Córeczko tęsknię za Tobą
#26
Dziękuję kochane! To płaczmy razem. Dzięki Wam wiem, że nie jestem sama z moim bólem.
Odpowiedz
#27
Córeczko! Kiedy Cię zobaczę? Tak bardzo pragnę, żebyś do mnie przyszła we śnie. Chociaż tak wiedziała bym jak wyglądasz.. Przyjdź do mnie kochanie....
Odpowiedz
#28
[*] dla Oleńki Sad Każdy dzień jest coraz to bardziej bolesny. Ja straciłam swoje maleństwo w 7tc 11.12.2013 i nadal nie umiem sobie poradzić. Kilka tygodni temu przyszła ulga, teraz znów jest jeszcze gorzej niż na początku. Masz wielkie szczęście, że masz dwójkę starszych dzieci, choć to nie redukuje Twojej tragedii. Ja całą swoją miłość staram się przelać na córcie chrzestną, która ma roczek, jednak to nie jest to samo. Miejmy nadzieję, że pewnego dnia będzie dane nam poznać nasze Aniołki w raju i będziemy mogli je uściskać Sad dużo siły wiola82.
Odpowiedz
#29
Ehh... Miesiąc temu o tej porze leżałam w szpitalu i płakałam w poduszkę. Miałam jeszcze maleńką nadzieję, że moje maleństwo żyje, że mój lekarz się pomylił. Jednak godzinę później wiedziałam, że to brutalna prawda. Moje dzieciątko umarło. Boże jak to boli. Wiesz to tylko Ty.
Odpowiedz
#30
To dziś. Boże jak ten czas leci. A ja nam wrażenie,że mój czas stanął w miejscu. Zatrzymał się 13 stycznia. Przepłakałam dziś pół nocy. Teraz znów boli od tego głowa.
Odpowiedz
#31
Dla Twojej Córeczki (\')
Odpowiedz
#32
Próbuję coś robić, zająć się czymś, żeby nie myśleć. Nie potrafię. Wydarzenia sprzed miesiąca wracją jak bumerang. Każda godzina i minuta tamtego dnia staje mi przed oczami. A łzy same płyną. To był nasz ostatni dzień razem.
Odpowiedz
#33
Płacz i nie daj sobie wmówić że nie wolno. To zostanie w nas na zawsze. Każda minuta tego dnia zostanie w pamięci na zawsze. Płacz, a ja płaczę z Tobą. :\'(
Odpowiedz
#34
Dziękuję Wam Dziewczyny.
Dzień dobiega końca i był ciężki. Dużo łez znowu. Nie potrafię normalnie żyć. Jest mi tak ciężko czasem, że brakuje mi siły. Faktem jest, że to dla moich dzieci wstaje z łóżka i coś robię, ale nam wrażenie jakby życie toczyło się gdzieś obok mnie.
Córeczko! Tęsknię za Tobą. Dziś mija miesiąc odkąd odeszłaś. Każdy dzień zaczyna się i kończy na myślach o Tobie. To byłby masz 15 tydz. Kocham Cię.
Odpowiedz
#35
Wierzę że kiedyś będzie lepiej. Pewnego dnia , może pewnej nocy znowu zobaczysz swą córeczkę. A wtedy już zawsze będziecie razem.
Odpowiedz
#36
Oleńko. Byłam dziś na cmentarzu. Zapaliłam dla Ciebie znicz z Aniołkem. Poprosiłam Babcię Stasię i Dziadka Walka, żeby się Tobą zaopiekowali. Mam nadzieję, że ich znalazłaś i jest Ci dobrze.
Odpowiedz
#37
Kinia. Chcę wierzyć, że kiedyś będzie lepiej. Ale teraz jeszcze nie potrafię się z tym wszystkim pogodzić. Tak bardzo chciałam mieć jeszcze jedno dzieciątko, a teraz została po niej straszna pustka, ból, żal, tęsknota. Może za bardzo chciałam?
Odpowiedz
#38
Ja bardzo chciałam Amelkę. Nie wiem dlaczego Bóg mi ją zabrał??? Nie potrafię się z tym pogodzić, bo każdy milimetr mego ciała buntuje się przeciwko temu. Niczego nie przyśpieszam. Mam jednak wielką nadzieję, że pewnego dnia znowu się spotkamy. Czasem zastanawiam się , kto tuli moją córeczkę i wtedy boli jeszcze bardziej bo wiem że to nie ja. Ja mam puste ramiona i bolące serce . Mam nadzieję, że jeszcze przytulę maleństwo. Amelci nikt mi jednak nie odda. A szkoda, bo strasznie mi jej brakuje. Dlatego wiem co czujesz. Jestem z Tobą w tych trudnych chwilach.
Odpowiedz
#39
Ja też mam żal do siebie, do Boga. Dał mi piękny czas nadziei a potem to wszystko zabrał. Dlaczego??? Miało być tak pięknie, były marzenia i plany. A teraz co? Ból, żal, pustka, tęsknota i morze łez.
Za namową położnej w szpitalu zawierzylam moje dzieciątko mojej ukochanej babci. Wiem, że ona dobrze się nią. zajmie. A pustych ramion nic nie zapełni. Bynajmniej nie teraz... To zbyt boli.
Odpowiedz
#40
Ja jutro jadę na grób mojej ukochanej babci. Jadę wypłakać się, wyżalić . Może będzie mi lżej, ale nie wiem. Widzę jak bardzo jesteśmy do siebie podobne.Tak te nasze puste ramiona to rzecz straszna.
Odpowiedz
#41
Ta pustka pozostanie pewnie już na zawsze... Bo przecież nic nie jest w stanie jej zapełnić Sad
Odpowiedz
#42
Mam nadzieję, że u ciebie jest ok. , że jakoś radzisz sobie. Przytulam cię.
Odpowiedz
#43
Dziękuję Ci Kinia. Jakoś trzeba. No bo co? Czasu nie można cofnąć i zmienić tego co się stało. Dlaczego tak bardzo musimy doświadczać cierpienia? Ach ten ciężki czas pewnie kiedyś minie, ale nigdy nie zapomnę mojej Córeczki i tego co się stało. Mimo, że tak krótko byłam w ciąży zdążyłam pokochać to dzieciątko całym sercem a teraz to serce tak bardzo cierpi.
Odpowiedz
#44
Zaczyna się kolejny dzień, kolejny tydzień. To już 5 tygodni. Dzień zaczyna się ciężko bo dostałam okres, którego miało nie być! Czuję się fatalnie. Wszystko boli i ciało i dusza.
Czas tak szybko mija a ja dalej cierpię. Tak samo mocno jak w dniu, gdy dowiedziałam się, że moje dzieciątko umarło. A mówi się, że czas leczy rany. Moje są jeszcze cały czas otwarte....
Odpowiedz
#45
Kochana Wiolu mam nadzieję , że kiedyś czas zaleczy nasze rany. Pewnego dnia może będziemy umiały z tym żyć. Nie będzie to ani dziś ani jutro. Kiedyś może będzie lżej.
Odpowiedz
#46
Nie dziś i nie jutro... Kiedyś...
Ciężki ten dzisiejszy dzień. Prawie cały spędziłam na tym forum. Czytając te wszystkie historie, cierpienia wiem, że nie jestem sama ze swoim cierpieniem. Znowu dużo łez...
Odpowiedz
#47
Nie napiszę nic mądrego tylko przytulę Cię wirtualnie :* Pamiętaj, że tutaj nie jesteś sama
Odpowiedz
#48
Makla. Dziękuję. Ja także przytulam. Potrzebuję dziś przytulania.
Odpowiedz
#49
Ehh.... Znowu miałam ciężka i bardzo długą noc pełną myśli. Co dalej? Jak żyć? Dziś kończy mi się L4. Nie mam siły ani ochoty wracać do pracy. Chyba pójdę jutro do rodzinnego po dalsze zwolnienie.
Tęsknię za Tobą moja Oleńko!
Odpowiedz
#50
oj, jak ja znam te myślące noce... Wiem jakie to ciężkie, bo przerabiam to praktycznie co noc. I na to chyba nie można nic poradzić Sad
Ale... powiem Ci, że ja zaraz po poronieniu cały czas siedziałam na zwonieniu, 6 tygodni nie ruszałam się z domu. I w końcu musiałam wrócić na studia, choć tak się przed tym broniłam, że chciałam rzucić je w cholere. Na dodatek miałam praktyki w przedszkolu, więc podwójnie ciężko.
I, sama się zdziwiłam, ale to mi pomogło. Zaczęłam mieć jakies zajęcie, co rano musiałam wstać, ubrać się i umalować. Troche odżyłam i choć na trochę mogę skupić myśli na czymś innym.
Może to nie jest reguła, ale chciałam Ci tylko pokazać na moim przykładzie, że czasem powrót do ludzi może troche wyrwać nas z letargu. Oczywiście to tylko moje odczucia Smile

Oleńka z pewnością też tęskni za Mamusią, ale wierzę, że jak każdy Aniołek patrzy na swoich rodziców z góry.
Dużo sił :*
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości