dzis mija rok...
#1
Dzis (28.12) jest rok, jak podalysmy informacje o tej stronie na fora poronieniowe. Wtedy bylo ich w sieci trzy... Teraz jest troche wiecej...

Ten czas od spotkania w polowie listopada, do konca grudnia, spisywania roznych rzeczy, zbierania... czasami byl trudny, bo trzeba bylo wracac do spraw, ktore teoretycznie byly poukladane, czasami tylko w teorii.

\"Zobaczysz, za rok to beda ze trzy portale o poronieniach...\"
\"Za rok to dziewczyny nie poznamy tej strony...\"
Zaczynalysmy od okolo 90 podstron, dzis ich jest ponad 180.

\"W google po wpisaniu \"poronienie\" jestesmy na trzeciej stronie... tylko dlaczego wsrod \"takich\" stron...\" Minelo kilka dni i bylysmy juz na pierwszej... i znow kilka dni... i na pierwszym miejscu...\"

Patrze na statystyki. Jestem w stanie przeliczyc to wszystko, co zostalo zrobione na ilosc plikow, ilosc wyslanych maili, rozmow z ludzmi, zeby cos napisali na strony, ilosc klikniec, listow wyslanych ze skrzynki ze zwyklym \"rozumiem... wspolczuje... przykro mi...\" Znam kilkoro rodzicow, ktorym udalo sie pomoc w przejsciu przez biurokratyczna maszyne... To jest ta mierzalna czesc rzeczywistosci, o ktorej w jakims sensie wiem...

Ale jest tez ten inny swiat. Wkladajac kolejny tekst na serwer, nie wiem, ile osob go przeczyta, w ilu osobach jedno zdanie, jeden wyraz poruszy te wspomnienia, te uczucia, ktore, choc moze trudne, pomoga... Nie wiem, ile lez sie poleje... ile spotkan \"twarza w twarz\" uda sie zainicjowac... ile osob bedzie oddychac z ulga \"Boze, ja tez tak mam...\" Ile osob choc ciut bardziej zrozumie, ze \"poronienie jest tragedia\"... ile cudow sie zdarzy...

Tworzenie serwisu \"Poronienie - informacje dla Ciebie\" stalo sie okazja do spotkania - czasami tylko via internet - wielu wspanialych ludzi. To tez jeden z cudow.

Pozdrawiam serdecznie tych wszystkich, ktorzy znalezli tu po tragedii \"swoje miejsce\", tych, ktorzy je tworza i ktorzy czuja sie za nie odpowiedzialni. I choc zdaje sobie sprawe z tego, ze dluga droga przed nami, to jakis maly wycinek otaczajacego nas swiata - WSPÓLNIE - udalo sie zmienic.

Monika
Odpowiedz
#2
Droga Moniko z okazji rocznicy powstania naszej cudownej strony przesylam najlepsze życzenia i gorące podziekowania. Ponadto chce sie w tym miejscu podzielic z Wami tymi małymi cudami jakie dzieja sie w moim zyciu od kiedy Was mam!
Smile Już po kilku wejsciach na strone stwierdzam \"nie jestem nienormalna\"
Smile Zaczynam pisac na forum i odkrywam \"nie jestem sama!\"
Smile tutaj a nie od lekarzy otrzymuje wiele cennych informacji
Smile tu poznaje dziewczyny z którymi codziennie rozmawiam, które mnie wspieraja jak nikt inny nie potrafii
Smile tu dowiaduje sie ze jednak moge leczyc swoja wade macicy (dziekuje Magic) i juz po miesiacu jej nie mam !!!
Smile powstaje mala ale cudowna grupa wsparcia
Smile rozwijam wspaniale znajomości dzieki którym po woli odzyskuje spokój i siłe (dziekuje Asi, Agnieszce, Ewelinie, Ince i wielu innym )
Smile Dostalam w końcu zielone światełko i wchodze w kolejny etap w gronie cudownych osób, na które moge liczyc.

Tak mi z Wami dobrze Big Grin
Odpowiedz
#3
Kochane Dziewczyny! Dziekuję Wam bardzo, za to że znalazłyście siły i czas na tworzenie strony! Że inicjatywa \"Poronienie - informacje dla Ciebie\" to juz nie tylko wirtualne porady i wiadomości, ale realne wsparcie wpostaci tworzących się pomalutku grup! Nie wiem czy do końca zdajecie sobie sprawę jaką lawinę dobra stworzyłyście spotykając sie wtedy w listopadzie, jak wiele osób dzięki wam zaczyna podnosić się! Jak wiele kobiet dzięki tej stronie i forum zaczyna odzyskiwać spokój. PODPISUJE SIE OBIEMA RĘKAMI POD TYM CO NAPISAŁA joasik. I mały apel do wszystkich - \" gdy jest pożar - nie krzyczcie - pali się tylko chwyćmy widra i go ugaśmy!\" Ściskam was wszystkie bardzo mocno!
Inka
Odpowiedz
#4
Ja jak zwykle sie dolacze do tego co napisaly dziewczyny, gdyz brakuje mi slow, własnie tutaj znajduje wszystko co sama chcialabym powiedziec, a co juz zostalo zebrane w liscik, wiec nie bede sie powtarzac.
dziekuje bardzo za stworzenie tej stronki, dziekuje dziewczynom, ktore podtrzymuja mnie na duchu, ktore sluchaja moich zali w gorszych dniach i caly czas wspieraja, ale ktore przede wszystkim potrafia mnie zmobilizowac do walki. Na zakonczenie chcialabym powiedziec, ze podczas prywatnych rozmow na gg lub mailowo tylko o tym forum potrafie powiedziec \"wiesz własnie bylam na NASZYM forum\", tutaj czuje sie dobrze i tylko tutaj odnajduję spokój i zrozumienie. Gratuluję Roczku i życzę kolejnych rocznic.
Odpowiedz
#5
Dziękuję za wszystko! Dzięki tej stronie - dzięki ludziom, którzy ją tworzą (wielkie dzięki Monika) i ludziom, których dzięki niej poznałam i nadal poznaję - zaczęłam powolutku znowu żyć. To już nie jest to życie co dawniej - tamto odeszło razem z córeczką, ale po prostu znowu żyję. Juz nie wegetuję odliczjąc dni do końca - a w zasadzie początku, tj. spotkania z Malutką... (tak było przez 6 miesięcy po porodzie). Spotkanie w realu z dziewczynami z grupy wsparcia w Gdańsku (Inka, Ina, Beata, Aga, Hania, Ola a także Bożena, którą spotkałam wcześniej) dało mi bardzo wiele. Za kilka dni nowy rok. mam wielką nadzieję, że bedzie dobry.... i ze już nic złego się nie wydarzy, bo już więcej złego nie zniosę..... Oj te łzy - ciągle mi towarzyszą, ale teraz juz dają mi coś w rodzaju oczyszczenia. Ludziom, których dzięki tej stronie poznałam i poznam - dziękuję za poświęcony mi czas i uwagę. Mocno ściskam. Razem jakoś przetrwamy.
Ola
Odpowiedz
#6
4 stycznia 2005r minie 9 miesiecy jak urodzilam w 22 tc moj synek. 9 miesiecy....
Przechodzilam rózne etapy przegladania tej strony, w pierwszych miesiacach po stracie głownie interesowaly mnie podstrony medyczne, z biegiem czasu \"ewoluowałam\" ku pod stronom teologicznym i duchowym i tak jest do dzisiaj. Mozliwosc odkrycia podstrony, ktora najbardziej pasuje do mojego nastroju do czytania w danej chwili jest najwiekszym atutem. Drugiim to mozliwosc nawiazania kontaktu z realu z osobami, ktore przezyly podobne tragedie.I juz sama obecnosc takich osob krzepi...
Moniko i inne osoby, ktore wpołtworzą tę stronę, pragne podziekowac Wam za stworzenie przyjaznego miejsca dla osob przezywajacych poronienia i utrate dziecka. Dzialanie tereputyczne tej strony jest nie do opisania.
Odpowiedz
#7
Dziękuję!
W imieniu swoim i innych.
Dzięki tej stronie , informacjom, które tu znalazłam moja przyjacióka, która urodziła przedwcześnie swoją córeczkę w 19tc (* światełko dla Aniołka Ewy),wygrała walkę z biurokracją szpitalną!Poraz pierwszy w tym szpitalu wydano odpowiednie dokumenty dla dzieciątka urodzonego tak wcześnie!To prawdziwa rewolucja!
Dzięki tym stronom zaczęłam inaczej patrzeć na to co nas spotkało i znalazłam w tym sens!
Dzięki temu mogę żyć, dla siebie i rodziny!
Dzięki! Dzięki! Dzięki!
Aga mama Aniołka Mikołajka(ur.zm. 22.08.05; 40tc) i Wojtusia 3-latka.
Odpowiedz
#8
agawt

(*) dla Aniołka Ewy...

wiem, ze to moze byc trudne, ale moze uda Ci sie namowic przyjaciolke na opisanie swojej historii, wlasnie pod katem \"bojow\" prawnych ze szpitalem, co mowili lekarze, jakich argumentow uzyli i dlaczego zmienili zdanie...
Im wiecej takich pozytywnych historii uda nam sie umiescic na stronach, tym szybciej lekarze uwierza, ze zmiany w ich mysleniu sa konieczne.

monika
Odpowiedz
#9
5 października był ten straszny dzień. Gdy wróciłam do domu przyszedł pan aby zainstalować nam internet. W głowie miałam tylko jedno słowo \"poronienie\". Wpisałam więc je w google (to był dzień, ze ta strona była na pierwszym miejscu). Od tego dnia codziennie tu jestem. Dziękuję. Bez was i waszej pomocy nie dała bym rady Smile wstać rano i żyć dalej. Siedzę i myślę co mądrego mogę napisać, ale nie ma słów, które potrafią wyrazić moją wdzięczność. Pozdrawiam. Ania
Odpowiedz
#10
Moniko... pragnę tylko powiedzieć Tobie i Wam wszystkim tworzącym tę stronę.... DZIĘKUJĘ, że JESTEŚCIE.... Pomagacie nam wszystkim przeogromnie...
Dziękuję... ja i mój Aniołek....
Odpowiedz
#11
5 października był ten straszny dzień. Gdy wróciłam do domu przyszedł pan aby zainstalować nam internet. W głowie miałam tylko jedno słowo \"poronienie\". Wpisałam więc je w google (to był dzień, ze ta strona była na pierwszym miejscu). Od tego dnia codziennie tu jestem. Dziękuję. Bez was i waszej pomocy nie dała bym rady Smile wstać rano i żyć dalej. Siedzę i myślę co mądrego mogę napisać, ale nie ma słów, które potrafią wyrazić moją wdzięczność. Pozdrawiam. Ania
Odpowiedz
#12
Dziękuję. Tylko tyle i aż tyle.
Odpowiedz
#13
Jesteście wielkie. Dziękuję.
Odpowiedz
#14
I JA BARDZO, BARDZO DZIĘKUJĘ, TYLKO TYLE I AŻ TYLE ZA TĘ STRONĘ.
Odpowiedz
#15
Cytat:[autor cytatu=wuchowa]
agawt

(*) dla Aniołka Ewy...

wiem, ze to moze byc trudne, ale moze uda Ci sie namowic przyjaciolke na opisanie swojej historii, wlasnie pod katem \"bojow\" prawnych ze szpitalem, co mowili lekarze, jakich argumentow uzyli i dlaczego zmienili zdanie...
Im wiecej takich pozytywnych historii uda nam sie umiescic na stronach, tym szybciej lekarze uwierza, ze zmiany w ich mysleniu sa konieczne.

Kurczę wysłałam to samo na Waszą skrzynkę, ale to chyba nie błąd?Jeśli tak, to przepraszam!

monika




Witaj Moniko!
Co do mojej przyjaciólki, to porozmawiam z nią może się zdecyduje ,choć nie sądzą. Ja jestem takim przekaźnikiem informacji ze strony. Wiem tylko tyle, że to jej mama negocjowała z lekarzmi! Gdy ona sama spytała o właściwe dokumenty, powiedziano jej, że dziecko ważyło zaledwie300g więc nic się nie da zrobić bo przepisy mówią, że papiery wypisuje się dopiero jeśli dziecko waży przynajmniej 600g! I ona odpuściła
Wówczas mój mąż wydrukował z Waszej strony odpowiednie paragrafy i jej mama poszła z tym do szpitala, poprostu się kłócić! Gdy neonatolog to przeczytał to na odczepnego zadzwonił przy niej do jakiegoś \"wojewódzkiego konsultanta\" ku jego wielkiemu zaskoczeniu usłyszał to czo wcześniej przeczytał z Waszych ston!
Szpital nie robił problemów z odebraniem zwłok dziecka, tylko z wydaniem potrzebnych do rejestracji dokumentów. No i \"dla dobra \" matki nie powiedziedzieli jej, że dziecko żyło 5 godz!Bo przecież pogodziła się ze śmiercią dziecka.Tylko potem przyszli i powiedzieli, że kilka godz. temu zmarło!Obłęd!
Mi również \"dla mojego dobra\" w tym samym szpitalu (Samodzielny Publiczny ZOZ w Krasnymstawie woj. Lublin) nie pokazano mojego ,martwourodzonego Synka w 40tc. A 4- dni przed moim porodem zlekceważono obiawy tj: silne skucze, bóle, krwawienie.Odesłano mnie do domu nie zrobiwszy nawet KTG, czy USG!Potem było już zapóźno!...


Moniko dziękuję za maila i dostęp do Twojej stronki! Planujemy z dziewczynami styczniowe spotkanie, może zpadną pewne ustalenia, przynajmniej co do mszy za Aniołki przy wspólnym grobie (To co planuje zrobić ks. Podpora w Lublinie) Chcemy się włączyć!
Narazie przesyłam buziaczki i dla Julci! Mój Wojtuś (3-latka) też jest baaardzo absorbującym bąblem! Więc chyba rozumiesz dlaczego teraz dopiero odpisuję. Za co przepraszam!
Pozdrowionka Agniesza (agawt)
Odpowiedz
#16
I już prawie 4 lata...dziękuję. Trochę przybyło Aniołków i Aniołkowych Mam, ale również ziemskich co napawa nadzieją Smile Ta strona tak bardzo pomaga w zrozumieniu swoich uczuć, w przeżyciu żałoby, w przewartościowaniu swojego świata po starcie dziecka i daje nadzieje na lepsze jutro. Przeżyłam tu najgorszy rok w swoim życiu, a dzięki Wam było mi łatwiej.
Jeszcze raz dziękuję i oczywiście ogromnie gratuluję!
Odpowiedz
#17
.......gdy straciłam pierwsze swoje Maleństwo...byłam sama....nie znałam nikogo kto przeszedł przez ten sam koszmar...byliśmy tylko my oblani bólem....czułam się z tym okropnie...z nikim nie mogłam porozmawiać...i nie mogłam powiedzieć..czuje to samo..mam tak jak ty.....rozumie cię w sensie dosłownym...gdy straciliśmy drugiego Aniołka..świat mi się zawalił już do reszty....trafiłam tutaj......poczułam że nie jestem sama...wiele kobiet dotyka ten dramat...pocieszają się wzajemnie..i wystarczy jedno prawdziwe,,wiem co czujesz,, by poczuć się zrozumianą....po pewnym czasie forum zaczęło sprawiać mi coraz to większy ból..czytałam te wszystkie historie...płakałam i uciekłam stąd..powiedziałam że juz tu nie wrócę...przerosło mnie cierpienie...fakt że tyle Aniołków odchodzi..że tyle kobiet tkwi w marności swego istnienia...ale....znowu zawitałam właśnie na to forum...nauczyłam się pogodzić że jest taki stan bycia..że mam prawo do łez...do żałoby...nauczyłam się bronić swojej racji i racji
moich Aniołków....to właśnie tu dowiaduję się o badaniach jakie trzeba robić [lekarze nie informują..szpital tak samo] tu znajduje wsparcie...to forum stało sie moim powiernikiem najskrytszych słów..obaw..lęków..stało sie moim przyjacielem...
dziękuje że jesteście............dziękuje całym sercem ;\'(
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości