zapytanie o brak pogrzebu
#1
Witam wszystkich odwiedzających to forum oraz tę stronę. jestem tutaj nowa. Moje dzieciatko straciłam 23 grudnia 2011, to znaczy w tym dniu byłam w szpitalu i miałam łyżeczkowanie, dzień wcześniej byłam u lekarza i na usg została stwierdzona ciąża obumarła. Był to 10 tydz. Moje maleństwo miało jedynie 3 milimetry, rozwijało się nieprawidłowo i maleńkie serduszko przestało bić. Lekarze powiedzieli że było to spowodowane wadą genetyczna. Rano w szpitalu dostałam cytotek, około południa zaczęłam mocno krwawić. Lała się ze mnie krew oraz mniejsze i większe skrzepy. Wieczorem zrobiono mi zabieg. Teraz gdy o tym myśle zrozumiałam ze moje dziecko mogło poprostu \"spłynąć z krwią\" do ubikacji... Nie wiadomo czy nastąpiło to przed zabiegiem czy zostało zabrane w czasie zabiegu i jego maleńkie 3 milimetry są teraz badane w zakładzie histopatologicznym.
Wiem że nie chce robić pogrzebu, proszę nie potępiajcie mnie z tego powodu, bo poprostu czuję ze to bedzie przeżywanie tej tragedii tej straty na nowo. I myśle ze na moje pytanie może odpowiedzieć ksiądz: CZY JEŚLI NIE ZROBIŁAM POGRZEBU MOJEMU DZIECKU TO CZY JEST TO GRZECH? CZY Z TEGO POWODU ZOSTANĘ POTĘPIONA NA WIEKI?????? ta myśl nie daje mi spokoju....
słuchałam wczoraj audycji rozmów niedokończonych w Radiu Maryja. Bardzo mi pomogły. Bardzo uspokoił mnie fakt że dusza mojego maleństwa jest zbawiona.
Bardzo proszę aby ktoś mi odpowiedział co o tym myśli, a jeśłi przy stowarzyszeniu działa również jakiś ksiądz aby ustosunkował sie do tojego problemu.
Odpowiedz
#2
Księdza tu "wieki" już nie ma, ale:
NIE.

https://www.poronienie.pl/forum/showthre...6#pid88686
Odpowiedz
#3
Grzech to nie, bo nie zostawiłaś ciała dziecka byle gdzie, tylko w szpitalu, a przepisy zobowiązują szpitale do traktowania ciał dzieci zmarłych po poronieniu z godnością (choć w praktyce różnie z tym bywa). Nei ma tu żadnej złej woli z twojej strony.

Potępiać Cię też tu nikt nie będzie, większość z nas nie pochowała swoich dzieci. Ale ja bardzo tego żałowałam i w końcu pochowałam kostki parafinowe z badań histopatologicznych.

Grób jest bardzo ważny, bez niego czułąm się jakoś bezdomna. Porządkuje nieco rzeczywistość.
W formalnościach może Ci pomóc ktoś z bliskich.

Poczytaj jak inne mamy zbierały w sobie siłę do pochowania swoich dzieci, np.
https://www.poronienie.pl/forum/showthre...#pid177027
https://www.poronienie.pl/forum/showthre...#pid183794
Odpowiedz
#4
Po odbiorze wyniku histopatologicznego ( o czym pisałam w innym watku _ ) dowiedziałam się ze nawet gdybym chciała to i tak nie mam czego pochować. We fragmencie pobranym do badania nie było dziecka ani komórek łozyska. Może akurat były w reszcie . ale wydaje mi się że przed zabiegiem łyżeczkowania moja macica oczyściła sie sama... mocno krawaiłam po cytotecu leciała krwe skrzepy mniejsze i większe...czyli szczątki mojej 3,5 milimetrowej kruszyny poleciały w ubikacje albo z podpaskami do kosza....brzmi to strasznie brutalnie ale nie odważe sie powiedzieć tego na głos.

Dziękuje za \"wysłuchanie\" i słowa wsparcia
Odpowiedz
#5
Hmmm, a może wcale nie...
Szpitale ostatnio często kłamią, że nie stwierdziły tkanek dziecka w badaniu histopatologicznym, żeby nie musieć wydawać dokumentów i ciała dziecka do pochówku.

A nawet jeśli tak, to nie ma tu Twojej winy.
Dużo sił.
Odpowiedz
#6
O tym że szpital kłamie już sama się przekonałam. Mąż odebrał mój wypis w drodze do pracy, spieszył się nie popatrzył i w domu okazało sie ze jakiś bajkopisarz napisał że powodem przyjęcia mnie na oddział było krwawienie z dróg rodnych. ŻADNEGO KRWAWIENIA NIE MIAŁAM, trafiłam ze skierowaniem do zabiegu bo na usg ( robionym dzień wcześniej) było widać ze serduszko już nie bije i ciąża obumała. Mąż specjalnie nie miał z tym problemu, stwierdził ze to biurokracja, może rutyna. Zostałam z tym fantem sama ale postanowiłam zawalczyć o prawdę. Po tym wszystkim przynajmniej to mi sie należy!!!! Poszłam do szpitala i zapytałam w sekretariacie o to. Zostałam odesłana do lekarza. Trafiłam na pania doktor której wcześniej nie widziałam , powiedziałam jej w czym mam problem, oczywiście grzecznie powiedziałam ze chciałabym to wyjaśnić. Pani doktor przecztała moją kartę i stwierdziła że to \"poprostu ktoś tak napisał\" i ogólnie nic to nie zmienia. Powiedziałam że rozumiem to ze nic to już nie zmieni ale bardzo zależy mi na tym. Wtedy pani doktor weszła na archiwum i wykasowała to pierwsze nieprawdziwe zdanie i napisała w epikryzie \"powodem przyjęcia była ciąża obumarła \" . Potem musiałm jeszcze poczekać na pieczątkę odrynatora. Bardzo dziękuje tej pani dok., spodziewałam sie ze zostane zbyta.
Trzeba walczyć o prawdę .

Dodam tylko że w szpitalu nikt nie rozmawiał ze mną na temat szczątek dziecka.
Odpowiedz
#7
My z powodów formalnych i biurokracji (o których pisałam w innym poście) będziemy chować dziecko na działce pod figurką Matki Boskiej. Postawimy krzyżyk z imieniem i datą. Chociaż tyle możemy...
Odpowiedz
#8
Joanno, poczekajcie jeszcze, może się jednak uda pozałatwiać formalności.
Życzę wiele wytrwałości.
Odpowiedz
#9
Joanno ja Emilkę (9/11 t c) chowałam po 3 miesiącach, podczas załatwiania formalności nawet ściągnełam niechcący kontrolę na USC, ale udało się i większośc spraw załtwiłam przy pomocy listów, maili i rozmów telefonicznych, udało się, zajrzyj na wątek prawny

życzę dużo sił, czasem możliwe wydaje się niemozliwe, spróbuj, pomożemy ...
Odpowiedz
#10
zana 25

wiele z nas nie ma grobów swoich dzieciątek, przecież przepisy umożliwiające pochówek takiego maluszka funkcjonują od niedawna, no bo co to jest tych kilka lat, i pewnie w niewielu krajach na świecie ....

mi sie udało, ale najpierw musiałam pogodzić się z faktem, że Maluszka nie pochowam, bo taką informację otrzymałam, że trzeba zrobić badania histopatologiczne i ciałka nie dostanę.... ani przez myśl mi nie przeszło, że to można to rozpatrywać jako grzech ...

gdyby nie to forum to nawet bym nie wiedziała, że pochówek jest mozliwy...

czytałam tu też o adopcji grobów dzieci, którymi już nikt się nie opiekuje... myślę, że coś takiego mogło by Ci pomóc ....

Ja decydując się zawalczyć o pogrzeb Maluszka, chciałam to zrobić, właściwie dla innych..dla Mam Aniołków którym się nie udało...idealistka jestem...

życze dużo sił na ten trudny dla Ciebie czas...

i szkoda, że nie ma tu księdza....
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości