nie dla mnie..
#1
dzis mija 5 miesięcy...zyję w grobie...mój synek miałby może miesiąc, może zacząłby się już usmiechac przybrał by jakieś 1,5 kilo i pewnie miałby zółtaczkę jak jego starszy brat...budze się rano i nie mogę wstac...nie mogę ruszyc tego pociągu..stoje w miejscu, próba ruszenia z miejsca kończy sie tym ,że zycie mnie przerasta , przygniata...wróciłam do pracy..w pracy jakoś się trzymam, ale po wyjściu rozsypuję się na kawałki. a w domu czeka synek, czeka życIE.staram się ze wszystkich sił, ale sił brak. To depresjA- mówia...to tylko miłość niemozliwa i życie nie dla mnie i dotyk małych rączek nie dla mnie i uśmiech bezzębny..i budze się , patrzę na spokoja twarz mojego zyjącego synka i widze ile straciłam...nie chcę życia bez moich dzieci, ale jednak zycie jest silniejsze,chce pokazac mojemu synkowi, że życie jest piekne...i pięknie jest kochac...tylko to tak boli ,że czasem zabiera oddech siły i cały spokój...pozdrawiam Was wszyscy aniołkowi rodzice..gdzies tam niebo czeka na nas...i nasze dzieci do nas wrócą..
Odpowiedz
#2
Niebieska, kiedyś.... kiedyś zaczniesz oddychać. Kiedyś uśmiechniesz się rankiem i odkryjesz, że można się uśmiechać... Kiedyś uznasz, że choć nic i nigdy nie będzie już \"normalne\", żyjesz, całkiem.... \"normalnie\". Tak będzie - kiedyś....
Przytulam Cię mocno.
Odpowiedz
#3
i ja przytulam i płaczę wraz z Tobą Sad
przykro mi!
Odpowiedz
#4
nic mądrego nie potrafie napisać, ja strasznie tęsknie za córeczką, ściskam cię mocno
Odpowiedz
#5
niebieska24.
bardzo mi przykro z powodu Twojej straty.
moze latwo powiedziec ale zrob co w twojej mocy zeby cieszyc sie macierzynstwem.
wiem , ze strata boli ale masz przy sobie cudowne dziecko i nie trac waszych ulotnych chwil,nie odbieraj mu szczesliwej mamy, a i sobie radosci bycia mama, bo ten czas nigdy nie wroci.

nie wiem co czujesz i coraz czesciej mysle ze nigdy juz sie nie dowiem jak to jest byc \"prawdziwa mama\".
Moje dzieciatka odeszly i jak wracam po pracy do domu to tez rozpadam sie na kawalki. ja wracam do pustego domu Sad

mowia,ze czas leczy rany..hm nie wiem..chyba tylko zabliznia
mam nadzieje, ze jak moj marny komentarz nie pogorszyl sytuacji...
chcialam tylko znalezc jakas malenka iskierke, radosc twojego zycia, ktora jest twoj zyjacy synek.radosc, ktorej nie kazdy doswiadczySad
zycze duzo sily.
ania
Odpowiedz
#6
niebieska doskonale Ciebie rozumiem...ja od ponad 4 lat cierpie CZAS LECZY RANY...mozliwe ale tylko troszeczke....mysle ze ja poprostu nauczylam sie zyc z tym co mnie spotkalo nauczylam sie mowic do moich dzieci, palic dla nich swiatelka, modlic sie za nich, nauczylam sie plakac...czesto opowiadam Mai o dwoch anioleczkach o jej braciszkach ktorzy sa w niebie oswilam te emocje chociaz zajelo mi to bardzo duzo czasu....czas jest tutaj bardzo potrzebny....ale doskonale znam to uczucie kiedy zycie nas przerasta kiedy wstanie z lozka wydaje sie niemozliwe.Jest czas kiedy czuje sie naprawde szczesliwa kiedy troche mniej mysle wiecej sie smieje ale zaraz po tym nachodza czarne chmury i znowu tak mi zle tak bardzo tesknie...tak juz bedzie zawsze wiem to, ale akceptuje staram sie przynajmniej jak moge akceptowac to moje nowe zycie ktore zaczyna sie po....po tej nawiekszej tragedii kiedy slyszymy dziecko nie zyje, jedno zdanie ktore konczy zycie, juz nigdy nie bedzie tak jak dawniej....duzo sily dla Cebie i swiatelko dla Twoich aniolkow(*)
Odpowiedz
#7
Niebieska przytulam i dla twojego Aniolka(*)(*)(*)

Z tego co widze to nasze Aniolki byly by z tego samego wieku...
Odpowiedz
#8
Cytat:[autor cytatu=niebieska24]
dzis mija 5 miesięcy...zyję w grobie...mój synek miałby może miesiąc, może zacząłby się już usmiechac przybrał by jakieś 1,5 kilo i pewnie miałby zółtaczkę jak jego starszy brat...budze się rano i nie mogę wstac...nie mogę ruszyc tego pociągu..stoje w miejscu, próba ruszenia z miejsca kończy sie tym ,że zycie mnie przerasta , przygniata...wróciłam do pracy..w pracy jakoś się trzymam, ale po wyjściu rozsypuję się na kawałki. a w domu czeka synek, czeka życIE.staram się ze wszystkich sił, ale sił brak. To depresjA- mówia...to tylko miłość niemozliwa i życie nie dla mnie i dotyk małych rączek nie dla mnie i uśmiech bezzębny..i budze się , patrzę na spokoja twarz mojego zyjącego synka i widze ile straciłam...nie chcę życia bez moich dzieci, ale jednak zycie jest silniejsze,chce pokazac mojemu synkowi, że życie jest piekne...i pięknie jest kochac...tylko to tak boli ,że czasem zabiera oddech siły i cały spokój...pozdrawiam Was wszyscy aniołkowi rodzice..gdzies tam niebo czeka na nas...i nasze dzieci do nas wrócą..
Kochana wiem co czujesz naprawdę wszystkie to bardzo dobrze wiemy mi też co rano ciężko wstawać z łóżka Przed mamą i przed koleżankami które nie wiedziały o ciąży jakoś się trzymam ale kiedy nadchodzi noc albo kiedy jestem sama w domu przestaje grać twardą kobietę i płacze jak bóbr najchętniej zamknęłabym się w ciemnym pokoju i została tam na zawszę odcięta od całego świata została w swoim ogromnym bólu który jest ze mną każdego dnia i dodziera moje biedne serce na milion kawałków. Każdego dnia uczę się żyć bez mojego synka i staczam straszną walkę z rzeczywistością i choć minęło już dwa miesiące od tej tragedii mój ból nie ustaje wciąż jest taki sam Ale wiem że mój synek chciał by żeby mama wreszcie się uśmiechnęła a nie tylko płakała ciągle żyje nadzieją że kiedyś będzie mi dane mi go przytulić Nasze dzieci na nas czekają tam w niebie i kiedyś na pewno będziemy mogły się nimi opiekować. Kochana posłuchaj zapewne twój aniołek wie jak bardzo cierpisz a ale zapewne chciał by zobaczyć tam z nieba uśmiech swojej mamy. Przecież nasze kochane dzieci się o nas martwią. Czują i kochają nas tak samo jak te dzieci tu na ziemi tylko są dużo dalej tam po drugiej stronę tęczy i dla tego nie mogą tego okazać. Niebieska24 Przytulam Cię mocno i jestem z Tobą w twoim cierpieniu i bólu Płaczę razem z tobą Dla twojego anioła (*) Dużo sił kochana
Odpowiedz
#9
niebieska24 bardzo Ci współczuje straty dwójki dzieci w jednym roku.......
To musi przybić. To po prostu bardzo dużo na jedną osobę.
Kiedyś jednak mój spowiednik, tuż po stracie moich dzieci powiedział: Kazdemu Bóg daje łaskę uprzedzającą trudne wydarzenia. Dla tej konkretnej osoby, którą doświadczy w najbliższym czasie daje łaskę, swoją siłę i moc.
Dlatego nieszczęścia innych osób być może by nas przygniotły, bo to nie my dostajemy wtedy tą łaskę tylko oni. Wierzę że Bóg każdej tutaj na forum dał potworne wydarzenia, jednak jednocześnie bardzo nas wtedy wspierał.

Moje dzieci żyły 19tc, i chociaż minęły 3 lata, czasami tak potwornie tęsknię, że aż szkoda słów....
Pozdrawiam . Dużo sił.
Odpowiedz
#10
MERITA, ja wiem, że mimo wszystko wracam do mojego Franka..i dziekuję , że jest, i cieszę się tym że go mam. Wiem, że to nie jest niestety wszytstkim dane. I mama Franka się uśmniecha, wygłupia ze swoim synkiem i synek już nie pyta-\" mamo, czemu jesteś smutna gdy na mnie nie patrzysz?\" czasem tylko wspomni coś o naszym dzidziusiu.. Staram się przede wszystkim dla niego. Ale mimo tego że mam tego synka tutaj, to cierpię i bardzo tęsknię za Piotrusiem. Pewnie gdybym miała trójkę dzieci żywych, to ta strata i tak bolałaby tak samo..Sciskam Cię mocno i zapalam światełka dla wszystkich łobuziaków po tamtej lepszej stronieSmile
Odpowiedz
#11
Niebieska
bron Boze nie odbieram Ci prawa do cierpienia i nie twierdze ze strata boli mniej jak sie ma juz dziecko.
Masz prawo cierpiec i tesknic.

Pewnie bardziej przemawia tu moje najwieksze pragnienie-byc mama.
I jakby ktos mi teraz powiedzial ze przejde jeszcze 5 kolejnych strat ale za szostym razem wszystko bedzie dobrze, jakbym dostala taka gwarancje od Boga to na ta chwile mysle ze bym przez to przeszla wlasnie dla tego szostego malenstwa a jak juz by bylo ze mna to wszystkie moje straty i cierpienia nagle nabralyby sens.
Niestety gwarancji zadnej nie dostalamSad

Moze musze zaczac odzielac cierpienie za utraconym dzieckiem od radosci z tego, ktore kobiety juz maja.

Zycze duzo sil Niebieska ...nigdy nie zapomnisz ale niech ta rana sie szybko zablizni...tego nam wszystkim zycze
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości