Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego
#26
Cytat:[autor cytatu=angel87]
Ależ nie ma za coSmile Ściskam Cię mocno Smile
A jak się czujesz Sylwio?
Odpowiedz
#27
Dziękuję za troskęSmile Jak się czuję? Fizycznie nie najlepiej, jestem przemęczona pracą, a psychicznie... hmm, nie jest ogólnie źle, ale ogarnęło mnie jakieś zniechęcenie, na dniach mam dostać okres i mam nadzieję, że tym razem już się nie pojawi, w tym cyklu wrzuciłam na luz, już nie starałam się tak mocno, bo to i tak nie dawało efektu, a tylko dużo nerwów mnie kosztowało. Jedyne co pozostało mi to gorąca modlitwa i nadzieja, że kiedyś wreszcie się uda i że ciężka praca nie zaszkodzi w czasie gdy już będę w ciąży i jeszcze nie będę o tym wiedzieć, bo będę czekać na okres, który nie przyjdzie..., ale zaraz tylko jak dowiem się o ciąży idę na zwolnienie... Wtedy też prawie od razu poszłam, po 2 tygodniach od zrobienia testu, bo tyle musiałam czekać na wizyte u gina, ale te 2 tyg wystarczyły, żebym się przeziębiła w pracy i przemęczyła co zabiło moje dzieci ;( A teraz jeśli też będę musiała czekać to idę na zwykłe l4 i spokojnie będę czekać na wizytę...

A co u Ciebie? Jak się czujesz?
Jeśli masz ochotę to możemy porozmawiać na gg. Oto mój nr: 6575767

Pozdrawiam! I ślę światełka dla Naszych Aniołków
Odpowiedz
#28
Kochana ja też jestem przeziębiona.
Ja dopiero starania w sierpniu zaczynam chociaż w tym cyklu miałam nadzieje że coś wyjdzie ale dziś pojawiło się takie plamienie brązowe sama nie wiem co myśleć. Ja psychicznie raz lepiej raz gorzej czasem nawet potrafię się śmiać jak dawniej a czasem ogarnia mnie żal i rozpacz.... Trzymam kciuki żeby Ci się kochana udało będę się za ciebie modliła trzymaj się ciepło pozdrawiam tu jest mail ezywicka91@gmail.com Jak chcesz to napisz
Odpowiedz
#29
Ezywicko, brązowe plamienie może świadczyć o niskim poziomie progesteronu, problemach z tarczycą lub że coś jest nie tak z układem immunologicznym. W każdym razie warto byłoby, żeby zajął się Tobą lekarz.
Odpowiedz
#30
mam nadzieje że wszystko będzie dobrze
Odpowiedz
#31
Ale czy prowadzi Cię jakiś dobry ginekolog? Brązowy kolor nie jest dobrym objawem.
Odpowiedz
#32
Jakoś tak niechcący zmienił się temat wątku.
Odpowiedz
#33
Kochana jak chcesz to napisz na mojego meila bo zmieniamy temat na tym wątku a w sumie nie powinnyśmy
ezywicka91@gmail.com
Odpowiedz
#34
Dobrze. Napiszę dzisiaj.
Odpowiedz
#35
Ja również napisałam Ci na maila co myślę o tym plamieniu, a na szczęście nie jestem przeziębiona, tylko przemęczona pracą, co chwilę ktoś na l4 i trzeba za nich robić i mam po prostu dość...
Odpowiedz
#36
angel87 moje i Twoje blixnięta mają te samą datę urodzin i śmierci.

Moje modlitwy za dzieci nienarodzone DA trwały przez kilka lat, do 2004 roku kiedy przeżyłam pierwszą stratę w 4tc. Od tamtej pory nie podejmuję tej modlitwy. Dlatego chylę czoło przed wami, które świeżo po stracie chcą podjąć taką adopcję. To jest prawdziwy heroizm.
Odpowiedz
#37
zuza245, rzeczywiście łączy Nas ta sama data, smutny 25 październik i także bliźnięta i jeszcze coś... Otóż kibicowałam Ci cichutko na wątku listopad 2011, pisałaś, że znów byłaś w ciąży bliźniaczej, ale jeden pęcherzyk był pusty, a w drugim był zarodek, ale jeszcze serduszko mu nie biło. Ja na pierwszej wizycie też byłam na początku 7 tc i sytuacja była identyczna, 2 jaja płodowe, tyle, że jedno raczej na 100% puste, a w drugim śliczny zarodek, taka kijaneczka, wyraźnie widziałam główkę, ogonek i kręgi nawet (albo to moj wyobraźnia, ale wątpię), bo niestety nie mam tego zdjęcia... Serduszko niestety jeszcze nie biło, ale jakoś się mocno nie zmartwiłam, to było jeszcze bardzo wcześnie, lekarz pocieszał, że sie pojawi, że puste jajo wchłonie się i będzie choć jedna dzidzia, dał luteinę na podtrzymanie i no-spę, ale nie pomogło, za tydzień zaplamiłam, a po kilku dniach od plamienia zemdlałam, poszłam do szpitala i wyrok-2 puste jaja płodowe, nie ma już drugiego dziecka nawet, na następny dzień tabletka na poronienie i zabieg... Pozostał ból i pustka oraz teraz zniechęcenie i rozgoryczenie, że jakoś nie mogę zajść w ciążę...

Bardzo Ci współczuję i łączę się z Tobą w bólu, miałam nadzieję, że u Ciebie nie powtórzy się moja historia... Ślę światełka dla Twoich Aniołków [*] [*] [*] [*]

A co DA, dziękuję, ale wiesz z jednej strony to bezinteresowne, a z drugiej strony mam cichą nadzieję, że Pan Bóg doceni ten trud i mnie kiedyś obdarzy ziemskim dzieciątkiem...
Odpowiedz
#38
dziekuję angel.
Ja też mam pewne obowiązki modlitewne, w intencji dusz czyśćcowych codziennie, którą podjęłam aby ulżyć zmarłym którzy cierpią i sami już pomóc sobie nie mogą (ADPC-Apostolostwo Pomocy dla Czyśćca). Tymbardziej że ja też cierpię w pewnym sensie \"czyściec\" tu na ziemii i są mi bardzo bliscy. Ale do DA już nie wrócę. Jakoś nie mogę. Mam z drugiej strony świadomość jaką aborcja wyrządza krzywdę nam tu stapającym po ziemii, bo za taki czyn cierpi cała ludzkość. Niestety.
Odpowiedz
#39
Zuza, zmienił Ci się charyzmat - teraz troszczysz się o dusze czyśćcowe. To też bardzo ważne. A wiadomo, że Kościół oczekujący na zbawienie odwdzięcza się modlitwą. Masz więc bogate wstawiennictwo.
Odpowiedz
#40
zuza245 modlitwa za dusze czyścowe to równie piękny gest jak DA, one też same sobie już nie mogą pomóc, potrzebują Naszej modlitwy do zbawienia, ja odkąd zaczęłam w ogóle chodzić do Kościoła i się modlić odtąd mój śp. tato nie przychodzi do mnie co oznacza dla mnie, że jest już w niebie i teraz modlę sie do Niego i za Jego wstawiennictwem. Co roku przy okazji rekolekcji itp. ofiaruję odpust zupełny duszy jednego z moich zmarłych krewnych, wierzę, że kiedyś wszyscy spotkamy się z Naszymi bliskimi i Naszymi Aniołkami w niebie.

agn68 podpisuję się pod Twoją wypowiedzią...
Odpowiedz
#41
Angel 87, ja przez długi czas zastanawiałam się, czy podjąć duchową adopcję. Zmobilizował mnie ksiądz przy spowiedzi, właściwie to była bardziej serdeczna rozmowa niż sucha spowiedź. To był taki czas po stracie, kiedy z różnych życiowych względów nie mogliśmy podjąć kolejnych starań i było mi niezwykle ciężko. Ten ksiądz powiedział mi, że oprócz najcenniejszej wartości - ochrony zagrożonego życia, ten kto się takiej modlitwy podjął, doznaje wielkiej łaski i Bóg błogosławi obficie tym, którzy tak o zagrożone życie chcą walczyć... Jeszcze tego samego wieczoru podjęliśmy z Mężem postanowienie o DA i modliliśmy się codziennie razem, to dodawało moblizacji. Pozytywne skutki odczułam już w trakcie tych miesięcy modlitwy, przekonanie o tym, że robię coś dobrego i jakiś wewnętrzny spokój. W jakimś momencie podczas codziennej modlitwy jakiś wewnętrzny głos mi szepnął, że "moje" adoptowane dziecko ma narodzić się w Rosji i że jest to chłopczyk, który ma mieć na imię Borys... Było to naprawdę niezwykłe uczucie. Znam też wypadek koleżanki, która w czasie modlitwy poznała imię "swojego" dziecka-dziewczynki, a po kilku latach poznała dziewczynkę o takim imieniu i Jej rodziców, którzy przyznali się, że dziecko poczęło się w kompletnie nieodpowiednim momencie życia i że zastanawiali się, czy w ogóle dać Mu się narodzić... Może to przypadek, a może nie. "Mojego" Borysa do dziś czasem wspominam w modlitwie. A po półtora roku od zakończenia tej DA mogłam utulić już swoje rodzone Maleństwo...

W sumie oczywiście duchową adopcję bardzo polecam, a jeśli Tobie czy komuś brak wiary, czy podoła, może warto do modlitwy zachęcić Męża (ja się śmiałam, że być może razem duchowo adoptujemy jakieś bliźniaki Smile ) Jeśli to nie wchodzi w grę, to można już na wstępie modlić się nie tylko za adoptowane dziecko, ale także prosić Ducha Świętego czy o wstawiennictwo Matki Bożej i Świętych, by dodawali zapału do wytrwania w tej modlitwie.

A tutaj wątek o DA w dziale "Ksiądz" https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=2392
Wszystkiego dobrego!
Odpowiedz
#42
misiacz bardzo bardzo dziękuję Ci, że podzieliłaś się swoją historią dotyczącą DA. Powiem Ci, że dużo daje mi ta modlitwa, sam fakt, że znalazłam w sobie tyle siły, aby po stracie własnych dzieci móc podjąć walkę o uchronienie życia nienarodzonego Dzieciątka gdzieś tam w świecie daje mi dużo przede wszystkim wewnętrznego spokoju. Po cichutku wierzę, że Pan Bóg to dostrzeże i że i mnie kiedyś obdarzy własnych ziemskim dzieciątkiem, a może i dwoma naraz... Dziękuję, że utwierdziłaś mnie w tym wyborze i że przytoczyłaś słowa swojego księdza - że Pan Bóg błogosławi obficie takim osobom, czego Ty jesteś najlepszym przykładem...

Cudownie, że Twoja koleżanka poznała dziecko o które się modliła i że Ty doznałaś uczucia za jakie dziecko się modliłaś. Ja tak czuję, że moje dziecko to dziewczynka i mieszka albo gdzieś w Afryce albo w USA lub Kanadzie... Takie wewnętrzne uczucie...

Powiem Ci, że z początku owszem bałam się, że nie podołam, ale widzę jak dużo daje mi ta modlitwa, daje wewnętrzny spokój i przede wszystkim nadzieję, że wszystko będzie dobrze w momentach kiedy tą nadzieję tracę gdy po raz kolejny pojawia się okres i kolejny m-c starań był bezowocny. Może jestem trochę niecierpliwa, może zbyt patrzę się na innych, 4 m-ce starań to nie jest dużo. Pozostaje mi tylko gorliwa modlitwa i wiara, że Pan Bóg mnie wysłucha...

Dziękuję Ci raz jeszcze, wlałaś w moje serce dużo dużo wiary, a bardzo tego potrzebowałam...

Pozdrawiam Cię serdecznie!
Odpowiedz
#43
Angel, a masz pasek św. Dominika?
Ja wierzę, że to właśnie między innymi Jego wstawiennictwu dane mi było szczęśliwie doczekać narodzin Córeczki, a teraz po raz trzeci czekać na Maleństwo...

Życzę Ci z całego serca, by Wasze starania były owocne i byś już niebawem została szczęśliwą Mamą ziemskiego dzieciątka. Nie mam wątpliwości, że Pan Bóg wysłuchuje wszystkich naszych próśb, czasem tylko trzeba być bardzo wytrwałym i próbować różnymi drogami, w tym za wstawiennictwem świętych Big Grin
Odpowiedz
#44
misiacz dziękuję Ci za ciepłe słowa. Nie mam paska św. Dominika, nawet nie wiem co to jest. Jak możesz napisz mi. Powiem Ci, że ja już do tylu osób się modlę, że aż wstyd, przede wszystkim wiadomo do Pana Boga, Pana Jezusa, Maryi, Józefa, do mojego śp. taty, wujków, babć, dziadków itp., do moich Aniołków, braci Aniołków, sługi Bożego Jana Pawła II, mojego Anioła Stróża, do św. Joanny Beretty Molla, więc i dołączę św. Dominika, muszę więcej poczytać na temat tej postaci.

Ściskam Cię mocno i trzymam za kciuki i za Twój listopadowy cud, pamiętam w modlitwie. Smile
Odpowiedz
#45
misiacz właśnie poczytałam o pasku św. Dominika i wysłałam siotrom maila z prośbą o przesłanie 2 pasków i opisałam krótko moją historię, na jednym forum znalazłam taki adres maila do sióstr: grodek@dominikanie.pl - czy to dobry adres? Pozdrawiam i dziękuję bardzo bardzo mocno za namiarSmile Bardzo się cieszę z takiej możliwości i mam nadzieję, że siostry wyślą mi ten pasek, a póki co będę modliła się do św. Dominika.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości