czekajac na poronienie
#26
O nie....Wiola tak mi przykro.
Odpowiedz
#27
[*];\'(
Odpowiedz
#28
Dziekuje dziewczyny, to na prawde wiele dla mnie znaczy. Dzis zaczelam krwawic wiec chyba wszystko tak jak powinno byc. Ciagle pustka w sercu. Nie chce wracac do pracy ale tez nie wiem co ze soba zrobic. Plakac juz tez nie moge bo brakuje mi lez i sil.
Odpowiedz
#29
Wiolu.... dla Twoich Dzieciątek [*][*]
Odpowiedz
#30
Wiolu twoja rana jest taka świeża
Daj sobie czas mocno przytulam
Jestem z Tobą w twoim bólu
Pamiętam w modlitwie
Odpowiedz
#31
Wiolu bardzo mi przykro... trzymaj się
[*] dla Twoich Aniolków
Odpowiedz
#32
O piekących oczach po nocy nieprzespanej
O niecierpliwym płaczu co budzi nad ranem
O braku siły na książki czytanie
O zbyt krótkim dniu na przyjaciół spotkanie
.....
O tym wciąż marzę, wciąż tego chcę
Każdego dnia pragnę a nocą śnię
A wszystko to mym udziałem by było
Gdyby tylko me dziecko wciąż żyło!

A tak ramiona puste zostały
I złe pocieszania \"to nic, był taki mały\"
I serce które ciągle płacze
I tęskna myśl co wciąż się w głowie kołacze...

Znalazlam piekny wierszyk, nie wiem kto go napisal ale lzy cisna sie do oczu...
Odpowiedz
#33
wiola 1980 wierszyk piękny i w pełni oddaje to co czujemy i jak się czujemy...
trzymaj się...
Odpowiedz
#34
Mi też łzy cisną się do oczu. Znam to wszystko. Wiolu, przytulam.
Odpowiedz
#35
dziewczyny mają rację
piękne, wzruszające i jeszcze ta rosnąca w gardle śliwa...

wiolu, życzę Ci wielu sił
i jak najwięcej dobrych dni
Odpowiedz
#36
Wiolu, bardzo mi przykro z powodu kolejnego poronienia. Tylko moge sie domyslac, jak Ci teraz trudno...
Po pierwszym poronieniu jakos trzymala mnie mysl, ze wiecej sie nie powtorzy, ze limit nieszczesc wyczerpalismy, po drugim - najtrudniej bylo o nadzieje. Wtedy myslalam, ze juz nigdy nie bede mama.

(*)(*) dla Twoich dzieci.

Duzo sil dla Ciebie.
Monika
Odpowiedz
#37
Wiola piękny wierszyk przytulam
Odpowiedz
#38
hej dziewczyny,pisze ze szpitala w czwarek zaczelm miec bole i dosc mocno krwawilam wiec wezwalam pogotowie, w lazience szpitalnej poczulam ze ze mnie cos wypadlo ale bylam tak przerazona ze nie zerknelam zawolalam pielegniarza i prosilam zeby zobaczyl czy to dziecko. on zerknal ale bylo tam sporo krwi i stwierdzil ze juz nic nie zrobmy,spytal czy ma splukac, powiedzialam ze nie i ze chce to wiac ze soba domu ale on powiedzial ze to ne mozliwe. Stalalm tam i plakalam, bylam w szoku powiedzialam ze ma splukac dalej w to nie moge uwierzyc obecalam sobie ze tego ni zrobie. czulam sie bezradnie i nie wiedzialam jak walczyc, ja naprawde myslalm ze mojego dziecka ju tm nie ma, a moze to bylo lozysko? dostalam goraczki i dalej krwawilm, zostawionomnie na odziale i usg ptwerdzilo poronienie. niestety goraczka sie utrzymywala ibali sie mnie puscc do domu wiec do dzis jestem w szitalu. Jutro kolejne usg ale mam nadzieje ze bedzie ok bo w cigu tych paru dni cay czas wylatywaly ze mnie skrzepy i szczatki. dostawalam tez leki na oczyszczene sie ktore wspomagaly skurczemacicy, troche si przy tm namecylam ale wszystko zeby uniknac lyzeczkowania. przy badaniu ginekologicnym lekark pobrala szczatki plodu i wyslala na badanie, wtedy dali mi wybor czy chce je odebrac czy zeby szpital spalil po badan. a przeciezmy nasza Idusie juz pochowalismy. Mialam straszny metlik w glowie, culam sie strasznie glupio ze nie potrafilam tego odroznic, ze przeoclam. balam sie strasznie ale dziki rodzinie i bliskim jakos daje rade. Wiem ze nasza Idusia jest juz zeswoim braciszkiem i to mi pomaga. jednak dalej mam wyrzuty sumienia ze w toalecie szpitalnej to moglo byc moje dziecka a ja je tam zostawilam i kazalam splukac wode.
Odpowiedz
#39
Wiolu tak strasznie Ci współczuję, strasznie mi przykro Sad
Odpowiedz
#40
Jestem tu nowa teraz 26.10.11 straciłam kolejne 3 swoje dziecko w 8tc 4dni Sad i mam do Was pytanie powiedzcie mi co zrobić jeśli chodzi o pochówek bo u nas nic w szpitalu nie mówią na ten temat nic zupełnie i nawet jak bym chciał la dać do badania genetycznego żeby sprawdzić płeć dziecka to czy mi wydadzą jakie trzeba przeprowadzić procedury??? ja na razie czekam na decyzję co do rejestracji bo robią mi problemy że coś się pozmieniało i nie wiem jak będzie ale nie wiem czy teraz jak bym chciała dokonać pochówku też mogę bo w ostatnich ciążach nie było co pochować w drugiej nie było już po niespełna roku szczątków a płytek nie wydadzą mi bo to nie można a patolog stwierdził że tam nie ma zarodka tylko kosmówka czy coś tam a zarodek został zutylizowany zaraz po zabiegu chyba nie wiem dokładnie Sad a w trzeciej ciąży okazało się że chyba poroniłam już w toalecie bynajmniej ja tak podejrzewam Sad byłam w szoku zawołałam położną która poleciała po drugą i coś poszeptały i spuściły do toalety a potem jak chciałam pochować okazało się że nie ma zarodka i nie było już jak mnie czyścił lekarz Sad niby poronienie zatrzymane bez zarodka czyli spuściły go Sad i teraz nie wiem co robić czy jak dadzą pismo z odpowiedzią czy będzie co pochować czy może już też nic Sad choć nie raz myślę że może zostawię tak jak tamte maluszki żeby nie mieć wyrzutów że moich dwóch maluszków nie pochowałam i nich razem sobie są bo boję się że za bardzo to wszytko przeżyję ;( Sad jeszcze bardziej niż teraz jest mi już tak ciężko że nie umiem się pozbierać Sad moi najbliżsi boją się że nie zniosę więcej Sad odradzali mi pochówek ze względów na mnie Sad
Odpowiedz
#41
Saro, bardzo współczuję.

Możesz pochować i zrejestrować dziecko bez względu na jego wiek - zajrzyj do działu Prawo w pigułce i do podforum prawnik. Najlepiej napisać pismo do szpitala z prośbą o wydanie dokumentów i ciała do pochówku.

Ten grób mógłby stać się miejscem pamięci dla całej trójki.

Dużo sił
Odpowiedz
#42
Wiolu! Myślę, że skoro Ty czułaś, że w domu urodziłaś maluszka to lepiej jest myśleć, że tak było, a całkiem możliwe, że w szpitalu pojawiło się coś co jeszcze znajdowało się w macicy- u mnie też tak było. Zaraz po wyjściu od lekarza, jeszcze w szpitalu poszłam do toalety i miałam podobnie jak Ty, choć dziecka już tam nie było. Powiedziałam mężowi, że nie wiem co to było, ale mnie przeraziło. Jak się potem okazało to przerośnięta błona śluzowa macicy.
Odpowiedz
#43
Cytat:[autor cytatu=Malgosia]
Saro, bardzo współczuję.

Możesz pochować i zrejestrować dziecko bez względu na jego wiek - zajrzyj do działu Prawo w pigułce i do podforum prawnik. Najlepiej napisać pismo do szpitala z prośbą o wydanie dokumentów i ciała do pochówku.

Ten grób mógłby stać się miejscem pamięci dal całej trójki.

Dużo sił


Małgosiu bardzo dziękuję za odpowiedź ale wiesz co nie wiem dokładnie jakie nastąpiły zmiany muszę na razie czekać co okaże się w szpitalu bo nie chce mi ordynator zarejestrować dziecka Sad on twierdzi że nie było pulsu to nie dziecko Sad :\'( czekam i czekam a to mnie dobija jestem bezsilna Sad jak tylko dostanę dokumenty to się okaże co zadecydowali boję się że teraz będą chcieli zatuszować sprawę i się okaże na ich dobrą sprawę że niby nie było zarodka :\'( i napiszą mi że było \"puste jajo płodowe\" jak to oni określają tylko dziwne że na USG było pikające serce i zarodek z echem tak pisali na wypisie :roll:
Odpowiedz
#44
Cytat:[autor cytatu=wiola1980]
hej dziewczyny,pisze ze szpitala w czwarek zaczelm miec bole i dosc mocno krwawilam wiec wezwalam pogotowie, w lazience szpitalnej poczulam ze ze mnie cos wypadlo ale bylam tak przerazona ze nie zerknelam zawolalam pielegniarza i prosilam zeby zobaczyl czy to dziecko. on zerknal ale bylo tam sporo krwi i stwierdzil ze juz nic nie zrobmy,spytal czy ma splukac, powiedzialam ze nie i ze chce to wiac ze soba domu ale on powiedzial ze to ne mozliwe. Stalalm tam i plakalam, bylam w szoku powiedzialam ze ma splukac dalej w to nie moge uwierzyc obecalam sobie ze tego ni zrobie. czulam sie bezradnie i nie wiedzialam jak walczyc, ja naprawde myslalm ze mojego dziecka ju tm nie ma, a moze to bylo lozysko? dostalam goraczki i dalej krwawilm, zostawionomnie na odziale i usg ptwerdzilo poronienie. niestety goraczka sie utrzymywala ibali sie mnie puscc do domu wiec do dzis jestem w szitalu. Jutro kolejne usg ale mam nadzieje ze bedzie ok bo w cigu tych paru dni cay czas wylatywaly ze mnie skrzepy i szczatki. dostawalam tez leki na oczyszczene sie ktore wspomagaly skurczemacicy, troche si przy tm namecylam ale wszystko zeby uniknac lyzeczkowania. przy badaniu ginekologicnym lekark pobrala szczatki plodu i wyslala na badanie, wtedy dali mi wybor czy chce je odebrac czy zeby szpital spalil po badan. a przeciezmy nasza Idusie juz pochowalismy. Mialam straszny metlik w glowie, culam sie strasznie glupio ze nie potrafilam tego odroznic, ze przeoclam. balam sie strasznie ale dziki rodzinie i bliskim jakos daje rade. Wiem ze nasza Idusia jest juz zeswoim braciszkiem i to mi pomaga. jednak dalej mam wyrzuty sumienia ze w toalecie szpitalnej to moglo byc moje dziecka a ja je tam zostawilam i kazalam splukac wode.


Wiolu strasznie Ci współczuję straty Sad :\'( wiem co czujesz nie ma słów które mogą ukoić Twój ból :\'( przytulam
Odpowiedz
#45
sara40 Bardzo współczuję strat dzieci (***)
Przytulam mocno dużo sił
Odpowiedz
#46
Wiolu cały czas myślę o Tobie. Nie ma słów którymi mogłabym wyrazić jak mi przykro!!!
(*) (*) dla Twoich dzieci!!!
Odpowiedz
#47
Wiola1980 tak mi przykro z Twojego powodu, wiem co czujesz. Ja tez miałam zaaplikowane tabletki, leżałam w szpitalu czekając na zabieg dwa dni. Zawsze gdy siadałam na sedes zastanawiałam się czy właśnie w tym momencie moje dziecko mnie opuszcza, byłam zła rozgoryczona. Czas leczy rany z reguły się mówi ale w naszym przypadku nie sprawdza się. Jestem z Tobą.
Odpowiedz
#48
Ja po podaniu tabletek leżałam dwa dni czekając na zabieg, bez jedzenia i picia. Dopiero jak w nocy zemdlalam i uderzyłam głową o futrynę stwierdzili, że za dużo krwi straciłam i poddali mnie zabiegowi następnego dnia o 15.00. nawet teraz gdy o tym myslę łzy płyną mi po twarzy,
Odpowiedz
#49
Wiolu skarbie tak bardzo mi przykro! [*][*] dla Twoich Dzieci! trzymaj sie! duzo siły życzę przytulam, też o Tobie cały czas myśle!!
Odpowiedz
#50
nie wiem dziewczyny przez co przeszłyście, bo w szpitalu nie byłam i bardzo nie chciałam tam być, bo naczytałam się trochę jak traktuje się pacjentki z poronieniem... widok ciężarnych, szczęśliwych kobiet jeszcze bardziej wtedy boli. Współczuję Wam! (*)(*)(*) dla Naszych Aniołków!
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości