trzecie utracone życie - czyli dlaczego znowu ja?
#1
Kochane! dawno tutaj nie zaglądałam, bo wydawało mi się, że uporałam sie sama ze swoją tragedią i pogodziłam się z utratą dwójki moich Aniołeczków.
Ale życie zafundowało mi kolejną tragedię.

Trzy miesiące po ciąży pozamacicznej, po której znalazłam się jedną nogą na \"tamtym świecie\", znów okazało się, że nosze pod sercem dzieciątko. Radość, łzy, szczęście równało się z panicznym strachem co będzie dalej?
Wizyty u kilku lekarzy, żeby potwierdzić, czy ciąża jest prawidłowa doprowadzały mnie do obłędu. Nikt nie był w stanie stwierdzić, czy ciąża jest umiejscowiona w macicy, czy poza nią. Płakałam, błagałam o badania, a strach paraliżował mnie tak bardzo, że nie byłam w stanie normalnie funkcjonować przez prawie 3 tygodnie. Błąkałam się od lekarza do lekarza, ze szpitala do domu i z powrotem.
Po czterech tygodniach w końcu diagnoza - KOLEJNA CIĄŻA POZAMACICZNA!
Myślałam, że zwariuję!! Wylądowałam w szpitalu i znów okazało się, że czeka mnie operacja, bo zbyt późno było już na usunięcie ciąży środkami farmakologicznymi. Tym razem jednak lekarz sugerował już usunięcie niedrożnego prawego jajowodu.
i tak się stało! Czuję się z tym strasznie, bo wiem, mam świadomość, że na chwilę obecną szanse na zajście w ciążę w moim przypadku są już znacznie mniejsze i wciąż istnieje ryzyko kolejnej ciąży pozamacicznej. Taką diagnozę postawił mi lekarz.
Minęły ponad dwa lata i wciąż żyję w bólu niezabliźnionych ran.
Nie wiedziałam, że życie doświadczy mnie w taki sposób. Że człowiek jest tak bezsilny i bezradny, że nie nie mam wpływu na swoją płodność.
Dzisiaj nie czuję się silniejsza poprzez swoje doświadczenia, czuję się raczej jak mały człowieczek, zagubiony i osierocony. Paniczny strach potęguje ból i czasem myślę, że ten ból zaraz roztrzaska moje serce, już i tak sponiewierane.
Nie znam odpowiedzi dlaczego tak się stało? nie zadaję pytania \"dlaczego ja\" bo po co jak i tak nie znajdę odpowiedzi.
zostaje mi tylko przelewać coraz to więcej miłości na córeczkę, która wie tylko o jednej straconej ciąży. czasem nawet o tym rozmawiamy. Powiedziałam jej, że dzidziuś był chory i bozia zabrała Go do nieba. I chociaż Oliwka ma dopiero 6,5 roku, wie że nie jest jedynaczką. Czasem mówi mi, że ma siostrzyczkę w serduszku, a jak się modli wieczorem, to przesyła Jej buziaczki na dobranoc. Kiedyś dowie się prawdy, że miała trójkę rodzeństwa, że nie jest sama. Na to też przyjdzie czas......
A ja? życie ze świadomością utraty trójki dzieci jest dla mnie straszne.....
całuję Was mocno Kochane....
Odpowiedz
#2
niki8025 Bardzo mi przykro z powodu twoich strat (*)(*)(*)
Pisz do nas pomożemy Ci przejść przez tą drogę krzyżową
Tutaj zawsze ktoś jest zawsze odpisze pomoże wesprze dobrym słowem i radą
Mi pomogło pisanie listów do syna i nasze forum
Przytulam mocno
PS Robili Ci badania?
Co wykazało badanie hist-pat?
Odpowiedz
#3
ogromnie współczuje.....dla twoich Aniołków...
przytulam mocno...
Odpowiedz
#4
Witaj! Współczuję Ci z całego serca. Wiem co czujesz, też mam 3-kę Aniołków i córeczke tu na ziemi. Ratunkiem z rozpaczy była dla mnie i jest nadal wiara w Boga i wsparcie przyjaciół.Nie pyaj dlaczego-bo to zbyt trudne... Dużo siły życzę!!
Odpowiedz
#5
eryka Bardzo mi przykro z powodu twoich strat przytulam mocno dla twoich dzieci (*)(*)(*)
Odpowiedz
#6
Niki, ma chyba słów, które wyraziły by to jak mi przykro...
Mimo to powiem tyle, że masz BARDZO mądrą córeczkę i Jesteś cudowną Matką, która jest matką jeszcze wspanialszej czwórki dzieci.. trzymaj się

[*] Pamiętam w modlitwie...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości