Straciłam córeczkę-straciłam sens życia
#51
Kiniusiu, rzadko sie ostatnio wypowiada, troszke się odcinam od forum,mało czytam jeszcze mniej pisze. Ale doskonale Cię rozumiem, ja straciłam córeczkę w 29/30tygodniu, tak doskonale cię rozumiem, nie mam za wielu słów pocieszenia, bo będzie ciężko, jest cięzko to nigdy nie mija, ale z czasem jest inne, ja też nie widziałam sensu życia, po co, coś robić skoro nie ma mojej córeczki, po co gdzieś wychodzić, przechodziłam rózne etapy: zoobojetnienia, złości na siebie że sobie nie radze i tak na zmiane nie umiałam oddychać, każda czynność była ponad moje możliwości. Bliscy nie rozumieli niestety dla nich powinnam się wziąźć w garść, byłam zła że nie rozumieją, ale potem olałam to wszystko, miałam gdzies, nie rozumieją to nie.Dom to był horror, wszystko było tak straszne, ona była wszędzie, a już najgorsze były rzeczy które pojawiły się podczas ciąży:nie mogłam z nich korzytsać, nie mogła spojrzeć w lustro-bo pojawilo się jak była jeszcze Emilka. A pogoda to był jakis koszmar, słońce to był mój najgorszy wróg, bardzo długo nie odsłaniałam rolet, nie mówic o powrocie do pracy-same kłody Bardzo wiele pomogły mi dziewczyny z forum, niektóre są mi bardzo bliskie, starałam się najbardziej zbliżyć do tych które straciły dzieci tak późno jak ja, bo one wszystko rozumiały. Znalazły się też osoby, które jednym zdaniem pokazały mi jak moja córka walczyła, jak chciała zyć, dzięki nim inaczej spojrzałam na wszystko.Kiniusiu będzie ciężko, czasem aż tak, że zrobienie kroku wydaje się niemożliwością, ale za jakiś czas będzie inaczej zobaczysz. Będzie wiele, bardzo wiele trudności, ale z perspektywy mogę powiedzieć, że człowiek wszystko zniesie i chociaż zycie wydaje się już bezsensowne to wychodzi pomału słońce. Teraz hmmm zaczynam uczyć się oddychać od nowa, ale to dzieki, małej nadziei, bo może ktoś rośnie w moim brzuchu i postanowiłam korzystać z każdego dnia, ale nie zakladam już że bedzie dobrze, będzie jak będzie. Jeśli dla ciebie to pocieszenie to ja też miała CC i zaszłam w ciąże pół roku po porodzie(ja nie mogłam inaczej, jedynie myśl o dziecku trzymała mnie przy życiu i pozwalała przetrwać każdy dzień)i nie wiem czy będzie dobrze, ale wiem też że za rok czy dwa nikt mi nie da gwarancji że wszystko się zagoiło i już moge być w ciąży. Dużo sił ci życzę i oby dla ciebie kiedyś wyszło słońce..
Odpowiedz
#52
Ja żyję w żałobie od 3 lat i 4 m-cy. Zmienia się, ale trwa. Na początku nie mogłam oddychać. Nie mogłam jeść. Nie mogłam spać. Każde wspomnienie wywoływało taki ból nie do zniesienia, że chciałam wyć. Dziś wspomnienia bolą nadal. Ale żyję, nawet się uśmiecham. Zaczęłam terapię.
Kiniusiu - dużo, dużo sił. Przyjdą kiedyś...
Odpowiedz
#53
Chyba nie trafiłam na dobrego psychologa, co za babsztyl, więcej tam nie pójdę nic ją nie obchodziło co mam do powiedzenia. Opowiedziała tylko przypadek swojej kuzynki, której urodziło się chore dziecko, nie wiem co to w ogóle miało na celu, jestem tylko zła, że tam poszłam. A mojego męża w ogóle wyprosiła z gabinetu bo powiedziała, że ona tylko pojedynczych pacjentów przyjmuje...
Cóż muszę jakoś sama uporać się z tym wszystkim...tylko jak? Sad Po tej śmiesznej wizycie czuję się gorzej...
Dobrze, że chociaż trafiłam tutaj, bardzo pomaga mi to, co piszecie, wiem, że rozumiecie.
Odpowiedz
#54
Kiniusiu, warto poszukać dobrego specjalisty, nawet jakby to miało potrwać, ja trafiłam za drugim razem.
Odpowiedz
#55
Kiniusiu, nie zniechecaj sie beznadziejna baba. Zdarzaja sie tacy psychologowie. To cale szczescie, ze od razu pokazala, ze do niczego sie nie nadaje, nie bedziesz na nia marnowac wiecej czasu.

Dobry psycholog moze niezmiernie pomoc, tylko oczywiscie trzeba go najpierw znalezc... Nie masz jakichs znajomych, ktorzy by doradzili do kogo pojsc? Z jakiego jestes miasta? Moze dziewczyny tutaj moglyby poradzic...
Odpowiedz
#56
Nie znam nikogo kto mógłby mi pomóc znaleźć dobrego psychologa, jestem teraz u rodziców w Głogowie, a z mężem mieszkamy w Opolu, ale do Opola nie wiem kiedy wrócę, na razie nie mam odwagi wracać do swojego mieszkania. Poszukam na jakiś regionalnych forach, może tam coś będzie...
Dziś brakuje mi siły nawet na płacz..Sad
Odpowiedz
#57
Kiniusiu, bardzo mi Ciebie szkoda, ze tak cierpisz i nie ma konca Twojemu bolowi... niestety, na pewno jeszcze to bedzie trwac.. przytulam Cie mocno... nie znam niestety nikogo z tamtych okolic, moze ktos inny z forum Ci pomoze... mi w kazdym razie terapia bardzo pomogla - ja trafilam do kobiety, ktora sama miala cztery poronienia (i dwoje dzieci ziemskich)
Odpowiedz
#58
Kinusiu przytulam mocno
Odpowiedz
#59
Dzień Dziecka....a ja zamiast do sklepu po zabaweczkę pójdę po znicze i kwiaty...Sad
Córeczko Kocham Cię ;( [*]
Dzisiaj też mija tydzień od pogrzebu mojego Aniołka, jestem dzisiaj strasznie rozbita, oprócz żalu, smutku i wszechobecnej rozpaczy jestem zła i to bardzo na wszystkich na cały świat, bo to wszystko jest tak cholernie niesprawiedliwe..Sad
Odpowiedz
#60
A Głogów to woj. dolnośląskie? Może we Wrocławiu by wiedzieli coś o lokalnych psychologach: https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=
Odpowiedz
#61
Kiniusia czy Ty chciałabyś psychologa w Głogowie? sama pochodze z Głogowa, mam tam rodziców. jeśli chciałbyś to odezwij sie do mnie na maila albo gg to spróbuję zapuścić wici i się dowiedzieć o jakiegoś dobrego.
pozdrawiam! (*) dla Aniołków
Odpowiedz
#62
Tak idę do psychologa w Głogowie, bo do swojego mieszkania w Opolu nie wiem kiedy dam radę wrócić...
Dziękuję za chęć pomocy dziewczyny, ale wczoraj na forum regionalnym miasta znalazłam informacje o podobno rewelacyjnej pani psycholog, zarejestrowałam się, no ale muszę czekać dwa tyg na wizytę, a i tak wybłagałam wcześniejszy termin.
Strasznie mi dziś ciężko...zamknęłam się sama w pokoju i płaczę, płaczę i końca nie ma..
Tak strasznie tęsknię za moją córeczką..Sad
Odpowiedz
#63
Wiszę dzisiaj w jakieś próżni..
Siedzę sama w pokoju cały dzień, co chwile ktoś zaglądnie mąż czy mama, ale ja nie chcę z nimi rozmawiać dzisiaj nie mam ochoty..a za razem chciałabym z kimś porozmawiać, z kimś trzecim, z kims kto stoi z boku tego wszystkiego...ale z kim? Niby tylu znajomych bliższych i dalszych, a ja nie mam z kim porozmawiać, mam 21 lat moje koleżanki- rówieśniczki nie zrozumieją mnie, a i ja nie mam ochoty słuchać o ich problemach, bo jakie one mają problemy jak się ubrać czy to że facet po imprezie się nie odezwał? Dla mnie to jest śmieszne, to nie są przecież problemy, jestem na zupełnie innym poziomie egzystencjalnym, czy na innym etapie życia niż moje koleżanki...z drugiej strony zazdroszczę im tej beztroski...
Tylko dzisiaj czuję taką nieodpartą chęć porozmawiania z kimś...tylko czy potrafiłabym coś powiedzieć? Sama nie wiem...chyba powtarzałabym w kółko to samo, co powtarzam każdego dnia: dlaczego...tak bardzo tęsknie za moją córcią....chciałabym cofnąć czas...chciałabym żeby ktoś mi ją oddał...żebym mogła ją przytulić...
Stoję w miejscu i nie mogę ruszyć ani do przodu ani do tyłu...Chyba sama już nie wiem czego chcę teraz od życia..zero ambicji..zero planów..bo po co?..gubię się powoli, to jest chyba dla mnie za trudne...nie daję sobie rady z tym natłokiem myśli. Pozwolę sobie zacytować fragment piosenki, której często teraz słucham.
\"(...)Myślę Boże, czy jeszcze coś gorszego stać się może?
Może ty mi pomożesz, gdy świat mój nagle legnie w gruzach.
Powiedz, czy mi się uda znaleźć spokój w życia trudach?(...)
(...)Każdy ma takie chwile, że w duszy deszcz pada
Jedyne co, chciałoby się teraz płakać
Nowy sens nadać, spokój oddechem
Przyspieszone serca bicie, życie na krechę
Tyle chwil w których myślałam, że to koniec
Smutna twarz w dłoniach dziś ukryta
Te same myśli, ale inny sens wynika
Kolejny dzień, ten sam wpis do pamiętnika(...)
(...) Boże uchowaj mnie, o tak niewiele cię dzisiaj proszę
I uwolnij od bagażu, który na plecach noszę
Z życia dużo już wyniosłem, więc przestań mnie doświadczać
Nie chcę tak do końca walki z problemami staczać
Grzechów było wiele, dobrze wiem, nie jestem święty
Jak każdy napotykam na życiowe zakręty
Miewam czasem chwile, gdy czuję się za bardzo pewny
I takie w których mój rozdział wydaje się zamknięty
Egzystencja bez puenty, może mi się to należy?(...)\"
Odpowiedz
#64
Kinusiu przytulam mocno w tym dniu twoje dziecko bardzo Cie kocha (*)
Kinusiu tu jest mój mail też możesz napisać do mnie zawsze ezywicka91@gmail.com
Odpowiedz
#65
Kiniusia. jeśli masz ochotę to proszę napisz do mnie maila- jest u mnie w profilu. jeśli masz ochotę.. ja będe czekać na maila.. uściskuję.
Odpowiedz
#66
Kiniusiu napiszesz kto śpiewa tą piosnkę - piękne słowa ... łezki mi leca po policzkach dziś - a niby taka silna jestem ... dziś pękłam ... nie daje rady .. nie chce mi się już żyć ... w ogóle nie widzę sensu niczego ...
Odpowiedz
#67
Aniu jesteś silna bardzo
Odpowiedz
#68
Dziewczyny dziękuję za maile, jak zbiorę siły i będę potrzebować się wygadać zawsze będę miała je na uwadze- pod ręką.
Dziś już nie daję rady...ledwo patrze na oczy taka zapuchnięta od płaczu jestem...Sad Znowu zaczęłam palić 3 dni temu..a dzis z tego wszystkiego palę papierosa za papierosem...Położę się mam nadzieję, że sen mnie zmorzy...Sad
Ezcna jest to piosenka Grammatik- Każdy ma chwile

A to dla mojej córci: http://www.youtube.com/watch?v=6AGMDrU8fNE
Kocham Cię Zuziu, tak strasznie tęsknię...Sad [*]
Odpowiedz
#69
Kinusiu
Zuzia też Cie kocha
Jestem z Tobą w twoim cierpieniu myślami i sercem
Odpowiedz
#70
Kiniusia ja też zaczęłam palić , trudno jak ma pomóc pal ... będziesz miała okazję żeby znowu rzucić kiedy przyjdzie czas na to .Ja wiem że inni pomyślą że to głupota zacząc palić ale niestety czasem to jedyna przyjemność jaka nam pozostaje do kawusi i niestety nałóg ...
Dziekuje za piosenkę
Światełko dla Zuzi (*)
Odpowiedz
#71
To jest moja pierwsza wypowiedź na tym forum, zaglądałam tutaj od momentu mojej straty, ale ne rejestrowałam się. Postanowiłam się zarejstrować, żeby napisać Tobie że jesteś wspaniałą, silną kobietą- jak wszystkie tutaj. To niesprawiedliwe co nas spotkało, a najgorsze jest to, że nie mogłyśmy zrobić nic żeby temu zapobiec :\'( Bardzo gorąco Cię przytulam.
Odpowiedz
#72
Dziękuję, Wam, na prawdę Wam dziękuję, tak się cieszę, że tutaj trafiłam, bez Was na pewno było by mi o wiele ciężej. asikmj dziękuję, że specjalnie dla mnie rejestrowałaś się tutaj.
Dziś mam nadzieję, że będzie chociaż ciut lepiej niż wczoraj, ale po tym przepłakanym dniu, tak bolała mnie głowa, że usnęłam i spałam do 4! Jeju nie pamiętam kiedy tak długo spałam! Bez żadnych przerw. Czyli jeden plus...
Ezcna tak kawa i papieros to chyba jedyna przyjemność teraz...mąż próbuje mnie wyciągnąć na spacer, ale chyba nie mam ochoty...Sad Może to dziwne, ale cieszę się, że pogoda się popsuła, to słońce tylko mnie dobijało...a tak ja smutna, za oknem szaro czyli jakby wszystko współgra...Sad
Odpowiedz
#73
Wiem kiniusi jak to jest kiedy boli jak wychodzi słońce , rania w twarz niemalże promienie , a ta radość na zewnątrz jest nie do zniesienia - wiem to wszystko , tak dobrze Cię rozumiem ... Ale i dla nas zaświeci nasze słońce zobaczysz ...
Odpowiedz
#74
Nie wiem co sobie myślałam...ale dałam się wyciągnąć mężowi na spotkanie z jego bratem..Myślałam, że przyjdzie sam z żoną, ale przyszli z dziećmi..z 8 letnim synem i 9 miesięczną córeczką...dopóki mała spała jakoś wysiedziałam, ale jak się obudziła to sziedziałam i skupiałam się tylko na tym żeby się nie rozpłakać. W drodze do domu cały czas tłumiłam płacz i na dodatek idziemy już prawie przy samym domu, po drógiej stronie ulicy idzie nasz znajmoy i krzyczy \"jak tam dzidzia?\" nie wytrzymałam..wybuchnęłam płaczem i pobiegłam do domu..w takich momentach nie daję rady...Sad Chyba zacznę wychodzić z domu z kartką na szyi \"Moje dziecko nie żyje\"...Sad
Nie potrafię odnaleźć się w tej rzeczywistości...Sad
Odpowiedz
#75
Moja rada ... darujcie sobie spotkania gdzie są małe dzieci to za bardzo boli .. mnie boli cały czas i wiem ze te dzieci nie są niczemu winne ale to jest ból nie do zniesienia ... powiedz mężowi jak bardzo Cię to rani i że nie chcesz na razie do odwołania sie spotykac z tymi którzy mają małe dzieci ...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości