bisfenol a poronienie
#1
Stosowany do produkcji tworzyw sztucznych bisfenol A (BPA) może zwiększać ryzyko poronienia – ogłosili naukowcy ze Stanford University podczas dorocznej konferencji Amerykańskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu (ASRM).

W badaniu wzięło udział 115 ciężarnych, które w przeszłości miały problemy z zajściem w ciążę lub dochodziło u nich do poronień.

Na początku ciąży badanym pobrano próbki krwi i oznaczono poziom BPA. Następnie kobiety podzielono na 4 grupy – w zależności o stężenia BPA w organizmie.

W czasie trwania obserwacji poroniło 68 badanych. Okazało się, że największym, bo aż 80 proc. ryzykiem poronienia, obarczone były kobiety z grupy o najwyższej zawartości bisfenolu A w próbkach krwi.

Wprawdzie samo opisywane badanie nie jest dostatecznym dowodem na istnienie przyczynowo-skutkowej zależności pomiędzy BPA a poronieniami, jednak doniesień o szkodliwym wpływie bisfenolu A na zdrowie (w tym reprodukcyjne) stale przybywa.

Całkowite uniknięcie kontaktu z BPA jest praktycznie niemożliwe. Jest jednak kilka wartych zapamiętania sposobów na ograniczenie go:
nie gotować i nie podgrzewać jedzenia w plastikowych pojemnikach,
unikać dotykania paragonów drukowanych w sklepowych kasach i terminalach płatniczych,
chronić wodę i napoje w plastikowych butelkach przed światłem słonecznym,
ograniczyć spożywanie produktów sprzedawanych w konserwach.

Źródło: Nature World News


Kilka dni temu przeczytałam taką informację Confusedhock:

Wprawdzie od mojego poronienia w lutym minęło już trochę czasu, ale cały czas gdzieś w głowie czai się pytanie co mogłam zrobić lub czego nie robić, żeby temu zapobiec.

Wytłuściłam te paragony, bo w pracy mam dużo do czynienia z wydrukami na papierze termicznym (wydruki z kas fiskalnych, terminali, faktury itp.). Również miało to miejsce w ciąży.

Co myślicie, jest to wiarygodna informacja, czy tylko taki straszak, bo na logikę, to potencjalnie szkodliwych może być wiele rzeczy, a pewnie tysiące kobiet w ciąży ma do czynienia z tym bisfenolem i wszystko jest ok. :?
Odpowiedz
#2
Pytanie dlaczego jedne mają go więcej a inne mniej i w której grupie jesteśmy :/
Odpowiedz
#3
No właśnie jakie jest \"dopuszczalne\" stężenie, a może to tak, jak z alkoholem? Nie ma bezpiecznej dawki?
A, no i co z plastikowymi czajnikami elektrycznymi, bo o nich w artykule nie wspomnieli, a są w powszechnym użyciu (chyba, że podchodzą pod \"plastikowe pojemniki\", wtedy wywalić? kurczę, nie lubię zwykłych czajników, w czasach \"przedelektrycznych\" co chwilę jakiś przypalałam bezpowrotnie).

Może jakaś chemiczka, czy biochemiczka, nie wiem pod jaką dziedzinę to podchodzi, coś na ten temat wie?

Albo lepiej sobie tym głowy nie zawracać?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości