nieplanowana ciąża
#76
yuna - możesz edytować swoje posty, np. kończyć zdania Smile - w prawym górnym rogu posta klikasz \"zmień\" i już.
Odpowiedz
#77
Dzisiejsze badanie świetnie. Słyszałam serduszko maluszka. Wszystko będzie dobrze. Smile
Odpowiedz
#78
yuna21 Bardzo się cieszę
Odpowiedz
#79
Yuna, to wspaniale!
Odpowiedz
#80
Z dzidziusiem wszystko świetnie. Mamusia powoli wysiada. W sobotę kolejna wizyta ale nie chce mi sie jechać. Nic mi się nie chce.

Myślałam, że będę w stanie ignorować wszystko się do okoła mnie dzieje, ale pomyliłam się. Teraz mogę chyba spokojnie przyznać, że sama sobie nie poradzę. Za wcześnie ta ciąża. Psychicznie nie pozbierałam się po tamtej. Cały czas nie moge dojść do siebie po tym, co powiedział mi partner i cholera, sama siebie oszukiwałam twierdząc, że się stara. Mąż mojej siostry jest na każde jej gwizdnięcie. Facet drugiej, obecnie poważnie zagrypionej szaleje, bo nie może dostać dla niej takiego leku jaki uznałby za własciwy. A mój facet, w odpowiedzi na wiadomość, że boli mnie serce (mam wadę) pisze, że jedzie się z kumplem spotkać i będzie później.

Nie sypiamy razem od tamtego wyznania. Raz na jakiś czas mnie przytuli. Do lekarza ze mną jeździ, ale chyba tylko po to, żeby się pokazać. Mamie ostatnio wspomniałam, że między nami się nie układa, ale zdania nie zmieniła. Nie mogę liczyć na nić poza brakiem przykrych komentarzy z jej strony.

Płaczę, kiedy tylko nikt nie widzi, a na ogół jestem sama w mieszkaniu. Nie sypiam od prawie 2 tygodni. Jedynym dla mnie oczywistym zakończeniem tej ciąży jest finał, w którym tylko dziecko z porodu wychodzi żywe. Czasami aż mnie nadgarstki swędzą. Nie chce mi się życ. NIe daję rady. A co mnie jeszcze bardziej przygnębia, to fakt, ze wiem, jaki wpływ na dziecko mają depresyjne hormony. Szkodzę jedynej istotce, która będzie przy mnie choćby nie wiem co.

Przykro mi, że piszę to w takim miejscu.
Odpowiedz
#81
Yuna, masz możliwość pogadać z kimś o Twojej sytuacji twarzą w twarz? jeśli nie - pisz tu, pisz jak najczęściej, pisz, pisz. Któraś z nas na pewno przeczyta i będzie z Tobą, choćby tylko wirtualnie.
Kochana - jesteś dla Twojego dziecka najważniejsza! jedyna, najukochańsza - bądź z nim, bądź teraz i tyle, ile dasz radę, do późnej starości. Życie bez mamy jest strasznym życiem. Postaraj się być dla siebie dobra. Dbaj o siebie, odpoczywaj, śpij. Przytulam Cię bardzo mocno. Wierzę, że wszystko ułoży się tak, jak należy.
Odpowiedz
#82
Zdaje mi się, że wielu facetów nie dorasta do roli świętego Józefa - żeby wspierać, opiekować się, myśleć o potrzebach kobiety z dzieckiem pod sercem, cżęsto robią to koślawo, myślę tu także o moim mężu, który najczęściej nie dorasta do moich wyobrażeń i pragnień. Ale chociaż nie jest dobrze, nie znaczy, że jest fatalnie. Być może to, że wciąż jesteś w żałobie sprawia, że w Twojej głowie, yuna, powstaje wykrzywiony obraz Twojego faceta, z wyolbrzymionymi złymi zachowaniami, zaniedbaniami.
Czytałam tu o mężach, którzy byli wspaniali, a potem... zniknęli. Ale bywa i tak, że następują zmiany na lepsze, czego Ci, kochana, życzę. Tak jak w małżeństwie mojej siostry - było fatalnie, ale nie rozstali się i teraz jest lepiej.
Odpowiedz
#83
Możliwe agn68 że masz rację. Może to jest moja wyobraźnia. Ale to nie zmienia faktu, że ja sobie z tym już nie radzę. Dla mnie to wszystko zmierza w jednym kierunku. Jedyne moje moarzenie, poza tym co wyżej napisałam, to znaleźć sensowną pracę. Mam 26 lat, skończyłam prawo na bardzo dobrej uczelni i nikt tego nie docenia. Może to problem mojej samooceny. Ale gdzieś tam jest we mnie takie malutkie przekonanie, że gdy stanę się niezależna to wiele zmieni sie na plus. Może nie od razu ale na plus. Tyle, ze w tym moim wyobrażeniu nie ma już miejsca dla faceta, który nagle postanawia właśnie teraz, kiedy czuję sie wystarczajaco fatalnie, wypominac mi gdzieszki sprzead roku, dwoch, który o wszystko się awanturuje, który jest urażony tym, że go o coś proszę i że najczęsciej robię to sama, bo on po drodze ma pilniejsze zadania. On ma mnie gdzieś. Może wyolbrzymiam, ale on wie jak się czuję i nie robi z tym nic. Mimo, ze prosiłam go zeby sie postarał dla dobra dziecka prze te 5 miesiecy przynajmniej. Żybym nie czuła sie jak nic nie warte ścierwo. Cóż, nie powiedział, ze się postara wiec sie nie stara.
Odpowiedz
#84
Z drugiej strony, yuna, każde dziecko chce mieć ojca.
Wiem, rozumiem Cię, ja też uważam, że przynajmniej w czasie ciąży, karmienia piersią potrzeby kobiety powinny być bezwzględnym priorytetem. Mówię, że nawet zwierzęta łowne mają okres ochronny. A jednak mój mąż potrafi mi strzelić w samo serce.
Ale też nie wierzę w takich facetów, którzy nie ranią swoich kobiet. Nie da się przeżyć życia bez konieczności wybaczania.
Odpowiedz
#85
za dużo tego. zwłaszcza że nie mam do kogo pójśc. Nie ma dnia bez dąsów, fochów czy kłótni. Psychicznie jestem zerem. Nie radzę sobie z własnymi uczuciami a musze znosić jego fanaberie. Zastanawia mnie np, czy powie swoim rodzicom o tym, że będą dziadkami. Póki co nie wiedzą.

Poza tym, to nie tylko facet jest problemem. Wszystko jest dla mnie ponad siły.
Odpowiedz
#86
Yuna - nie jesteś zerem! może tak się czujesz, może to nie ten czas, ale popatrz w lustro i powiedz na głos to, co właśnie napisałaś: jestem młoda, mam dopiero 26 lat, skończyłam prawo na świetnej uczelni, spodziewam się dziecka, jestem mamą, jestem kobietą, jestem prawnikiem, jestem wyjątkowa. Powiedz sobie też: tak, potrzebuję pomocy, ale dam radę. Dam, bo potrafię! Uśmiechnij się do siebie. Jedna osoba kocha Cię na pewno i jest bardzo, bardzo blisko - bliżej się nie da! Ściskam mocniutko.
Odpowiedz
#87
Yuna, co u Ciebie? Trochę lepiej, czy wcale? My tu o Tobie pamiętamy.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości