Tak nie powinno być.
#1
Dzisiaj mija 3 miesiąc od poronienia mojego drugiego dzidziusia. Sad Pierwsze poronienie przeszłam bardzo źle, pół roku dzień dzień, myślałam o swoim dziecku... A teraz... Nic. Nie wspominam, nie płaczę, nie myślę o nim. Mam ogromne wyrzuty sumienia przez to... Wiem że go już nie ma, ale chyba nawet po 3 miesiącach do mnie nic nie dociera, jakby nic się nie stało... jakby ono dalej było we mnie... nie wiem co mam o tym myśleć, czuje się przez to bardzo źle.. Sad Sad
Odpowiedz
#2
kinia bardzo mi przykro ściskam Cię mocno. Wiem co czujesz. Ja mam tak samo… Też to jakoś dziwnie teraz przechodzę. Ale to chyba tak z nami jest. Nie jesteś sama...
Dla Twoich Aniołków [*]
Odpowiedz
#3
Kina099 kochana ja płacze całymi nocami a potem mam wyrzuty sumienia że płakałam bo wiem że Kamil tego nie chce Nie miej do siebie pretnsji że nie płaczesz ty po prostu jesteś dzielna bardzo kochana twoje dziecko jest dumne z ciebie Przytulam mocno przykro mi kochana
Odpowiedz
#4
kinia099 - bardzo ci współczuję... nie jesteś sama - naprawdę - ja też zupełnie inaczej przechodze drugą stratę niż pierwszą - może dlatego że pierwsza była totalnym szokiem, czymś czego zupełnie się nie spodziewałam. przy drugiej malutka myśl że może sie nie udać kiełkowała od początku. kiedy się dowiedziałam byłam zrozpaczona ale jednocześnie dobrze wiedziałam co będzie dalej - szpital, tabletki, itp... może dlatego jestem teraz spokojniejsza ale i tak nigdy sie nie pogodzę że straciłam dwoje dzieci...
Odpowiedz
#5
Anulko ja też nigdy się nie pogodzę ze śmiercią synka
Odpowiedz
#6
ezywicka91 - wiem kochana... żadna z nas nigdy nie zapomni... choć byśmy miały potem tuzin dzieci na ziemi... czego wszystkim życzę...
Odpowiedz
#7
Jest okropnie znów upadam już bym wolała umrzeć niż żyć bez niego
Odpowiedz
#8
ezywicka91 - kochana nie poddawaj się... Kamilek na pewno by tego nie chciał... wiem że jest ciężko... i trudno... i okropnie... mi też tak jest... ale nie wolno nam się poddawać... obiecałaś Kamilkowi że się nie poddasz... bądź silna dla niego... i dla siebie... i dla nas wszystkich tutaj... bo kto jak nie my da radę w tym trudnym świecie...
Odpowiedz
#9
Ania dziękuję kochana aż mi łzy pociekły to prawda obiecałam że się nie poddam ale czasem nawet oddech sprawia mi ból przytulam Cię i jestem z tobą sercem i myślami (*)
to mój mail ezywicka91@gmail.com Jak chcesz to napisz
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości