życie bywa przewrotne
#1
jeszcze niedawno to ja płakałam za Tym co utraciłam...
jeszcze niedawno to ja nie potrafiłam pogodzić się z tym co mnie spotkało...
słyszałam wtedy bardzo często slowa nic się nie stało itp.
od jednej z koleżanek z pracy usłyszałam \"ale za czym ty tak rozpaczasz przecież
to nie bylo jeszcze dziecko\" - jakże brutalne słowa. wczoraj odebrałam telefon:
\"Olu proszę pomóż mi, jak dałaś radę po stracie\"...
Teraz ta koleżanka, która jeszcze niedawno nie rozumiała mojego bólu sama
musi stawić mu czoła. również straciła swoje dziecko, nawet nie wiedziałam, że
jest tzn. była w ciąży.. dlaczego tak wiele kobiet to spotyka?
ostatnimi czasy zbyt często słyszę o utratach dzieci przez bliskie mi osoby...
zbyt czesto...
Odpowiedz
#2
Współczuję Twojej koleżance... Choć staje się to dowodem na to, że nigdy nie wiemy co nas czeka i jak odnajdziemy się w danej sytuacji...

Rozumiem co czujesz. Mi wiele osób w ten sposób mówi \"wracaj do pracy, tu odżyjesz, przecież nic takiego się nie stało, Twój ból byłby większy gdyby ciąża trwała dłużej\" itd.
Nie mówię im nic, nie próbuję tego tłumaczyć. Jeżeli ktoś nie przeszedł przez to, nie jest w stanie wczuć się w to przez co przechodzimy.......

W moim otoczeniu bliższym i dalszym też bardzo wiele osób traci dzieci... Jest to tak powszechne, że aż boli... tym bardziej gdy pomyśleć jak bardzo marginalizowany i otoczony tajemnicą jest to problem.

Trzymaj się.
Dla Waszego Aniołka
[*]
Odpowiedz
#3
właśnie, pytanie tylko dlaczego o tym się nie mówi? dlaczego?
ja uważam że potrzebne jest mówienie o tym, bo wtedy kobiety
które własnie przeżywają swoją tragedię wiedzą, że nie są
pojedyńczym przypadkiem, że to nie jest ich wina i w ogóle...
ja żyłam w przeświadczeniu, że spotkała mnie kara. w momencie kiedy
odkryłam to forum to wtedy uderzył we mnie ten ogrom kobiecych tragedii Sad
Odpowiedz
#4
Ja również współczuje twojej koleżance.
Ale również ta twoja koleżanka jest dowodem na to że dopóki kobieta nie przeżyje takiej tragedii to nie zrozumie tej która już tą tragedię przeżyła Te słowa które do Ciebie skierowała były bardzo brutalne . A teraz kiedy ona przeżyła swoją stratę zwraca się właśnie do Ciebie.
Życie jest wielką loterią i nigdy nie wiadomo co nas spotka... Zgadzam się z tobą że o poronieniach powinno się mówić
Jak ja odkryłam to forum to również uderzył we mnie piorun tragedii ale również dowiedziałam się o swoich prawach o których wcześniej nie miałam pojęcia.
Dla twojego aniołka(*)
Odpowiedz
#5
Zapewne Twoja koleżanka nigdy nie pomyślała nawet, że i Ją spotka ta tragedia, każdy jest mądry dopóki tego nie przeżyje. Mimo wszystko Jej współczuję, że i ona musi przechodzić przez ten koszmar. Ja też NIGDY nie pomyślałam, że akurat mnie to spotka, owszem słyszałam o tym, ale to było takie odległe, nikt ze znajomych tego nie przeżył to myślałam, że i ja tego nie przeżyję. Przecież jestem młoda, zdrowa... Życie pokazało jak bardzo się myliłam i że myśląc o tym, że nikt tego nie przeżył zrozumiałam jaki to jest temat tabu, po stracie dostrzegłam i dowiedziałam się ile moich znajomych, tych bliższych i dalszych przeżyło na najróżniejszych etapach ciąży śmierć dziecka, także po narodzinach. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że to jest temat tabu, tyle się mówi o aborcji, a o poronieniu nic, bo przecież to naturalna śmierć... Ech... Jak dobrze, że jest to forum, na którym zapewne niejedna z Nas znalazła spokój duszy. Dla Naszych Aniołków [*] [*] [*]
Odpowiedz
#6
Ja generalnie jestem przygotowana na to, że ludzie dookoła nie za bardzo wiedzą jak to jest kiedy traci się dziecko wskutek poronienia. I niby nie mam pretensji bo faktycznie ja obecnie jestem wyczulona na \"ten rodzaj tragedii\" ale dopóki sama nie poroniłam nie za bardzo umiałam wczuć się w sytuację znajomych po stracie. Moja przyjaciółka straciła czworo dzieci i teraz wiem że nigdy nie byłam dla niej wystarczającym wsparciem.
Obecnie nie oczekuję, że ktoś będzie ze mną płakał ale nie pozwalam, żeby ktoś bagatelizował moje uczucia. Musimy nauczyć ludzi że mamy prawo do żałoby. Bo póki co nie mamy przyzwolenia do jawnego mówienia o stracie.
Odpowiedz
#7
Marika zgadzam się z Toba. Nie wymagam od ludzi żeby skupiali się na mojej tragedii chociaż na początku chyba tego od nich wymagałam i miałam do wszystkich pretensje że nawet moja przyjaciółka ze mna nie rozmawiała. Chcę rozmawiać o mojej stracie i moim Leosiu ale ludzie unikają tego tematu co bardzo mnie rani ale oni nie wiedzą że chcemy o tym rozmawiać i nie wiedzą jak o tym rozmawiać. Jak zaczynam mówić o ciąży to widzę w oczach ludzi że uważają że nie poradziłam sobie ze stratą a nie dostrzegają tego że poprostu chcę mówić o moim dzidziusiu-jak jest napisane w dekalogu rodziców po stracie-\"to mój ulubiony temat\"
Odpowiedz
#8
Cytat:[autor cytatu=Mirka]
Musimy nauczyć ludzi że mamy prawo do żałoby. Bo póki co nie mamy przyzwolenia do jawnego mówienia o stracie.
Zgadzam się z Tobą w 100%. Już kilka osób z mojego bardzo bliskiego otoczenia próbowały mnie rozbawiać, namawiać na kino, itp.
Otwarcie i nez oporów mówię im, że to jeszcze nie czas dla mnie bo przeżywam żałobę. Niestety nie wszystkie z tych osób przyjęły to ze zrozumieniem.
Nie chcę tracić przyjaciół, ale uważam że moim prawem jest mówienie o żałobie jaką przeżywam otwarcie.

Zastanawia mnie to, dlaczego w 2 mln mieście w którym mieszkam istneije tylko 1 zakład pogrzebowy i 1 cmentarz gdzie dokonuje się pochówków Dzieci Utraconych... DLACZEGO ?
Podjęliśmy decyzję z mężem że pochowamy nasze Kruszynki.
Nikomu o tym nie powiemy. Boimy się ludzkich reakcji.................. :roll:
Odpowiedz
#9
różni są ludzie i w różny sposób reagują na różne sytuacje. mój mąż np. też należy do grona ludzi, którzy nie chcą na ten temat rozmawiać... jedynym miejscem gdzie mogę otwarcie mówić o kurszynce jest właśnie to forum i pamiętnik, który od tamtej pory zaczęłam pisać..

pozdrawiam Was dziewczyny. Dobrze, że jesteście
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości