czy rozmawiacie z lekarzami o stronie?
#26
Lekarze niestety uważają że wszystko wiedza najlepiej. A niestety....nie wiedzą. Ja przy nastepnej ciąży też pójde tylko do takiego który mi współczuł przy tamtej stracie. Reszta to.... chamowaci rzeźnicy.
Odpowiedz
#27
Hej dziewczyny!

Mówicie, że chciałybyście zobaczyć jak to wygląda \"z drugiej strony barykady\" - oto i jestem. Może nie będę w tym co napiszę zbyt spójna z czynnymi zawodowo lekarzami, gdyż jestem dopiero studentką. Mimo to przedstawię tu moje subiektywne zdanie na temat tej strony.

Na stronę wpadłam przypadkowo - choć dosyć często przeglądam strony zakładane przez pacjentów itd. mimo ściśle medycznych zainteresowań, mam tez zacięcie psychologiczne i staram się podejść do każdego pacjenta z wyczuciem, uśmiechem... po przyjacielsku. Lekarzem chciałam być od 8 roku życia i zawsze miałam idylliczne podejście do swojego przyszłego zawodu. Oczyma wyobraźni widziałam uśmiechniętych pacjentów, wdzięcznych za pomoc i odzyskane zdrowie. Niestety jak to często bywa rzeczywistość jest inna. Nie zawsze medycyna jest w stanie pomóc, pomimo wielkiego postępu jakiego dokonała wciąż jesteśmy bezsilni w walce z prawami natury. Nie każdy pacjent jest tym wymarzonym pacjentem dla którego lekarz jest autorytetem, który chce współpracować. Ludzie są różni, niektórzy rozgoryczeni, jak niektóre panie wypowiadające się powyżej. Wiem, że jest to poniekąd zasługą lekarzy którzy wyminęli się z powołaniem na 3 km. Wiem, o tym gdyż do niedawna sama znałam lekarzy tylko z perspektywy pacjenta. Mimo wszystko to ten zawód a nie inny - według powszechnej opinii Wink - jest najstarszym zawodem świata i przez to mam do niego ogromny szacunek. Chce być dobrym lekarzem - choć jest to obecnie bardzo trudne.

Przejrzałam Wasza stronę i myślę, że jako jedna z nielicznych jest naprawdę ok. Podoba mi się, że się wspieracie, że dajecie sobie porady jak uporać się z traumatycznymi przeżyciami. Wielki PLUS za kącik dla lekarza, który trochę wniósł do moich poglądów na temat poronienia. Na koniec chcę Was przestrzec przed konsultowaniem się z nie-medycznymi doradcami przez internet. Medycyna to naprawdę bardzo trudny temat (mówię to z pokorą) i to co \"pomogło Goździkowej\" nie jest koniecznie dobre i dla Ciebie. Codziennie spotykam się z fałszywymi przekonaniami pacjentów na temat swojego zdrowia - utrudnia to bardzo leczenie, gdyż ufając bardziej informatorom z internetu podważają zasadność leczenia proponowanego przez lekarza - ze szkoda dla siebie. Podobnie jest z interpretacją wyników badań - nie da się na ich podstawie PRAWIE NIC wywnioskować jeśli nie spojrzy się na pacjenta jako na CAŁOŚĆ - istotny jest wywiad co do przeszłości choroby, wywiad rodzinny, badanie fizykalne (oglądanie, osłuchiwanie, badanie palpacyjne). Sugerowanie się opinią osób komentujących wyniki badań może nieźle namieszać komuś w głowie i przysporzyć niepotrzebnych wątpliwości i zmartwień.
Osobiście uważam, że współpraca i zaangażowanie (uwielbiam pacjentów zadających maaasę pytań) jest bardzo korzystne gdyż obarcza odpowiedzialnością za swój stan zdrowia samego pacjenta, a to przekłada się na wyniki leczenia.
Na koniec, uważam, że fajnie że niektóre z was zachęcają swoich lekarzy do odwiedzin na tej stronie i wszystkim które w jakiś sposób pochwaliły swojego lekarza za okazane serce i pomoc - gdy ja słyszę coś takiego sprawia to że chcę fruwać Wink))

Życzę dużo zdrowia i cierpliwość dla Polskiej Opieki Medycznej :*
Odpowiedz
#28
Droga Olala kobiety rozgoryczone nie są bez powodu, ja nie neguję wszystkich lekarzy ale wyłącznie tych którzy zachowali się w zględem mnie niezbyt dobrze, bo co ja mam czuć do lekarza który w trakcie USG dopochwowego na moje pytanie czy będzie bolało (chodziło mi o łyżeczkowanie) odpowiedział bez skrupułów nie patrząc że właśnie straciłam dziecko że oczywiście że będzie bo to jest taki zawód że musi boleć i tak szarpnął sądą od USG że aż krzyknęłam a on na to że mówił że będzie bolało bo to musi boleć, a gdy spytałam czy mogę się starać o dziecko jeszcze i po jakim czasie to powiedział że i owszem mogę od razu albo niech mam najpierw wyjść z sali zabiegowej, wież mi to nie jest przyjemne i dodam że to był dość młody lekarz, a moja gin prowadząca która stwierdziła martwą ciążę na pytanie dlaczego chyba dość normalne zapytanie chyba nawet odruchowe z krzykiem powiedziała że nie mam się tak bulwersować bo co 3 ciąża ginie a wież mi nie miałam siły nawet podnieść głosu. I tak jestem rozgoryczona i to bardzo ale znam też takich lekarzy którzy naprawdę umieją traktować pacjęta jak człowieka a nie zło konieczne i dziękuję Bogu i do końca życia będę mu dziękowała bo dzięki takim lekarzom mam moją wymarzoną córeczkę
Kochana dodam jeszcze jedno że masz racje pacjęci są różni ale niestety do ludzi którzy przeżyli taką tragedię powinno się podchodzić troszkę jak do dzieci a nie jak do kogoś kto właśnie zawala na oddziale
Odpowiedz
#29
Jak dla mnie to największym minusem zachowania lekarzy w tych chwilach jest milczenie i brak informacji. Wierzę że on wie co robi i nie musi o tym gadać... ale ja tez bym chciała wiedzieć.
Naprawdę kobieta nie wie o co ma pytać, bo jedyne pytanie jakie ma w głowie to zazwyczaj \'Dlaczego\' ....a nie ile będę krwawić, czy nie powinnam czegoś robić, czy od czego zacząć badania/ starania i ile mam na to czasu. Rzucają jakimiś hasłami, diagnozami i uciekają.
Mi lekarz przy badaniu przed zabiegiem rzucił... a pani wie ze ma mięśniaka?? ja oczy... bo żaden lekarz (a kilku ich już zaliczyłam) nigdy mi takiej diagnozy nie postawił.... zdążyłam powiedzieć \"mięśniaka?\" a on zadowolony, że owszem i sobie polazł.
Podobnie było przy poprzedniej ciąży, jeden widział tyło- inny przodozgięcie jeszcze ktoś inny macice rogową.... do dziś nie wiem jaka jest. I gdyby nie internet nie miałabym szansy nawet poznać co dane określenia oznaczają i z czym mogą się łączyć. Oczywiście wynika z tego nakręcanie się, bo znam teorię, ale nie wiem czy mnie dotyczy.

Informacja jest bardzo ważna, kobieta w tych chwilach może wygląda na niekontaktową i oszołomioną, ale naprawdę zapamiętuje wszystko dokładnie i na długo, zarówno diagnozy/ polecenia/ instrukcje jak i ludzkie bądź kretyńskie komentarze.

Odnośnie informowania lekarza o stronie, ja nie muszę ponieważ on mnie o niej poinformował. ....może idą lepsze czasy Wink
Odpowiedz
#30
Cytat:[autor cytatu=owlik]
Odnośnie informowania lekarza o stronie, ja nie muszę ponieważ on mnie o niej poinformował. ....może idą lepsze czasy Wink

Owlik - oby. Smile Ja tam wierze, ze kropla drazy skale.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości