedyna rada, to czytać tekst. Nie zaglądać w komentarze. Bo w tematach kontrowersyjnych, a takim ciągle jest poronienie w naszym kraju - w takiej lub innej proporcji mieszają się te mądre z tymi głupimi.

Zwłaszcza na Onecie. Nie bez kozery funkcjonuje powiedzenie \"głupi jak komentarz na Onecie\"...
Przykre to, bo Onet stosunkowo często porusza temat poronienia. Co nie jest wcale takie oczywiste na portalach.

A i tzw. hejterstwo ma pożywkę przy takich okazjach.
Szkoda nerwów, basiu. Naprawdę.
Odpowiedz
#80
Ja chyba przestane czytać komentarze na onecie bo faktycznie psują nerwy.Przez te komentarze zaczełam się obwiniać o to że to moja wina że po co byłam w ciązy.Że mój synek umarł a ja chodze po tym świecie .To faktycznie niewarte bo te nerwy i ten ból tylko potęgują złość.Tłumacze se że on jest tam w niebie i kiedyś się spotkamy.
Odpowiedz
#81
Siedzi aniołek wśród gwiazd miliona
I patrzy na Ciebie Matko zamyślona
Patrzy jak płaczesz po kątach skrycie
Jak starasz się na nowo ułożyć swe życie
Jak walczysz z trudami dnia codziennego
I jak tęsknisz do Dziecka – do Synka swojego

Jak tłumaczysz bliskim i dalekim
Że byłem Dzieckiem, że byłem Człowiekiem
Że choć malutki w Twym sercu schowany
Byłem Twym Synkiem – kochanym i oczekiwanym

Matko kochana – Twój ból nie ustaje
Wiedz, że mnie również serce się kraje
Lecz widać tak być już musiało
Że teraz osobno, choć wcześniej jedno ciało

Gdy smutno Ci będzie, gdy świat Cię znów wkurzy
Popatrz w niebo, na księżyc duży
Tam zawsze ja – gdy taka potrzeba
Mrugnę do Ciebie z obłoków nieba




Takie smutne i piękne.
Odpowiedz
#82
Synku dziś mi ciebie wyjątkowo brakuje jak nigdy w życiu i jak tu się cieszyć w urodziny jak nie ma ciebie wyjątkowej osóbki.Od rana jest mi zle i smutno bo jestes nienamacalny nie mogę nawet w ten dzien cie przytulić .Jest tak ciezko było tyle planów.Ja już w nic nie wierze.
Odpowiedz
#83
Basiu, ja życzę Ci dużo siły i spokoju w sercu .
Przytulam mocno.

dla Twojego Synusia (***)
Odpowiedz
#84
Basiu, przytulam mocno, a wiersz piękny, popłakałam się... Smutno mi dzisiaj strasznie Sad
Odpowiedz
#85
Ja już nie moge nie daje rady.Tłumacze se na wszystkie sposoby ze mam dwoje dzieci tu na ziemi a wczoraj nie wytrzymałam i wykrzyczałam ze ja mam ale syna na cmentarzu i że chce do niego chce odejsć z tego popapranego świata .Jest mi tak cieżko myslałam że uspokoiło się ale nie to wraca z większą siłą .Chciałam napisać list do wszystkich do meża rodziny i se odejść bo jest mi ciężko.Czuje się nie potrzebna i być może było by im lepiej beze mnie.
Odpowiedz
#86
Basiu nie mów tak! Na pewno by nie było nikomu lepiej bez Ciebie. Rozumiem Twój ból, ale musisz pamiętać, że masz dla kogo żyć tutaj. Dużo sił dla Ciebie.

Sciskam mocno.
Odpowiedz
#87
Basiu, też szukam sensu... miałam jednego synka, teraz mam troje dzieci, ale nadal jakby jedno, bo dwoje tak daleko. Próbuję rozumieć i czasem wydaje mi się, że to wszystko po to, żebym doceniła to co mam tu na ziemi, żebym kochała bardziej i mocniej, żebym była bardziej obecna i korzystała z każdej chwili... Twoje dzieci Cię potrzebują, wszystkie, ale nawet Aniołek bardziej potrzebuje Ciebie na ziemi...
Łączę się w bólu...
Odpowiedz
#88
Wiem dzieci mnie potrzebują ale mi jest cieżko .Wszyscy w około gadają za plecami na mój temat to boli i nie mam sił .Lekarka w przychodni jak byłam z synkiem pytała dziś co się dzieje w mojej rodzinie nie wiedziałam co mam jej powiedzieć zamilkłam i chciałam z tamtąd uciec.Ludzie odpowiadają dzien dobry i się odwracają jakbym była kimś gorszym albo jakbym chciała ich zarazić jakąś chorobą.Płacz mi nie pomaga jest jeszcze gorzej .Jestem gorzej niż pustelnica .Moje serce jest chore z tęsknoty za synkiem.
Odpowiedz
#89
Może po prostu nie wiedzą jak się zachować.... we wrześniu 2006 roku wychodziłam za mąż - byłam bardzo szczęśliwa. We wrześniu 2006 roku moja przyjaciółka z czasów szkolnych rodziła córkę, nie było jej na moim ślubie, jej córeczka zmarła po porodzie, podobno wiedzieli, że tak będzie, mimo to zdecydowali się nosić ciążę do końca... ja tego nie wiedziałam.... nie wiedziałam i do dziś nie wiem co działo się potem, bo od tamtej pory nigdy się z nią nie spotkałam..... nie umiałam, do teraz..... ona mieszka w moim rodzinnym mieście, ja 120 km dalej, jak przyjeżdżałam do mamy to czasem spotykałam ją na ulicy, witałyśmy się, zapraszała do siebie, nigdy nie starczyło mi odwagi... nie wiedziałam co mogłabym powiedzieć, jak współczuć, a po latach było coraz trudniej... dopiero dziś ją rozumiem, dopiero dziś wiem jakie świństwo jej zrobiłam odchodząc.....ale wtedy po prostu się bałam..... może ci ludzie też nie wiedzą co zrobić, może nie mają złych intencji, ale też się boją....ja dziś sama proszę o kontakt, piszę do przyjaciół, dzwonię, płaczę do słuchawki i mówię, tylko mnie nie zostawcie, nie milczcie o moich dziewczynkach, nie oczekuję współczucia, wielkich słów, pocieszania, tylko obecności....i to działa, wtedy jakoś mi lżej...
Odpowiedz
#90
Basiu nie przejmój się innymi, to tylko żałoba, jesteś normalna i masz prawo do uszanowania Twojego bólu...to tylko rozpacz..... nie jesteś gorsza.... ( troche znam to uczucie, bo jestem osobą mocno niedosłyszącą i czasem byłam postrzegana jako ta inn, dziwna.....)

ale może jednak przydał by się psycholog.. czy grupa wsparcia..... może forum to za mało.... wiesz, my pomimo najszczerszych chęci fachowcami nie jesteśmy... a czasem trzeba takiej fachowej pomocy...

bardzo Ci współczuję.... i zapewniam, że Twoja rodzina bardzo Cię potrzebuje, może tylko nie wie, jak pomóc..... dzieci są jeszcze małe, może są wystraszone Twoim stanem... może trzeba było porozmawiać z tą lekarką, jeżeli masz do niej zaufanie.... wiesz, moja starsz córka w chwilach buntu mówiła, że jestem nienormalna, bo ciągle siedzę na forum i że wolałabym , żeby to ona była na miejscu Emilki... buntowała się... nie potrafiła sobie poradzić z sytuacja a miała prawie 13 lat....

Basiu trzymaj się cieplutko ... dbaj o siebie...
Odpowiedz
#91
Paradoksalnie, to że ma się już dzieci i zajęte ręce, wcale nie ułatwia żałoby. A nawet może być trudniej, bo nie można sobie pozwolić na to, żeby zaszyć się w kącie, w tedy gdy się ma chęć i nic nie musieć. Człowiek żyje w takim wewnętrznym rozdwojeniu - gotuje zupę, a w środku jest rozrywany na strzępy.

To, co piszesz o swojej złości, poczuciu bezsensu, widzeniu świata jako nieprzyjaznego, wszystko to jest naturalne na tym etapie żałoby, w jakim jesteś.
I marzewo ma rację - jeśli jest tak trudno, warto szukać psychologa. On nie zdejmie z nas bólu, ale pozwoli uporządkować myśli.
Dużo sił.
Odpowiedz
#92
Obecnie jestem na etapie rozmowy z psychologiem ale nie to pomaga na chwilę taką małą .Czuje że cała ta trauma w czasie porodu i po tak we mnie siedzi .Wystarczy zamknąc oczy i wszystko wraca ta okropna noc ta cisza ta nie uprzejmośc personelu itd.Staram się przy dzieciach być normalna ale jest strasznie cieżko.Moja mała córeczka widzi i słyszy czasem trzeba wyjść żeby nie myślała że mama jej nie kocha .Pyta czy ja lubie tylko aniołki i to jest najgorsze.Dzisiaj mija 3 miesiące jak mojego synusia nie ma .Niestety nawet własna rodzina potrafi wbić szpile w serce w taki dzien jak ten.Dziękuję za wsparcie chociaż tu na forum.
Odpowiedz
#93
Synku Kocham cię malenki i tesknie. Jak mnie ktoś zapytuje o ciebie to płacze bo nie daje rady.Tak cieżko.
Odpowiedz
#94
Czytam twoje wpisy regularnie....bardzo Ci współczuję....
światełko dla Emanuela, piękne imię dla niego wybraliście [*]
Odpowiedz
#95
Basiu dużo sił ... jeszcze wiele łez wylejesz...ja pamiętam te Emilkowe, duże, bardzo mokre... zupełnie inaczej spływały po policzkach..... w różnych sytuacjach...przez wiele miesięcy....

przytul dzieci.... ja sobie dopiero po jakimś czasie, po stracie uświadomiłam, że nie przytulam tych starszych....
Odpowiedz
#96
Imię Emanuel znaczy: Bóg jest z nami. Tak według proroka Izajasza miał się nazywać przyszły zwycięski król Izraela. Wynikałoby, że młodzieńcy o tym imieniu są z góry przeznaczeni do wielkich zadań w życiu.I tak jest z moim synkiem od początku miał mieć tak właśnie na imię mój wyjątkowy od pierwszych tygodni życia w moim łonie .Teraz wiem po co Bóg wziął go do siebie .Po to żeby czuwał nad nami .Wiem że jest blisko ze patrzy na nas.Nie ma go wsród nas i to jest przykre ale jest u Boga mój maleńki taki wyjątkowy.Dzieci przytulam codziennie i mówie jak bardzo ich kocham jak są ważni dla mnie.Zastanawiam się czy jak już bedę robić pomnik na wiosne czy pisze sie dwa imiona czy tylko to pierwsze nigdy nad tym nie myslałam.
Odpowiedz
#97
No to jesteś lepszą mamą ode mnie, ja się tak zamknęłam w pierwszych dniach, tygodniach, że nie zauważyłam, że nie przytulam..albo za mało przytulam...po jakimś czasie mnie oświeciło.... tylko, że moje dziewczyny są większe trochę i na kolana już się tak nie pchają, bo się nie mieszczą...


A pomniczek i napis to trochę zależy od ilości miejsca... bo dziecięcy malutki jest... jak literki piaskowane to odpowiednio mniejsze można zrobić, ja mam metalowe, najmniejsze o wysokości 3 cm..imie, nazwisko, data... i krzyż zajmują całą pionową płytę...

pozdrawiam serdecznie ...
Odpowiedz
#98
Twego powrotu czekam na próżno.
Twe serce zimne, nie bije wcale,
ile bym dała by biło dalej.
Kolory świata przechodzą w jesień,
a ja samotna chodzę po lesie.
Lecz las to ludzi obcych, dalekich,
co patrzą na nas słabych, kalekich.
Kalectwem moim na całe życie,
będzie żałoba po małym bycie.
Które zjawiło się niespodzianie
i nastawiona na jego trwanie
nie będę nigdy z tym pogodzona
że go tu nie ma w moich ramionach
Po mej Iskierce pustka została
Gdzie teraz jesteś Iskierko mała?


Wzięło mnie na sentymenty i po co mi to było po to żeby znów ryczeć.Huśtawka nastroi mnie dopadła komuś umie doradzić dodać dobre słowo a sobie nie .Zastanawiam się co jest gorsze poród i brak syna czy obecna moja sytuacja po stracie .Moja córcia codziennie mi mówi mamuś nie płacz ja cię kocham.
Marzewo twoją kiążkę czytam po trochu bo przez łzy nie daje rady .Pięknie napisana.
Odpowiedz
#99
Basiu nie da się sobie nic przetłumaczyć. To trzeba przetrwać.. Jeszcze długo będzie huśtawka, ale tych chwil \"w górze\" będzie coraz więcej... Ale na to potrzeba czasu.. dużo czasu.
Odpowiedz
Cytat:[autor cytatu=marzewo]
moje dziewczyny są większe trochę i na kolana już się tak nie pchają, bo się nie mieszczą...
ja się uwielbiałam przytulać do maminych pleców. Tak pięknie pachniała, tak po maminemu, najpiękniej na świecie. Smile

\"Twego powrotu czekam na próżno...\"
Basieńko, dużo sił Sad
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości