co jeśli czas nie leczy ran??
#1
Od odejścia mojego maluszka minęło już półtora roku, w ciągu tego czasu bywało różnie, na początku ogromny ból, nieprzespane noce, ciągły płacz i żal do wszystkiego i wszystkich, jednego dnia się złościłam innego byłam spokojna lecz ciągle zalana łzami, wydawało by się że skoro minęło już tyle czasu teraz będzie lepiej, lżej, rany są mniejsze, serce tak nie boli, a to w cale nie prawda, od tamtego czasu mam co miesiąc straszne dni jakich nigdy wcześniej nie miałam, ciągle jestem nie spokojna, inaczej patrzę na dzieci, kobiety w ciąży, kobiety z dziećmi, nie życzę im źle, tylko jak widzę takie osoby od razu wraca wspomnienie sprzed półtora roku, czasami myślę że już nigdy nie będę patrzała na świat jak przedtem, nic już nie jest takie samo, wyobrażałam sobie moje życie całkiem inaczej, tragedia spowodowała że blizny na sercu są tak duże, że życie dzisiaj wydaje się inne, czuję się ciągle zdenerwowana i tak jest, obecnie ciągle się sprzeczam z chłopakiem a raczej to ja krzyczę i wygaduje głupoty, on nie wie o co mi chodzi i prawie zawsze milczy, postanowiliśmy że będziemy się starać jak tylko lekarz da zielone światełko, nie wiem czy ta sytuacja mnie po prostu przerasta czy może mi już - dosłownie - idzie na głowę - myśli skupione tylko wokół jednego - a co jeśli sytuacja się powtórzy - nie mogę pozbyć się tych myśli, tak wiele trzeba żebym poczuła się szczęśliwa - pewne rzeczy już mnie nie cieszą tak jak kiedyś, głowa pełna pytań, - dlaczego? czy to się Znowu powtórzy? a co ja wtedy zrobię? kto przy mnie będzie?

ciągle się modlę nie ma modlitwy w której bym nie prosiła Boga aby był ze mną pozwolił zostać mamą i ze wszystkimi dziewczynami na tym forum, modlę się o nas wszystkie i głęboko wierzę że Bóg wysłucha mych próśb, mimo to głęboko w duszy tak potwornie się boje że nie da się tego opisać

W ciągu tego czasu wiele moich koleżanek zostało szczęśliwymi mamami, mają swoje maleństwa w ramionach i są szczęśliwe, kiedy patrzę na mojego brata i bratową jak ich maleńka księżniczka się uśmiecha - myślę duszy mnie to nigdy nie spota, dlaczego ja tez nie mogę być taka szczęśliwa, co takiego zrobiłam, za co zostałam ukarana, dlaczego jest nas tak dużo i po co to wszystko czy nie może być normalnie, kto chce mieć dziecko to je po prostu ma a kto nie ten się nie stara i po kłopocie

chciałabym żeby życie było takie proste, wiem że tak nie jest zastanawiam się tylko czy moje kiedyś będzie prostsze niż teraz, bieżące sprawy i problemy przytłaczają mnie coraz bardziej, jest mi coraz gorzej, źle się czuje i mam dosyć, czuje że wariuje.....

pozdrawiam was wszystkie, oczywiście modlę się za nas i życzę wszystkiego co najlepsze, obyście wy lżej przechodziły straty swoich aniołków, oby wasza dusza była zdrowa i obyście odnalazły szczęście własnego życia...
Odpowiedz
#2
niestety życie nie jest ani łatwe ani usłane różami i my kobiety po stracie wiemy o tym najlepiej...
ja jestem dwa miesiące po stracie i wydawało by się że czuję się w miarę ok, bo już nie płaczę co noc, tylko co 3 czy 4, potrafię o tym mówić gdy ktoś mnie zapyta, ale nie potrafię patrzeć na kobiety z brzuszkiem i długo jeszcze ni będę potrafiła.. za miesiąc kontrolna wizyta i nadzieja że już bedę mogła próbowac i mimo że bardzo tego chce to równie bardzo się tego boję....
Kama my wiemy co czujesz, co pozostaje nam innego niż wiara w to że jeszcze będzie dobrze? jesli coś nieustannie gaśnie, zaufaj iskierce nadziei.. to mnie tylko jakoś trzyma...
ściskam kochana [*] dla Twojego Aniolka
Odpowiedz
#3
Kamo, a korzystałaś z pomocy psychologa? My często sami tak się zapętlamy (nawet nieświadomie) na jkimś uczuciu czy etapie żałoby, że bez fachowej pomocy z zewnątrz nie wiemy jak sobie z tym poradzić.

Mnie uspokoiło, kiedy uświadomiłam sobie, że nie ma czegoś takiego jak gwarancja bezpieczeństwa. Nikt mi nie zapewni spokojnego życia, w którym już nigdy nic złego nie spotka mnie ani tych, których kocham. I zaczęłam przyzwyczajać się do takiego życia w poczuciu zagrożenia, a z czasem przestałam o tym mysleć tak intensywnie.
Powtarzam sobie, że i tak nie mam wpływu na to co będzie.
Pozdrawiam
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości