Ciaza pozamaciczna
#1
Witam wszystkich bardzo serdecznie. No coz, nie pojawilam sie tutaj przez przypadek. Piec dni temu zostalam poddana zabiegowi laparoskopii z powodu ciazy pozamacicznej. Niestety byly nam dane z mezem tylko dwa dni wielkiego szczescia z powodu oczekiwanego malenstwa. Wielkie plany na najblizsze miesiace ... Potem zaczely sie juz tylko bole, plamienia i strach, a jednoczesnie nadzieja ze moze jednak stanie sie jakis cud i diagnoza lekarza nie bedzie wyrocznia. Na szczescie rany fizyczne goja sie bardzo szybko, w przeciwienstwie do tych psychicznych. Nie potrafie przestac myslec o tym i wlasciwie wciaz sie zastanawiam, w ktorym momencie zrobilam cos nie tak - co spowodowalo takie konsekwencje. Mam tylko nadzieje iz blokade psychiczna, ktora w tej chwili mi sie utworzyla i ktora zwiazana jest z obawa, ze to sie moze jeszcze raz powtorzyc - uda mi sie dosc szybko zburzyc!
Odpowiedz
#2
nie szukaj winy w sobie, nie miałaś wpływu na to co się wydarzyło - pamiętaj o tym.

cóż...czas jest najlepszym lekarstwem, ja właśnie zaczynam czuć się dobrze (po prawie 3 miesiącach) - a wydawało mi się po zabiegu że umrę z żalu...

trzymaj się !
Odpowiedz
#3
blue - zrob koniecznie badanie na chlamydie, ona moze przyczynic sie do poronienia/ciazy pozamacicznej.



Podaje Ci jeszcze link do watku na \"Bocianie\":

http://www.nasz-bocian.pl/modules.php?na...ic&t=20486

- moze tam znajdziesz cos ciekawego.



Co do stanu psychicznego, to daj sobie czas, to wszystko trwa. Po moim drugim poronieniu powiedzialam sobie, ze \"nigdy wiecej dzieci\", mimo tego, ze od zawsze z Mezem chcielismy miec duza rodzine. To moje \"nie\" trwalo troche czasu, najpierw badania, szukanie przyczyny - bezskuteczne. Pozniej przyszedl czas na wiekszy spokoj. Na jutro mialabym termin porodu, jeszcze zal i tesknota sa we mnie. Wiem, ze sa kobiety, dla ktorych to \"nie\" trwa dlugo - czasami nawet lata cale.



\"Musisz sobie jakos poradzic\" - slychac od otoczenia. Ludziom wydaje sie, ze wystarczy kilka dni, tygodni. To nieprawda. Potrzeba miesiecy, czesto lat na przezycie zaloby. Daj sobie czas. Gdy Ci smutno - pozwol na placz, nie udawaj, ze \"nic sie nie stalo\", bo predzej czy pozniej ten bol wroci i tak trzeba go bedzie przezyc.



A lek? Jak go opanowac? Chyba nie ma dobrej recepty. Po prostu trzeba sie z tym pogodzic. Czasami moze pomoc rozmowa z kims, kto juz przez to przeszedl, moze wysluchanie podobnych historii zakonczonych szczesliwie. Moze techniki relaksacyjne, ktore pomoga przezwyciezyc albo w czesci opanowac \"atak\" strachu.



Pozdrawiam serdecznie i zycze duzo nadziei

wuchowa - Monika
Odpowiedz
#4
Witaj, Blue!



Tak, jak napisala Monika, na to trzeba czasu - zeby cialo stalo sie silniejsze, a duch spokojniejszy. I nie trzeba niczego przyspieszac, bo to tak, jakby sie czegos nie przezylo do konca, a juz chcialo miec to za soba.



Ja dodam tylko, ze jesli sie boisz, tego tez nie staraj sie przeskoczyc, bo strach jest zdradliwy. Czasami nasze cialo reaguje na stan ducha i odrzuca ciaze, jesli czujemy wtedy lek (chodzi o przemiany biochemiczne, ktore zachodza w reakcji na sytuacje stresowa)... niestety. Wiec lepiej dobrze siebie poznac i uspokoic sie, zanim zaprosisz do siebie kolejne dziecko.



Wiesz, moje \"nie\" trwa juz bardzo dlugo i nie zanosi sie na to, zeby sie zmienilo na tak... Przed Toba jeszcze duzo nadziei.



Moze to pozwoli Ci spojrzec na zycie troche inaczej?:



Spend some time each day being grateful for all the things that are good and right in your life.



Serdecznie Cie pozdrawiam!
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości