zrozpaczona pogubiona ..........
#1
1,5 roku starania wreszcie dwie kreski radosc łzy szczescia ,pierwsze usg piękna mała fasolka jest puls jest szczęście,21.10 piątek drugie usg nie ma pulsu moje maleństwo NIEŻYJE !!!!!!!! :\'( 24.10 Poniedziałek 15:44 już go nie ma we mnie nie wiem co robić nie chce już żyć ......25.10 Najgorsze urodziny w życiu nie tak miało być miałam je przeżyć z synkiem maluszkiem i mężem nie było mi dane nie chce już nigdy ich obchodzić teraz zamiast dmuchać świeczki będę opłakiwać cie co roku mój skarbie dlaczego cię dostałam i tak szybko mi cię odebrano
Odpowiedz
#2
ewelina28
Tak bardzo mi przykro z powodu straty (*)
Przytulam mocno
Duzo sił
Daj sobie czas dużo czasu
Nie ukrywaj emocji jeśli chcesz płakać to płacz
Ty jesteś najważniejsza
Pozwól sobie przeżyć żałobę
Pisz do nas poorzemy Ci zawsze możesz na nas liczyć
Ewelina
Podaję Ci maila możesz napiąć do mnie
ezywicka91@gmail.com
Odpowiedz
#3
Ewelina każda z nas zadaje sobie to samo pytanie: dlaczego? dlaczego ja?
tym bardziej może to być dla Ciebie niezrozumiałe, bo masz już dziecko, a więc Ci się udalo
ja moje dwie próby zakonczyłam niepowodzeniem. życie jest cholernie nie sprawiedliwe
czytając historie wspanialych kobiet, ktore tutaj trafiają jeszcze bardziej nie rozumiem świata.
nie rozumiem też dlaczego kolejna kobieta musiała stracić swoje maleństwo...
Przykro mi, ale powiem tyle, że trafilaś w dobre miejsce, tutaj nikt nie bedzie zadawał
glupich pytań czy też nie usłyszysz nietrafionych pocieszeń...
nie wstydź się płakać, bo placz pomaga...
trzymaj się. dużo siły na ten czas...
Odpowiedz
#4
Ewelina to straszna tragedia,wiemy co czujesz rany sa świeże i teraz trudno ci uwierzyc ze nauczysz sie z tym żyć...mi tez nadal jest rudno bo widze że jansze kruszynki stracilyśmy mniej wiecej w tym samym czasie...ale dziewczyny tutaj sa wspaniale wiedzą co czuje kazda z nas która tutaj trafia potrafią podnieść na duchu i są dowodem na to że po tej strasznej trgedi można żyć i funkcjonować...żadna z nas już napewno nie bedzie taka jak dawniej bo takie doswiadczenie zmnienia kobiete ale da się żyć...
sciskam cie mocniutko;*
Odpowiedz
#5
dziękuje wam że mi odpisałyści, nie pojmuje dlaczego połowa rodziny obraziła się na mnie bo nie chciałam z nimi o tym rozmawiać nie potrafie jeszcze a oni nie chcą tego zrozumieć.
Nasza historia zaczeła się tak naprawde w 2008 roku chcielismy postarać sie o 2 smerfika ale okazalo sie ze mam kłębczaka w lewym uchu (chemodektome) załamalismy sie z mezem nasz synek filipek miał 1,5 roczku a ja usłyszałam ze mam nowotwor i musialam go zostawic w domu a sama leczyc sie oczywiscie nie myslalam ze moge umzec ze moze sie okazac ze nowotwor okaze sie zlosliwy po przejsciach przeplakanych dniach i nocach ale ciagle myslac o mojch mezszczyznach udalo nam sie zwalczyc chorobe czekajac na wyniki poltora miesiaca okazalo sie ze nie jest zlosliwy ale kontrola musi byc do konca zycia. w 2009 znalazlam prace pracowalam 2 lata postanowilismy jeszcze raz po przebadaniu sie sprodowac postarac sie o smerfika przez 7 misiecy bez pomocy lekarza ale ja czulam ze jest cos nie tak za dlugo to sie dzialo zglosilam sie do mojego lekarza okazalo sie ze w organizmie zaszly powazne zmiany wykryto policystyczny zespol jajnikow lekarz stwierdzil ze po pierwszej ciazy bardzo czesto zachodza az tak powazne zmiany mimo to postanowilismy sie postarac o malucha co 2 dzien jezdzilam na usg dopochwowe by zobaczyc czy z owulacja jest ok i tak przez 4 miesiace w miedzy czasie przyjmowalam dupastchon w na poczatku sierpnia 2011 postanowilismy miesiac odsapnac a potem sprubowac za miesiac innego leczenia w ciagu tego miesiaca okazalo sie ze jestem w ciazy nie musze mowic jak duzo szczescia do nas przyplyecialo w na poczatku siodmego tygodnia ciazy postanowilam powiedziec o niej szefowi poniewaz pracuje jako kucharz co nie jest niestety lekka praca ale jezeli ktos to kocha to mu nie specialnie przeszkadza... w kazdym razie moj szef postanowil mnie zwolnic oczywiscie poszlam z ta sprawa do adwokata chcialam zeby mnie tylko przywrocil do pracy na czas zwolnienia(poczatkowo wcale niechcialam isc na zwolnienie poniewaz dobrze sie czlam mialam pracowac do stycznia) by miec swiadczenia i o to moj prawnik mial polubownie z nim walczyc w piatek moj kochany maz zadzwonil do prawnika poinformowal go co sie stalo wyslal we wtorek mailem wypis ze szpitala w poniedzialek maja sie spotkac prawnicy w tej sytuacji nie chce juz wrocic do tego czlowieka do pracy ale nie mam sily walczyc o odszkodowanie w poniedzialek moj prawnik z bylym juz szefem ma sie spotkac podobno on (moj byly szef) chce zalatwic te sprawe polubownie ale jeszcze nie wie co sie stalo i ze porawnik chce walczyc o odszkodowanie. a ja zostalam bez pracy bez dzieciatka i nie mam juz sily (narazie) na szukanie pracy na ewentualna sprawe w sadzie jestem zalamana stracial prace stracilam dziecko zostalam bez niczego z myslami ze to wszystko moja wina........:\'(
Odpowiedz
#6
to jest nas dwie, które się winią.
Małogosia napisała mi, że nie jest winą, że kochasz.
i może na początek tego się warto trzymać...
bo nie sądzę, abyś specjalnie zrobiła coś, co by miało spowodować poronienie. cierpisz, bo kochałaś, a nie że coś zepsułaś.
jest bardzo wcześnie... ale może to dobry moment na zrobienie badań. na skupienie się na pewnych zadaniach, które warto zrobić \"w imię dziecka\".
jestem dziś mało przytulna, więc nie będę pisać, że przytulam czy ściskam Cię. ale ciepło myślę o Tobie i Maleństwie.
Odpowiedz
#7
ewelina28 Nie obwiniaj się to nie twoja wina
Daj sobie czas mocno przytulam
Dla aniołka (*)
Odpowiedz
#8
dziekuję to dla waszych aniołków [*][*][*][*][*][*][*][*][*]
Odpowiedz
#9
Dziękujemy dla twojego aniołka (*)
Odpowiedz
#10
tez straciłam u mnie był 5tc dokładnie 16.10 2011 . nie mogę sie pozbierać , ale nie będe poddawać sie i ty tak samo ok?
Odpowiedz
#11
Ewelino
Justyno Pozwólcie sobie przeżyć żałobę
Odpowiedz
#12
nie moge sie poddac musze pamietac o filipku on ma 4 latka ale mam wrazenie ze rozumie wiecej niz myslimy z mezem, jest kochany , moja żałoba napewno jeszcze bedzie dlugo trwac wczesniej nawet nie wiedzialam ze mozna ja obchodzic dopóki tu nie trafilam myslalm ze to ja zwariowalam ze mam takie mieszane uczucia wybuchy placzu nie wiem kto zalozyl te strone ale bardzo sie ciesze ze ona jest .
justyna30 musimy dac rade dla naszych aniolkow i dla dziewczyn ktore tu sa i trafia dla mezow dla naszych dzieci ktore napewno jeszcze benda i przedewszystkim dla samych siebie.....
Odpowiedz
#13
mam do was pytanie czy ktoras wie moze dlaczego ja usłyszalam ze mogę sie postarc 2 raz po roku pytam bo niektorym z was udalo sie po kilku miesiacach
Odpowiedz
#14
Przytulam mocno
Ewelinko
Odpowiedz
#15
dziś mam spotkanie z adwokatem i mój adwokat z pracodawcą nie chce na nie jechać nie chce znowu tego opowiadać .... ale podjęłam decyzje z pomocą męża już nigdy nie będę (mam nadzieję) pracować u kogoś będę teraz dążyć do założenia własnej firmy dla moich bąbelków więc lecę złożyć wniosek do urzędu pracy... muszę mieć coś do czego będę dążyła bo zwariuję... boję się ale już nic do stracenia ie mam....
przytulam was kochane trzymajcie paluszki za mnie ........
Odpowiedz
#16
ewelina28 przykro mi że spotkało to i Ciebie.. nie jest łatwo, ale dasz radę...
widzę że masz w sobie samozaparcie by dążyć do celu i tego Ci gratuluję, wierze, że uda się załozyć firmę i zajść w ciążę.

co do czasu jak należy odczekać, ja dziś byłam u lekarza po 2 stracie i powiedział, że możemy zacząć od grudnia. nie wiem od czego to zależy. może od organizmu?
pozdrawiam
Odpowiedz
#17
dzięki olczak ja mam wizyte u lekarza za 2 tygodnie tak moj prowadzacy lekarz mi wyznaczyl po poronieniu przy wypisie ze szpitala.....przyznam ze to nie samozaparcie tylko maz a raczej jego walka i pchanie mnie do przodu bez niego nie dala bym rady...wogule nie rozumiem dlaczego u mnie to wszystko jest odsuwane na tak dlugie terminy....
Odpowiedz
#18
Ewelina generalnie zazwyczaj lekarze mówią o odczekaniu 3 pelnych cykli, aby organizm odpoczął itp. może lekarz dlatego tak Ci powiedział ze względu na Twoją historię zdrowotną? nie mam pojęcia, wazne abyś o to zapytała

co do podpory w męży, to bardzo dobrze, że możesz na niego liczyć. ja na szczęście mam z moim tak samo Smile
pozdrawiam
Odpowiedz
#19
Olczak-tak to bardzo ważne że mamy takich kochanych mężów, wczoraj znowu sobie razem powspominaliśmy on popłakał ja jakoś nie mogłam , powiedział mi że tak bardzo chciał te dzieciątko, powiedziałam mu to co tu znalazłam na forum że jego(nasz) aniołek siedzi na lewym ramieniu i go przytula,wytłumaczyłam dlaczego tu zaglądam bo nie rozumiał, wspieramy się a wzajem i strasznie się cieszę że go mam. Na pewno się zapytam lekarza i teraz więcej badań poproszę o niektórych nawet nie słyszałam ale teraz już jestem mądrzejsza o te informacje które tu wyczytałam.Smile
pozdrawiam i przytulam mocno.....
Odpowiedz
#20
Ewelina mocno przytulam
Odpowiedz
#21
mój mąż pracuje w delegacjach więc przyjeżdza do domu tylko na weekendy, mimo to czy na odległość czy normalnie, zawsze wspiera mnie jak tylko może. mimo, że gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i nie chciałam póki co nikomu o tym mówić to powiedział swoim rodzicom, bo nie mógł się powstrzymać - tak się cieszył. rownież sam powiedział im o tym, że poroniłam, bo nie chciał narażać mnie na nie zawsze trafione pocieszenia - jest mi lżej, gdy widze, że naprawdę inaczej podchodzi do całej sytuacji niż za 1 razem.
ja po 1 stracie robiłam badania na toksoplazmoze i cytomegalię, której wirus miałam jak się później okazało. lekarze nie mają w zwyczaju kierowac na badania po 1 stracie, bo jak to mówią \"to się zdarza\" ale zapytać można, a raczej trzeba. wierzę w to, że każda z nas będzie jeszcze szczęśliwą mamą ziemskiego dziecka.
pozdrawiam
Odpowiedz
#22
na te badania chce poprosić lekarza o skierowanie choć mam nadzieje ze sam mnie skieruje....
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości