Straciłam córeczkę-straciłam sens życia
#26
Kiniusiu, niestety z łożyskiem tak bywa... Sad niestety... nawet we wzorcowej ciąży pewnych rzeczy nie sposób zobaczyć, poczuć, domyślić się... Sad zwłaszcza, że usg miałaś pewnie kilka tyg wcześniej...
Odpowiedz
#27
Właśnie nie USG miałam w ten dzień może 3 godziny wcześniej......tylko, jak twierdzi lekarz nic się nie działo, Zuzia nawet miała wzorcowe tętno...
Odpowiedz
#28
Sad
Odpowiedz
#29
Bardzo Ci współczuję Kiniusia, żadne słowa otuchy czy pocieszenia nie zmniejszą Twojego bólu. Ja straciłam Synka ponad dwa miesiące temu, a mi się wydaje jakby to było wczoraj...Ale patrząc z perspektywy czasu to mogę powiedzieć, że dziś nie boli mniej, ale inaczej. Ten ból, który odbierał mi oddech i paraliżował wszystkie mięśnie mojego ciała i wszystkie myśłi pojawiające się w mojej głowie, dziś jest inny. Umiem nad nim zapanować, umiem dostrzec, że mój Synek daje mi znaki, że jest zawsze blisko mnie. Idę spokojnie na jego grobek, zapalam znicz i rozmawiam z nim, jakbym chciała opowiedzieć mu, co tutaj na ziemi się dziej. A przecież on to wszystko wie...Ale są też takie dni, że nie chce mi się dosłownie nic, że jak patrzę na moją córcię to płaczę, bo wyobrażam sobie Dawidka. Kinga, straciłaś córeczkę tak nie dawno, ból w sercu, tęsknota i rozpacz zostaną na zawsze, ale z czasem nauczysz się żyć właśnie z tym bólem, z tą straszną tęsknotą za Zuzią. Na razie pozwól sobie płakać, pozwól sobie odpocząć i pisz do nas, bo na tym forum zawsze ktoś jest i zawsze ktoś pomoże. Ja dzieki niemu wyszłam z dołka po stracie Dawidka, a tylko dlatego, że pisałam i czytałam posty innych dziewczyn i pewnego dnia uświadomiłam sobie, że jest nas tak strasznie dużo...

Dużo siły Ci życzę na nadchodzące dni.

Dla Twojej Zuzi [*]
Odpowiedz
#30
Aha i jeszcze jedno...Po starcie chyba każda z nas chciała ot tak od razu być w ciąży - ale moim zdaniem to nie jest lekarstwo. Jak też tak miałam, że patrząc na kobiety w ciąży albo z dziećmi w wózku to czułam straszną zazdrość i natychmiast chciałam być znowu w ciąży, żeby to mój brzuch był ogromny i żebym mogła go z dumą pokazywać. Ale dziś wiem, żę żadne następne dziecko nie zastąpi mi Dawidka, że myśl o nim na zawsze pozostanie. A co do odczekania 2 lat, to ja na Twoim miejscu porozmawiałabym z lekarzem na ten temat, bo z tego co się orientuję, to zalecają odczekać rok - no chyba że w Twoim przypadku są jakieś szczególne zalecenia. Moja koleżanka urodziłą synka przez cesarkę, a po trzech miesiącach znów była w ciąży i wszystko skończyło się dobrze. Ale wiadomo, każdka ciąża jest inna i każdy organizm też jest inny.

Pozdrawiam
Odpowiedz
#31
Dla Twojej Zuzi Kiniusiu (*)(*)(*) Nie wyobrażam sobie tego bólu, płaczę razem z Tobą i życzę dużo sił na ten trudny czas.
Odpowiedz
#32
Wiem, że kolejna ciąża nie zastąpi mi utraconej córci, wiem to jak siadam i myślę o tym \'na trzeźwo\', a jak jestem w rozsypce to chce już teraz natychmiast być w ciąży, a najlepiej cofnąć czas o ponad tydzień i znowu czuć kopniaczki mojego maleństwa w brzuszku...
Właśnie tego się obawiałam będąc w szpitalu, że popadnę w skrajności, albo będę obsesyjnie chciała być znowu w ciąży, albo będę się tego panicznie bała, póki co mam chyba to pierwsze....
Byłam u mojego Aniołka na cmentarzu, rozmawiałam z nią płakałam, tak bardzo bym chciała, żeby ktoś mi ją oddał......;(;(;(
We wtorek mam iść na wizytę do psychologa, nie wiem czy to ma jakiś sens, szczerze wcale nie mam ochoty tam iść, ale pójdę, bo wiem, że mojemu mężowi na tym zależy..
Odpowiedz
#33
Kochana po pierwsze bardzo mi przykro...jeśli chodzi o wizytę u psychologa to może powinnaś się wybrać, wiadomo jesteś teraz zrozpaczona, w żałobie ale może taka rozmowa ci pomoże. Wiem co to znaczy czuć kopniaczki córci jednego dnia a następnego to wszystko znika jak banka mydlana. Ja miałam mniejszą ciążą bo byłam w 24 tc, przeżyłam to bardzo mocno, razem z mężem byliśmy zrozpaczeni bo to było nasze pierwsze dziecko i wymarzona córka. W tym momencie moje słowa ci nie pomogą, bo musisz przejść etap żałoby i na razie pewnie nic do ciebie nie dociera bo jesteś zrozpaczona i myślisz tylko dlaczego ja, dlaczego zabrano mi moją córkę, co ja złego zrobiłam....jednak z czasem nauczysz się żyć z tym bólem, zaczniesz normalnie funkcjonować, jednak z dużym bagażem doświadczeń. Mi pomogło to forum, pisałam i piszę to co czuję w danym momencie, mogę się poradzić, porozmawiać, zawsze znajdę pocieszenie wśród dziewczyn....więc pisz kochana jak tylko masz ochotę
Odpowiedz
#34
Przykro mi bardzo...dla Twojej Zuzi...(*)pięknego aniołka bawiącego sie razem z Naszymi...bądź dzielna...my najlepiej wiemy jak cierpisz i Cię rozumiemy
Odpowiedz
#35
jakoś minął kolejny dzień, ale minął bez żadnego sensu, tak pusto...najgorsze przede mną- noc..
Boję się wszystkiego...jestem teraz u rodziców, ale wiem, że w końcu będziemy musieli pojechać do naszego mieszkania..a tam jest pokój, który czekał na Zuzię. Znajomy męża rozkręcił łóżeczko, opróżnił szafy i komodę i wszystko wyniósł, ale mebelki zostały...strasznie boję się jechać do własnego mieszkania, najchętnie wyprowadziłabym się stamtąd Sad Boję się każdego wyjścia z domu, nie chce spotkać nikogo znajomego....wczoraj spotkałam sąsiadkę tutaj na klatce schodowej podeszła do mnie i mówi \'gratulacje, jak tam maleństwo? chyba zmęczona jesteś, taka blada..\' stanęłam jak wryta nie wiedziałam co mam powiedzieć..Sad
Tak okropnie tęsknię za moją Zuzią, oddałabym wszystko by móc ją tulić do siebie......;(
Odpowiedz
#36
Kiniusia, a moze dlugo nie wracaj do swojego mieszkania? tak mi strasznie przykro ze tyle musisz cierpiec..
Odpowiedz
#37
kiniusia bardzo bardzo mi przykro...
Co do kolejnej ciazy to mialam takie same mysli ze musze juz odrazu zajsc,musze znowu poczuc w sobie zycie...Ale na dzien dzisiejszy nie byla to dobra decyzja,zaluje tego bardzo,zlekcewazylam madre slowa kolezanek z forum...
Kiniusia,przemysl wszystko dokladnie i podejmnij sluszna decyzje...
Dla twojej corci (*)(*)(*)
Odpowiedz
#38
Kinusia.......sercem współczuję utraty córeczki........;(
bardzo mi przykro......[\'][\']
Odpowiedz
#39
Jeśli chodzi o kolejną ciąże to ta myśl obsesyjnie prześladuje mnie teraz, mam nadzieję, że dam radę poukładać sobie jakoś to wszystko w głowie, bo inaczej zwariuję..Sad
Dzisiaj znowu nie miałam ochoty podnosić się z łóżka, odklepałam ten sam schemat co każdego dnia, wstać, toaleta, zjeść coś \'na chama\', bo trzeba wziąć leki i zastrzyk i siadam do komputera...
Za oknem piękna pogoda zamiast cieszyć dołuje...Tak strasznie tęsknie za moją córeczką...Każdego ranka, kiedy otwieram oczy moje serce pęka na milion kawałków, każdego ranka przeżywam na nowo jej śmierć..Sad
życie jest takie okrutne i niesprawiedliwe..Sad Wolałabym się nie obudzić po tej narkozie, jeżeli dzięki temu ona mogłaby żyć..Sad Z dnia na dzień czuję się chyba co raz gorzej zamiast co raz lepiej..Sad
Odpowiedz
#40
Kiniusia, to co sie z Tobą dzieje, to naturalna reakcja po stracie bliskiej, oczekiwanej osoby....
Czy nie nie jest strasznym fakt,ze jest teraz wiosna,a w naszym secu głeboka jesień. Sad
Moja pierwsza strata ciazy to urodzenie synka 4 kwietnia. I mimo,ze od straty (pierwszej) minelo juz 6 lat, ja pamietam do dzis te budzenie sie wiosny, zielen, swiegot ptakow za oknem. Nie dawalam rady wytrzymac tylu \"optymistycznych\" sygnalow z zewnatrz, ja chcicalam byc tam, gdzie jest ciemno, by moc oplakac w ciszy strate mojego dziecka....I wierz mi bardzo pomoglami rozmowa z psychologiem.
Bo jest pewien etap po tracie, gdy ma sie nieparzmozona chce mowienia o swoich emocjach po stracie.Ale trzeba o tym mowic z odpowiednimi osobami. Mozna pisac o tym na forum, bo wierz mi prznosi to ulge. Ale dobry psycholog potrafi srprawic,ze mimo tego bolu, widzisz swiatalko nadziei w tunelu na zycie na jutro, na pojutrze, na tydzien itd.... Nie zeby zapomniec o stracie, ale zeby zaczać jakos zyc i nie zwiarowac....
Jesli mozesz, nie rezyguj z wizyty, pojdz na nia...
Pozdrawiam
Odpowiedz
#41
Kinia piszesz że czujesz sie coraz gorzej. To jest normalne. Na poczatku jest taki szok, ze człowiek jest lekko \"znieczulony\", nie czuje pełnego bólu. I ma wizje , że tak będzie do końca. Niestety z biegiem czasu to znieczulenie \"puszcza\" i czuje się ból, potworny ból.
Żyj tylko z godziny na godzinę, tyle ile się. Dużo wypoczywaj. To ogromny stres.
Moi znajomi stracili córeczkę w 38tc, własnie z powodu odklejenia się łożyska. Nigdy nie dowiedzieli się dlaczego tak się stało. Po paru latach urodziła im się druga córeczka, cała i zdrowa.
Jeszcze raz bardzo mi przykro.
Pozdrawiam.
Odpowiedz
#42
Tak źle jak dzisiaj to chyba jeszcze się nie czułam.....Sad
Chciałabym się położyć i umrzeć, tylko dla tego by móc przytulić moją małą Zuzię..Sad
Wszyscy w kółko chodzą i mi powtarzają wstań, ubierz się, zajmij się czymś... tylko czym? jak na nic nie mam ochoty....Sad
Odpowiedz
#43
Kina przytulam mocno dla Zuzi (*)
Jestem z tobą w twoim cierpieniu
Odpowiedz
#44
Nic się nie zmienia, mijają godziny, a ze mną jest chyba co raz gorzej...Sad Czuję się jak zawieszona w jakimś martwym punkcie, jakby nie miało być nic dalej...Sad wszechobecna tęsknota, która dławi mnie od środka...Sad I cały czas myślę o tym jak bardzo chciałabym ją mieć przy sobie, jak wyglądało by teraz moje życie gdyby Zuzia była obok? Sad Jeju byłabym wtedy najszczęśliwszą istotą na świecie..a tak czuję się jak żywy trup, nie jem, prawie nie śpię, cały czas płaczę, albo siedzę ze wzrokiem utkwionym gdzieś w dal..
Czuję tylko bezsens w moim życiu...Sad
Tak bardzo tęsknię, tak bardzo kocham.....;(
Odpowiedz
#45
Kinia od twojej straty minęło tak nie wiele czasu rana w twoim sercu jest świeża i krwawi bardzo daj sobie czas dużo czasu on nauczy Cię z tym bólem żyć
twoje dziecko mówi do Ciebie każdego dnia przez słońce na niebie przez deszcz
mamo kocham Cię mamo jestem tuż obok Ciebie kiedy płaczesz kiedy patrzysz gdzieś w dal jestem mamo nie widzisz mnie ale ja jestem
Nie możesz się poddać musisz walczyć dla mnie bo kiedy ból iżal zaleje twoje serce nie będzie tam już miejsca dla mnie
Mamusiu ja dzięki tobie żyje w tym nowym lepszym świecie Dziękuję Ci mamo
Odpowiedz
#46
Kiniusiu, jeśłi nie możesz spać ani jeść to koniecznie musisz wybrać się do psychologa i lekarza psychiatry. Możliwe, że potrzebne Ci są leki. One nie zmniejszą bólu, ale pozwolą organizmowi jakos tam funkcjonować.
Odpowiedz
#47
Dzisiaj mam wizytę u psychologa, nie wiem czy to coś pomoże, szczerze wątpię, ale nie miałam nigdy wcześniej styczności z psychologiem, boję się tej wizyty nie wiem czego się spodziewać, co mówić...nie chciałabym brać żadnych leków, no ale jeśli nie będzie innego wyboru..
Mija dzień za dniem i każdy z nich jest taki sam wypełniony pustką, tęsknotą i żalem, zmienia się tylko data w kalendarzu i nic więcej...Sad
Moi bliscy wydają się być źli (?) na mnie, że nie mogę się wziąć w garść, ciągle powtarzają weź się czyms zajmij weź się w garść jak długo tak można żyć..... A ja nie potrafię chyba inaczej..Sad
Odpowiedz
#48
Kiniusiu, powiedz swoim bliskim, jasno i wyraźnie, że UMARŁO CI DZIECKO. Że jesteś w żałobie, że cierpisz i że nie będziesz się brała w garść, bo masz prawo płakać i masz prawo pokazywać swój ból. Przytulam Cię mocno.
Psychologa się nie bój. Na pierwszym spotkaniu nie pomoże, ale poprosi, żebyś mówiła to, co czujesz i będzie Cię słuchał.
Odpowiedz
#49
Cytat:[autor cytatu=AniaPiBi]
Kiniusiu, powiedz swoim bliskim, jasno i wyraźnie, że UMARŁO CI DZIECKO. Że jesteś w żałobie, że cierpisz i że nie będziesz się brała w garść, bo masz prawo płakać i masz prawo pokazywać swój ból. Przytulam Cię mocno.
Psychologa się nie bój. Na pierwszym spotkaniu nie pomoże, ale poprosi, żebyś mówiła to, co czujesz i będzie Cię słuchał.
Zgadzam się w 100% z wypowiedzią Ani PiBi
A psycholog zawsze możne coś pomóc
Kinusiu Przytulam mocno
Odpowiedz
#50
Kiniusiu tak jak koleżanki piszą , to wszystko jest normalne , każda z Twoich reakcji ma prawo istnieć ...niestety tak to działa , organizm , mózg nie akceptuje tego co się stało , są wspomnienia i ból i niestety nie minie to po tygodniu czy miesiącu , to ciężka trauma dla mózgu przede wszystkim - on nie umie sobie z tym poradzić , wytłumaczyć sobie ... To było Twoje dziecko wymarzone , wyczekane , żyło - czy ludzie tego nie rozumieją?Wiem że Twoi bliscy chcą dla Ciebie dobrze , im jest łatwo powiedzieć (sama wiem po sobie ) kiedy mi mówili chodź wyjdziemy na zakupy ( na zakupy ? po co ? ) , a może gdzieŚ pojedziemy ( bez mojego dziecka po co ? ) i myślałam tylko tym żeby umrzeć każdy dzień mijał i nic się nie działo ale przyjdzie taki dzień kiedy sobie powiesz \"muszę żyć , mieć nadzieję \" .

Piszesz o mieszkaniu o rzeczach , pamiętam że pierwszy dzień po powrocie ze szpitala był dla mnie okropny , czułam się obco w moim mieszkaniu , bo rzeczy , buteleczki które dostaliśmy i przede wszystkim wszystkim wspomnienia to mnie zabijało ale pamiętaj że Twój dom jest Twoim azylem , miejscem gdzie czujesz się dobrze i pomyśl że te wszystkie rzeczy wspomnienia to Twoja i Zuzi historia i że nikt Ci tego nie odbierze.Pomyśl że te wspomnienia są piękne , te chwile które były najpiękniejsze w Twoim życiu ( ja tak sobie to wszystko wytłumaczyłam bo tak naprawdę czułam przez dzień dwa jak bardzo nienawidzę tego miejsca) a dziś dziś myślę że to mój/nasz dom tu jest mój synek i wszystko co mi go przypomina a przypominało będzie zawsze.
Staram sobie zawsze wszystko wytłumaczyć ale do tego potrzeba czasu , każdy dzień na początku po stracie jest koszmarem , jak nie masz ochoty nic nie robić to nic nie rób , daj sobie przede wszystkim czasu on tu ma wielkie znaczenie.
Będę trzymała tak mocno kciuki za Ciebie ...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości