a miało być tak pięknie...
#26
alexa, na przyszłość upomnij się o luteinę dopochwową, nie ma tego efektu złego samopoczucia.
Odpowiedz
#27
Ja brałam luteine dopochwowo. Ale miałam wrażenie że nie za bardzo się wchłania. Nieraz wyleciała nawet pół godziny po jej zaaplikowaniu. A gdy powiedziałam o tym w szpitalu to stwierdzili ze to niemozliwe. No i ze dopochwowa jest lepsza. Niestety.. maleństwa mi to nie uratowało
Odpowiedz
#28
Olu napewno jak już będę w ciązy to skożystam z twojej rady, ale boję sie już chyba być w ciąży . No i te wyżuty sumienia...
Odpowiedz
#29
kazda z nas boi sie kolejnej ciazy i ten strach pozostanie pewnie na zawsze.
ale trzeba wierzyc, ze przyjdzie taki dzien kiedy poczujemy sie na tyle silne, by sprobowac znowu.
Ja tez poki co nie jestem na to gotowa, bo choc nie marze o niczym innym niz malenstwo w moich ramionach to strach przed strata jest silniejszy... ale wierze, ze przyjdzie kiedys taki moment, ze odwaze sie, ze na 100% bede pewna i gotowa psychicznie

I wierze, ze u Ciebie Alexa bedzie podobnie, teraz kazdej z nas spokoj jest najbardziej potrzebny. I tego Ci zycze
Odpowiedz
#30
mam tak bardzo dosc tego wszystkiego...czasem chcialabym usnac i przespac to wszystko, cale zycie.
Nie radze sobie z poczuciem winy... to przeciez JA nosilam je w sobie, to JA mialam sie nimi opiekowac, to JA za nie odpowiadalam. I to JA w ktoryms nawalilam...
To ode mnie zalezalo ich zycie i zdrowie, od nikogo innego... Wiec jak mam sie nie obwiniac?!
Tak strasznie zaluje moich pierwszych mysli w ciazy. Studia, praca, wyjazdy, zycie towarzyskie... Teraz bym wszystko za nie oddala.

Za kazdym razem gdy mysle, ze juz juz odrobine lepiej, ze moze jakos to bedzie...to wraca jak bumerang.

Chce tylko odrobiny zrozumienia od mojego faceta, od ojca moich dzieci, od najwspanialszego mezczyzny w moim zyciu...Czy to tak wiele? Wiem, ze mnie wspiera i jestem mu za to wdzieczna. Wspiera, ale nie potrafi zrozumiec.

Dzis znowu zabraklo mi sil
Odpowiedz
#31
makla proszę nie wiń siebie!
ja też tak mam... gdy już myślę, że zaczyna się układać życie wylewa na mnie kubeł zimnej wody...
jeśli chodzi o facetów- oni chyba inaczej myślą i potrzebują czasu, nie mówię, że więceh niż my, ale na pewno inaczej...
Odpowiedz
#32
wiem, wiem... wszystko wiem tylko, ze w teorii. W praktyce sama sobie nie umiem niektorych rzeczy przetlumaczyc.
Odpowiedz
#33
Maleństwa, tak bardzo za Wami tęsknię... rozrywa mnie to gdzieś w środku...
Dlaczego teraz nie mogę poczuć Waszych kopniaków? Dlaczego mój brzuszek zamiast być wielki i okrągły jest tak przerażająco płaski?

Marzyłam o chwili kiedy się poznamy. Kiedy będę mogła Was utulić, patrzeć na Was godzinami, dać Wam wszystko. Wiem, że byliście parką- Ola i Julek. Wiem to. Lubiłam jak tatuś do Was mówił, jak zapewniał, że zawsze będzie się nami opiekował. Ciągle gładził mamusie po brzuszku, w którym byliście. Planował, jak tylko trochę podrośniecie i będziemy mogli jechać w góry. We czwórkę.
Fajny facet z Waszego taty. Szkoda, że go nie poznacie, że nie będziecie mogli razem się wygłupiać,że nie nauczy Was jeździć na rowerach, że nigdy nie pojedziemy na wycieczkę za miasto... Tatuś też bardzo za Wami tęskni. Przepraszam, że ostatnio tak strasznie się kłócimy. Obojgu nam brakuje Waszej obecności. Ale kochamy się tak samo mocno jak kochamy Was... Tylko Wasze odejście to dla nas za dużo, za wielki ciężar.

Szkoda, że nie poznacie dziadków. Jedni i drudzy to wspaniali ludzi, którzy pokochali Was tak samo mocno jak my.

Przepraszam...za to, że nie wiem co stało się z Waszymi maleńkimi ciałkami, za to, że strach wziął górę, za to, że posłuchałam lekarzy zamiast próbować zrobić dla Was wszystko.

Przepraszam, że już nie jestem dla Was schronieniem...

Nigdy nie zobaczę jak dorastacie, nie usłyszę Waszych pierwszych słów, nie zobaczę Waszej wzajemnej miłości i Waszych kłótni... Ale wierzę, że jest Wam dobrze w niebie. Że jesteście razem i patrzycie na nas z góry... I że kiedyś się spotkamy.

Kocham Cie Olu.
Kocham Cie Julku.
Odpowiedz
#34
Boże, dlaczego mi je zabrałeś?!
Odpowiedz
#35
makla <przytulam>
Odpowiedz
#36
Czyje byście miały oczy? Błękitne za tatusiem? A nosek?
byłybyście roztrzepane i wygadane za mamusią czy zamknięte jak tata? A może byłybyście mieszanką wybuchową wszystkiego?
Dlaczego Was nie poznam?!


Wariuję dzisiaj


Dziękuję, mgj:*
Odpowiedz
#37
nie mogę zrozumieć ludzi dookoła, nie wiem czy udają obojętnych czy są tacy.
jak tak to od zawsze otaczało nas mnóstwo znajomych- bo zawsze zabawnie, wesoło i w ogóle żyć nie umierać . wiem, że na niektórych trzeba brać poprawkę, bo są obok jak jest dobrze, ale...
no wydawało mi się, że przyjaciele to ktoś więcej niż kompani od wyjazdów i imprez. A tu proszę- nie dość, że nikt z tych niby \"bliskich\" nie potrafi powiedzieć \"przykro mi\" to dostaję smsy z wyrzutem od przyjaciółki, że pora się wreszcie za siebie wziąć. a wie przez co przechodzę.
Jaka pora ja sie pytam?!
Pomijam to cholerne tabu- jak byłam w ciąży to był temat nr 1 i każdy czekał na rosnacy brzuszek. Jak w ciąży nie jestem- tematu nie ma.
Jak mam się za siebie wziąć? żyć beztrosko jak dawniej, udawać jak wszyscy? nie da się.

Szkoda, że muszę przechodzić przez to wszystko żeby móc zweryfikować kto jest wart zachodu. Teraz przynajmniej wiem.
Już mnie to nie rusza, mam narzeczonego i rodzinę. I to jest najważniejsze. Bardziej zła jestem na to wszystko niż mi przykro.

Cieszę się, bo przynajmniej kryzys w związku zażegnanySmile znowu mam 100% wsparcia Smile
Odpowiedz
#38
Cieszę się, że z partnerem sobie wszystko wyjaśniliście, a reszta jakoś powolutku się ułoży.
Odpowiedz
#39
Bardzo bym chciała żeby się ułożyło...Ale póki co jeszcze w to nie wierzę. Jeszcze nie umiem znaleźć w sobie spokoju... Może to prawda, że na wszystko potrzeba czasu.
Każdego dnia tak bardzo tęsknię za moimi Maleństwami...

Mama bardzo Was kocha
Odpowiedz
#40
Na szczęście masz Nas, inne Aniołkowe Mamy, które zawsze będą Cię wspierać.
I jak napisałam, powolutku. Dojście do siebie po takiej stracie nie jest łatwe i nikt nie powiedział, że stanie się to w miesiąc, dwa czy pół roku. Daj sobie tyle czasu ile sama uznasz za słuszne.
A póki co <przytulam>
Odpowiedz
#41
Makla maleńka masz pełne prawo do takich uczuć. Moje przyjaciółki także tak reagowały, bo jak się potem przyznały to nie wiadomo co powiedzieć zrozpaczonej matce. Nie każdy to pojmie . Ja zrozumienie znajduje tu na forum . Nam nie trzeba tłumaczyć, bo każda rozumie co to za wielka strata. Mi ostatnio powiedziano \"Takie jest życie\" a , co to zmienia pytam ? Żadna matka nie powinna do ziemi składać swego dziecka. Przytulam Cię serdecznie.
Odpowiedz
#42
To forum w tym całym nieszczęściu jest czymś naprawdę wyjątkowym.
Dla Ciebie tez mnóstwo uścisków mgj
Odpowiedz
#43
właśnie to mnie boli- że osoby, po ktorych sie spodziewamy, że zawsze będą nas wspierać, w chwilach takich jak te nie potrafią nic z siebie wydusić. Z drugiej strony do czasu gdy mnie to nie spotkało nawet nie myślałam co kobieta czuje gdy umiera jej dziecko... Nigdy wcześniej bym nie przypuściła, że mnie to spotka.
Kinia, Ciebie też ściskam z całych sił
Odpowiedz
#44
Powiem szczerze wiedziałam , że kobieta bardzo cierpi po stracie dziecka. Jak baaardzo dowiedziałam się dopiero po śmierci mojej Amelki . Nigdy nie sądziłam że można aż tak cierpieć . No jak wytłumaczyć że umarłaś z dzieckiem, choć twoje serce jak głupie jeszcze bije. Ściskam mocno.
Odpowiedz
#45
Wczoraj przez moment poczułam się tak... dobrze. Lekko. Spędziliśmy wreszcie troche czasu poza domem z moim, wyszliśmy wieczorem na kolacje, duuużo gadaliśmy, włóczyliśmy się pół nocy bez celuSmile Od czasu poronienia jeszcze nie było tak normalnie, chyba pierwszy raz śmiałam się bez udawania. Już powoli zapomniałam jak fajnie można spędzać czas tylko we dwójkę Smile Kiedyś było zupełnie inaczej- wiecznie coś, ktoś, ciągle się działo. Do nudnych nasze życie nie należało, to napewno Tongue Ale wcale nie tęsknię za tym. Czuję jak się zmieniłam, pewnie nadal zmieniam. Co kiedyś było dla mnie ważne, a co jest teraz. Dopiero poprzez upadek z wysokości dorosłam. Teraz na własnej skórze przekonałam się co to jest cierpienie i tęsknota. A tak bardzo wolałabym poznać tą odpowiedzialność za małego człowieka (albo za dwójkę malutkich ludzi...), te wszystkie plusy i minusy bycia rodzicem...
Odpowiedz
#46
Maklo ja trzymam za ciebie kciuki, byś niebawem napisała nam na forum tę radosną nowinę, a wtedy zapłaczemy ze szczęścia. Może i dla nas zaświeci słońce???. Mam nadzieję.
Odpowiedz
#47
Kurcze, to największe marzenie jakie kiedykolwiek miałam, ale...sama już nie wiem. jednego dnia chcialabym być znowu w ciąży, już teraz natychmiast, ale za chwile myślę sobie, że chciałabym być w TAMTEJ ciąży. I mieć tamte dzieci...
Nie wiem czy najpierw nie powinnam choć trochę pogodzić się z tym, że nigdy nie urodzę moich bliźniaków.
Mętlik mam w głowie i to ogromny.
Odpowiedz
#48
znowu jest ciężko... czemu nie ma Was tutaj? bardzo za Wami tęsknię maleństwa
Odpowiedz
#49
Makla. Przytulam Cię mocno. Ja tak samo tęsknię za moją Oleńką. Miała we mnie rosnąć, kopać mnie. Ale już odeszła.... Nic nie zastąpi nam tych dzieci. Pamięć o nich zawsze będzie w naszych sercach.
(*),(*) dla Twojej Oli i Julka
Odpowiedz
#50
Kochana Maklo, wczoraj w poczekalni u lekarza słyszałam bicie serca dziecka jakieś ciężarnej rozryczałam się . Kobiety patrzyły zdziwione, ale mnie to nie ruszało. Ja w ciężkich chwilach myślę o Was kochane, o tym że nie jestem sama, bo w tej chwili mnóstwo was płacze za swymi kruszynkami. Przytulam cię mocno i myślami łączę się z tobą w bólu.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości