Córeczko tęsknię za Tobą
#1
Kochana Oleńko! Tak bardzo tęsknię za Tobą. Miałaś z nami być lecz stało się inaczej.

\'\'Mój Ukochany Aniołku w niebie\'\'

Bardzo mi brakuje Ciebie,
Bardzo bym chciała,
Byś Oleńko ze mną była,
Lecz Bóg wybrał inaczej,
Nie pozwolił byś żyła.
Zabrał Cię do Siebie,
By cieszyć się Tobą w Niebie.
Mi zostały o Tobie marzenia,
Dużo łez i cierpienia.
Mam nadzieję,
Że jest Ci dobrze w Niebie,
Że Bliscy będą troszczyć się o Ciebie.
Proszę Cię Oleńko Kochana
Módl się za nami do Naszego Pana.
Módl się za Mamę, Tatę, Siostrę i Brata,
Byśmy kiedyś mogli razem w Niebie
Cieszyć się ze spotkania Ciebie..........


Twoja Mama
Odpowiedz
#2
Kochana Wiolu piękne słowa. Płaczę z Tobą . Ja także niedawno straciłam moją ukochaną córeczkę Amelcię . Niestety wiem co czujesz. przytulam i światełko dla Oleńki (*)
Odpowiedz
#3
Dziękuję za Wasze istnienie. To tu znajduję ukojenie. Wiem, że nie jestem sama. Nie wiedziałam, że jest aż tyle tragedii, dopóki mnie to nie dotknęło.
Chcę opisać moją historię, żeby choć w jakiś sposób ulżyć sobie.
Jestem już mamą. Mam prawie 12 letniego syna i 7 letnią córeczkę. Kiedyś, gdy rozmawiałam z mężem spytałam go czy chciałby jeszcze mieć jedno maleństwo do kochania. Nie podjęliśmy konkretnej decyzji ale jeśli kiedyś Bóg da to będziemy się cieszyć. Na początku grudnia 2013 r. mąż pyta mnie o mój okres. No fakt powinien już być. Zrzuciłam to na stres, ale postanowiłam sprawdzić i 5 grudnia zrobiłam test. Zobaczyłam dwie śliczne kreseczki!!! Wielka radość ale i strach czy damy radę. Po kilku dniach wzięłam urlop w pracy, żeby nie ryzykować. Tamte ciąże były zagrożone ale wszystko skończyło się szczęśliwie. Potem umówiłam się na wizytę do mojego lekarza. Wszystko było ok. Na USG nie było jeszcze widać serduszka, ale był pęcherzyk ciążowy (6tc). Dostałam leki na podtrzymanie i L4. Cieszyłam się swoim stanem, czułam się prawie dobrze, Tylko strasznie bolały mnie piersi. Dzieci bardzo ucieszyły się, że nasza rodzinka się powiększy. Tak minął czas do następnej wizyty u lekarza (7 styczeń- wtorek). Zabrałam męża ze sobą, żebyśmy mogli razem zobaczyć nasze maleńkie serduszko. Niestety już go nie zobaczyliśmy............. Był to 9 tc. Mój lekarz 3 razy robił mi USG jednak niestety, nasze maleństwo umarło. Tragedia. Powiedział mi, że mam jechać do domu i czekać aż zacznę krwawić a jeśli nie to w niedzielę wieczorem mam zgłosić się na oddział, a w poniedziałek dostanę jakieś tabletki i mnie \'\'wyskrobią\'\'. Nie wytrzymałam i wyszłam z rykiem z gabinetu. Gdybym była sama nie wiem jak dotarłabym do domu. Mój świat się zawalił. W domu płacz i rozpacz. A miało być tak pięknie. Były plany i marzenia. Kiedy powiedzieliśmy dzieciom, że nasz dzidziuś umarł, moja kochana córeczka wzięła mnie za rękę i zaprowadziła do okna. Pokazała mi maleńką chmurkę i powiedziała że nasz Dzidziuś jest teraz Aniołkiem, i że patrzy na nas z tej chmurki i się uśmiecha. To były najpiękniejsze słowa jakie w życiu usłyszałam. Dzieci robiły co tylko mogły, żebym nie płakała. Rysowali dla mnie i dla naszej Oleńki bo wydaje nam się, że to dziewczynka i takie nadaliśmy Jej imię.Potem były dni wycia, rozpaczy, zadawania sobie pytań \'\'dlaczego?\'\'. A najgorsza była świadomość, że noszę w sobie moje martwe maleństwo. Nie mogłam spać, ani jeść. Starałam się jakoś trzymać przy dzieciach i pogodzić się z ze śmiercią Oleńki ale do dziś nie potrafię. W niedzielę wieczorem 12.01 pojechałam do szpitala. Lekarz, który mnie przyjmował potwierdził wcześniejszą diagnozę i zgasił we mnie iskierkę nadzieji , która się jeszcze tliła. Przyjmowała mnie położna - wspaniała kobieta, dzięki której jakoś żyję. Powiedziała mi, żebym zawierzyła nasze dziecko Bogu i nie traciła wiary, bo Bóg zawsze wysłucha i pomoże. naszedł poniedziałek. Nikt nie wytłumaczył mi co się będzie ze mną działo. Włożono mi tabletki i kazano leżeć. Po trzech godzinach zaczęłam krwawić a potem przychodził coraz silniejszy ból. Wieczorem miałam zabieg. Zabrali mi Ciebie kruszynko. Zostałam sama i pusta w środku. Nawet lekarz do mnie nie przyszedł po zabiegu, tylko moja położna. Na drugi dzień wyszłam ze szpitala. Nie otrzymałam żadnego wsparcia i dokumentów, żeby zarejestrować moją córeczkę bo była za mała. To strasznie boli. \'\'Nie mam siły by dalej żyć bez Ciebie\'\'- Córeczko. Mijają 3 tyg. od tych strasznych wydarzeń. Nie ma dnia ani chwili bym nie myślała o mojej Oleńce. Jest mi strasznie ciężko ale staram się jakoś trzymać dla moich dzieci.
Współczuję Wam wszystkim i życzę siły.
Odpowiedz
#4
Kochana tego nie da się słowami opisać. Ja miałam duże szczęście Amelcia odeszła w 23tyg . więc mogłam zobaczyć jej twarz, pocałować. Ból jest jednak tak samo wieki.
Odpowiedz
#5
Płaczę razem z Tobą Sad
Odpowiedz
#6
Wiolu tak mi przykro, że i Ty do nas dołączyłaś
Widzę, że tak samo nazwałyśmy córeczki, piekne imie

[*] dla Oleńki, a dla Ciebie dużo siły i wsparcia od najbliższych
Odpowiedz
#7
Dziękuję za Wasze słowa. Światełka dla Waszych Aniołków (*****)
Pocieszeniem są moje dzieci i to dla nich staram się jakoś trzymać. Jest ciężko. Nie wiedziałam, że to tak bardzo boli. Mąż też stara się mnie czymś zająć, żebym nie myślała ale nie da się nie myśleć o Oleńce.
Odpowiedz
#8
Twoja Oleńka już spokojnie śpi (*).
Dużo siły dla Ciebie.
Odpowiedz
#9
Dla Oleńki [*]
Odpowiedz
#10
Wiola tak mi przykro [*] dla Oleński. Wiolu ale jeszcze może nie wszystko stracone. Myślę ze może uda sie walczyć o dokumenty i pochówek dzieciątka. Ja w sobote bedę miała pogrzeb Zuzanki, ale też napoczatku myslałam że nic nie zdziałam. Mało tego, podpisałam dokumenty że nie chcę pocować dziecka a jednak udało sie wszystko odkręcić. Życze dużo sił dla Ciebie.
Odpowiedz
#11
Ja też podpisałam dokumenty i niestety już chyba nic nie zrobię. Pisałam do szpitala o wydanie zaświadczenia o martwym urodzeniu ale odpisali mi że nie mogą określić płci. Ciałko mojej córeczki zostało wysłane do badań i jeśli chciałabym je zabrać to musiałabym jechać po nie 150km. Nie mam już na to siły.
Odpowiedz
#12
Droga Wiolu,
ogromnie Ci współczuję, bardzo mi przykro, że dołączyłaś do grona Aniołkowych Mam...
Ja straciłam moje Dzieciątko ponad trzy miesiące temu, myślę, że każda z Aniołkowych Mam potwierdzi, że cierpienie zmienia z czasem swój charakter, tak też zmieni się Twoje. Za kilka miesięcy spojrzysz na wszystko nieco inaczej... Nie chciałabym abyś odebrała źle to co zaraz napiszę, ale chciałabym Ci poradzić, abyś przemyślała sobie jeszcze raz decyzję o pochowaniu Twojej Córeńki. Obawiam się, że w przyszłości mogłabyś bardzo żałować, że tego nie zrobiłaś. Ja nie pochowałam mojego Aniołka, bo lekarze nie znaleźli Jego ciałka... a tak bardzo tego pragnęłam... Oddałabym wiele, aby moje Dzieciątko miało swoje miejsce na cmentarzu... Mocno Cię przytulam!!!
Odpowiedz
#13
Dziękuję Wam za Wasze słowa. Jeszcze raz przemyśle wszystko i zadzwonie do pracowni.
Odpowiedz
#14
Zaczyna się kolejny dzień bez Ciebie Córeczko. Ciężki dzień. Jestem już sama bo Twoje rodzeństwo jest w szkole a Tatuś w pracy. Kiedy wyszłam ze szpitala chciałam być sama ale wtedy wszyscy mnie wspierali. Teraz gdy potrzebuje wsparcia nikogo przy mnie nie ma.
Odpowiedz
#15
Mam wrażenie jakbym wpadła w jakiś dół z którego nie potrafię wyjść.
Odpowiedz
#16
Córeczko wylałam dziś morze łez. Tak bardzo tęsknię za Tobą. Miałaś rosnąć sobie w moim brzuszku. A już Cię tam nie ma. Czuje ogromną pustkę. Kocham Cię Oleńko.
Odpowiedz
#17
Kochana Oleńko. Dlaczego odeszłaś? Dlaczego nie chciałaś z nami być? Masz kochane rodzeństwo, które czekało na Ciebie. Masz cudownego Tatę. Dlaczego musiało tak się stać?
Ostatnio ciągle słyszę słowa pewnej piosenki i staram się jakoś pogodzić i zrozumieć to że odeszłaś.
Wszystko w życiu kończy się, wszystko mija jak sen. Nic nie zmienisz bo wszystko kończy się. I choć czasem żal, choć się serce rwie, nic nie zmienisz bo wszystko kończy się.
Tylko dlaczego Twoje życie skończyło się tak szybko?
Odpowiedz
#18
przykro ....
Odpowiedz
#19
Alexa. Przykro to mało powiedziane. Mimo, że jesteśmy w takiej samej sytuacji i mamy już dzieci to i tak bardzo boli odejście naszych Aniołków. Nasze dzieci są dużym pocieszeniem ale nic nie jest w stanie zapełnić pustki jaką mam w sercu po odejściu Oleńki.
Odpowiedz
#20
Kochana Córeczko. Znów ciężki dzień. Dziś mija miesiąc odkąd lekarz powiedział mi, że Twoje serduszko nie bije. Łzy same płyną. Nie daję dziś rady. Co. będzie dalej? Nie wiem. Za 10 dni mam wrócić do pracy. Nie mam na to siły.
Odpowiedz
#21
Kochana Córeczko! Gdzie jesteś? Tak bardzo tęsknię za Tobą. Dziś dowiedziałam się że moja koleżanka jest w ciąży. I to w tych samym tygodniu co ja bym była. Dlaczego to tak boli? Życzę jej jak najlepiej ale za każdym razem jak ją spotkam będę myśleć o mojej Córeczce
Odpowiedz
#22
Cytat:[autor cytatu=wiola82]
Kochana Córeczko! Gdzie jesteś? Tak bardzo tęsknię za Tobą. Dziś dowiedziałam się że moja koleżanka jest w ciąży. I to w tych samym tygodniu co ja bym była. Dlaczego to tak boli? Życzę jej jak najlepiej ale za każdym razem jak ją spotkam będę myśleć o mojej Córeczce

Jest z Tobą.
W Twoich myślach, snach, marzeniach, także w każdej, nawet najmniejszej łzie, która płynie...
Jest w Twoim sercu, na zawsze!
Jest w promieniach słońca, które coraz częściej gości na niebie. Może teraz tego nie dostrzegasz, bo ból Twój jest wielki ale z czasem też zobaczysz córeczkę w kropli rosy na trawie
Odpowiedz
#23
Dziękuję Iwona za Twoje słowa. Masz zupełną rację. Wszystko zawsze będzie przypominać mi o mojej maleńkiej córeczce.
Prawie mija miesiąc odkąd odeszła a ja nadal mam przed oczami obraz ostatniego USG, na którym nie biło już serduszko.
Byłaś taka maleńka..... Tęsknię i nie potrafię się pogodzić z tym, że już Cię nie ma we mnie. Tak bardzo pragnęłam, byś przyszła na ten świat...... Odeszłaś. Dlaczego????????
Kupiliśmy figurkę Aniołka. Chcieliśmy zanieść ją na cmentarz ale nie zabrakło mi sił, żeby tam pójść. Postawiłam tą figurkę na oknie, byśmy codziennie pamiętali o Tobie Córeczko. Za każdym razem gdy dotknę tego aniołka mam wrażenie jakbym przytulała Ciebie Oleńko i każdą świeczkę zapalam z myślą o Tobie. Kocham Cię moja Maleńka.
Odpowiedz
#24
kochna Wiolu. Ja,podobnie jak Ty nie pochowałam moich dzieci. I do tej pory nie mam nic co by je w jakiś sposób upamiętniało.Zapalam codziennie świeczkę i jest to rodzaj rytuału ale czuje że to za mało.
Tak bardzo Ci współczuje,tak bardzo Cie rozumiem.Przytulam
Odpowiedz
#25
Moje kochane wasze maleństwa zawsze zostaną w waszych sercach. Wiem ,że nic i nikt ich nie zastąpi . Nie powiem nie płaczcie, bo to bzdura. Płaczcie kochane, a ja płaczę razem z wami . Choć tyle mogę. :\'( :\'(
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości