antybiotyki po łyżeczkowaniu
#1
Witajcie
Jestem tuż przed zabiegiem z tzw poronieniem zatrzymanym (8 tydzień).
Powiedzcie jakie są Wasze doświadczenia z antybiotykami po zabiegu łyżeczkowania szczególnie w szpitalu na Żelaznej i Czerniakowskiej. Czy lekarze dają w szpitalach profilaktycznie czy raczej nie?  Czy powinnam się o nie upomnieć. Boję się ewentualnego stanu zapalnego.
Pozdrawiam Aga

Edycja / animatua 15-01-2015 19:17 / łączenie wątków
Odpowiedz
#2
Ja po zabiegu łyzeczkowania ( ciąża obumarła 8 tydz.) dostałam antybiotyk w szpitalu brałam go 3x na dobe po wyjściu raz dziennie przez 10 dni.Uważam że powinnaś się o to zapytać lekarza z tego co wiem wiekszośc kobiet brała antybiotyk własnie po to aby zapobiec stonowi zapalnemu ja leżałam w Praskim.
Pozdrawiam
Odpowiedz
#3
Leżałam na Żelaznej, dostałam antybiotyk profilaktycznie bez upominania się.

[usunięto OT]
Odpowiedz
#4
Dzięki
A powiedzcie jakie to były antybiotyki? W razie czego będę wiedziała o co prosić.

I jeszcze jedno - kiedy powinnam iśc na I wizytę kontrolną do lek prowadzącego po zabiegu?
Pozdrawiam serdecznie
Aga
Odpowiedz
#5
agaa5 jesli chodzi o wizyte kontrolna po zabiegu to bedziesz musiala isc po pierwszej miesiaczce
Pozdrowiam
Odpowiedz
#6
Co do leków po zabiegu to ja dostałam jakiś zaraz w kroplówce po zabiegu (nazwy nie pamietam).Przy wypisie dostałam receptę na Zinnat w tabletkach i gynalgin-globulki dopochwowe.
Agaa jestem z Tobą.Zyczę duzo sił.
Odpowiedz
#7
Ja dostałam antybiotyk bez upominania się, to był Biseptol.
Odpowiedz
#8
Hej. Co do antybiotyku to dostałam Biseptol ale mam inne pytanie do was. Chciałabym się dowiedzieć czy znacie jakieś dziewczyny które zaszły ponownie w ciąże po pierwszym lub drugim cyklu i szczęśliwie donosiły ciąże.
Odpowiedz
#9
Agnieszko, badz dzielna, myslami bede z Toba.
ja bylam w szpitalu na Karowej, po poronieniu i operacji dostalam kroplowka jakis antybiotyk-nazwy nie znam, i po wyjsciu od razu dostalam doxycyline 2x1 przez 5 dni, chyba jednak okazalo sie za malo, potem - niestety powiklania i zapalenie macicy i przydatkow - sumamed. Dzieki ludzkiemu podejsciu i opiece w szpitalu przezylam te ciezkie chwile. Badz dzielna Agnieszko.
Odpowiedz
#10
Ja dostałam Augumentin - 10 dni - w szpitalu brałam dożylnie 2 razy dziennie przez 3 dni i potem 7 dni w tabletkach.
Odpowiedz
#11
Witajcie dziewczyny.

Wszystkie wiemy, jak obszerny jest temat który nas dotyczy i łączy wokół forum.
Mnie jednak obecnie nurtuje kwestia postępowania medycznego po zabiegu łyżeczkowania jamy macicy.
Wiemy przecież, że każda ingerencja w narządy rodne może stać się nieodwracalną w skutkach przyczyną powikłań.
Stąd moje pytanie- CZY PODAWANO WAM PRZED I PO ZABIEGU ANTYBIOTYKI i/lub jakiekolwiek leki?
Czy otrzymałyście od lekarza informacje dot. możliwych powikłań i sposobów efektywnej ich prewencji?
Chodzi mi o zebranie jakiejś statystyki ukazującej poziom opieki medycznej na terenie kraju.
Z góry dziękuję!
Odpowiedz
#12
witaj. Nie dostałam żadnego antybiotyku, dostałam tylko znieczulenie-uśpili mnie, potem dostałam ketonal przeciwbólowy, nikt mi nic nie tłumaczył, nie mówił, po prostu-idzie pani na łyżeczkowanie i już. Przed strasznie cierpiałam z bólu-nie dostałam nic przeciwbólowego. Potem dalej po tym ketonalu mnie bolało ale już mnie później olali... Sad
Odpowiedz
#13
Roniłam dwa razy. W dwóch różnych szpitalach w Warszawie
.
W św. Zofiii po wyłyżeczkowaniu dostałam antybiotyk osłonowo do domu przez tydzień.

Na Madalińskiego nic. Jedynie dość lakoniczną informację, żeby traktować krwawienie po wyłyżeczkowaniu jak zwykłą miesiączkę. Mój ginekolog, gdy do niego dotarłam po szpitalu, zrobił wielkie oczy i kilka razy pytał czy nic nie dali mi w szpitalu.Od razu przepisał leczenie. Tymbardziej, że ciążą była zaśniadowa. Wszpitalu skupiono się na beta HcG, co oczywiście też ważne, ale wygojenie macicy pozostawiono naturze.

Nie wiem: co szpital to inna opcja, co lekarz, to inne standarty.
Pozdrawiam.
Odpowiedz
#14
Od swojego gin. dostałam metronidazol i betadine.
Odpowiedz
#15
Ja również nie otrzymalam antybiotyku, jedynie leki przeciwbólowe.
Myślę, że antybiotyki są podawane wg wskazań lekarza... czyli podawane jeżeli lekarz widzi uzasadnioną potrzebę podania pacjentce antybiotyku. Z tego co mi wiadomo odchodzi się od zbędnej antybiotykoterapii.
Odpowiedz
#16
Po zabiegu dostałam dożylnie amoksycyklinę (na moją wyraźną prośbę), żadnych dalszych zaleceń.
7 dni po zabiegu mdlałam już z bólu- zapalenie przydatków.
W posiewie 4 różne szczepy bakterii, najprawdopodobniej zakażenie szpitalne, a więc znów szpital- wlewy z metronidazulu i augmentinu 3 razy dziennie. W efekcie zapalenie żyły.
Potem kuracja metronidazolem i bioracefem doustnie, która trwała do wczoraj- czyli ponad miesiąc, bo zabieg miałam 09.02.2012.
Odpowiedz
#17
Toro, a jaki jest związek antybiotyków z poziomem opieki?

Przecież nie każda z nas potrzebuje antybiotykoterapii po poronieniu, tak samo jak nie każda potrzebuje np. leków zatrzymujących laktację czy relanium.
Odpowiedz
#18
Toro, dokładnie o to samo co Małgosia chciałam spytać.

Jedynym lekiem jaki mi się nasuwa na myśl, że powinien stać się pewną normą przy poronieniu zatrzymanym, są środki na wywołanie krwawienia, zamiast standardowego kierowania od razu na zabieg.
Natomiast podawanie antybiotyków każdej z nas byłoby absurdem. Stany zapalne związane z samym poronieniem, czy też zakażenia szpitalne, to pewien ułamek pacjentek roniących.
Odpowiedz
#19
Nie jestem lekarzem, nie powinnam się pewnie wypowiadać ale po każdym zabiegu (każdy wykonywał inny lekarz) dostawałam antybiotyk. Nawet po cc dostałam. Ale ja jestem z tych cięższych, to i z gojeniem pewnie trudniej. Generalnie uważam, że może i nie każdy powinien antybiotyk dostać ale zawsze to bezpieczniej. Jednak taki zabieg to nie zwykła @ - ktoś tam czymś grzebie i drapie. Jako kompletny laik w tej kwestii uważam (ale to wyłącznie moje własne odczucie) że zalet podania antybiotyku po zabiegu może być więcej niż skutków ubocznych jego przyjmowania. Wiem-wypowiedź nieistotna ale nie mogłam się powstrzymać.
Odpowiedz
#20
W Anglii na przykład przy wczesnych ciążach unikają abrazji jeżeli tylko się da. Raczej pozwalają działać naturze - czyszczenie mechaniczne jamy macicy ZAWSZE niesie ze sobą ryzyko powikłań -nie tylko zakażeń ale i powikłań czysto mechanicznych - jak np przebicie ściany macicy. Dlatego tu raczej abrazja wchodzi w grę, gdy po pkreślonym czasie nadal jest krwawienie i w badaniu usg zachodzi podejrzenie, że pozostały w jamie macicy resztki po jaju płodowym.
Odpowiedz
#21
Często postępowanie po zabiegach jest wewnętrznymi ustaleniami szpitali. Antybiotykoterapia powinna byc podawana ze wskazania, czyli jeśli widzi się jej uzasadnienie. Ja nie otrzymałam i nie miałam zakażenia i znam wiele takich osób. Nie znalazłam żadnych wyników badań potwierdzających tą teorię...
A co do CC. Ryzyko wystąpienia zakażenia u kobiet po cięciu może być nawet do 20 razy wyższe niż u kobiet rodzących naturalnie. CC jest to bardzo poważny zabieg operacyjny, rozległy i mogący nieść za sobą wiele powiklań. Antybiotyk jest podawany kobiecie już w trakcie trwania CC przez zespół anestezjologiczny. Ma to nie tylko korzyści dla kobiety, która uniknęła zakażenia i nieprzyjemnych dolegliwości z nim zawiązanych, ale również korzyść dla szpitala- nie mam zakażenia to krótsza hospitalizacja (mniej leków, krótszy pobyt=więcej pieniędzy).
Odpowiedz
#22
Odnośnie wypowiedzi wizardess - a u nas zabieg to rutyna. w moim przypadku pierwsze poronienie odbyło się w 9 tc - ciąża obumarła prawdopodobnie około 6 tygodnia, do szpitala trafiłam już bez dziecka. Nikt nie zrobił mi nawet usg które pomogło by stwierdzić czy oczyściłam się już czy zabieg jest potrzebny. Od razu mnie wyłyżeczkowali (ok godz 5 nad ranem) a w południe do domu. Oczywiście z antybiotykiem. Ja się cieszyłam z tego antybiotyku. Nie było żadnych powikłań, nawet tych mechanicznych, dzięki Bogu. Druga martwa ciąża od początku wygładała źle-ale chociaż wiedziałam o tym od około 8 tygodnia do szpitala zgłosiłam się około 12-bałam się dłużej czekać. Dostałam cytotec - urodziłam, zrobili mi usg - nie oczyściłam się podobno. Znowu zabieg, antybiotyk i do domu. Nie zrezygnowałabym z antybityków za to łyżeczkowania chętnie. Gdybym tylko miała więcej oleju w głowie. Nie umiem dyskutować ze specjalistami, zawsze ufałam.
claudiar - dlatego podkreślałam, że nie jestem specjalistą, nie wiem jakie są wskazania itd. I tak jak byłam zadowolona z antybiotyków po łyżeczkowaniu to po cc miałam wątpliwości bo karmiłam. zresztą jedna z lekarek po porodzie mocno się dziwiła czemu antybiotyk dostałam. A to jednak norma Smile
Odpowiedz
#23
Cytat:[autor cytatu=Mirka]
a u nas zabieg to rutyna.
Na szczęście nie wszędzie. Sa też szpitale i lekarze, którzy sprawdzają czy jest konieczny
Odpowiedz
#24
Ale ja wcale nie chciałam tego napisać jakoś złośliwie, tylko w ramach wyjaśnienia dlaczego postępuje się tak a nie inaczej. A myślę, że kobieta u której doszłoby do zakażenia rany po cc byłaby większym zagrożeniem dla dziecka niż kobieta, która stosuje antybiotyki (wiadomo, że wybiera się te antybiotyki, które najmniej są szkodliwe dla maleństwa). Wiadomo, że zakażenie w obrębie rany to nie tylko objawy miejscowe, ale ogólnoustrojowe. Pozdrawiam
PS. tez wielką specjalistką nie mogę się nazwać, bo gin i położnictwo, to nie moja dziedzina
Pozdrawiam
Odpowiedz
#25
Ani antybiotyku, ani środków przeciwbólowych.
Zresztą nie okazały się potrzebne, na szczęście.



[usunięcie OT]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości