czekajac na poronienie
#51
Sara40 bardzo mi przykro ale nie wiem zbyt duzo na ten temat, ja mieszkam w UK i tu jest troszke inaczej ale na forum na pewno znajdziesz jakies informacje na ten temat. Przytulam Cie

Dziewczyny dziekuje za wsparcie, wiecie co ja nie wiem jak ja po pierwszym poronieniu sie zdolalam podniesc, teraz to sie wydaje takie nierealne, dalekie. Nie wiem od czego zaczac, nie mam sil, celu, nadzieji i mysl ze to sie moze powtorzyc mnie przeraza. Boze tak dlugo mi zajelo zeby sie podniesc a tu znow upadlam, nie mam juz sily.
Odpowiedz
#52
Wiolu potrzebujesz czasu aby to wszystko zrozumieć, znaleźć celu w życiu, być może więcej niż po pierwszej stracie. Skup się na razie na sobie, daj upust wszystkim emocjom jakie odczuwasz, szukaj sensu w tym wszystkim, a przede wszystkim nie trać nadziei, że kiedyś będzie dobrze! Światełko dla Twoich Aniołków (*)(*)
Odpowiedz
#53
dziewczyny czy to jest normalne ze dalej utrzymuje mi sie temperatura 37? czy to jest powod do zmartwien?
Odpowiedz
#54
nie miałam temperatury, ale po poronieniu temperatura chyba nie jest dobrym znakiem, a co na to lekarz?
Odpowiedz
#55
tu lekarz stwierdzil ze 37 +2 to jest normalna temperatura dopiero jak jest 37+4 to jest stan goraczkowy ale jakos mi to nie pasuje bo ja przed zajsciem w ciaze mialam ponizej 37. I badz tu madrym. Mam tez jakies dreszcze, nie mocne ale tak dziwnie sie czuje. Nie wiem czy to ze stresu i szoku czy to znak ze jest cos nie tak???
Odpowiedz
#56
w tej sytuacji dla własnego spokoju skonsultowałabym to z lekarzem
Odpowiedz
#57
Dziekkuje weroniko chyba sie umowie na wizyte, mam nadzieje ze bedzie ok
Odpowiedz
#58
będzie dobrze, trzymam kciuki, daj potem znać, że jest ok. światełko dla Aniołków które czuwają nad mamą (*)(*)
Odpowiedz
#59
Wiola ja tez mialam temp tylko, ze mnie brzuch bolal i okazalo sie ze sa komplikacje. Mam nadzieje ze u Ciebie bedzie inaczej trzymaj sie cieplo.
Odpowiedz
#60
Dziewczyny wszystkim wam serdecznie współczuję i to strasznie smutne i niesprawiedliwe że tyle nas kobiet przechodzi takie traumy strat swoich dzieci Sad Sad Sad przytulam każda z was :* :* :*
Dla naszych maluszków [*] [*] [*] [*] [*] [*]..............................
Odpowiedz
#61
weroniko 1991 juz dzis jest lepiej temperatura spadla do 36.8 no i biore antybiotyki wiec to powinno tez pomoc, chyba ze po skonczeniu antybiotykow bedzie gorzej to sie wtedy wybiore. Za 2 tyg mam kolejne usg zeby sprawdzic czy wszystko ok. A poza tym to mam zlamane serce i chcialabym sie podniesc ale nie daje rady Sad Wiem ze to przejdzie i bedzie lepiej kazdego dnia ale teraz tego nie czuje. Chcialabym zniknac. Chcialabym sie obudzic z tego koszmarnego snu!
Odpowiedz
#62
Wiolu i dla Ciebie wyjdzie jeszcze kiedyś słoneczko, tylko jak sama napisałaś potrzeba czasu. Każdy musi przejść przez te etapy, jedni potrzebują więcej czasu inni mniej. Pozdrawiam i na pewno będzie wszystko dobrze z Twoim zdrowiem, musi być!
Odpowiedz
#63
dziekuje weroniko, sciskam serdecznie
Odpowiedz
#64
Wiolu dobrze że wszystko ok u Ciebie Wink ale co do równowagi i życia dalej niestety trzeba czasu sama to wiem i przerabiam po raz kolejny Sad tak jak napisała Weronika każda z nas musi przejść przez kolejne etapy zanim wróci na ścieżkę dalszego życia jak sobie poradzić jak dalej żyć bez naszych maluszków ........wiem że to strasznie ciężkie sama wiem po sobie a osoby które tego nigdy nie przeżyły nie zrozumieją naszego bólu Sad ja zapisałam się nawet do psychologa bo na szpital człowiek nie może nawet liczyć Sad nic , zostawiają nas samym sobie żebyśmy radziły sobie ze swoim smutkiem ,bólem , żalem same ale nie raz to trudniejsze i potrzeba nam pokazać jakoś drogę żeby mniej bolało i życie jakoś nabrało barw ......... ja myślałam ,że teraz będzie łatwiej, że może się jakoś człowiek uodpornił na kolejny cios od życia ale niestety nie bolało i nie boli mniej wręcz odwrotnie Sad nawet bardziej a w moim przypadku już nie będzie kolejnej próby nie podejmę jej ponieważ nie dam rady Sad tym bardziej mi ciężko że już ni bezie mi dane być kolejny raz mamą Sad jedynie jak Bóg da może w przyszłości babcią zostanę Smile będzie to chyba najszczęśliwszy dzień w moim życiu .................. ale jeszcze chciałam dziecka bo wnuk mi nie zastąpi mojego kochanego maluszka Sad oj ale wam na smuciłam ale tak czuje muszę się wygadać bo oszaleje chyba Sad
Odpowiedz
#65
Sara pisz, ile chcesz, po to, to miejsce jest. Współczuje straty trzech Aniołków (*)(*)(*). Każdy z nas ma jakieś gorsze chwile, ważne żeby o nich mówić, pisać, rozmawiać, a nie dusić w sobie i czekać, aż wybuchną. To nieprawda, że kolejna strata mniej boli, każde odejście dziecka boli bardziej, człowiek coraz bardziej się załamuje, choć sama straciłam tylko (i aż) Synka, wiem jak to boli i nie wiem czy dałabym radę przejść przez to wszystko jeszcze raz. Musisz być silną kobietą, skoro po tylu tragediach jakie Cię spotkały, próbujesz w miarę normalnie funkcjonować. Podziwiam bardzo i życzę wiele siły i cierpliwości z radzeniem sobie ze smutkiem i bólem!
Odpowiedz
#66
Weroniko czy ja jestem silną kobieta czy ja wiem jestem strasznie wrażliwą co nie ułatwia mi życia niestety i strasznie kocham dzieci tym bardziej mi ciężko Sad idąc drogą nie umiem oprzeć się żeby nie spojrzeć na jakieś małe dziecko w wózku nie raz zagadać do kobiet w ciąży itd wokół mnie co chwilkę ktoś rodzi ze znajomych z rodziny czy otoczenia i nie sposób mi nie patrzeć i myśleć a może moje dziecko tak by wyglądało dziś a może inaczej jakie miało by oczka i włoski itd. Mam tez straszne dołki które mnie dopadają nie mam ochoty wtedy na nic zupełnie potrafię przepłakać 3 dni i nie móc przestać.Sama nie wiem skąd się to wszytko bierze we mnie że to wszytko zniosłam. Ja za każdym razem miałam zabieg to najgorsze w tym wszystkim zawsze szpital zawsze stres bez pomocy zostawiona sama sobie zawsze znalazł się ktoś kto mnie zranił. Trudno dojść do siebie teraz jestem osłabiona i nie czuję się fizycznie i psychicznie dobrze dlatego postanowiłam poszukać pomocy u psychologa bo boje się że nie podołam się podnieść.Mam córkę więc muszę dla niej być na chodzie bo będę jej potrzebna jak i teraz tak i kiedyś a co jej przyjdzie z mamy która będzie w zakładzie psychiatrycznym żyła w swoim świecie lub na jakiś środkach odurzających Sad To on jest dla mnie motorem do napędzania żeby się pozbierać i żyć dla niej dla męża też ale córka na pierwszym miejscu. Dziękuje że mogę się tu wygadać pożalić wypłakać to pomaga .Wiem że tu znajdę osoby które rozumieją mój ból moje myśli moje smutki bo same przeszły przez takie przeżycia traumatyczne nie raz może i gorsze .............
Pozdrawiam wszystkie dziewczyny bez wyjątku Smile
Odpowiedz
#67
saro ja tez chodze do psychologabo sama nie daje sobie rady, a z rodzina nie portafie rozmawiac. Wiecie czasami mysle ze juz nie dam radey, kiedy stracilam moje pierwsze dziecko myslalam ze to sie wiecej nie powtorzy bo Bog widzi za ja drugiej straty nie wytrzymam. Kiedy zaszlam w ciaze to czulam ze stal sie cud, my mamy problemy i jest nam bardzo ciezko o dziecko. Na prawde czulam ze Bog sie nami opiekuje i tym razem wszystko bedzie dobrze, a tu ...... Teraz mam ogromny metlik w glowie, nie wiem czy starac sie dalej, czy znajde sile i czy jesli nawet zajde to bede silna psychicznie zeby zwalczac nasze demony. Nie chce spedzic tez kolejnych lat na strachu, niespelnionych nadziejach, rozczarowaniach. Ja chce zyc normalnie, chce zaczac byc szczesliwa, ale czy znajde te szczescie bez dziecka?

Mecza mnie tez dalej sumienie ze swoje malenstwo zostawilam w toalecie i ze pozwolilam je splukac Sad Powinnam walczyc o moje malenstwo. Boze jak tu dalej zyc.
Odpowiedz
#68
Wiolu, moje maleństwo też spłukałam w toalecie i też mnie sumienie gryzie, że to zrobiłam Sad. Nie wiem co zrobię, ale na razie z jednej strony bardzo chciałabym mieć kolejne dziecko, a z drugiej strony, właśnie boję się, że to się powtórzy drugi raz a tego naprawdę bym nie zniosła. Dziewczyny, może to nie nasz czas, może musimy poczekać jeszcze trochę, może Bóg miał w planach na naszej drodze później postawić dzieciaczki?
Miałam dzisiaj dziwny sen.. Od kilkunastu dni jeżeli mi się coś śni, to albo są to kobiety w ciąży, albo dzieci, ale nigdy ja w połączeniu, a dzisiaj... Przyśniłam się sobie na porodówce i urodziłam zdrowego ślicznego chłopca. Obudziłam się i płakałam, że to tylko sen Sad
Odpowiedz
#69
Weronika, Bóg nam te dzieci dał, a potem uznał za dobre, by wziąć je do siebie. Nie mamy szans w tym życiu dowiedzieć się, dlaczego tak się stało, jaki był Jego plan.
Może Twój sen się kiedyś ziści. Modlę się, by tak się stało.
[*]
Odpowiedz
#70
Ikona, też bym chciała żeby tak było, ale strasznie się boję kolejnej ciąży i równie mocno jej chce... Niesprawiedliwe jest to nasze życie Sad pozdrawiam!
Odpowiedz
#71
Cytat:[autor cytatu=weronika_1991]
Ikona, też bym chciała żeby tak było, ale strasznie się boję kolejnej ciąży i równie mocno jej chce... Niesprawiedliwe jest to nasze życie Sad pozdrawiam!

mam to samo, tak panicznie boję się 2 ciąży, że boję się zbliżeń z mężem... :oops: Sad
Odpowiedz
#72
Cytat:[autor cytatu=renataG]
Cytat:[autor cytatu=weronika_1991]
Ikona, też bym chciała żeby tak było, ale strasznie się boję kolejnej ciąży i równie mocno jej chce... Niesprawiedliwe jest to nasze życie Sad pozdrawiam!

mam to samo, tak panicznie boję się 2 ciąży, że boję się zbliżeń z mężem... :oops: Sad

z drugiej strony co miesiąc szukam u siebie oznak ciąży z nadzieją a może jakimś cudem... i co miesiąc rozczarowanie i ulga jednocześnie... Renato a co mąż Twój na te obawy?

(*) dla Marcelego
Odpowiedz
#73
Ja też tak mam, że szukam objawów-a z drugiej strony jak mają być te objawy, skoro my \"ten tego\" bardzo rzadko... :oops:

Mój mąż na początku, przez pierwsze ok 2.5 miesiąca, do 3 był wyrozumiały, rozumiał moje obawy, ale teraz zaczyna go to frustrować. Minęły już 4 miesiące i coraz bardziej daje mi do zrozumienia, że go to denerwuje. Ja go rozumiem, ale tak bardzo się boję... Sad Boję się do tego stopnia, że non stop mnie \"głowa boli\" Sad Boję się, jak to dalej będzie...

Dzięki za świeczkę.

Dla Michałka (*)
Odpowiedz
#74
Tylko szczera rozmowa może pomóc... Być może potrzebujesz więcej czasu na podjęcie tej ważnej decyzji, niż Twój mąż. Całkowicie rozumiem Twój strach, który chyba każda z nas tutaj przeżywała i przeżywa. U nas jest na odwrót, to mój przyszły nie chce w najbliższym czasie kolejnego dziecka, a ja mimo wszystko bym chyba jednak chciała, pomimo ogromnego strachu..
Odpowiedz
#75
ja planuję dziecko tak za rok o tej porze się zacząć starać. Mój mąż owszem, choć on by wolał wcześniej. Ale ja boję się samych zbliżeń, mimo iż się zabezpieczamy.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości