tęsknię za Tobą synusiu
#1
Właśnie minęły trzy miesiące od pogrzebu mojego synusia.
Wszystko wraca co noc...
Miało być tak pięknie. Czekaliśmy na Ciebie z utęsknieniem.
Zaczęłam 7 miesiąc - myślałam że teraz nic złego nie może się zdarzyć.
Odpoczywałam , relaksowałam się, we wszystkim wyręczali mnie najbliżsi...ja miałam tylko dotrwać do końca ...i nie dotrwałam. Nienawidzę siebie za to. Pamiętam tylko krew, dużo krwi ,nigdy wcześniej nie widziałam jej aż tyle...traciłam przytomność. Obudziłam się na sali. Synuś urodził się w bardzo ciężkim stanie, walczył dzielnie 5 dni. Zobaczyłam go w prosektorium. Leżał taki śliczny i spokojny.
Byłam pewna że uda mi się Go obudzić. Wzięłam Go za rączkę , pocałowałam i szepnęłam \" obudź się ..mamusia przyszła \" ale nie obudził się ..pomyślałam że muszę Go z tamtąd zabrać bo przecież to mój synuś i nie może być w takim miejscu...przecież on tylko śpi...ale On nie żył...Boże dlaczego ból wciąż rozrywa mi serce.
Piszę tu bo nikt nie rozumie mojego bólu , wszyscy w koło zachowują się jak gdyby nic wielkiego się nie stało.
mówią: było -minęło ..czas się pozbierać i żyć dalej ...ale ja nie potrafię
Odpowiedz
#2
Tak mi przykro Sad Nikt nie ma prawa mówic do Ciebie w ten sposób. To jest ogromna tragedia i masz prawo do żałoby tyle ile potrzebujesz, zwłaszcza, że minęło tak malo czasu. Płacz i wykrzycz swój ból. Mocno przytulam.

Dla Aniołka ((*********************************))

......................................................
Odpowiedz
#3
Dziękuję kochana za dobre słowo, zrobiło mi się troszkę cieplej na moim obolałym sercu. Wciąż nie mogę uwierzyć w to co się stało. Odkleiło mi się łożysko - podobno to się zdarza bardzo rzadko.
Odpowiedz
#4
Kochana przytulam mocno, z całych sił.. Jak ja Cię rozumiem... Straciłam córeczkę w 30 tygodniu ciąży również przez odklejenie się łożyska..Sad
Tak mi przykro..Sad Dla Aniołka {*}{*}{*}
Odpowiedz
#5
Tak mi przykro Amisia...
Pamiętaj, że masz prawo do żałoby i nikt nie ma prawa mówić, że nic się nie stało. To przecież tragedia kiedy traci się kogoś bliskiego, a zwłaszcza wtedy gdy matka traci dziecko. Masz prawo to przeżywać, nie tłum swoich uczuć i nie daj sobie wmówić, że było-minęło.
W życiu żeby iść dalej trzeba często zamknąć za sobą rozdział jakim jest żałoba. O swoim synku pamiętać będziesz zawsze, ale przyjdzie taki moment kiedy pogodzisz się, że odszedł i wtedy będziesz mogła dać krok do przodu. Na razie daj sobie czas, to co czujesz jest jak najbardziej normalne bez względu na to, czy otoczenie to rozumie, czy nie. Nikt kto nie przeżył straty dziecka nie ma prawa mówić, że nic się nie stało...
Ściskam z całych sił i życzę wytrwałości na ten trudny czas. Dla Synka (*)
Odpowiedz
#6
Amisia My Cię rozumiemy...wiemy jak boli...pisz jeśli Ci to tylko pomoga choc w niewielkim stopniu...powiem przykro mi....(*)dla Twojego Aniołka
Odpowiedz
#7
Cytat:[autor cytatu=kiniusia1730]
Kochana przytulam mocno, z całych sił.. Jak ja Cię rozumiem... Straciłam córeczkę w 30 tygodniu ciąży również przez odklejenie się łożyska..Sad
Tak mi przykro..Sad Dla Aniołka {*}{*}{*}

Ja byłam w 29 tc. Dzień wcześniej byłam u lekarza który zapewniał mnie że wszystko jest w najlepszym porządku. Ja jednak czułam lęk i niepokój. Powiedział że histeryzuję. W nocy zaczął mnie boleć brzuch i tak trafiłam do pierwszego szpitala w którym mnie nie przyjęli. pani doktor gin. stwierdziła żebym udała się do innego szpitala bo w razie komplikacji nikt mi tu nie pomoże. W drugim szpitalu ważniejsze było wypełnianie stert papierów od zbadania mnie. Dwa dni błagałam o usg... kiedy wkońcu się zdecydowali było za późno.
Odpowiedz
#8
U mnie cała sytuacja rozegrała się w szpitalu, bo byłam na obserwacji- coś mnie niepokoiło, mój lekarz prowadzący, dla mojego spokoju zostawił mnie w szpitalu...3 godziny przed tragedią miałam USG..
A krwotoku miałam wewnątrzmaciczny.. Na KTG był słaby zapis, nikt nie zareagował, zareagowali dopiero jak było za późno.. Zuzię reanimowali 15 minut..bez skutku Sad
Odpowiedz
#9
Nie mogę uwierzyć że na usg nie zauważyli żadnych zmian w łożysku..jakiegoś krwiaka czy odklejania się. Myślałam że gdyby mi zrobili USG mogli by zareagować. Przykro mi że Ty też straciłaś córeczkę.
Odpowiedz
#10
Nie mogę znieść myśli że gdy Kubuś tak strasznie cierpiał i umierał mnie przy nim nie było. Leżałam z kroplówką z jakimiś okropnymi drenami w brzuchu...Mój mąż był przy nim, mówił że go kochamy i że musi być silny...otworzył oczka..błękitne oczka których nigdy nie widziałam i nie zobaczę.
Odpowiedz
#11
Lekarze twierdzą, że na USG nic nie było widać.. Co mają mówić, przecież nawet gdyby popełnili błąd to się nie przyznają... Sad A ja już sama nie wiem co myśleć...Sad Ale żal, żal zostanie zawsze.. To był 7 miesiąc takie dzieciątka mogą żyć, sama jestem na to dowodem, urodzona jak ma Zuza w 30 tygodniu Sad
Odpowiedz
#12
Tak mi dzis ciężko dziewczyny, nie moge juz tego znieść. Wszystko we mnie krzyczy. Nie moge sobie sama ze sobą poradzić. Wszystko mnie boli, całe cieło jakby nie moje bez kontroli. Jestem sama w domu i taka ogłuszająca cisza i pustka.
19 grudnia dowiedziałam sie że serce mojego synka juz nie bije, urodziłam 23 grudnia.
Dzis mija miesiąc a moje serce krwawi. Najgorsze jest to że mam wrażenie że nikt juz o tym nie pamieta. Było mineło - \"Jesteście młodzi, bedziecie miec dzeci-\" i to wszysko. Albo słowa typu \"dobrze że teraz sie to stało, pomyśl co by to było gdyby np w 9 miesiącu zmarł tuż przed urodzeniem, to by dopiero była tragedia\" - mam ochote wtedy krzyczeć A JAKA BY TO BYŁA DLA MNIE RÓZNICA - moje dziecko nie żyje czy miało 20 t czy by miało 30.
Czekałam na niego 1,5 roku lekarze nie dawali nam prawie żadnych szans.
Kiedy zadzwoniłam do lekarki że test wyszedł mi pozytywnie powiedziała ze mam sie nie nastawiac bo to moze jakies wahania hormonalne. Póziej gdy robiła usg powedziała że to poprostu cud. Z moimi jajnikami to poprostu cud.
Cud trwał 5 miesiecy...
Odpowiedz
#13
Agnesso-i Twój Cud pozostanie na zawsze Twoim Cudem... choć teraz tak bolesne to wspomnienia... i nie odbierze Ci nikt Twojego Macierzyństwa-choć bolesnego i niezwykle trudnego... na zawsze pozostaniesz Mamą Swojego Cudu Adasia...

współczuje raniących \"pocieszeń\"... wiem jak to boli... a najbardziej chyba to, że tak pocieszają najbliżsi...
... i współczuję tego bólu... aż nazbyt dobrze go pamiętam... :\'(
Odpowiedz
#14
Agnesso, meggi ma rację Twój Cud trwa, ja po 3 miesiącach od straty 22 grudnia pochowałam Emilkę, maleńką do 9/11 tc, chyba właśnie dlatego, żeby pamiętać, nie dać się \"pocieszeniom\" i czuć, że mam 3 córki. właśnie to jest ważne, że MAM, że jest i starsze siostry też nie zapomną, choć czekały na braciszka, to takie trudne...
Każde dziecko jest inne...każde wyjątkowe...tego już nie ma z nami, ale jest i czeka, a my kochamy i tęsknimy....nie jest ważne jakie było kiedy odeszło, w niedzielę myślałam, że nie pojedzie z nami na narty, a starsze mają tyle radochy i tak jest często... nie przyniesie dobrych ocen na półrocze...nie pojedzie w góry i ciągle się łapię na tym, że czegoś razem z Emilką nie będzie nam dane przeżyć...

pamiętaj , że zawsze będziesz mamą Adasia
Odpowiedz
#15
Agnessa, przykro mi bardzo że Ty też przez to przechodzisz. Do niedawna myślałam że to co mnie spotkało to jakiś przypadek a ciąża przeważnie kończy się szczęśliwie...potem trafiłam na forum i jestem w szoku jak nas wiele . Myślałam dziś o każdej z Was i modliłam się za nasze dzieciątka. Wiem kochana jak uwagi ludzi potrafią ranić...i te spojrzenia . Ja też czasami mam słabsze dni np. kiedy ktoś zapyta mnie ..\"o już pani urodziła , jak tam dzidziuś rośnie ładnie??\" albo kiedy usłyszałam od znajomej :...\"wiem co czujesz mnie niedawno umarła babcia\" wybuchnęłam płaczem i stwierdziłam że albo ze mną albo z nią jest coś nie tak. Sama jest mamą dwójki zdrowych dzieci. Po za tym : w reklamach same szczęśliwe mamusie z dziećmi...za oknami sąsiadki z wózkami upodobały sobie miejsce przed moim oknem....no tak w szczęśliwym świecie dzieci nie umierają ...tylko w takim razie gdzie jest miejsce dla mnie? Jak widzisz ja też mam czasem ciężkie dni, dni kiedy nie chce mi się żyć ale trwam bo skrycie wierzę że gdzieś na końcu tej krętej wyboistej drogi do macierzyństwa zdaży się CUD ... pamiętaj jestem z Tobą i modlę się za nasze Dzieci
Odpowiedz
#16
Cytat:[autor cytatu=kiniusia1730]
U mnie cała sytuacja rozegrała się w szpitalu, bo byłam na obserwacji- coś mnie niepokoiło, mój lekarz prowadzący, dla mojego spokoju zostawił mnie w szpitalu...3 godziny przed tragedią miałam USG..
A krwotoku miałam wewnątrzmaciczny.. Na KTG był słaby zapis, nikt nie zareagował, zareagowali dopiero jak było za późno.. Zuzię reanimowali 15 minut..bez skutku Sad

Ostatnio byłam u nowego lekarza , specjalizuje się właśnie w prowadzeniu trudnych ciąż. Spojrzał na mój wypis ze szpitala i powiedział że mu przykro że się nie udało. Sam przyznał że ratował mniejsze dzieci ale cc musi zostać przeprowadzone przed krwotokiem a nie w trakcie tak jak w naszych przypadkach. Zapytałam go więc czy to możliwe że nie widać na USG zmian w łożysku : powiedział że wiele można zobaczyć ale zależy od tego kto patrzy. Boję się ostatnio lekarzy i mam do nich ograniczone zaufanie ale muszę się dowiedzieć co było przyczyną odklejenia się łożyska i w rezultacie śmierci mojego Synka.
Odpowiedz
#17
U mnie przyczyna pozostaje nieznana..Sad Jedynym pocieszeniem jest to, że nie rzutuje to na kolejne ciąże. Ja oczywiście po śmierci Zuzi zmieniłam lekarza, na zupełnie innego, nawet w innym mieście. Wypytałam o wszystko, obejrzał wszystkie wyniki badań, kartę ciąży oraz dokumenty szpitalne i orzekł, że raczej szanse na uratowanie Zuzi były nikłe..ponieważ łożysko u mnie odkleiło się całą powierzchnią od razu, czasami jest tak, że odkleja się z jednej strony i nie jest to tak gwałtowne, dwa krwotok poszedł do wewnątrz-macicy, co drastycznie zmniejszyło szanse..
Trafiłam teraz do na prawdę fantastycznego specjalisty, póki co staram się mu zaufać, co będzie jeśli kiedykolwiek uda mi się zajść w ciążę..hmm nie wiem czy wtedy komukolwiek z lekarzy zaufam w 100%. Strach będzie zawsze już chyba.
Odpowiedz
#18
Cytat:[autor cytatu=kiniusia1730]
U mnie przyczyna pozostaje nieznana..Sad Jedynym pocieszeniem jest to, że nie rzutuje to na kolejne ciąże. Ja oczywiście po śmierci Zuzi zmieniłam lekarza, na zupełnie innego, nawet w innym mieście. Wypytałam o wszystko, obejrzał wszystkie wyniki badań, kartę ciąży oraz dokumenty szpitalne i orzekł, że raczej szanse na uratowanie Zuzi były nikłe..ponieważ łożysko u mnie odkleiło się całą powierzchnią od razu, czasami jest tak, że odkleja się z jednej strony i nie jest to tak gwałtowne, dwa krwotok poszedł do wewnątrz-macicy, co drastycznie zmniejszyło szanse..
Trafiłam teraz do na prawdę fantastycznego specjalisty, póki co staram się mu zaufać, co będzie jeśli kiedykolwiek uda mi się zajść w ciążę..hmm nie wiem czy wtedy komukolwiek z lekarzy zaufam w 100%. Strach będzie zawsze już chyba.

pamiętasz jakie robiłaś badania ? ja na razie na krzepliwość krwi i przeciwciała antyfosfolipidowe, oraz morfologia . Krzepliwość nie wyszła za ciekawie...
Odpowiedz
#19
A nie brałaś heparyny po wszystkim? Ja brałam przez 20 dni, krzepliwość robiłam, przeciwciała też, morfologie i wszystkie ogólne badania, powtarzałam jeszcze toksoplazmozę, dla własnego spokoju, bo mam cały czas kontakt z różnymi zwierzętami (moje pupile i wolontariat w schronisku), lekarz nie zlecił innych badań. Na pewno to Cię nie pocieszy, ale w większości przypadków nie ma żadnej przyczyny odklejenia się łożyska, tak się nieszczęśliwi dzieje po prostu..Sad Znane przyczyny przedwczesnego odklejenia się łożyska to mechaniczny uraz brzucha, nagły skok ciśnienia, nadciśnienie, niedobór kwasu foliowego, palenie papierosów zwiększa ryzyko, oraz ciąża po 35 roku życia, wszystko zostało u mnie wykluczone.
Odpowiedz
#20
Nie brałam nic poza lekami na niedokrwistość dalej mam słabe wyniki krwi. A tak pozatym to ponad 7 lat temu poroniłam w 14 tygodniu wszystko było o.k a tu nagle krew i po wszystkim. Potem następna trudna ciąża nawet mi lekarz nie chciał karty ciąży założyć bo stwierdził że nie ma sensu...prawie całą ciąże spędziłam leżąc w szpitalu nie wierzyłam że się uda : przedwczesne skurcze , skrócona szyjka , nadciśnienie, krwawienia w 9 miesiącu i dzięki trzeźwości umysłu jednego z lekarzy mam rezolutnego 6 latka .
Odpowiedz
#21
Ja nie mam ziemskich dzieci to była moja pierwsza ciąża, wymarzona córeczka, mam 22 lata w sumie nawet nieskończone jeszcze, dotrwałam do 7 miesiąca, myślałam, że już nic złego się stać nie może..a jednak, tak bardzo się myliłam.
A teraz nie miałaś nadciśnienia? To może być przyczyna. U mnie jej nie ma..znam wiele dziewczyn przez inne forum, u których nie ma przyczyny, prawdę mówiąc chyba tylko jedną znam, która poznała przyczynę.
Odpowiedz
#22
Teraz wszystko było książkowo...poza rozwiązaniem Sad Czuję że wszystkich zawiodłam . Syn przeżył strasznie śmierć brata. Ciągle płakał. Wciąż mnie pyta dlaczego inne dzieci mają rodzeństwo na ziemi a on ma brata w niebie. Modli się do niego i czasem nawet z nim rozmawia a ja dławię się łzami , czuję się taka winna ..mogłam coś przewidzieć , coś zrobić ...już sama nie wiem....
Tęsknię tak bardzo, chciała bym Go przytulić , mieć przy sobie moje kochane dzieciątko
Odpowiedz
#23
U mnie wszystko też było książkowa, aż do 19 maja..czułam, że coś jest nie tak od godziny 12 byłam w szpitalu...niby było ok...a potem cios brak tętna.., kiedy przewozili mnie na sale na cc cały czas się modliłam, nawet jak podawali mi narkoze, modlitwa to ostatnie wypowiedziane przeze mnie słowa... Budzę się..i....od 8 miesięcy żyję w koszmarze. Sad
Odpowiedz
#24
Jak sobie radzisz ? powiedz czy da się choć troszkę oswoić ten potworny ból?, ja jeszcze jestem na etapie że się budzę i zanim otworzę oczy wmawiam sobie że to zły sen. Ale to nie sen. Jak stoję nad grobem Kubusia to wszystko wiruje to takie nierealne...miałam mu dać życie...i cudowną kochającą rodzinę.
Odpowiedz
#25
Ból jest, choć nie jest już tak rozrywający i piekący jak na początku, ale jest. Jest inaczej niż na początku. Są lepsze i gorsze dni. Żałoba to taka spirala. Kiedy są te lepsze dni, mam siłę i chęć walczyć, myślę o Zuzi cały czas oczywiście, ale w lepsze dni nie ma łez. A kiedy są te gorsze, są łzy, brak chęci na cokolwiek. Nie powiem Ci, że czas goi rany, bo tak nie jest, on pozwoli Ci nauczyć się żyć z tymi ranami. Wizyty u Zuzi na cmentarzu na początku przyprawiały mnie o histerię, teraz dają ukojenie. Niestety ostatnio znowu mam gorsze dni..i nie widzę ay te lepsze się zbliżały, znowu życie rzuciło mi kłodę pod nogi..a mi brakuje sił...Sad
Musisz dać sobie czas, na przeżycie żałoby, nic tu nie można przyśpieszyć.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości