Choć od ramion daleko, Sercu zawsze bliski.. Mój Anioł Gabriel
#26
Olu przeczytałam wszystko co napisałaś....i oczywiście się popłakałam...Dla Gabrysia (*)
Odpowiedz
#27
Tyle się pamięta...
Tyle...
wszystko
I na zawsze...
Aż do spotkania TAM po drugiej stronie.
Wierzę w to.
Snopko - dla Twojego Anioła Gabriela [*]
Odpowiedz
#28
Dałam Mężowi. Wyszło prawie 4 strony.. Zapytał czy chcę mu powiedzieć, że napisałam dzisiaj książkęWink I płakaliśmy.. Płaczemy..
Odpowiedz
#29
Przede wszystkim ...sama wiesz jak mi przykro...
Pięknie opisałaś to wszystko co przeżyłaś , cudownie.Czytając całą historię czułam się jak bym czytała o sobie po kolei ( jak będę miała siłę ...kiedyś na pewno opiszę od początku wszystko to co przeszłam ).Wiem jakie wiele się pamięta , jak wiele szczegółów ,chwil , sekund w których tak wiele się działo ... Ja jestem na początku tej drogi co Ty/Wy.Staram sobie wiele rzeczy tłumaczyć ( myślę i chcę mądrze , czasami wychodzi czasami nie ).Podziwiam za wiele rzeczy i za to że masz tak wiele w sobie siły.My wszystkie tak wiele jej mamy i oby starczyło jej na jak najdłużej ...
Odpowiedz
#30
Dziękuję Aniu Smile
Odpowiedz
#31
nie mogę powstrzymać łez...
Jesteś wspaniałą kobietą i mamą i Twój synek na bank jest z Ciebie dumny
Dla Gabrysia [*]
Odpowiedz
#32
Dla Małego Gabrysia (*).
Też przeczytałam ta historię. Dobrze że ja wydrukowałas. Posiadanie tego spisanego w jednym miejscu pomaga, ja z pierwszego roku po stracie dzieci tez drukowałam to co pisałam tutaj na forum. Tzn. tylko nieliczne swoje wypowiedzi. Czasami do tego wracałam i wtedy też miałam wrażenie że to o kogos innego chodziło.
Pozdrawiam.
Odpowiedz
#33
Oj, ja też spłakałam się jak bóbr Smile Tyle miłości na 4 stronach Smile
Pozdrawiam
Odpowiedz
#34
Z rozmów wczorajszych z Mężem wnioski:
Chyba lepiej dla mnie, że nie udało mi się zajść od razu w ciążę kiedy chciałam.. Widać organizm wie co dla Niego dobreWink Pamiętam jak przerażał mnie widok krwi, nawet jak miałam okres.. cały czas wracały do mnie jakieś obrazy z tamtych chwil.. i przerażały.. Teraz jestem spokojniejsza, myślę o przyszłości z większym optymizmem, wierzę że kolejna ciąża zakończy się sukcesem. Wiem, że nadal będzie strach.. ale chyba już nie aż taki, nie tak paraliżujący.. A to na pewno zdrowiej i dla mnie i mojego przyszłego dziecka Wink
Odpowiedz
#35
Uzupełnienie, czyli czego jeszcze nie mogę zapomnieć:

Wróciłam do domu i czułam pustkę. Pusty brzuch i puste ramiona. Miałam pokarm.. miłość.. ale nie miałam przy sobie dziecka.
Koleżanka (była właśnie w starszej ciąży) napisała mi smsem: W sumie to jeszcze nie było dziecko.
Odpowiedziałam: \"Jak to nie było? To było dziecko. Urodziłam je, tak jak Ty urodzisz swoje. Mam pokarm, żeby je karmić. I tylko bardzo puste ramiona..\"
Odpowiedz
#36
Taaaaaaaa, w sumie to jeszcze nie było dziecko... wrrrrrrrrrrrrrrrrr
Odpowiedz
#37
Zadziwiające, jakie \"pocieszenie\" potrafi w pierwszym odruchu przyjść ludziom do głowy i \"na język\"...
Odpowiedz
#38
a ciekawe czy dla Twojej koleżanki kiedy dowiedziała się, że jest np. w tyg. ciaży to też nie było dziecko? nie cierpię takich komentarzy wrr
Odpowiedz
#39
To właśnie mnie zaskakuje - ta różnorodna interpretacja w zależności, czy moje czy cudze, czy \"małe\" czy \"duże\"... Ehhh...Sad
Odpowiedz
#40
Obawiam się, że to wynikało z jej niewiedzy.. Ona przez czas trwania swojej ciąży nie bardzo interesowała się jak wygląda rozwój jej dziecka.. I do wszystkiego czego należy unikać, albo wręcz nie wolno robić podchodziła \"e tam, nie można przesadzać, lepiej takich rzeczy nie wiedzieć\".. więc lakierowała płotki na balkonie, opalała się i takie tam Wink

Ludziom łatwiej się z tym pogodzić, myśląc że nie umarło dziecko tylko jakiś zlepek komórek.. myślała pewnie że mi też to ułatwi sprawę..
Odpowiedz
#41
Niewiedza ale i radosne poczucie, że ze mną musi być dobrze, że nieszczęścia zdarzają się innym a nie nam. Sama to przerobiłam z moim otoczeniem. Które się cieszyło chyba, że padło na kogoś innego, bo teraz są poniekąd \"chronieni\" - jakby limit nieszczęść się wyczerpał... Kiedyś, krótko po stracie, zazdrościłam tego klosza i tej \"różowej chmurki\". Teraz wolę swoją świadomość.
Odpowiedz
#42
Ja jeszcze czasem tęsknię do tej beztroski.. do tej wiary, że będzie dobrze..
Ale gdybym mogła cofnąć czas i nie mieć Gabrysia wiedząc jak to się skończy-nic bym nie zmieniła.
Odpowiedz
#43
Ja już nie tęsknię. Zresztą - chyba i w pierwszej ciąży za bardzo już \"siedziałam\" w biologii i w genetyce, żeby się łudzić co do bezwzględności praw przyrody. Niewiele miałam złudzeń. Ale sporo \"mydliłam\" swoje myśli.
Teraz już nie ma znieczulenia. I tak jest mi lepiej. Ale ja jestem racjonalistka. Jak wiem, jestem spokojna. Nie lubię \"być może\".
Odpowiedz
#44
No ja też wiedziałam co się może stać.. Wiele razy słyszałam \"Bo Ty w ogóle za dużo wiedziałaś, ja nawet nie myślałam że coś może pójść nie tak\". Ale mimo wszystko myślałam, że to spotyka innych- nie mnie. Ja nigdy nawet palca nie miałam złamanego, szpital omijałam szerokim łukiem.. takie rzeczy nie dotyczyły mnie.. nikt nigdy bliski mi nie umarł.. Wszystko się układało.. Miałam tak wiele szczęścia, choć ciężko na nie pracowałam to i wszystko jakoś się układało.. A upadek z wysokości boli jeszcze bardziej.. Burzy się całe spojrzenie na świat..
Odpowiedz
#45
Myślę, że na tym polegało moje \"szczęście\" (jak to słowo tu nie pasuje...) w całym tym nieszczęściu, że to nie było pierwsze bardzo trudne i złe doświadczenie w moim życiu. Więc i na mniejszej wysokości pewnie siedziałam.
Odpowiedz
#46
Czasami wydaje mi się że ludzie są z księżyca i skąd takie pomysły biorą przecież wystarczy pomyśleć ale im się chyba nie chce myśleć.Dlatego często mam większy szacunek do zwierząt niż do ludzi.
Ciekawe w takim razie co koleżanka nosi w brzuszku i jak się zwraca w sercu w myślach do swojego dziecka , a \"nie dziecku\" po co imię wybierać ... ych! ja to się zaraz denerwuje ... mnie w poniedziałek w pracy podobne sceny czekają ...
Odpowiedz
#47
No moje też do końca nie.. Nie byłam nigdy żadną królewną rozpieszczaną przez rodziców.. Warunki były kiepskie, nigdy się nie przelewało, przez wiele lat praktycznie nie rozmawiałam z Ojcem.. Kiedyś byłam ukochaną córeczką Tatusia i nie potrafił znieść tego że krytykuję jego picie.. ale pogodziłam się z Tatą, mam wspaniałego męża, wymarzone mieszkanie, pracę którą lubię.. wszystko osiągnęłam sama, nikt mi nie dał, więc jakieś poczucie samorealizacji.. brakowało \"tylko\" tego czego zawsze najbardziej pragnęłam.. Smile
Odpowiedz
#48
Zresztą - abstrahując od indywidualnych losów - nie ma chyba \"bezpiecznej pozycji\", z której strata dziecka nie boli, nie dotyka. To jest doświadczenie, które tak samo naznacza każdego. Tylko albo obuchem w łeb, jako pierwsze trudne w życiu albo - jako kolejne z kilku/wielu. Żadna sytuacja nie do pozazdroszczenia...
Odpowiedz
#49
I bez względu na sytuację zmienia spojrzenie na świat i życie..
Odpowiedz
#50
Obserwując samą siebie widzę jak bardzo zmieniło się moje spojrzenie na wiele rzeczy , moje podejście , uczucia ... po stracie synka ... wiele się zmienia tylko nie mogę pojąć tego wszystkiego po co ? i pewnie nigdy się tego nie dowiem ...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości