dlaczego tak ciężko pogodzić się ze stratą? :(
#1
Dziś mija dwa miesiące odkąd w 7tc straciłam moją kruszynkę.
Początek ciąży przebiegał bardzo spokojnie, razem z tatusiem mojego nienarodzonego dziecka byliśmy bardzo szczęśliwi. Ponieważ OM miałam 20 października postanowiliśmy zrobić test- wyszedł pozytywny. Kilka dni później byliśmy już u Pani doktor. Niestety stwierdziła ona ciążę bardzo wczesną i zagrożoną Sad mając nadzieję i dbając o siebie, zrobiliśmy wszelkie niezbędne badania . Niesttety tydzień później zaczęłam obficie krwawić, od razu pojechaliśmy do szpitala. tam dostawałam jakieś proszki pod język i nic więcej. Po trzydniowym pobycie w szpitalu lekarz stwierdził resztki po poronieniu. Cały czas zastanawia mnie czy to nie jest trochę ich wina (przy bardzo zagrożonej ciąży miałam co 24h robione USG dopochwowe). Jak już wspomniałam, dziś mija dwa miesiące a ja nadal nie umiem pogodzić się ze stratą maluszka. To nasze pierwsze dziecko i bardzo go pragnęliśmy. Myśl, że przyszedłby na świat już za 5 miesięcy dobija Sad wszystkie dzieci i kobiety w ciąży mnie denerwują. Nie mogę patrzeć na nie. Jedynym wyjątkiem jest moja roczna córcia chrzestna, którą mocno kocham. Jak poradzić sobie i zacząć normalnie żyć? Odcięłam się od znajomych, rodziny. Moim jedynym wsparciem są rodzice i mąż. jak sobie pomóc ?
Odpowiedz
#2
Nie odpowiem na nurtujące Ciebie pytania....
Jedynie co po mogę przytulić.
Mocno, z całego seca
Znajomi wrócą jeżeli odczujesz ich obecność, jeżeli nie to może nie są prawdziwymi znajomymi?
Odpowiedz
#3
Mariaanna, bardzo mi przykro Sad. Ja przeszłam 2 straty i też czułam się tak jak ty. Do tej pory nie wiem, czy kiedyś będę miała dziecko - czasami łapię strasznego doła. Nie wiem, czy to Cię pocieszy, ale wiele kobiet dotyka takie nieszczęście, tylko niewiele się o tym mówi. Bądź silna i powodzenia na przyszłość.
Odpowiedz
#4
Mariaanna tak mi przykro Sad
Chyba każda z nas nie może czy nie mogła patrzeć na kobiety w ciąży. To uczucie... że jej się udało, a mi nie.
A znajomi? Tak jak mówi Iwona, życie pokaże.
Daj sobie czas, bo chyba tylko on pomaga...

Ściskam Cie mocno, dużo sił życze, a dla Aniołka [*]
Odpowiedz
#5
Dziękuję Wam za miłe słowa, za wsparcie. Nie potrafię jednak się pozbierać i jedynym moim źródłem rozmów o dziecku jest to forum. Ściskam Was mocno
Odpowiedz
#6
Marianna, bardzo mi przykro (*) i wiem co czujesz..niestety Sad Ja sama straciłam dwójkę maluszków w ciągu pół roku(17.07.13r i 18.01.14r) i nie potrafię sobie z tym poradzić.. Jednego dnia jest lepiej innego gorzej..choć więcej jest tych złych dni.. Sad Niektórzy wokół zachowują się tak jakby nic się nie stało..przykre to..bo ja przeżywam koszmar..i nie potrafię się z tym pogodzić dlaczego to akurat ja straciłam dwójkę maluszków..nikt wokół mnie nigdy nie przeżył takiej tragedii..więc nie wie jak to jest.. Nie mam siły ani ochoty na nic..żadnych marzeń, perspektyw na dalsze życie..każdy dzień jest beznadziejny..najchętniej to położyłabym się i już nie wstała..ale chęć posiadania dziecka tu na ziemi jest silniejsza od tego wszystkiego.. Tylko nie wiem jak długo to jeszcze wytrzymam..Sad To jest straszne..taka niemoc..nic nie mogę zrobić, ani niczego przyspieszyć.. Czuję, że to wszystko nie minie..dopiero gdy zajdę ponownie w ciążę wtedy będzie dobrze..
Odpowiedz
#7
mariaanna bardzo mi przykro , wiem przez co przechodzisz.U mnie nałożyły się dwie straty w krótkim czasie i rownież zadaje sobie podobne pytania jak ty ; jak normalnie żyć,jak sobie pomóc i na dzien dzisiejszy nie wiem. Każda trauma ma jakiś czas i z czasem zmniejsza się perwszy ból ale ślad odznaczy się w nas chyba na zawsze.
To element naszego życia.Oprócz radości jest również cierpienie.
Przytulam Cię mocno
Odpowiedz
#8
marianna, żałoba jest specyficznym stanem, przebiega różnie u różnych osób.
niektórym pomaga pochówek i troska o grób, innym zrobienie jakiejś pamiątki po dziecku, innym zajęcie się czymś..znalezienie jakiegoś zajęcia na ten trudny okres, generalnie czas trochę leczy rany..

bardzo mi przykro z powodu maleństwa Sad pamiętaj, że jest z Tobą..
Odpowiedz
#9
Cytat:[autor cytatu=karolinka85]
Marianna, bardzo mi przykro (*) i wiem co czujesz..niestety Sad Ja sama straciłam dwójkę maluszków w ciągu pół roku(17.07.13r i 18.01.14r) i nie potrafię sobie z tym poradzić.. Jednego dnia jest lepiej innego gorzej..choć więcej jest tych złych dni.. Sad Niektórzy wokół zachowują się tak jakby nic się nie stało..przykre to..bo ja przeżywam koszmar..i nie potrafię się z tym pogodzić dlaczego to akurat ja straciłam dwójkę maluszków..nikt wokół mnie nigdy nie przeżył takiej tragedii..więc nie wie jak to jest.. Nie mam siły ani ochoty na nic..żadnych marzeń, perspektyw na dalsze życie..każdy dzień jest beznadziejny..najchętniej to położyłabym się i już nie wstała..ale chęć posiadania dziecka tu na ziemi jest silniejsza od tego wszystkiego.. Tylko nie wiem jak długo to jeszcze wytrzymam..Sad To jest straszne..taka niemoc..nic nie mogę zrobić, ani niczego przyspieszyć.. Czuję, że to wszystko nie minie..dopiero gdy zajdę ponownie w ciążę wtedy będzie dobrze..

Doskonale Cię rozumiem, wszyscy mówią jesteś młoda, zdrowa, jeszcze nie jedno dziecko będziesz miała, ale oni nas nie rozumieją. Moja ciotka, od 4 lat starająca się o dziecko stwierdziła, że tak się lepiej stało, bo mam jeszcze na to czas. Ale ona ani przez chwilę nie poczuła się matką, nie wie jak to jest nosić w sobie nowe życie i dbać o nie a i tak wszystko na nic. Także marzę o kolejnej ciąży, ale minęło dopiero dwa miesiące i boję się zacząć starania o kolejne dziecko. Trauma, która we mnie pozostała nie jest w stanie zniknąć. Boję się, że w kolejnej ciąży stanie się to samo. Sad Musimy postarać się wyjść z tego. Forum bardzo w tym pomaga, bo jesteście dziewczyny jedynymi osobami, które rozumieją ogrom naszej tragedii.
Przytulam Cię mocno i [*] [*] dla Twoich Aniołków.
Odpowiedz
#10
u mnie jest odwrotnie z czasem. Z każdym dniem moja rozpacz się powiększa. Każdego miesiąca 11 przepłakuję całą noc. Sad
[*] dla Waszych maleństw
Odpowiedz
#11
Kochana Marianno.Jeżeli czujesz strach przed następną ciążą, poczekaj. Nie spiesz .Niech minie pierwszy szok. Pózniej bedzie Ci łatwiej.Ja zaszłam w drugą ciąże po dwóch miesiącach i teraz wiem że nie byłam gotowa.Wsłuchaj się w siebie.Poczujesz gotowość.
Wiesz a ja Ci zazdroszcze wieku i też bym Ci powiedziała \"jesteś jeszcze młoda\" Ale nie umniejszając Twojego bólu i straty bo bardzo dobrze Cię rozumiem.
Po prostu masz jeszcze duuuuże szanse by być mamą.Masz czas żeby nabrać sił.Ja np dużo czasu nie mam...
Przytulam mocno
Odpowiedz
#12
Marianna wierzę, że los się do nas uśmiechnie..i to wcześniej niż sobie to wyobrażamy.. albo tak to sobie wmawiam.. nie wiem, ale czuję, że tym razem będzie inaczej.. Trzymam za nas kciuki <3 w końcu całe życie nie może być źle.. ? będzie dobrze wierzę w to! Wiem, że ciężko może w to uwierzyć..skoro każdy dzień jest coraz gorszy..ale wierzę..a podobno wiara czyni cuda Wink Trzymaj się kochana..choć wiem, że to nie jest łatwe..
(*) dla Twojego Aniołka.. <3
Odpowiedz
#13
tak bardzo chciałabym znów poczuć ten stan. Nie rozumiem tego co się stało, w ciąży czułam się dobrze, zamiast być osłabiona byłam pełna energii. Byłam szczęśliwa. Co do kolejnej ciąży bardzo się boję, ale chciałabym w niej być. Nie, aby zapełnić pustkę, bo o moim Aniołku nigdy nie zapomnę i zawsze będzie tym ukochanym dzieckiem. Ale chciałabym mieć kolejne ze względu na to, że chcę być mamą. Wiem, że mając 20 lat mam wiele czasu, ale tak bardzo pragnę już przytulić maleństwo do siebie, przecierpieć ból związany z porodem a potem \"wychować go/ją na dobrego i uczciwego człowieka. Mąż też bardzo tego pragnie, czasem nawet, będąc w pracy z przyzwyczajenia zdarzy mu się napisać \"tęsknię za Wami/\" to tak bardzo boli. Muszę pamiętać, że on także to przeżywa. Co do wieku Annino, wiem, że szanse są co prawda mniejsze, ale spotkałam się z wieloma przypadkami gdzie nawet kobiety po 40 rodziły zdrowe dzieci. Jedna z nich była po 9 poronieniach. Także głowa do góry, na pewno się uda! Smile
Odpowiedz
#14
No to marianno, powiem Ci jedno, że jesteś trochę w lepszej sytuacji niż ja..bo ja mam 29 lat i 2 poronienia za sobą..u Ciebie to mogło być jedno poronienie zupełnie przypadkowe-jak to mówią lekarze..u mnie niekoniecznie..u mnie bardziej to poronienia nawracające..
Ale dam Ci dobrą radę, znajdź teraz dobrego lekarza najlepiej od poronień..bo ja tu popełniłam błąd..zaufałam mojej gin..a trzeba było znaleźć kogoś bardziej kompetentnego..i jak będziesz już w ciąży to poproś o dodatkowe leki.. ja niestety brałam tylko znowu duphaston..i to niezbyt wielką dawkę.. Ale teraz znalazłam specjalistę od poronień..który za wszelką cenę chce znaleźć przyczynę moich niepowodzeń..i weżnie mnie na oddział do siebie i porobi wszystkie konieczne badania..więc wierzę, że tym razem będzie dobrze..bo zaufałam tej babce..bo wie co robi.. co nie oznacza, że cholernie się boję kolejnej ciąży..ale tak bardzo chce mieć maleństwo tu na ziemi..że przetrzymam wszystko.. <3
Ten mały cud jest wart wszystkiego <3
Odpowiedz
#15
cześć dziewczyny!
Mam wielki problem. Po zabiegu nie miałam krwawienia, a jedynie brązowe plamienie, pierwszej normalnej @ dostałam 15.01. , dziś mamy 19.02 a tu nadal nic Sad boję się, że coś może być nie tak, zawsze regularnie miesiączkowałam. Czy któraś z Was miała może podobny problem? Nie wiem, czy iść do lekarza czy cierpliwie poczekać. Dodam, że może być to wina antybiotyków i innych leków, gdyż przechodzę chorobę,
byłabym wdzięczna za odpowiedź.

Aniołku, rozmawiałam o Tobie z Twoją babcią. Ona mnie rozumie, straciła pierwsze dziecko po 9 miesiącach noszenia pod sercem... Tęsknię za Tobą... Gdy pomyślę, że już wiedzielibyśmy czy jesteś chłopcem czy dziewczynką... Sad Kocham Cię [*]
Odpowiedz
#16
Ja bym jeszcze poczekała kilka dni na Twoim miejscu, bo tak jak mowisz- byłaś chora, dodatkowo przechodzisz stres... różnie to wtedy z tymi @ bywa, wiem po sobie Smile Chyba, że jeszcze inna ewentalność w gre wchodzi... wiesz jaka Smile

Dobrze, że masz kogoś z kim możesz pogadać, kto wysłucha i zrozumie. To bardzo dużo.
Trzymaj się ciepło, przytulam :*
Odpowiedz
#17
mariaanna zgadzam sie z makla9. Poczekaj jeszcze par dni organizm zmienia się po poronieniu. I douki nie wróci do rytmu sprzed tego co sie stało to @ tez bedzie nieregularna. jestem tego przykładem. Straciłam moje malenstwo w 11 tyg 30.10.2013. Po szesciu tyg dostałam pierwszej @ było to 7.12 potem 9.01 a teraz 5.02 . Jak widać każda z nich w innym terminie. Organizm musi się przestawić.
Odpowiedz
#18
wszystko ok Smile chociaż jest tak niemiłosiernie bolesny, że cały czas lecę na ketonalu forte... Sad ból przypomina tak strasznie ten zaraz po zabiegu Sad Jedyne co pomaga http://www.youtube.com/watch?v=0AubsTXLXSI . Mam wrażenie, że nasz synek śpiewa nam tam z góry i patrzy i wspiera Sad

Kochanie, wczoraj byłam u Twojej kuzynki, a mojej chrzestnej córki. Tak bardzo chciałam, żebyście mogli bawić się razem... Sad Madzia skończyła wczoraj rok. To niepojęte dlaczego jej mamie się udało, mimo tego, że w ciąży nie dbała o siebie. Dlaczego to właśnie mi Ciebie zabrano? Sad To już 2,5 miesiąca bez Ciebie prawie... Już mamusia miałaby duży brzuszek... Sad Zawsze będę Cię kochać...
Odpowiedz
#19
Mariaanna ma nadzieję, żę Twoja bolesna @ szybko się unormuje i będzię tak jak dawniej.
Niestety nigdy nie dowiemy się dlaczego innym dane jest rodzić dzieci tak jak kiedyś już pisałam chociaż wcale na to nie zasłużyli. To chyba zależy od tego tam na górze. Wiem co czujesz. Mnie również boli widok kobiet w ciąży które o siebie nie dbają. W szpitalu gdy leżałam za pierwszym razem, łużko obok mnie miała dziewczyna która termin miała na dniach. I gdy ja leżałam, zdrowo się odżywiającej i dbając o siebie ona wychodziła na papierosa. W szpitalu. W zaawansowanej ciąży. Nie znam jej dalszych losów. Ja po pięciu dniach wróciłam roniąc moje dziecko . Ona pewnie szczęśliwie urodziła zdrowe dziecko. Choć wcale żle jej nie życzyłam. Ty pewnie też nie życzyłaś żle mamie twojej chrześnicy. Ale ból jest gdy musimy na to patrzeć. Gdy po dwóch tygodniach od poronienia szłam z m ulicą na pasach mijała mnie dziewczyna z widocznym brzuszkiem i papierosem w ręce. Chciałam się odwrócić, krzyknąć coś. Ale słowa stanęły w gardle. Ale czy ona by się przejęła tym co mówi obca kobieta gdy ona nawet o własnym dziecku nie myśli, o jego zdrowiu. Wydaje mi się że jesteśmy zbyt dobre, ze wiele w nas miłości i dlatego ten u góry wystawia nas na taką próbe. Wie że uniesiemy ten ciężar i wkońcu może da nam to na co tak czekamy...
Odpowiedz
#20
basia2013... Powiem Ci szczerze tak. Paliłam przed ciążą dość długo. Kiedy zaczęliśmy starać się o dziecko, oboje odstawiliśmy to świństwo i do dziś dnia nie wróciliśmy do tego. Nie rozumiem matek w ciąży palących, pijących itp. A potem ogólne zdziwienie i żal nie wiadomo do kogo, że dzieci rodzą się mało inteligentne i wolniej się rozwijają. Ja dla mojego dziecka robiłam wszystko, nawet jadłam rzeczy, za którymi wcześniej nie przepadałam, ale wiedziałam, że ważne są w ciążowej diecie. Kiedy widzę takie osoby, tak samo jak Ty mam ochotę krzyczeć i płakać ze złości. Basiu, mam nadzieję, że uda nam się spełnić marzenia o kolejnym skarbie i będzie wszystko ok. Smile czekam na pomyślne wiadomości gdy przyjdzie na to właściwy moment :*
Odpowiedz
#21
Trzy miesiące minęły. 11 nawet nie miałam siły włączyć komputera. Dowiedziałam się tego samego dnia, że koleżanka, którą widuje codziennie jest w 9tc... Dlaczego? Dlaczego niektórym się udaje a innym nie. Codziennie budzę się z płaczem. Przychodzisz do mnie w nocy, Aniołku, przytulam Cię, karmię i nagle znikasz... a ja obwiniam o to cały świat...
Odpowiedz
#22
Mariaanna, nawet nie wiesz jak dobrze Cię rozumiem. Mój Synek odszedł lekko ponad miesiąc temu, ja też mam żal do świata... też zadaję sobie pytanie dlaczego i czy lekarze tu nie zawinili.

Niestety na wiele pytań my Aniołkowe Mamy nigdy nie będziemy w stanie sobie odpowiedzieć i pozostaną one w naszych głowach na zawsze...

Też zadaję sobie pytanie, czemu innym się udaje, a mi nie. Czemu inne matki mają swoje dzieci przy sobie, mogą je karmić, przewijać, tulić... a ja swojego Synka mogę jedynie odwiedzić na cmentarzu lub obejrzeć sobie jego zdjęcie z USG...

Los często jest niesprawiedliwy, jednak nie możemy się poddawać. Musimy się trzymać, żyć dalej. Mamy przecież dla kogo. Mamy bliskich.

Ściskam Cię mocno i trzymam kciuki za Ciebie. Żeby Twoje rany na sercu chociaż się zabliźniły... bo o zagojeniu niestety w naszym przypadku trudno jest mówić.

Trzymaj się.

Światełko dla Twojej Kruszynki (*)
Odpowiedz
#23
Marioanno. U mnie mijają dziś 2 miesiące. Też miałam być twarda i miałam nie płakać.Łzy lecą same. Nie wiedziałam, że tyle ich mam. Za każdym razem gdy czytam nową historię jestem wściekła bo ciągle dzieją się złe. rzeczy. Przytulam.
Odpowiedz
#24
Justi... Ja nie mam nic oprócz testu z dwoma kreseczkami i skarpeteczek, które kupił mój m gdy mówiliśmy rodzicom.... Sad ból z dnia na dzień jest bardziej świadomy i cięższy... teraz mam świadomosc ile praw pominięto w szpitalu... i jak to może wpłynąć na dalszy rozwój wydarzeń... Mam jednak nadzieję, że uda się tym razem i stworzymy szczęśliwą rodzinkę, a nasz Aniołek będzie na nas patrzył z góry i się uśmiechał.
Blizna na moim sercu ciągle zostaje rozdrapywana ciążami znajomych i spotykaniem znajomych z małymi dziećmi... Nie wiem dlaczego jest tylko dwoje dzieci, których obecność nie przyprawia mnie o płacz... może dlatego, że kocham swoją chrześnicę i sąsiadeczkę. Lecz będąc z mamą na zakupach, gdy spotkałyśmy jej koleżankę z wnuczkiem w Centrum Handlowym, nie mogłam, wyszłam na zewnątrz i łzy same ciekły...
Dobrze dziewczyny, że mamy siebie, bo bynajmniej każda z nas wie, jak jest przeżyć taką tragedię...
Dziękuję Bogu za moją mamusię, która zawsze, gdy mam na to ochotę rozmawia ze mną na ten temat. Ona też jest mamą dwóch Aniołków, które teraz byłyby już dorosłe... Ona mnie rozumie.
Ściskam.
Światełka dla Waszych maleństw [*][*]
Odpowiedz
#25
Mariaanna, przykro mi ze tez musisz przez to przechodzic. Dobrze ze masz mame, ktora najlepiej wie jak pocieszyc swoje dziecko.

Przytulam mocno.

(*) dla Aniolka
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości