Kochane serduszko
#51
to prawda ze co innego doprowadzilo mnie do lez ale i tak na koncu lzy oparly sie na stracie dziecka i mojej niskiej samoocenie Sad((


TO BARDZO DOBRZE! Do puki jest nadzieja to i na zycie patrzymy inaczej, SUPER!
Smile
Odpowiedz
#52
U mnie znowu łzy z bezsilności, oraz z braku Ciebie i Twojego wujka;(( Jak ja nie lubię takich chwil, które mi uświadamiają, że tylko mi się wydaje, że chwilami jest lepiej.
Brakuje tu Was...
Odpowiedz
#53
Ściskam mocno..
jeśli chciałabyś kiedykolwiek pogadać od tak to (...)


Edit / DzikaMysz 2013-12-18 21:47 / Usunięcie adresu e-mail
Odpowiedz
#54
Przytulam
Odpowiedz
#55
Nastał lepszy dzień - choć jeden zanim znów się coś posypie. Wczoraj małe szaleństwo - szkoda tylko, że bez szans na jakiś efektWink) No cóż oby do grudnia, który już za rogiem...
Brak tu Ciebie choć trzeba iść dalej;(
Odpowiedz
#56
Iwetko! Lepsze dni sa wyczekiwane i upragnione, dlatego jak nadchodzi lepszy dzien to zycie nabiera sensuSmile Zycze Ci zeby bylo wiele takich szalenstw nie tylko w plodne dni, hehe chociaz to najwazniejsze jesli sie zdecydowalasSmile (trzymam kciuki jesli takSmile )
Do konca zycia bedzie nam brakowac maluszkow naszych.... zyc trzeba jakos dalej.... chociaz to takie trudne.... Sad ale trzeba byc dzielnym i starac sie stawic temu czola!
Odpowiedz
#57
Pożegnanie

Nawet mnie nie pożegnałeś,
odszedłeś...
Moje serce poszło z tobą,
moja dusza, moje myśli,
radość, śmiech i spełnienie.
To wszystko poszło razem z Tobą,
Tylko ja nie mogłam IŚĆ...
[*]
Odpowiedz
#58
Tracy Chapman
Jedyna
tłumaczenie: Akala

Była tylko jedna, jedyna
Z mojego ciała i krwi
Utraciłam powołanie
Nie potrafię już czynić dobra na ziemi

Siedzę cicha
Siedzę w żałobie
Siedzę, całymi dniami nieruchoma
Prawie straciłam głos ? nie mówię
Brak mi słów, poza
Czy teraz wystarczy niebu aniołów?

Stwardniałam
I zziębłam
Nic się nie składa w moim potrzaskanym życiu
Proszę, wybacz że chcę wiedzieć
Czy już wystarczy niebu aniołów?

Razem ? och, razem
Nie, już nigdy tak nie będzie
A jednak nie odważę sie zapytać
Czy teraz wystarczy niebu aniołów?

Była tylko jedna, jedyna
Z mojego własnego ciała i krwi
Czasami słyszę jej wołanie
Prosto z domu Boga

Polecam posłuchać
https://www.youtube.com/watch?v=2AIEaq3Yey0
Odpowiedz
#59
Aniołku po kilku lepszych dniach znów czuję, że dolina wciąga...a ja staram się trzymać krawędzi.. Jakie to dziwne, że w jednej chwili wszystko traci sens na tej emocjonalnej huśtawce;((
Odpowiedz
#60
Sad(( wiem o czym mowisz.... tak doskonale wiem o czym mowisz........ raz jest dobrze a za sekunde zle... no poprostu swira idzie dostac ale wiesz... powiem Ci ze damy rade, przejdziemy przez to i jakos to bedzie
buziaki kochana!
Odpowiedz
#61
przytulam Cię mocno...
Odpowiedz
#62
Aniołku Brakuje Cię i to bardzo. Czy to życie wróci kiedyś do normy?
Odpowiedz
#63
Dziś Aniołku Twoja mama zafundowała sobie 3 odcinki Odysei życia - niestety nie obyło się bez łez ale tego chyba mogłam się spodziewać. Szczególnie trudny moment to, kiedy w filmie widziałam Ciebie, moment do którego byłaś ze mną i do którego się rozwinęłaś. I to jak wyglądałaś w momencie, kiedy wypadłaś ze mnie. Na resztę chyba stwardniałam i zziębłam jak w piosence wyżej. Bo przecież wszystkiego mogłam się spodziewać ale został też poruszony temat wieku matki, który dudni w mojej głowie. \"Im kobieta jest starsza tym w większej ilości jajeczek mogą występować zaburzenia chromosomalne. Zaawansowany wiek kobiet zwiększa ryzyko nieprawidłowej liczby chromosomów w komórkach jajowych a w konsekwencji w zarodkach\".........I co dobiło chyba najbardziej \"Pierwsza pacjentka po 6 poronieniach miała pobranych 12 komórek jajowych z czego tylko jedna miała zrównoważony garnitur chromosomowy....\" Znowu zderzenie z czarnymi myślami i gasnącą nadzieją..Po tym wszystkim nawet jak do starań dojdzie to moja wymęczona i rozchwiana psychika zablokuje chyba wszystko co mogłoby się wydarzyć. Twoja mama po prostu fiksuje;(( Czy polecam badania genetyczne po pierwszym poronieniu? - w tej chwili mam duże wątpliwości..
Odpowiedz
#64
Andrzej Lampert - Łzy w niebiosach

Czy rozpoznasz mnie, gdy spotkamy się w Niebie?
Czy uścisnę Cię, gdy spotkamy się w Niebie?
Tak bardzo chcę odmienić się,
bym mógł iść, iść tam, gdzie Ty,
hen, do Niebios.

Czy przywołasz mnie, gdy spotkamy się w Niebie?
Czy przytulę Cię, gdy spotkamy się w Niebie?
A drogi kres nieznany jest.
Jak mam żyć, gdy Ty masz być,
hen, w Niebiosach.

Czas złamać Cię chce, czas kolana Twe gnie.
Czas serce Ci rwie, musisz pospieszyć się.
Gdy trafię sam, do Raju bram,
żadnych łez nie będzie już tam,
łez w Niebiosach.

Czy rozpoznasz mnie, gdy spotkamy się w Niebie?
Czy zatrzymasz mnie, gdy spotkamy się w Niebie?
Tak mocno chcę odmienić się,
bym mógł iść, iść tam, gdzie Ty,
hen, w Niebiosa.

http://www.youtube.com/watch?v=kDYXldQpBH8
Odpowiedz
#65
Aniołku jutro ciężki i sądny dzień - czuwaj nade mną. Strasznie się stresuję - pewnie dzięki temu kolejna ciężka noc przede mną. Nie wiem co zrobię jak mój kolejny plan legnie w gruzach i znowu będzie pod wiatr...
Odpowiedz
#66
Aniołku chyba byłaś ze mną - spotkałam mądrą osobę, która starała się zrozumieć co czuję, postawiła wszystko w innym świetle - nie usłyszałam, że \"To poronienie aż tak bardzo Panią rozwaliło..?\"
A ROZWALIŁO, A PRZEWRÓCIŁO MOJE ŻYCIE DO GÓRY NOGAMI!!!!
Nie pociesza tylko fakt, że wszystko na krótką metę - czas ucieka szybko i w końcu i tak będzie trzeba się zmierzyć .....
Tymczasem czas spróbować coś odespać..
Odpowiedz
#67
Aniołku czuwaj nad mamą w najbliższych dniach - tak bardzo bym chciała, żeby to wszystko się ułożyło a ten koszmarny rok się skończył..Tak bym chciała się wyciszyć, uspokoić i już nie martwić..
Tęsknię.
Odpowiedz
#68
ANiołku zapaliłam CI dzisiaj świeczkę u Twojego dziadka - byłam tez u Twojego wujka bo obchodziłby dzisiaj swoje 31 urodziny - potem modliłam się za Was w kościele. Modliłam się też za nowy początek i proszę Ciebie i wujka o wstawienie się za nami chociaż i tak Bóg ma już pewnie dla nas plany. To takie dziwne, że wszystko się zbiegło z wujka urodzinami;(((
Odpowiedz
#69
ANiołku chyba nikt się za nami nie wstawił - znowu pod wiatr, przepłakana cała noc a wszystko dlatego, że byłaś chora i już Cię tu z nami nie ma. A teraz co ma być to będzie...
Odpowiedz
#70
Iwetko - wiem, że dla matki odejście dziecka, nawet chorego, to tragedia.

Ale opowiem Ci historię, która pozwoli Ci spojrzeć na sprawę z innej strony. Jest małżeństwo. Ciąża. Radość. I poród... o wiele za wcześnie. Lekarze ratują dziecko za wszelką cenę (to oczywiste - oni przysięgali chronić i ratować ludzkie życie). Dziewczynka żyje. Żyje? Właściwie wegetuje. Jest jak roślinka. Ma problem nawet z oddechem. Z przełykaniem. Nie rusza się. Prawdopodobnie cierpi. A rodzice? Kochają ją -bo to ich dziecko. Dziś dziewczynka ma trzy lata. Ledwo jest w stanie usiedzieć - podtrzymywana. Nadal nie mówi, nie porusza się samodzielnie, z trudem oddycha, ma problemy z przełykaniem, krztusi się nawet własną śliną. Jej mama czuwa przy niej dniami i nocami. Nie wróciła do pracy, nie ma własnego życia - zawodowego, towarzyskiego - nic. 24 godz. na dobę jest z córką. Kocha ją - ale obie - mama i córka- bardzo cierpią.

A gdyby dziewczynka wtedy umarła, to dziś po trzech latach, ból byłby już inny, łagodniejszy - zostałaby pamięć miłość, pewnie chwilami ból i bunt - ale poza tym kobieta miałaby swoje życie. Może miałaby już zdrowe dziecko, może nawet dwoje - chodziłaby z nimi na spacery, kupowała zabawki pod choinkę, wybierała sukieneczkę na Wigilię albo prasowała chłopięcą koszulę.....

Nie mówię, że to źle, że lekarze ratowali tamto maleństwo. Wiem, że czasem się udaje. Znam chłopca, który teraz jest zdrowym, normalnym nastolatkiem, ale w chwili urodzenia miał 850 gram....

Znam też dwie mamy, które wychowują dziecko z zd. Kochają ich, ale widzę ile kłopotów na co dzień ich to kosztuje. Ile bólu...

Może czasem Ten u góry wie lepiej, choć my w to nie chcemy wierzyć. We mnie też jest bunt, też boli mnie, że straciłam nienarodzone dziecko, które zdążyłam już tak bardzo pokochać. A jednak zatytułowałam mój wątek \"widocznie tak było najlepiej\". Bo może naprawdę było.... Tego się nie dowiem.....

Pozdrawiam serdecznie.

ps. Wiesz, że Twoja Marysia urodziła się w tym samym dniu co ja? Tylko, że ja w terminie, a ona o wiele za wcześnie.... Światełko dla niej (\')
Odpowiedz
#71
Freeq a może jednak nie lepiej? Ja mam dwoje chorych dzieci - młodsza córka jest od kilku dni w bardzo ciężkim stanie, nie wiemy jak potoczy się nasza przyszłość ale nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło, ze mogło by jej nie być. Ty patrzysz na sytuację z boku i może rzeczywiście nie dałabyś rady wychowywać i kochać chorego dziecka i dla ciebie lepiej się stało. Ale wierz mi niewiele mam chciałoby śmierci swojego dziecka bo miłość do malucha, który cierpi jest o wiele głębsza ale i trudniejsza.

Iwetko przepraszam, że tak wybuchłam na Twoim wątku ale nie akceptuję postawy - lepsza śmierć niż chore dziecko.
Odpowiedz
#72
Tak Becia - patrzę z boku... i przepraszam jeśli Cię uraziłam

Gdy byłam w ostatniej ciąży, wiedziałam, że zbyt wolno bijące serce może być oznaką poważniejszych schorzeń dziecka. Gdyby się okazało, że tak jest, to i tak nie potrafiłabym przerwać ciąży.
Gdybym urodziła chore dziecko, nie oddałabym go nikomu i kochała, nawet jeśli to byłaby trudna miłość.
Gdybym urodziła zbyt wcześnie, a byłaby szansa na ratunek, błagałabym lekarzy, żeby ratowali moje dziecko.

Nie mnie decydować o życiu lub śmierci.
Ktoś inny o tym decyduje (albo sama natura - jeśli nie wierzy się w Boga). Nie wiemy co by było gdyby...

Gdy straciłam pierwsze dziecko, bardzo rozpaczałam. 4 miesiące później znów zaszłam w ciążę. Choć nie bez problemów, udało mi się dotrwać niemal do terminu porodu i urodziłam zdrową córkę. Dziś jest dojrzałą, samodzielną, śliczną i bardzo inteligentną nastolatką. A może to pierwsze dziecko, które straciłam było chore? Nie wiem i nie dowiem się tego...

Ale wierzę, że Ten u Góry wie co robi.... Choć czasem ta wiara jest naprawdę trudna..... zwłaszcza, gdy się cierpi....
Odpowiedz
#73
Freeq, ale wiesz, że pocieszenie w stylu \"lepiej, żeby umarło, jakby miało żyć chore\" znajduje się na liście nietrafionych pocieszeń?
Odpowiedz
#74
Cytat:[autor cytatu=freeq]
Iwetko - wiem, że dla matki odejście dziecka, nawet chorego, to tragedia.

naprawdę to wiem.....

I nie chodziło mi bynajmniej o pocieszenie, tylko o inny punkt widzenia...
Odpowiedz
#75
Dziewczyny faktycznie to, że dziecko było chore w cale nie pomaga - dodatkowo teraz już wiem, że jakby ta ciąża trwała dłużej i decyzja należałaby do mnie po prenatalnych to nie potrafiłabym usunąć. Może kiedyś ta wiedza mi pomoże się z tym pogodzić jeśli będę miała zdrowe ziemskie dziecko - a jak na razie się na to nie zanosi...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości