poronienie zatrzymane
#1
wczoraj dowiedziałam się, że moje dzieciątko przestało się rozwijać na początku 7tc, teraz jestem w dziewiątym, po pierwszym szoku przyszła myśl o tym przez co będę musiała teraz przejść, lekarz kazał czekać jeszcze 2 tygodnie, ale nadziei za dużej nie dał, ja też nie wierzę, bo wiem kiedy doszło do zapłodnienia i raczej szans nie ma na to, że będzie dobrze.
Dziewczyny pomóżcie, bardzo się boję, nie wiem jak się przygotować, czy wogóle można...Sad ale proszę napiszcie czy to będzie nagle, czy wcześniej boli a dopiero potem...każda wizyta w wc przyprawia mnie o dreszcze...
Odpowiedz
#2
kundz, bardzo mi przykro. Ciężkie chwile... przytulam cie.
Ja również ponad 2 tyg chodziłam z dzieciątkiem bez serduszka, wszystko czasowo jak u Ciebie. Poronienie nastąpiło potem samoistnie, zaczęło się od plamienia (wtedy lekarz), potem krwawienie, potem silne bóle i początek poronienia w pracy, potem parę godzin w domu... jak chcesz tu więcej napisałam https://www.poronienie.pl/forum/showthre...#pid134661
Tak, że u mnie stopniowo to szło. Ale były i dziewczyny które pisały że zaczęło się od razu od silnego krwotoku (jeżeli krwotok to eufemizm skurczów i porodu).
Żałuję jedynie, że nie przygotowałam się wcześniej, żeby nie pozwolić odejść maluszkowi tak brzydko, sama bym go gdzieś pochowała w ładnym miejscu, a tak musiałam spuścić wodę... wiec jeżeli tego chcesz to na ubikacje idź z jakąś gazą, jeżeli już będzie poronienie myślę że tego nie przeoczysz bo ból był u mnie jak przy porodzie, takie same skurcze. Tylko koniec taki smutny...
Odpowiedz
#3
Bardzo Ci współczuję.
Rozumiem, jak ciężko się do tego przygotować. U mnie poronienie zatrzymane miało miejsce 2 razy - w 8 i 11 tc licząc od ostatniej miesiączki, przy czym dziecko przestało się rozwijać w obu przypadkach ok. 2 tygodnie wcześniej. Nie wiem, czy Ty brałaś jakieś leki na podtrzymanie, bo u mnie zaczynało się 3-4 dni po odstawieniu leków. Zaczynało się krwawieniem, które rozwijało się stopniowo (jak przy miesiączce). Ból - porównywalny do miesiączkowego. Dla mnie najważniejsze było to, żeby dziecko nie wypadło do toalety, bardzo się chciałam przed tym zabezpieczyć. Polecam więc gazę przy korzystaniu z toalety. W którymś momencie bóle robiły się takie \"parte\", jak przy porodzie, tylko trochę słabsze. U mnie za każdym razem kończyło się szpitalem (bo traciłam dużo krwi i mdlałam) i zabiegiem, ale chyba nie zawsze jest to konieczne.
Tak czy inaczej, bardzo trudno jest się przygotować do tego ostatniego pożegnania z dzieckiem, więc życzę Ci dużo, dużo sił.
Odpowiedz
#4
Strasznie mi przykro Kundz.. Przytulam Cię mocno i życzę dużo siły w tych trudnych chwilach, które Cię czekają.. Ja poroniłam samoistnie w 8 tygodniu.. Zaczęło się lekkim plamieniem a potem były skurcze, czułam je głównie w biodrach i krzyżu, ale nie były bardzo mocne, nie jak przy porodzie, więc nie zawsze ból jest silny, u mnie nie był.. Z tą gazą, o której pisze Atram to bardzo dobry pomysł. Ja też o tym nie pomyślałam i potem było mi bardzo przykro.. Potem musiałam jeszcze w szpitalu poddać się zabiegowi oczyszczania macicy.. Weź to co zwykle do szpitala (też podpaski), zapytaj koniecznie o znieczulenie przy zabiegu. Pewnie tego samego dnia będziesz już mogła pójść do domku.. Trzymaj się jakoś...
Odpowiedz
#5
bardzo mi przykro to strasznie niesprawiedliweSad ja pierwsza ciaze poronilam samoistnie dostalam krwotoku i pozniej lyzeczkowanie ale drugiej ciazy poszlam na rutynowa wizyte w 10 tygodniu i tez sie dowiedzialam ze moje dziecko nie rozwija sie od 8 tygodnia serduszko juz nie bilo tylko ze u mnie bylo zupelnie inaczej bo lekarz kazal czekac jeszcze tylko 2 dni a pozniej zglosic sie do szpitala i mialam normalny zabieg tzn lyzeczkowanie nie dali mi zadnych lekow ani nic takiego nie mialam nawet plamien tylko dali mi narkoze i oczyscili macice dziwi mnie troche ze lekarz pozwolil ci chodzic tyle czasu z martwym dzieciatkiem pod sercem bo mnie powiedzial wtedy ze zabieg trzeba wykonac jak najszybciej w przeciwnym razie mnie sie moze cos stac bo dziecko sie we mnie \"rozklada\" wiem ze to brzmi strasznie ale tak wlasnie to okreslil wiec juz nic nie rozumiem.dla mnie osobiscie bylo lepiej ze za dwa dni mialam zabieg bo nosic martwe dzieciatko pod sercem tyle czasu by mnie chyba zrujnowalo psychicznie.wiem ze jest ci bardzo ciezko przytulam cie mocno i pisz jak sie sytuacja rozwija swiatelko dla twoich dzieci(*)
Odpowiedz
#6
kundz, tak bardzo mi przykro...Sad
Odpowiedz
#7
Kundz, tak bardzo mi przykroSad Życzę Ci sił...
U mnie było tak, że poronienie zatrzymane stwierdzono w 10 tygodniu od OM, dziecko nie rozwijało się od 8 tygodnia, nie wiem, kiedy faktycznie umarło (choć myslę że 10 dni przed usg na którym się dowiedziałam, bo miałam lekkie plamienie, nawet byłam na izbie przyjęć ale mnie olali). Byłam na Duphastonie i luteinie, dlatego też o śmierci małego dowiedziałam się w trakcie kontroli lekarskiej. Leki spowodowały, że nie było żadnych objawów ronienia. Myślę, że odstawienie w tym momencie leków spowodowałoby naturalne oczyszczanie macicy po kilku dniach. Mi niestety nie dano takiej szansy, tylko 2 godziny po usłyszeniu wyroku zapisano na zabieg, który odbył się następnego dnia. Nie dano mi wyboru, czy chcę poronić naturalnie czy od razu zabieg.
Kundz, jeśli bierzesz progesteron, to on może powodować, że nie ma oznak ronienia. Jeśli nie - to pewnie dlatego lekarz kazał poczekać. Jeśli nie będzie cudu, którego Ci życzę z całego serca, wtedy objawy nadejdą. Z tego co wiem od kilku dziewczyn, których poronienia rozpoczęły się zanim lekarz stwierdził śmierć dziecka lub też które po usłyszeniu złych wieści czekały aż sie samo zacznie, nie ma reguły. Jedne dostały nagle wielkich boleści i skurczy inne po prostu plamiły najpierw a potem macica wyraźnie sie oczyszczała.
Przytulam Cię w tym całym bólu i smutku. Życzę siły.
Odpowiedz
#8
U mnie w ogóle nie czekali, jak wieczorem pojechałam do szpitala z krwawieniem, to tylko zrobili USG, zapowiedzieli zabieg, i zapytali czy kładę się u nich od razu, czy wolę przespać w domu i wrócić rano.

Strasznie szybko to wszystko się działo, i do dziś nie moge się oprzeć uczuciu, że się pospieszyli, że nie przyjrzeli się zbyt uważnie, że może trzeba było poczekać, może zrobić USG u innego lekarza, na innej maszynie...
Odpowiedz
#9
przykro mi kundz....
mojej koleżance po stwierdzonym zatrzymaniu rozwoju i braku akcji serdusia samoistnie zaczęło się krwawienie i skurcze w ciagu 2 czy 3 dni... to chyba faktycznie różnie bywa....
ale z tego co zrozumiałam to u Ciebie zatrzymał się rozwój? ale serduszko bije? czy źle zrozumiałam.... jeśli tak, to przepraszam... Sad
Odpowiedz
#10
kundz bardzo mi przykro, trzymaj się :*
u mnie najpierw w niedziele wystąpiło lekkie plamienie, zgłosiłam się na ostry dyżur. zostawiono mnie w szpitalu z małą nadzieją, że może to jeszcze nie najgorsze. ze wtorku na środę dostałam takich bóli w krzyżu a potem skurcze, strasznie się ze mnie lało Sad w czwartek miałam zabieg a w piątek wróciłam do domu. byłam 9 tc, a rozwój maluszka zakończył się w 7 tc. duuuużo siły życzę!
Odpowiedz
#11
... jednak źle zrozumiałam... dopiero doczytałam na ziarenkach... przepraszam kundz... dużo sił...
Odpowiedz
#12
Kundz...bardzo mi przykro. Duzo sił.
Ja poroniłam w 11 tc, dziecko prawdopodobnie umarło tydzien wczesniej. Nic mnie nie bołalo. Zaczełam krwawic, na izbie przyjec po usg powiedziano, ze serce nie bije. Odeslano mnie do domu ze skierowaniem na zabieg w poniedzialek (to byla sobota), ale pani doktor powiedziala, ze moze \"samo sie rozwiaze\". W nocy z niedzieli na poniedzialek sie rozwiazalo... Lała sie krew, dużo krwiSad. Też nie pomyslalam o zadnej gazieSad. Ale nie mialam boli, czułam tylko, ze zbliza sie \"kolejna fala\". W poniedzialek zglosilam sie do szpitala, gdzie okazalo sie na usg, ze \"nic tam juz nie ma\", ale zabieg oczyszczajacy zrobiono i tak. Tego samego dnia wieczorem wyszlam do domu.
Duzo sil dla calej rodziny.
Odpowiedz
#13
Dziękuje za wasze historie, łatwo nie będzie Sad
Jeszcze wczoraj czułam się ciążowo, dzisiaj nic, żadnych mdłości, awersji zapachowych, nic...tym bardziej nadzieja umarła, choć głęboko w sercu krzyczę \"nie to nie możliwe, moje dziecko żyje\"...
Nikusiu opiekuj się Aniołkiem, masz już prawie 4 latka mój dzielny chłopczyku, mamusia kiedyś was przytuli...
Odpowiedz
#14
Kundz,tak bardzo mi przykro...
Odpowiedz
#15
Trzymaj się Dużo sił
Odpowiedz
#16
ja za kazdym razem musialam miec zabieg zadnych plamien zadnych krwawien nie mialam. Krwawienie pojawialo sie dopiero w szpitalu po zalozeniu Cytotec-u, po to aby szyjka sie rozwierala. Pamietam te mysli,ze moj organizm nie chce pozwolic dzieciatkom odejsc, stad te braki krwawien.
Życze duzo sily, to czekaniie i niepewnosc to chyba najgorszy czas. Ja jak czekalam az Jasiowi przestanie bic serduszko codziennie glaskajac sie po brzuchu zastanawialam sie czy moj synek jeszcze zyje czy juz nie, modlac sie o cud. Niestety cud sie nie wydarzyl. Ale Tobie zycze tego cudu. Jesli jednak Pan Bog zdecyduje inaczej to jest to czas dla Ciebie i meza na pozegnanie sie z Aniolkiem.
Odpowiedz
#17
Kundz Sad Nie wierzeSad Strasznie mi przykro....
Ja sie dowiedziałam dopiero na usg w 12 tyg ze Zosia już odeszła od nas w 9 tyg... Tak jak dziewczyny pisza... pierwsze lekkie krwawienie, potem jak miesiączka, bóle i pod koniec już boli jak na poród... Ja pojechałam z bólami do szpitala miałam nadzieje ze mi znieczula... ale po wejsciu odeszly wody i jak mnie położyli to pare skurczów i Zosia wypłynęła...
Trzymaj sie mocno... wykorzystaj czas na pozegnanie, kup tabletki przeciwbólowe... Bądz silna
Przytulam Cie mocno!!! Sad
Odpowiedz
#18
Kundz, jestem z Tobą. Przeżyłam podobnie drugie poronienie. Diagnoza, że maluszek się nie rozwija, kilka dni zero akcji, a na dobę przed poronieniem lekki ból podbrzusza, potem coraz silniejsze skurcze. Wiedziałam jaki to będzie ból, a jednak najbardziej bolało złamane serce. Maluszek wypłynął ze mnie gdzieś w strugach krwi, nie wiem nawet kiedy i gdzie....... Tego najbardziej nie mogę sobie darować po dziś dzień.
Przytulam i życzę dużo sił, bo najbliższe dni będą bardzo trudne.
Odpowiedz
#19
kundz tak bardzo mi przykro. Mocno Cię przytulam. u mnie we wtorek zaczely się plamienia a w środę nad ranem trafiłam do szpitala i dopiero się dowiedziałam że mój Aniołek nie rozwija się od 3 tygodni! Musiał umrzeć zaraz po wizycie u lekarza bo jeszcze widziałam serduszko i wszystko było ok. jak już trafiłam do szpitala to straszne bóle i od razu zabieg i jeszcze w środę wyszłam do domu.
Odpowiedz
#20
Ja nie przyjmuję, żadnych leków, czy to możliwe, że przez dwa tygodnie nic się nie działoby?

Dzisiaj pojawiły się mdłości znowu, dużo lżejsze, ale jednak...więc może...nie chcę tej nadziei bo z racjonalnego punktu widzenia nie ma podstaw, żeby uwierzyć, ale jakoś tak nie mogę do końca przyjąć wiadomości, że maluszek już nie żyje, serce mówi co innego, nie chcę się jej uchwyć, bo jeśli zgaśnie po raz kolejny to nie dam rady się podnieść. Czekam do poniedziałku, zrobię bete, w środę powtórzę jeśli wynik da nadzieję i się rozstrzygnie.
Odpowiedz
#21
Dopiero doczytalam..
Kundz...kochana...bidulko kochana...przykro mi...
Odpowiedz
#22
Kundz, bardzo trudne chwile przed Tobą. Chyba najlepiej - dla ochrony własnych uczuć - przyjąć postawę zadaniową \"czekam na poniedziałek, beta i wtedy się okaże\". Ale jakie to trudneSad Życzę Ci dużo sił, Tobie i Twojej rodzinie, bardzo teraz Wam ich potrzeba. Ściskam:*
Odpowiedz
#23
Kundz jest to mozliwe, ja mialam tak ze rozwoj dziecka zakonczyl sie na 7-8 tyg a ja bylam w 10tc i nic sie niedzialo na wizycie kontrolnej sie dowiedzialam
Co sie dziwie ze kaze lekarz jeszcze 2 tyg. ci czekac...mi lekarz powiedzial ze niemoze za dlugo czekac bo tu teraz chodzi o moje zdrowie!wiec majac wizyte we wtorek kazal jeszcze przyjsc za 2 dni na potwierdzenie,zeby niebylo ze jednak jakis cud by sie zdarzyl,choc i tak niedawal szans;/;/;( wiec na wekeend poszlam do szpitala....bol straszny bo samo mi sie nieruszylo tylko na lekach;(
Odpowiedz
#24
Droga Kundz. Nie chcę robić Ci złudnych nadziei, ale moja koleżanka też tak miała. Lekarz oznajmił jej, że jest to poronienie zatrzymane. Poszła do innego lekarza, ten z kolei kazał jej robić betę. I okazało się, że poprzedni lekarz się pomylił, dziecko się rozwijało. I tego Tobie życzę. Skoro zaś inne są zamierzenia losu, dużo siły na ten trudny czas. Bardzo mocno przytulam i wspieram Cię w myślach..
Odpowiedz
#25
Mój lekarz kazał odczekać te 2 tygodnie bo sam do końca nie był pewien, czemu 2 a nie tydzień, albo pare dni nie wiem, ale ufam mu, pomógł mi bardzo przy Kaziku i gdyby nie to, że do niego trafiłam to nie wiem, czy mały byłby z nami. wiem, że nie narażałby mnie niepotrzebnie, jest 24/dobę pod telefonem więc jakby się cokolwiek działo to mam dzwonić.
Może czeka na cud, a może daje czas mojemu organizmowi na samooczyszczenie, może to lepiej dla mnie i dało by się uniknąć zabiegu, nie wiem...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości