Brak chęci do życia
#1
basia125

Dołączył
Dec 2012
Posty
15

Brak chęci do życia

jestem mamą dwójki dzieci .26.11.2012 straciłam ich braciszka w 37 tygodniu ciąży .Powód brak tętna i żadnej konkretnej odpowiedzi .Cios prosto w serce .Sam poród był koszmarem i fakt że urodze malenstwo które nawet nie zapłacze i którego niebęde miec było straszne .Po porodzie miałam mojego Emanuelka na chwile przy sobie ale to zbyt mało by wyrazic jak bardzo go kocham .30.11.2012 pochowałam swoje maleństwo na cmentarzu .Minęło tydzien a ja czuje jakby to było wczoraj .Moje życie straciło sens bez mojego aniołka wiem ze dzieci które mam też mnie potrzebuja ale ja niepotrafie .najchętniej położyłabym sie na cmentarzu obok syna i tam została.Nawet rozmowa z psychologiem nic niedała tego żalu nie da sie opisać .To tak jakby mi ktoś wyrwał połowę serca wraz z jego śmiercią.Ja bez niego uschnę nic mnie już nie cieszy .9 miesięcy pod sercem i nagle pustka .Nic mi po nim nie zostało .Dlaczego życie jest niesprawiedliwe rozdziela matke z dzieckiem.Tak sie nie da żyć.Kazdy dzień coraz gorszy.
Odpowiedz
#2
Basiu, Twoja rana jest tak świeża, tak bolesna. Sad daj sobie czas na żałobę, na żal, na smutek, nawet na rozpacz. Strata dziecka to szalenie traumatyczne doświadczenie, które na pewno znaczy na całe życie. Nie da się z nim rozprawić w niecały miesiąc. Bądź dobra dla siebie. Masz prawo do żałoby. Dla Twojego Synka [*]
Odpowiedz
#3
Już trzy tygodnie jak Emanuelka nie ma ze mną.Jest mi ciężko mam pustke w sercu w domu nie daje rady .Chciałabym żeby mnie zabrał ze soba tu nie mam sił zyć .Nieumiem se poradzic z ta sytuacja życie jest niefer.Teraz swieta a mnie nic nie cieszy .Rodzina nie wspiera mnie jakby nie było tematu .zaczynam miec depresje. :oops: Sad
Odpowiedz
#4
basiu tak bardzo mi przykro, dla twojego synka (*)
Jest ciężko i będzie ciężko, pustka w sercu będzie już zawsze, ale ten ból z czasem będzie inny, taki że da się z nim żyć, ale to jeszcze nie teraz na to trzeba czasu a ty musisz sobie go dać, musisz sobie pozwolić na opłakiwanie śmierci twojego dziecka, na smutek, żal, krzyk. Z najbliższymi niestety już tak jest oni wiele rzeczy nie rozumieją a czasami nie potrafią lub się boją im też trzeba dać czas. Ja też po stracie Marysi nie otrzymałam żadnego wsparcia jeśli chodzi o rodzinę i znajomych, wręcz przeciwnie wielu z nich się odsunęło, nie dali rady, nie dźwignęli, czasami miałam wrażenie że uważają mnie za wariatkę bo płaczę choć to nie było jeszcze dziecko (wiele razy to słyszałam) i te pocieszenia że lepiej że umarło jak miałoby być chore, że będziemy mieli jeszcze dzieci, oni nic nie rozumieją dlatego przestałam się nimi przejmować, wsparcie i zrozumienie znalazłam tu na forum, dzięki dziewczynom czułam że nie zwariowałam bo opłakuję śmierć mojego dziecka i nie ważne jak duże ono było, one dały mi tyle wsparcia, były w tych trudnych momentach, pomogły to wszystko poukładać i zrozumieć, dlatego pisz kiedy tylko masz na to ochotę a my będziemy.
Mi w tych trudnych chwilach pomagało palenie światełka dla Marysi, kiedy przyszły święta kupiłam kryształowego Anioła i zawiesiłam na choince, czytałam bardzo dużo książek o poronieniu, odejściu dzieci to wszystko mi pomagało, dawało choć na chwilę ukojenie, może i ty spróbuj znaleźć swoje ukojenie.
Odpowiedz
#5
wczoraj byłam z mezem u jego kuzynki ona jest w ciazy tak trajkotała ze mi serce krwawiło .zycie jest nie fer mi moje malenstwo odebrało.teraz swieta a dla mnie najgorszy czas na swiecie.słysze wokół siebie ze musze se dac spokój ze powinnam zyc ale tak sie nie da wywalic tego bólu i mojej załoby.nikt kto nie stracił dziecka niezrozumie mnie i mojego zalu.chodze na cmentarz i mam ochote zabrac mojego synka z tamtad.zamowiłam se ksiazki o stracie dziecka niewiem czy mi pomoga .mi tez mówili ze lepiej ze umarło bo moze chore a mój synek był zdrowy .dlatego weszłam na forum bo ludzi i rodziny nie mam sił słuchac nigdy niezrozumieja tego co ja czuje.
Odpowiedz
#6
basiu jedyne co musisz teraz to przeżyć żałobę i opłakać śmierć swojego dziecka nic więcej, podziwiam że miałaś siłę spotkać się z ciężarną kuzynką, ja przez wiele miesięcy unikałam spotkań z kobietami w ciąży i ze znajomymi którzy mają małe dzieci, nie chciałam udawać i się męczyć, wolałam po prostu ich unikać, po co dokładać sobie bólu, po co się uśmiechać kiedy w sercu wielki ból, wielu z nich ma o to do mnie pretensje, ale przestałam się tym przejmować, zresztą po odejściu Marysi przekonałam się kto na prawdę jest moim przyjacielem, na kogo mogę zawsze liczyć, niestety nie wiele osób z mojego grona przeszło ten test, a ja dziś cieszę się że wiem kto jest kim. Basiu życzę ci wiele sił na ten trudny świąteczny czas.
Odpowiedz
#7
wiem że zrobiłam błąd idąc tam.jak ona się cieszyła że bedzie miała dziecko a ja jak głupia tego słuchałam.zbyt szybko podjełam decyzje o pojsciu do kobiety która jest w ciąży.dostałam ksiazke aniołkowe mamy sama ja zamówiłam .czytam i płacze jednoczesnie.ja tez wiem na kogo moge liczyc teraz a na kogo nie.tak naprawde sama niewiem co mam myslec.popadam w depresje bo nie umiem zyc bez mojego Emanuelka.nierozumiem dlaczego i za jakie grzechy własnie mnie to spotkało.bylam taka szczesliwa w tej ciazy ze bedzie mała kruszynka a tu los ze mnie zakpił i mi ja odebral.ani razu od czasu pogrzebu nawet mi sie nie przysnił maz muwi ze tam w niebie jest szczesliwy i na nas czeka.stracic dziecko to trauma na całe zycie .niepotrafie ogarnac tego wszystkiego.niech te swieta przemina.
Odpowiedz
#8
Basiu, tak bardzo mi przykro. [*] dla Twojego Synka.
U mnie minęło już prawie 9 miesięcy i wciąż ciężko patrzeć mi na kobiety w ciąży, niemowlęta. Niedawno w rodzinie urodziło się dziecko, praktycznie w tym czasie, kiedy ja miałam rodzić swojego Synka. Widok tego maleństwa sprawia mi ogromny ból.
Jesteś dopiero na początku żałoby, którą trzeba przeżyć. Życzę Ci dużo siły.
Odpowiedz
#9
początek żałoby dla mnie nigdy nie bedzie konca.najlepiej gdyby bóg zabrał mnie do syna.Mówią daj se czasu dla mnie nie ma czasu stracić mojego aniołka to jak stracic wszystko.Moje dzieci pytają kiedy ich braciszek wstanie a mnie boli serce bo co ja mam im powiedzieć że nie wstanie że odszedł na zawsze do bozi.Tęsknią tak jak ja córeczka płacze czasami za nim a ma dopiero 6 lat.Byłam na grobie synka i coraz gorzej mi z tamtąd odejsc i go zostawic.Synku mamusia tęskni za tobą i chciałaby z tobą być już bo ja bez ciebie nieumiem zyc na tym wrednym świecie.Odebrał mi ciebie na zawsze i zostawił mi pustke.Kocham cie Emanuelku moja kruszynko.
Odpowiedz
#10
są swieta a mnie nic nie cieszy wogóle.Jak ja moge sie cieszyc z innymi jak mi brakuje mojego skarba .Dlaczego .....Boże powiedz mi czemu nie ma tutaj ze mną mojego szcześcia.Ja nie chce istniec nie dam rady.
Odpowiedz
#11
Basiu jedyne co Ci powiem to że mi przykro wiem doskonale co czujesz...dla Twojego Aniołeczka Emanuelka (*)
Odpowiedz
#12
basiu witaj,
Nie w takich okolicznościach miałyśmy się tu spotkać, ale los okrutnie rozdał karty i tym razem padło na Ciebie... Pamiętam jak tu trafiłam, pamiętam każdy dzień po stracie, czytałam pamiętnik Ani i płakałam, płakałam. Mąż mnie wspierał i prosiłam, żeby nie pocieszał, że ja muszę się wypłakać, muszę sobie to wszystko na nowo poukładać. Niestety tylko czas leczy rany.. NA te święta życzę Tobie spokoju, zadumy, refleksji i ciszy. Tu są wspaniałe dziewczyny, razem jakoś lepiej, bo prawdą jest, że nikt inny tak Cię nie zrozumie jak druga matka, która straciła dziecko. Przytulam mocno. Dla Emanuelka (*)
Odpowiedz
#13
Dziękuje że są mamy takie jak ja które rozumieją mój ból i że moge na nie liczyć w tej trudnej dla mnie sytuacji.Bo fakt bliscy mnie nie rozumieją nawet niepodzielili się opłatkiem niewiem ale czuje się jak trędowata.Dla nich temat zamknięty od pogrzebu a dla mnie matki tak się nieda to wkońcu mój synus .Ogarneła mnie pustka brakuje mi tych małych raczek tej slicznej buzki i jego całego.Został mi obraz po porodzie tylko tyle te pare chwil tulenia Emanuelka.kocham cie synku .
Odpowiedz
#14
Basiu, strata dziecka to niewyobrażalny ból dla matki o czym doskonale wiesz. Nie ma na niego żadnego leku. Ciężko nawet powiedzieć, że czas leczy rany... w przypadku śmierci dziecka nawet wyleczona rana pozostawia po sobie bolesną bliznę, ale z dnia na dzień jest łatwiej z nią żyć. Chciałabym życzyć Ci wielu sił na ten trudny czas.

Dla Emanuela [*]
Odpowiedz
#15
Czuje się zle nie umiem życ bez synka .Nie cieszy mnie nowy rok bo ten zle sie konczy .Moja mała córeczka mówi cały czas o tesknocie za braciszkiem a mi serce peka bo mi tez go brakuje i łzy same leca.myslalm ze takie sytuacje mnie nie spotkaja a tu nagle zostałam aniołkowa mama za bardzo sie cieszyłam .Emanuelku mamusia za toba teskni i szybko chciała by cie zobaczyc i znow mocno przytulic.
Odpowiedz
#16
Basiu, mój poprzedni rok też kończył się źle. Nic mnie nie cieszył. Spędzałam sylwestra na ślubie ciężarnej koleżanki... Łzy same się cisneły do oczu, ale nowy rok przyniósł mi wiele szczęścia. Tobie też tego życzę!
Odpowiedz
#17
Czasami myslimy że nic nas złego niespotka a tu psikus.Niecieszy mnie nic całe szczescie znikło wraz z moim bobasem.Czy ja zwariowałam czy to swiat wokół mnie.Czytam książke Aniołkowe Mamy i łzy same lecą po twarzy.Spotkała mnie równie wielka tragedia co inne kobiety opisujace swoja historie w tej książce .Myslałam że jesli poczytam takie historie troche bedzie lżej ale pomyliłam się jest gorzej.Moja żałoba nie ma konca to boli jakby ktos mi wyrwał połowe mnie samej.Mówia że musze życ i najlepiej zapomniec .Nie da się wyrzócic do kosza mojego małego skarba .Czas nie leczy ran nie w moim przypadku to sie nasila z każdym dniem.Emanuelku brak mi ciebie serduszko malenkie zawsze bedziesz ze mna a kiedys się spotkamy.
Odpowiedz
#18
basiu - Twoja strata jest na prawdę jeszcze bardzo świeża... pewnie nie ma jednej stałej czasowej jej trwania - ale myślę, że nie trwa miesiąc... trwa wiele miesięcy... specjaliście twierdzą, że ok roku... Ja też z początku doświadczałam podobnych jak Ty uczuć - że jest coraz gorzej zamiast lepiej... później kiedy nawet pojawiły się dni z uśmiechem - nagle pojawiał się dół i wpadałam na samo dno rozpaczy... u mnie to trwało wiele miesięcy... Określenie \"czas leczy rany\" jak dla mnie nie do końca jest trafne, przynajmniej nie tak jakbym ja je rozumiała... dla mnie czas nauczył mnie żyć z tą raną... a \"czas\" oznacza tam wiele miesięcy, a wręcz lat... Podobnie jak Ty bardzo się buntowałam kiedy słyszałam \"już wystarczy\", \"musisz zapomnieć\", \"musisz żyć normalnie\"... w końcu niemal wykrzyczałam moim rodzicom, że nie prawda - nie zapomnę o moim dziecku, że właśnie teraz muszę ją opłakać bo tak czuję... bo później będzie jeszcze gorzej... że nie zamierzam udawać, że nic się nie stało i że to, co wbija mi szpile w serce (np obecność mojej ciężarnej bratowej) nie ma dla mnie znaczenia... Łzy oczyszczają - płacz - to też jeden z etapów żałoby - i nie można go hamować - bo tłumione i nagromadzone emocje wybuchną z jeszcze większą siłą... Żałoba to długi i ciężki proces - daj sobie na nią czas... Dużo sił Basiu!
Odpowiedz
#19
Koniec roku dla mnie to koniec chwil z synkiem .Przez 9 miesięcy nosiłam go pod sercem .I nagle odszedł już nie bedzie ze mną tylko w moim sercu.Mój maż mówi że za dużo kupuje zniczy a moje myślenie jest takie że przynajmniej to moge robic bo niemoge kupywac ciuszków smoczków i innych dzieciecych rzeczy .Jego już nie ma i cięzko mi .Normalnie to ja już nigdy niebede życ odsówam się od wszystkich bo mnie nie rozumieja i nigdy nie beda rozumiec.Synku mama tęskni za tobą i wiem ze tam gdzies kiedys cie znowu zobacze .Cieżko mi bez ciebie na tym swiecie.kOCHAM CIĘ Emanuelku.
Odpowiedz
#20
basiu - nie możesz odsuwać się od wszystkich... masz dzieci i one Ciebie potrzebują... sama pisałaś, że też przeżywają odejście braciszka... nie pozwól aby ta tragedia spowodowała, że stracisz i tę dwójkę... Ja wiem, że też trochę izolowałam się od synia w tym pierwszym okresie...ale widziałam jak bardzo się martwi i on też mnie potrzebował...
Odpowiedz
#21
sama napisałaś, ze życie jest niesprawiedliwe bo rozdziela matkę z dzieckiem - nie pozwól by rozdzieliło Ciebie z dwójką ziemskich dzieci... My dorośli więcej potrafimy zrozumieć i znieść... ale dzieci nie rozumieją tego...
Odpowiedz
#22
Wiem że one nierozumieją tego co ja przechodze.Staram sie być dla nich mamą taką jaką powinnam być .Spędzam z nimi teraz dużo czasu bo one też tęsknia za braciszkiem.Niezniosłabym rozłąki z nimi bo już jedną rozłąkę przerzywam.
Odpowiedz
#23
Basiu, bardzo, bardzo mi smutno, kiedy mysle o Tobie i Twojej coreczce, jak cierpicie.
Dla Emanuelka [*] [*] [*]
Odpowiedz
#24
Mi też smutno a nawet cieżko bez synka .Nawet niewiem jak mu tam jest w niebie u Boga.Niemam pretensji o to że u niego jest mój Emanuelek .Ale mi tu na ziemi ciężko bo niemoge go nawet przytulac .Ja chyba mam depresje bo wszystko na to wskazuje ale mi specjalista nie pomoże .Moje ziemskie dzieci mi pomagają przetrwac na tym swiecie bez nich bym nie dała rady .A tak wiem ze musze o nich dbac bo ich braciszek by tego chciał.Emanuelku mamusia Kocha cie bardzo i czesto o tobie mysli.Badz cierpliwy i czekaj na moment kiedy znów sie spotkamy.
Odpowiedz
#25
Basiu, Bóg nie zabiera, Bóg przyjmuje z miłością : ) bo przecież jako ostatni wróg zostanie pokonana śmierć....
Dla synka (*)
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości