Nasza historia... :(
#26
No właśnieSad praca w przedszkolu tak naprawdę jest niebezpiecznaSad tylko ciężko zrezygnować z pracy, bo potem ani zwolnienia płatnego ani macierzyńskiego się nie ma...:/
A jeszcze rodzice niektórzy pytają \"Czy dziecko z lekkim kaszelkiem może chodzić do przedszkola?\" Taaa!!! I co jeszcze?! Z lekkim zapaleniem płuc też?! I JAK JA MAM BYĆ ZDROWA FIZYCZNIE???
Czas płynie szybko, w pracy jestem po 8 godz bo to przedszkole prywatne:/ nie mam nawet kiedy tu zaglądać. Zrobiłam badania tarczycy, podobno wyszły dobre. Zobaczymy co jutro powie naprotechnolog...Do 3 razy sztuka, może tym razem się uda do niego dostać. To młody gość dr. Młodożeniec, (rocznik 85-już go wygooglowałam;P) pracował z dr. Wasilewskim i przeprowadził się niecały rok temu do Kielc. Słyszałyście kiedyś o nim?
Mocno Was ściskam kochane, miłego wieczorkuSmile
Odpowiedz
#27
Byliśmy, zlecił duuuużo badań...i czekamy.
Odpowiedz
#28
agatko mario - o badaniach, wynikach i naprotechnologii proszę pisać w innym dziale, w odpowiednich wątkach.
Odpowiedz
#29
Podziwiam Cię, ja na Twoim miejscu chyba nie dałabym rady wrócić do pracy z dzieciaczkami. Mi powrót do pracy pomógł, znajome twarze, taka normalna rutyna, choć bywają i ciężkie dni.
Trzymaj się cieplutko.

Dla Twoich Maleństw [*] [*]
Odpowiedz
#30
Agatko Mario tak bardzo mi przykro..
Odpowiedz
#31
Dziś pierwszy miesiąc od zabiegu...
Moje ciało zamiast być bezpiecznym schronieniem dla naszego Dzieciątka, stało się jego grobem... Sad
To ciągle boliSad
Odpowiedz
#32
Czas leci jak oszalały... W tym pędzie nawet nie ma kiedy myśleć...
W pracy dużo roboty, nie ma na nic czasuSad
Koleżanki myślą, że już ok,że się pozbierałam. A ja po prostu nie chcę z nimi o tym gadać. Kto tego nie przeżył, nie zrozumieSad Dzisiaj minęło 6 tygodni, @ dalej nie ma, a u mnie hormony szaleją. Na przemian jestem wściekła i płaczęSad
I klnę jak szewc...Sad
Pozdrawiam Was dziewczyny
Odpowiedz
#33
U mnie też hormony szaleją i klnę tak że mój mąż już nie może mnie słuchać... Koleżanki z pracy i wszyscy w koło pytają: \"Jak się czujesz???\"... A jak mam się czuć...dokładnie tak jak napisałaś, ten kto tego nie przeżył nie zrozumie tego...

Dużo sił!!!
Odpowiedz
#34
Dzięki!
Mnie ostatnio lekarz zapytał jak się czuję... Czasem mnie korci żeby odpowiedzieć, że czuję się tak, jakby mi umarło dziecko.
A w pracy czuję się tak, jakbym nie miała już prawa do smutku. Nikt tego głośno nie mówi, ale mam wrażenie że powinnam się cieszyć z tego, że innym się udaje.
A mnie to na razie wkurzaSad
Dlaczego udało się koleżance, a mi nie?! Nie umiem się cieszyć z tego, że ona w lipcu będzie miała dziecko, a ja nie...Sad Termin ma 3 dni po moimSad
A ja nawet nie wiem czy do lipca się będziemy mogli starać o dzieckoSad
Ech... Wściekłość to mało powiedziane :[

Dla Ciebie też dużo sił Stracona85!
Odpowiedz
#35
U mnie w pracy wszystkie zadowolone że wróciłam do pracy, bo zawsze jedne ręce więcej do pracy... Takich fałszywych osób już dawno nie spotkałam. Ale nie przejmuję się tym, myślę teraz tylko o zdrowiu i o sobie. Odpowiadam że czuję się dobrze, choć mam ochotę powiedzieć \"Umarło moje dziecko i nie dane mi było go nawet zobaczyć...\". Moje koleżanki mają termin na początek sierpnia, tak jak ja miałam... Nawet nie chcę ich spotkać gdzieś przypadkiem i patrzeć na ich brzuch... Moja Tosia miałaby teraz 14 tygodni Sad boli jak cholera!!!
Odpowiedz
#36
Agatko trzymam kciuki za wszystkie badania, oby były w normie...albo przynajmniej szybko wyjaśniły na co trzeba zwrócić uwagę :*
Co do pracy to chyba każda z nas to przerabiał po powrocie. Czy to właśnie tego typu pytania, o których wspomniałyście.
Ostatnio mi szef zaczął robić wywód jaki to personel musi byc uśmiechnięty...bla bla bla...że nawet jak nam klient mówi, że coś źle, mamy sie mu podlizywać...tak z 30 min ględził...żeby na koniec mi powiedzieć, że to nie chodzi o to że ma do mnie zastrzeżenia, ale żebym jak coś zwracała uwagę innym, bo swoje problemy mamy zostawiać przed przyjściem do pracy...no normalnie sie zagotowałam...i mówie do kierowniczki, że po co on mi to mówi...skoro chyba i tak wystarczy, że po tym co przeszłam mam jeszcze siły uśmiechać i być jak zawsze miła dla gości...\'jesteś przykładem, że potrafisz zachować się profesjonalnie i inni mają brać z Ciebie przykład\'...ręce mi opadły, zostałam \'modelem\' pracownika roku...bo jeszcze nie wystrzelałam połowy gości którzy mi działają na nerwy i umiem maskować swój ból -.-
I też mam jak Wy z tymi koleżankami w ciąży...ale to już pewnie wiecie, że moja przyjaciółka ma tylko o 2 tyg. starszą ciążę niż moja...i ciężko mi z nią rozmawiać...coraz ciężej ;/
Odpowiedz
#37
Ech dziewczyny....czas mija bardzo szybko. W kołowrotku pracy i ciągłego biegania nie ma czasu myśleć o niczym... Moje samopoczucie jest już dużo lepsze, chociaż wciąż czasem zdarza się, że płaczę z powodu naszej straty. Mój umysł płata mi figla i wszystkie wydarzenia zdają się być coraz mniej rzeczywiste. Czasem ciężko mi uwierzyć, że ja rzeczywiście byłam w ciąży, a nasze dzieciątko umarło, a czasem wiem to na pewno i napełnia mnie to ogromnym bólemSad
27.01. 2014 urodziła się moja bratanica GabrysiaSmile W moich planach było, że ja też urodzę dziecko w lutym 2014...
Moje ulubione przysłowie mówi-\"Chcesz rozśmieszyć Pana Boga? Opowiedz mu o swoich planach\" Wink
Wciąż wkurzam się, że inne kobiety są w ciąży, a ja nieSad !!! Nie wiem, kiedy mi to przejdzieSad
Odpowiedz
#38
Wiesz agatko, mam ostatnio bardzo podobne odczucia, czy to wszystko wydarzyło się na prawdę - ciąża, szpital i strata. A potem przychodzą bolesne wspomnienia i wiem, że to niestety prawda.
Odpowiedz
#39
Dziewczyny mam podobnie.
Wiem Agatko o czym mówisz w związku z pracą i mijającym czasem...Już nic na to nie poradzimy, to w nas będzie zawsze.
Przytulam mocno :*
Odpowiedz
#40
Ja też miałam termin na luty Sad. Nadal nie potrafię sobie wyobrazić siebie z dużym brzuchem...
Przytulam...
Odpowiedz
#41
Witam
Bardzo mi przykro;(
Ja również w zeszłym roku a dokładnie 11 sierpnia miałąm zabieg w 10 tygoniu...Wiem co czujesz...;(Ktos kiedyś powiedział aby lepiej nie rozmawiać o tym...ja też nie chce mówić...noszę to w sercu...tak lepiej...
Ja również jestem z Kielc, jeśli miałabyś ochotę sie spotkać i pogadać to odp.My planujemy kolejny raz sie starać...nie wyobrażąm sobie kolejnej utraty dziecka...;(
pozdrawiam
Odpowiedz
#42
Karolka, jeśli masz czas, to chętnie się spotkamSmile mój mail to agat1986@o2.pl odezwij się, jeśli chceszSmile Pozdrawiam!
Odpowiedz
#43
Hej juz odpisalam
Odpowiedz
#44
Tydzień temu byłam pierwszy raz odwiedzić bratanicę, która urodziła się 27 stycznia. Nie mogłam się wcześniej zebrać... Troszkę na siłę wymyślałam sobie wymówki-a to katar, kaszel, w przedszkolu grypa żołądkowa, ale tak naprawdę to chyba bałam się iść. Nie było tak źle, tylko raz chciało mi się płakać...
Odpowiedz
#45
Agato Mario wierzę że było ci ciężko. Nie powiem ci że to twój pierwszy krok w dobrą stronę. Może i ta jest ale to twoja bratanic. Wiem, że ty też ją kochasz bo to dzieciątko bliskiej ci osoby. Gorzej będzie z dziecmi obcymi albo np kuzynów. Ja choć dziś mijaja 4 mies nie odwiedzilam dziecka kuzyna które bedzie mialo 3 mies Nie potrafie bo wiem ze nie jestem gotowa. Ale do chrzesnicy chodze. Chociaz chcialabym ja zabrac i nie oddawac. Tak ja kocham. Dużo sily ci życze
Odpowiedz
#46
Dzięki Basia... Obcych dzieci jeszcze nie widziałam. Tak się jakoś złożyło.
Niestety nadal strasznie wkurzają mnie informacje o ciążach obcych i bliższych osób.Ostatnio nowością jest zona kuzyna (która nazywa się tak, jak ja zanim wyszłam za mąż )
Dzisiaj usłyszałam od bliskiego księdza, żeby nie rozpamiętywać ciągle od nowa i nie zastanawiać się \"dlaczego\", tylko dziękować za to, co jest. Może i jest to jakieś wyjście...?
Mocno Was ściskam kochane :*
Odpowiedz
#47
agatka maria - chciałabym uzyskac wiecej informacji na temat leczenia u doktora Młodożeńca, dostałam namiary itd ale zanim podejme leczenie u niego chcialabym dowiedziec się coś wiecej na temat całej narotechnologii, albo podaj jakis link gdzie piszesz na ten temat, jestem nowa na forum i nie umiem za bardzo sie tu poruszac. Przeczytalam twoja historie, spotkalo mnie prawie kropka w kropke to samo i rowniez zamierzam poddac sie naprotechnilogii lub prosze o kontakt sowamuz@poczta.fm dziekuje ci z gory, mam nadzieje sie sie odezwiesz.
Odpowiedz
#48
agas odpisałamSmile
Odpowiedz
#49
Agatko jak sobie radzisz? napisz co u Ciebie. Pozdrawiam i przytulamSmile
Odpowiedz
#50
Hmm... u mnie dużo lepiej. Minęło trochę czasu i dużo się dzieje w moim życiu.
Ostatnio byłam też na spotkaniu młodzieży(hehe nawet się załąpałam;P)w Częstochowskiej archikatedrze z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie. Mam więcej pokoju w sobie i więcej wiary, że wszystko będzie dobrze. Bóg daje siły, a kim Ja jestem, by kwestionować JEGO plany...? Teraz już mogę tak myśleć. Zresztą, wiara czyni cudaSmile
Pozdrawiam Cię Patrycja i też mocno ściskamSmile
a co u Ciebie? napisz koniecznie!
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości