Kochane serduszko
#76
Aniołku mama dzisiaj była w tym strasznym gabinecie, w którym dowiedziała się, że Twoje serduszko nie bije. Wszystkie wspomnienia wracały kiedy leżałam i patrzyłam w sufit - tak jak wtedy kiedy usłyszałam, że będę musiała się z Tobą pożegnać. Niestety tym razem też doktor nie miał dla mnie dobrych wieści - znowu dostałam obuchem w głowę, znowu dolina mnie wciąga. Nie mam siły... Do tego było tam tyle kobiet w ciąży - boże jak ja im zazdroszczę a one pewnie nawet nie wiedzą jakimi są szczęściarami. Narzekały tylko jedna przez drugą jak im się nie chce być w tym szpitalu - chciałam im już powiedzieć, że wiele bym dała, żeby się z nimi zamienić...A mi to chyba nigdy nie będzie dane;((
Odpowiedz
#77
Dzisiaj stwierdzam, że ten rok w moim życiu idzie zgodnie z prawem Murphy’ego Jeśli coś może pójść źle, to pójdzie. To jest jakaś totalna porażka a ja nie mam siły. Dziś ledwo wstałam z łóżka bo najchętniej zakopałabym się przed całym światem. Do tego wróciło zauważanie wszędzie kobiet w ciąży lub z dziećmi - czuję coraz większą zazdrość i niespełnienie...Mam wrażenie, że nigdy nie będzie mi to dane bo Bóg ma dla mnie jakiś inny plan.. Przestałam nawet czytać wątki ciążowe bo nie mam na to siły..Cofam się o milowy krok..
Odpowiedz
#78
Iwetka Sad

W końcu będzie dobrze.

Ściskam.
Odpowiedz
#79
Iwetka, ewidetnie masz teraz cięższy czas, trzeba go przetrwać, znaleźć na to sposoby, włączyć \"sysntem przetrwania\",
nie daj sobie wmówić, że to, co Cię spotkało to najgorsza porażka...
uwierz w Wasze Małżeństwo, dostrzeż ważne dla Was chwile..
bądźcie dla siebie dobrzy..
a niepostrzeżenie znajdzie się dobro... tak zupełnie nagle, zobaczysz..
tego Ci życze..
Odpowiedz
#80
Dzięki dziewczyny za pocieszenie - Ola powaliłaś mnie tym systemem przetrwania i chyba go uruchomiłam bo jest lepiej - znów się podniosłam - mam nadzieję, że na dłużej. Choć dziś znów prawo Murphiego się potwierdziło i na dzień dobry Energa na GPW zadołowałaSmile) Ach trzeba czekać więc \'Czekam na wiatr co rozgoni...\"
http://www.youtube.com/watch?v=BaVVaS2n6MY
Odpowiedz
#81
Iwetka.. jesteśmy z Tobą
Odpowiedz
#82
Iwetko, myślami i modlitwą z Tobą!
Odpowiedz
#83
Aniołku dziś byłam u Twojej babci i przez chwilę myślałam, że idzie też do niej Twoja ciocia i miałam ochotę uciekać - jedynie opcja skoku z drugiego piętra mnie powstrzymałaWink) Na szczęście to nie była ona bo nie mam siły zobaczyć jak się zmieniła, jaki ma wielki brzuch. Nie wiem co będzie jak faktycznie do tego dojdzie. Mam nadzieję, że spotkamy się dopiero po jej porodzie - wtedy chyba będzie łatwiej..albo mi się tylko tak wydaje;(( Tęsknię a przyszłość jest nadal wielką niewiadomą..
Odpowiedz
#84
Aniołku Kolejny kiepski dzień z dołem, fochem i nerwami;(( Ach byle do lepszych dni...
Odpowiedz
#85
Każdego dnia zbliżasz się do tych lepszych dni...

A do fochów, dołków i nerwów masz prawo.. i daj sobie to prawo...

Dla Marii (\')
Odpowiedz
#86
Aniołku czasem myślę, żę może Bóg ma dla mnie jakiś inny plan, który nie jest zgodny z moim. Stąd nie ma Ciebie, stąd rozpaczliwe staranie i stąd ten niepęknięty pęcherzyk. Cóż to za plan??? Chciałabym go poznać bo to zawieszenie w próżni mnie męczy....poukładać ten rozwalony świat i iść w którąś ze stron....
[*]
Odpowiedz
#87
to żeby los wybrał dla Ciebie najlepszą ze stron... najlepszą dla Ciebie
Odpowiedz
#88
Aniołku wczoraj drugi raz w tym roku poczułam, że ktoś jednak nad nami czuwa. Pierwszy raz to gdy dowiedziałam się o Twoim istnieniu a drugi - wczoraj gdy Twój tata ugasił mały pożar w domu. Strach pomyśleć co by się stało gdyby nikogo nie było tak jak to często bywa... Moje pierwsze słowa do taty, że aż dziwne, że Prawo Murphiego tym razem nie zadziałało i skończyło się tylko na wielkiej zadymie.. Naprawdę nie zdziwiłabym się gdyby skończyło się znacznie gorzej. Zresztą czasami zastanawiam się co jeszcze nas czeka do końca tego strasznego roku... Jedno jest pewne cudu z drugą \"I\" w tym roku nie będzie...a Twojej mamie jest smutno bo traci nadzieję;(((
Odpowiedz
#89
Iwetko... dzięki Bogu skończyło się na tej zadymie. Malutka na pewno nad Wami czuwa i już zawsze będzie.

Wiem też, jak jest ciężko gdy się... czeka. Przepłakałam 3 cykle od zaczęcia ponownych starań... Nie trać nadziei. Zrób to dla Marysi, dla partnera i dla siebie, bo nastawienie jest ważne, choć wiem jak o nie ciężko. Wiem. Musimy wierzyć, że Nowy Rok będzie lepszy, że ten 2013 przejdzie do smutniejszych zakamarków naszej pamięci i już tam pozostanie. Będzie dobrze, tylko nie poddawaj się.

Życzę Ci dużo spokoju, nagłych uśmiechów i magicznych momentów w czasie tych Świąt. Bądź silna i dobra dla siebie...
Odpowiedz
#90
Dziękuję Aneta - dla Ciebie również wszystkiego dobrego na Święta - ale też dużo spokoju i szczęśliwego...w 2014
U mnie jakiś gorszy dzień - smutek, łzy no i boli uczucie zazdrości. Wolałabym jej nie odczuwać ale paradoksalnie ostatnio jest jej bardzo dużo.
Odpowiedz
#91
Iwetko - znam to uczucie - pojawia się, chociaż go nie chcemy, chociaż nikomu źle nie życzymy, chociaż nikt nie jest winny naszej tragedii, chociaż może pod wieloma innymi względami mamy nawet lepiej niż kto inny, a jednak zazdrościmy.....

Życzę Ci, abyś jakoś przetrwała te święta..... a za rok o tej porze już z uśmiechem składała i przyjmowała życzenia - z jednym Dzieciątkiem w sercu, a z drugim w ramionach....
Odpowiedz
#92
Iwetko,dopiero teraz przeczytalam Twoja historie i jest mi bardzo przykro.
Ja tez caly czas mam \"tylko\" te gorsze dni pomimo ze mam dwoch synow dla ktorych tez musze zyc.
Niestety nie da sie tak poprostu zapomniec,zeby bylo lepiej to najpierw musimy swoje wycierpiec i wyplakac morze lez.
Ja spedzilam w domu na L4 3 tygodnie liczac od kiedy wszystko sie zaczelo i dwa tygodnie po wszystkim bylam juz w pracy. Nie wrocilam do pracy tak szybko \"bo sie dobrze czulam\" ale potrzebowalam wyjsc z domu,wyjsc \"do ludzi\".
Caly czas chce mi sie ryczec ale moje dzieci mnie ograniczaja a i w pracy nie poplacze,wiadomo.

Swiatelko dla Marysienki(*)
Odpowiedz
#93
Freeq tak bardzo brak mi wiary w to co piszesz - z jednej strony nie potrafię wyluzować a z drugiej strony nie chcę tej presji... żałuję, że kiedyś nie zaliczyłam wpadki z szczęśliwym zakończeniem.
Dzięki dziewczyny..
Dziś trafiłam na kalendarz ciążowy, który po wpisaniu daty ostatniej miesiączki miał mi podać tydzień ciąży - chyba na moje szczęście aplikacja nie zadziałała bo wiem, że by bolało - szczególnie szczegóły dotyczące rozwoju. Widać aplikacja była mądrzejsza ode mnieWink)
Odpowiedz
#94
Czyli mama dwóch maleństw Big Grin
Freeq ma rację, chociaż łatwe to nie jest.
Z kalendarzem do pewnego momentu było tak, że chciałam wiedzieć, teraz tylko oczekiwanie....
Odpowiedz
#95
ANiołku dziś Twoja mama była dzielna - wypowiedziała na głos kilka męczących ją od dłuższego czasu słów. Jednak myślała, że po ich wypowiedzeniu poczuje się lepiej a dalej ma mętlik w głowie. Jak Twój wujek mawia jako waga i tak nadal rozważa wszystkie za i przeciw i równowagi dalej nie może złapać;((( Do tego jutro ciężki dzień - tak bardzo będzie Cię tu brakować...
Czemu CIę nie ma na odległość ręki?
Czemu mówimy do siebie listami?
Odpowiedz
#96
Aniołku tęsknię za Tobą - tak bardzo bym chciała, żebyś we mnie była, rosła i kopałaWink)
Odpowiedz
#97
Łzy lecą a tak dawno ich nie było. Nie dałam rady - znowu tak bardzo boli. Nie ma już łóżeczka i innych rzeczy, które miały być dla Ciebie, za chwilę będę musiała też oddać wózek i pewnie babcia też będzie się zajmować Twoją kuzynką lub kuzynem a miała zajmować się Tobą... Tak mi źle, tak mi smutno choć tak dobrze życzę cioci bo przecież tak dużo przeszła... Boże tak bardzo nie chcę zazdrościć... Przecież chcę, żeby tym razem było u niej dobrze... Chcę się cieszyć ale nie potrafię...A może to po prostu chodzi o wujka bo przecież on już ma swój mały największy Skarb...
Odpowiedz
#98
Aniołku tak obawiałam się spotkania z Twoją ciocią no i niestety w święta nie udało się już tego uniknąć. Ostatecznie okazało się, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Może dlatego, że spodziewałam się u Cioci dużego brzuszka a w cale taki nie był choć wie już, że to będzie dziewczynka. Jedynie atmosfera dziwna bo tematu ciąży jakby nie było, jakby nie było widocznego brzuszka, jakby nie było mojej straty... - W innym przypadku pewnie byłby to główny temat do rozmowy a zrobił się temat tabu..... Może jakbyśmy były same byłoby inaczej a tak wszyscy to przemilczeli...
Smutno mi i pogmatwane to wszystko - wszędzie otaczają mnie ciężarne lub małe dzieci a ja nie wierzę, że mnie to jeszcze czeka. Nie mam nawet siły na starania;((
Odpowiedz
#99
Iwetko.... Jak to nie masz siły! Chciałabym z tobą porozmawiać jeśli masz ochotę.
Odpowiedz
Aniołku dziś żegnamy ten straszny rok w którym zabrakło Ciebie i wujka. Mamy nadzieję i życzymy sobie, żeby ten kolejny był lepszy ale czy będzie....
Twoja prababcia życzyła mi dzisiaj, żebym w tym przyszłym roku mogła trzymać na rękach Twoją siostrzyczkę lub braciszka.. To jedno najważniejsze dla mnie życzenie ale czy się spełni pewnie czas pokażę. No i może jeszcze więcej wiary, że to się uda bo jakoś tak jej mało... Tęsknię...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości