Poczucie winy
#1
Witam
Tak ciezko zaczac od poczatku ale jest sprawa ktora nie daje mi spokoju i mam nadzieje ze przeczyta to Ksiadz i napisze co mysli na ten temat.
Bylam w ciazy, nasze dzieciatko zmarlo, lekarki powiedzialy ze bylo tak malutkie ze nawet serduszko mu nie zaczelo bic. USG mialam robione w 12 tygodniu na ktorym uslyszelismy te straszna wiadomosc. Kilka tygoni dziecko bylo martwe we mnie, nie plamilam, czulam sie dobrze przed USG. Mieszkamy z mezem w Danii, tu pierwsze USG robi sie w 12 tygodniu. Przez te wszystkie tygodnie bylismy tacy szczesliwi, przygotowywalismy sie do rodzicielstwa. Nigdy nie zapomne pustego monitora podczas badania USG, od razu wiedzialam ze cos jest nie tak. Pozniej wszystko potoczylo sie jak w zlym filmie i trwa do dzis. Zgodzilam sie na tabletke ktora wywolala poronienie. Wrocilam do domu, zaczelam plamic, po 2 dniach dziecko wyplynelo ze mnie. Wlozylam je do pudeleczka, nie moglam go wyrzucic ani spuscic w toalecie, mialo 1,5cm. Znajoma zadzwonila do szpitala aby dowiedziec sie co zrobic. Nie chcieli przyjac dziecka, bo go nawet nie sklasyfikowali jako plod. Dla nich to byla substancja. Moj koszmar trwal dalej, zadzwonilam do polskiego kosciola z zapytaniem co w takiej sytuacji, czy oni maja miejsce w ktorym moglibysmy te szczatki pochowac. Ksiadz z kilkudziesiecioletnia posluga nie wiedzial co mi odpowiedziec, Ksiadz ktory 2krotnie widzial sie z naszym Papiezem Janem Pawlem, zmienil szybko temat, nic nie zaproponowal, nawet zbytnio nie wspolczul, kazal mi szukac gdzie indziej pomocy.
Ale gdzie!!!!!!!!!
21 wiek a my nie wiedzielismy co zrobic z naszym malenstwem.
Postanowilismy, ze znajdziemy sami miejsce w ktorym zlozymy do ziemi nasz skarb. Mieszkamy nad morzem, niedaleko plazy znalezlismy rzadko uczeszczane miejsce i pod drzewem zakopalismy pudeleczko z naszym malenstwem. Pomodlilismy sie i wrocilismy do domu. Mamy miejsce gdzie mozemy pojsc pobyc z naszym aniolkiem.
Nie moge sobie wybaczyc ze to sie tak odbylo i to w miejscu nie poswieconym, czaly czas sie modle za naszego aniolka i prosze Boga aby mi wybaczyl, ze nie zrobilam nic wiecej. Moja dusza wuje, nie moge spac, unikam ludzi, nie chce ich wspolczucia.
Jesli to czyta Ksiadz, prosze niech napisze co otym mysli.
Wszystko jest swieze, zdarzylo sie kilka dni temu.
Odpowiedz
#2
Od jakiegoś czasu nie mamy na forum udzielającego się aktywnie księdza, ale jeśli nie czytałaś jeszcze, to może gdzieś znajdziesz słowa przemawiające do Ciebie w jednym ze starych tematów:
https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=811

Zrobiłaś wszystko tak, jak byłaś w stanie zrobić - to wystarczy. Pamiętaj, że to i tak znacznie więcej, niż większości z nas udaje się zrobić.

Zrobiłaś zatem wszystko - idealnie.
Odpowiedz
#3
Elena - \"zmarłych pochować\". Zrobiłaś to, pochowałaś swoje dziecko i zrobiłaś to najlepiej, jak umiałaś, zwłaszcza, że nikt nie umiał Ci doradzić. Co mogłabyś zrobić więcej? Dla Twojego dziecka zrobiłaś wszystko, co mogłaś. Bóg to wie. Przytulam Cię mocno, bardzo współczuję straty. Sad
Odpowiedz
#4
Dziekuje dziewczyny za slowa otuchy.
Bede w Polsce w pazdzierniku, spotkam sie z proboszczem w moim miescie, poslucham jego opinii.
Odpowiedz
#5
Eleno duzo sil. Bardzo mi przykro i az oczy przecieram ze zdumienia ze w czasach kiedy wartosc zycia teoretycznie sie podkresla praktycznie sie ja przekresla nie dajac rodzicom szansy na pochowanie Malenstwa.
Szkoda, ze nie ma tu ksiedza.....
Odpowiedz
#6
Elena nie wiem czy tu jeszcze zaglądasz . Bo patrząc na datę dość dawno napisałaś ostatniego posta.
Ja tez pochowałam moje dziecko pod drzewem w parku.

Kiedyś rozmawiałam z jednym księdzem . Na temat modlitwy za moje nie nadzone dzieci. i ten ksiądz odpowiedział mi coś co mi zostanie już na zawsze w sercu. Nie trzeba sie modlic za nasze Aniołki. trzeba sie modlić do Nich. Bo One są już ŚWIĘTE ..!
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości