Choć od ramion daleko, Sercu zawsze bliski.. Mój Anioł Gabriel
#76
No ja już niby tak nie rozpaczam, raczej tak spokojnie tęsknię. Wiem, że to najgorsze już dawno minęło. Ale chyba moje nerwy jeszcze nie odpoczęły i się nie rozluźniły, potrzebują chwili oddechu, której nawet na chwilę nie dostały. Dlatego uparliśmy się na wakacje za granicą mimo problemów z kasą bo po prostu musimy się totalnie oderwać od rzeczywistości i znaleźć prawie, że w zupełnie innym świecie. No i to będą nasze pierwsze takie wakacje, a biorąc pod uwagę nasze plany to za rok już będzie mam nadzieję bez wakacji Wink

Trzeba jakoś dać radę. Najgorsze przetrwałam. Teraz czuję po prostu, że moje nerwy są dużo wrażliwsze i mniej im potrzeba..
Odpowiedz
#77
Snopko, bądź dobra dla siebie....
Odpowiedz
#78
Snopka przytulam mocno
Odpowiedz
#79
Wczoraj był, mam nadzieję, swego rodzaju przełom jeśli chodzi o mojego męża.. Pokłóciliśmy się, powiedziałam że mam dość Jego marudzenia i musi się nauczyć rozmawiać ze mną, bo jak będzie wszystko w sobie dusił a dawał upust emocjom w zrzędzeniu i narzekaniu na wszystko to się oboje wykończymy. On powiedział, że nie chce ze mną rozmawiać, bo ja już sobie z tym poradziłam jakoś i nie chce żebym do tego wracała. Mówiłam mu że poradziłam sobie m.in. dzięki niemu i właśnie dlatego że miałam czas dla siebie, żeby się wypłakać itd. A On stwierdził, że On nie chce płakać, bo czuje się słaby. Że z bratem to było co innego, bo to był brat a On sam był jeszcze dzieckiem. A tu jest ojcem i umarło Jego dziecko, a ojciec nie powinien płakać i być słaby. (Kto mu takich głupot nakład do głowy?) I że On nawet nie wie, czy jest ojcem. Chyba nie jest, bo przecież nie ma dziecka. I wtedy zaczął płakać tak jak jeszcze nie słyszałam, żeby płakał.. Powiedziałam, że właśnie to jest powód do płaczu. I że ma mnóstwo tych powodów, bo tak wiele stracił. Że nie stracił tylko tych paru miesięcy ciąży, porodu, bobasa. Stracił też przedszkolaka, ucznia, nastolatka i dorosłego faceta. Wszystkie plany i marzenia z nim związane. I właśnie żal za tym trzeba wypłakać. Że nie da się tego po prostu odsunąć, schować gdzieś w kąt. Powiedziałam, że przecież sam widzi, że Jego system nie działa i tylko wychodzi mu na złe. Przyznał mi rację i mam nadzieję, że to będzie dopiero początek. Sam przyznał, że przyniosło mu to dużą ulgę, więc może sam też będzie się starał to ciągnąć dalej. W każdym razie jest lepiej Smile
Odpowiedz
#80
Och, Snopko, jak mi się podoba ten Twój mąż właśnie taki \"słaby\", opłakujący syna i wrażliwy. Myślę, że macie niesamowite relacje i oby tak nadal było i jeszcze lepiej po tym przełomie.
Odpowiedz
#81
Mi również taki podoba się dużo bardziej Smile
Odpowiedz
#82
Snopciu ! Super ! Wink
Cieszę się ogromnie, że w końcu zrozumiał, że jego \"system nie działa\" jak napisałaś Wink Myślę, że to faktycznie jest dobry początek... I cieszę się, że tak się stało Smile Mimo, że to brzmi okrutnie, że cieszę się, że płakał.... Ale obie wiemy, że jest się z czego cieszyć Wink Bardzo dobrze, że sam zrozumiał, że dalej tak się nie da... że trzeba po prostu to przeżyć, bo w żaden sposób nie da się od tego uciec. Myślę, że teraz z dnia na dzień będzie coraz lepiej. Zarówno, jeżeli chodzi o rozmowy o synku, ale też ogólnie... Sama wiem, jak po czasie, kiedy ja udawałam, że jest ok... jakoś sobie radzę... itp. W końcu wybuchłam histerycznym płaczem... Tego się nie da opisać... I pewnie Twój mąż miał podobnie, tylko że tysiąc razy mocniej, bo po dłuższym czasie... Ale to pomaga... W danym momencie choooolernie boli... Ale następnego dnia jest już lepiej, następnego jeszcze lepiej... Smile Już pojawiają się \"pojedyncze\" łkania, już bez tak ogromnego bólu... I myślę, że tak właśnie będzie z Twoim Mężem Smile Z dnia na dzień będzie już mu łatwiej... Ważne, że zrozumiał, że on też ma prawo do łez, też ma prawo opłakiwać swojego Synka... I to już jest duży sukces Wink Oby teraz było już tylko lepiej Smile
Cieszę się, że w końcu nastąpił ten przełom, zwłaszcza, że przecież macie się starać niedługo o dzidzię... więc ważne, żeby on też już czuł się lepiej psychicznie Wink A tak w ogóle... to czytał książkę ? Czy bez niej zrozumiał, że ma prawo płakać i być czasem słabym ?
Odpowiedz
#83
zaczęliśmy czytać, ale wiesz jak jest z czasem:/
Odpowiedz
#84
Oj wiem... mój Luby też dopiero 3 rozdział zaczyna, bo tak naprawdę czas na nią ma jedynie w weekend i to też nie zawsze... A przecież nikt takiej książki nie będzie czytał z doskoku. Czyli tak naprawdę to sam doszedł do tego... To dobrze... a książka tylko go w tym utwierdzi, jak przeczyta całą Smile
Będzie dobrze Smile Myślę, że już teraz ta napięta sytuacja, która z pewnością u Was panowała przez te ukrywane przez męża uczucia - rozluźni się stopniowo, ale w końcu też ostatecznie Wink Widzisz... tak jak podejrzewałyśmy... Nie chodziło wyłącznie o Brata... Myślę, że z Jego śmiercią już sobie poradził... Zwłaszcza, że mówiłaś, że właśnie teraz przeżywa znowu jego utratę... Widocznie tak mu rzeczywiście było łatwiej to sobie (albo nawet prędzej Tobie) wytłumaczyć... Myślał, że tą tragedię wolno mu opłakiwać, a utratę Synka - nie - bo ma być silny dla Ciebie, sam nie może sobie pozwolić na słabość... Całe szczęście, że jednak w końcu coś w nim pękło i nastąpił ten przełom Smile Dla niego to z pewnością duża ulga, ale i dla Ciebie również wielka - wiesz, że nie masz męża \"potworka\" o którym pisałyśmy wcześniej Wink ale też nie musisz czuć się winna, że złościsz się kiedy on opłakuje Brata, a Synka nie... Teraz już wiesz, że tęskni za nim równie mocno co Ty... Myślę, że to dobry moment, żeby od teraz już \"wspólnie\" tęsknić za Synkiem, choć na pozór wydawało się, że tak przecież jest - a nie każde z osoba Smile Tego Wam życzę oczywiście ! Wink Oby od teraz już wszystko szło tylko w tym dobrym kierunku, nawet jeżeli miałoby być trudno czasami Wink
Odpowiedz
#85
W tym roku nie miałam możliwości uczestniczenia w spotkaniu balonikowym. Dziwne, że mimo posiadania grobu Gabrysia, miejsca gdzie mogę Go \"spotkać\" nadal czułam taką potrzebę wzięcia w tym udziału. Tym bardziej, że na cmentarz też nie mogłam iść. Dlatego tysiące kilometrów od grobu naszego dziecka wypuściliśmy ma morze stateczek z Jego imieniem. Wiatr wiał w stronę brzegu i byłam pewna, że stateczek wróci. Nie wiem jak i dlaczego, ale popłynął w przeciwną stronę. Skoro nie mogłam wypuścić do nieba balonika, to moja wiadomość do synka popłynęła tam gdzie morze spotykało się z niebem..
Odpowiedz
#86
To piękne...
Odpowiedz
#87
Popiszę tu sobie na temat moich wczorajszych przemyśleń. Z jednej strony dlatego, że mam nadzieję, pomoże uporządkować mi to luźne myśli, które kołatały mi się w głowie. Z drugiej chętnie poznam Wasze spojrzenie i dowiem się czy jest podobne. Znajdowanie podobieństw w zachowaniach innych pomaga utrzymać wiarę w swoją normalność i ucisza myśli typu \"chyba zwariowałam\", \"nie powinnam tak robić/myśleć\", \"chyba jestem beznadziejna skoro..\".
Rozmawiałam wczoraj z Martą o naszych \"przygodach\" z artykułami. Jakoś w marcu chyba opowiedziałam miłej Pani naszą historię, tak bez ładu i składu, na gg.. a Ona zrobiła z tego artykuł, który ma ręce i nogi Smile I nawet ma się gdzieś ukazać, ale ciągle czekamySmile W każdym razie.. myślałam wczoraj o tym właśnie, że minęło dużo czasu odkąd to opowiadałam.. i pomyślałam, że teraz na pewno ta historia wyglądałaby już inaczej. Tak samo jak inaczej wyglądałaby gdybym opowiadała ją tuż po stracie Gabrysia a nie prawie po roku. A że za ok miesiąc świętowalibyśmy Gabrysiowy roczek.. to naszła mnie potrzeba bilansu zmian..
Po pierwsze: Nie płaczę. Czasem tylko oczy wilgotnieją Smile ale to po prostu wzruszenie. Nie znajduję już w sobie rozpaczy, a nawet specjalnego smutku czy żalu. Rzadko myślę jak duży by był i jak wyglądałoby nasze życie... Chyba po prostu się pogodziłam z tym co się stało. Nie gdybam. Akceptuję to, że Gabryś jest w naszym życiu właśnie w takiej formie. Tą \"cegłą w kieszeni\", kłębkiem miłości i tęsknoty. A nie ciepłym bobasem.. Jest bardzo ważny, nie wyobrażam sobie mojego życia bez Niego. Mówię o nim każdemu, łącznie ze znajomymi z wakacji. Nie na siłę, ale jak jest temat dzieci, to każdy wie, że mamy Gabrysia.
Często mam poczucie winy.. że nie myślę już tak jak kiedyś, że aż tak nie tęsknię, że nie płaczę i nie jestem smutna. Że nie chodzę na cmentarz tak często jak by \"wypadało\". Zastanawiam się \"a co jeśli jednak zapomnę? wciągnie mnie codzienne życie? kiedyś kolejne dzieci?\" Ale myślę też, że nie tęsknię bo pogodziłam się z taką a nie inną formą obecności Gabrysia. Wiadomo, wolałabym przytulić, pogłaskać itd. Ale skoro nie mogę.. Ale tęsknić nie mogę tylko za tą formą kontaktu. Bo Gabryś jest. Będąc w ciąży też Go nie czułam, nie widziałam, nie mogłam przytulić, a cieszyłam się Jego obecnością. Teraz zamiast w brzuchu to jest w sercu i gdzieś z tyłu głowy. Może i stąd brak potrzeby odwiedzania cmentarza? Skoro mam Go ciągle przy sobie Smile
Wspomnienia. Są zupełnie inne. Inne rzeczy wychodzą na pierwszy plan. Kiedyś prześladowały mnie przerażające obrazy ze szpitala, widok krwi itd Teraz częściej wspominam wspólne USG, słuchanie serduszka, plany jakie mieliśmy. Wspomnienie szpitala się zatarło, a najważniejsze stały się te chwile potem.. pamiętam naszą rozpacz, dojrzewanie do rozmów i decyzji, pożegnanie z Gabrysiem, pogrzeb. Ale już inaczej. Teraz widzę jakie to było dobre i pełne miłości.
Zmieniły się też plany. Już od dłuższego czasu myślę o tym jakie to szczęście, że nie zaszłam w kolejną ciążę od razu. To jakieś zrządzenie losu, albo faktycznie mój organizm był ode mnie mądrzejszy. Wtedy czułam się gotowa, ale teraz widzę że to byłby koszmar. I dla mnie i dla mojego kolejnego dziecka. Choćby te wracające obrazy ze szpitala. Nie wiem jakbym to przeżyła w ciąży. Widzę jak wiele problemów mnie ominęło i wyrzutów sumienie względem Gabrysia i Jego potencjalnego rodzeństwa. Teraz już nie chcę zajść w ciążę za wszelką cenę. Przestałam ustawiać swoje życie pod starania. Zaczęłam snuć inne plany i zobaczyłam jak wiele rzeczy warto zrobić przed ciążą, jak dużo jest innych opcji kiedy nie będzie się udawało. I że nic nie może odbywać się kosztem naszego małżeństwa, nie za wszelką cenę.
Do tego zmieniło się i moje patrzenie na dzieci Smile Zawsze miałam teorię że dorasta się zwykle z dzieckiem. Nie mając dziecka chcesz mieć zwykle bobaska a nie np 5 czy 10latka, a wręcz kolejne lata przerażają. Ale mając bobasa nie można się doczekać kolejnych etapów i po prostu dorasta się do nich z dzieckiem. I nie wiem na czym to polega ale mimo, że przecież nie mam dziecka przy sobie, nie \"przerobiłam\" tego niemowlęctwa itd i nie zastanawiam się ile Gabryś by miał lat to coraz mniejszą uwagę zwracam na noworodki a bardziej interesują mnie takie kilku miesięczne dzieci bliżej w stronę roczku Wink I nie że patrzę na nie i myślę \"O mój Gabryś by tez był taki duży\". Po prostu patrzę jakie są fajne, ile już umieją itd. Może to trudne do zrozumienia, ale dla mnie to było ciekawe spostrzeżenie Smile
Myślałam też o tym ile rzeczy mogłabym do tego artykułu dopowiedzieć. Choćby właśnie podejście do kolejnych dzieci jest już nieaktualne Smile Ale ludzi interesuje pewnie bardziej tragedia i rozpacz, niż pamięć i miłość..
Odpowiedz
#88
Snopko, rozumiem dobrze co piszesz. Jedyna róznica - ja nie mam wyrzutów sumienia, że nie boli juz tak bardzo albo, że nie chodzę juz tak często na cmentarz. Może dlatego, że już więcej lat minęło.
Chociaż brakuje mi czasem tej wszechogarniającej rozpaczy i żal, że teraz to tylko taka cegła :roll:

Za rok będziesz patrzeć na dwulatki, potem trzylatki itd. Bo dzieci rosną razem z naszą tęsknotą. Mi brakuje dwunastostolatki i pięciolatka.
Odpowiedz
#89
No zwykle nie mam wyrzutów sumienia, tylko czasem tak mnie nachodzi że kiedyś myślałam że to nigdy nie minie i czy nie jestem złą matką skoro tak przycichło..
Odpowiedz
#90
http://magdusia1312.wrzuta.pl/audio/1DEu...a_okruszka

Skarbie mój, Ty śpij, Ty śpij, a ja.. Skarbie mój, do snu Ci będę grac..
Odpowiedz
#91
Śpiewam tę kołysankę mojemu synkowi dość często na dobranoc Smile kiedyś prosił o \"klululu\", teraz o \"Króru mój\" Wink i niezmiennie napełnia mnie ona nostalgią, refleksją i jakimś takim wzruszeniem....
Odpowiedz
#92
My Gabrysia pożegnaliśmy tą piosenką.. Mojej Mamie udało się znaleźć dziewczynę, która zaśpiewała ją na pogrzebie, tak jak chciałam.. Dlatego już zawsze będzie wyjątkowa.
Odpowiedz
#93
Snopeczko...
(*) Dla Gabrysia - niech sobie spokojnie śpi :*
Odpowiedz
#94
Dla Gabrysia (*)
Odpowiedz
#95
Dzisiaj przyszłam na cmentarz, stanęłam nad grobem mojego synka i rozpłakałam się ze wzruszenia. Wcześniej byli tam moi rodzice i tak pięknie zadbali o grób swojego wnuczka. Było tyle kwiatów, zniczy. Nawet młodszy braciszek męża powiedział, że Gabrysia grób się najbardziej wyróżnia. Tak miło było patrzeć, że nie tylko dla mnie jest ważny, nie tylko ja pamiętam i dbam. Mój kochany Okruszek Smile

Potem trochę popsuło atmosferę to, że poszliśmy po odwiedzeniu wszystkich cmentarzy i grobów bliskich do Cioci, a Teściowa zaczęła swoją gadkę o tym, że ona już taka stara (46 lat!!!) i nie jest babcią, a koleżanki to są.. Miałam ochotę ją zapytać, gdzie w takim razie dzisiaj była i po co na cmentarzu. Ale sobie darowałam, bo to nie był dobry czas. Ale N. też to zabolało i potem porozmawiał z nią przez telefon. Nie wiem czy coś dotarło, bo tylko mówiła, że przecież nie ma przy sobie wnuka. Ale mój najdroższy Mężuś powiedział, że On czuje się ojcem i ma dziecko, dlatego boli Go, że Ona się babcią nie czuje. Dobrze było to od Niego słyszeć.

To był ważny dzień.
Odpowiedz
#96
Dobrze, że możesz liczyć na swojego męża, że masz w nim wsparcie. Bez tego ani rusz. Mam nadzieję, że teściowa sięgnie po rozum do głowy i zrozumie, że takie słowa bardzo bolą. Może obudzą ją słowa syna? Tego Wam życzę.
To musiało być bardzo miłe poczuć, że nie tylko dla Was Gabryś jest ważny. Chciałabym to kiedyś odczuć i ja.
Odpowiedz
#97
To prawda, bardzo było miłe. Moi rodzice w ogóle są pod tym względem niesamowici. Moja mama nawet w pracy koledze opowiadała.. Jak On powiedział, że urodziła mu się wnuczka i nazwali Gabrysia, to Mama powiedziała, że ona też została babcią i jej wnuczek ma na imię Gabryś Smile

Szczerze mówiąc to właśnie od teściowej bym się spodziewała takiego podejścia, bo sama dwa razy poroniła.. ale ona nie myśli chyba o tym w kategorii straty dzieci. Też wiadomo, inne były czasy, nie było usg, nie było pewnie takiej więzi, a i kobiety się później dowiadywały o ciąży. Już bardziej teść opowiadał kiedyś ze łzami w oczach jak trzymał to maleństwo na rękach i jechał do lekarza.. Teściowa kazała mu przestać gadać głupoty. Może to taki jej sposób.
Odpowiedz
#98
Olu... Może rzeczywiście to jest jakiś jej sposób na radzenie sobie... Być może jednak te straty przeżyła... Masz rację kiedyś były inne czasy... I być może... po prostu nie pozwolono jej przeżyć żałoby, mimo, że jednak cierpiała, choć więzi tak wielkiej nie było... Być może właśnie dlatego tak odcina od siebie myśl, że ma już wnuka, bo być może to jej dodatkowo przypomina jej straty... Pewnie nigdy się nie dowiesz, dlaczego właśnie tak reaguje, bo jak sama widzisz - kompletnie nie chce na ten temat rozmawiać... I to chyba należy uszanować... I staraj się nie reagować i nie przejmować się tym co mówi... Widocznie faktycznie taki jest jej sposób... A jeżeli rzeczywiście powie coś zbyt bolesnego, to już wiesz, że możesz liczyć na swojego męża Smile Bo gdybyś Ty zwróciła Jej uwagę, że to zabolało... mogłoby nie mieć takiego efektu, jak to powie jej syn...
Jednak życzę Wam, żeby teściową trochę poruszyły słowa jej syna... żeby również pamiętała, że już ma wnuka Smile
Odpowiedz
#99
nie no, ja to się nie udzielam raczej. Poza tym staram się nie mówić na gorąco w nerwach jak mnie coś boli tylko poczekać aż emocje opadną i rozmawiać na spokojnie Smile
Odpowiedz
Czytam .... po przerwie czytam ... Wiesz że ta kołysanka dla mnie też jest wyjątkowa Smile
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości