Niski progesteron w ciąży - przegrana walka
#26
Gosiu trzymam kciuki. [*] dla Twoich Aniołków i duże buziaki dla Ciebie
Odpowiedz
#27
Bardzo mi przykro z powodu straty Aniołków
Mi w ostatniej ciąży też nie wzrósł progesteron i straciłam Aniołka w 5 tc
zorientowałam się ze coś jest nie tak bo nie wzrosła mi temperatura
w ciąży zawsze miałam podwyższoną. Lekarz zlecił mi badanie i wyszło 10
jeśli moge cos poradzic to zrób badania imunologiczne na przeciwciała np na zespół fosfolipidowy
te przeciwciała powodują zakrzepy i utrudniają zagnieżdżenie się zarodka
mi lekarz zlecił badania:
p/c. p. kardiolipinie w lk IgG i IgM
antykolagulant toczniowy
p/c. antygenom łożyska
ana1 ana2
endomysium IgG +IgM to badanie ma wykryć chyba celakie czyli nie tolerancje glutenu

mi wyszło kardiolipinie słabo dodatnie w IgM :evil: ale nie byłam z tym wynikiem jeszcze u lekarza

Trzymam kciuki
Odpowiedz
#28
Lila,
bardzo Ci współczuję śmierci dziecka.

Ja po poprzednim poronieniu robiłam badania pod kątem zespołu antyfosfolipidowego (przeciwko beta-2-glikoproteinie IgG i IgM, kardiolipinie IgG i IgM, przeciwko antygenom łożyska, przeciwjądrowe i przeciwcytoplazmatyczne, przeciw plemnikom, anty TG i anty TPO) - wszystkie wyszły ujemnie (z wyjątkiem TPO, ale one miały prawo - wg mojego endokrynologa - w związku z tym, że mam usuniętą tarczycę).
Z tych wymienionym nie robiłam tego z glutenem.

Dzisiaj byłam u lekarza i najprawdopodobniej tym razem przyczyną śmierci córki było odklejanie kosmówki. A może też progesteron, chociaż na jakimś specjalistycznym portalu medycznym wyczytałam, że nie zawsze niski progesteron w ciąży prowadzi do poronienia. Tak do końca to nigdy się nie dowiemy.
Odpowiedz
#29
Dziś mija miesiąc, jak Marysia odeszła. I nadal jest trudno, nadal boli.
Do zobaczenia córeczko!
Odpowiedz
#30
Gosiu przykre przez co musisz przechodzic (*) dla Twoich Aniołkow...
co do badan genetycznych kosmowki to powiem tylko tyle ze przed zabiegiem trzeba powiedziec w szpitalu zeby zabezpieczyli kosmowke do badan gen i niezwlocznie ja dostarczyc do pracowni genetycznej.. jak pytalam 2tyg po zabiegu to pani genetyk powiedziala ze nic by juz nie wyszlo ze to trzeba od razu po zabiegu ... takie badania niestety sa platne - ok 800zł ale daja konkretna odpowiedz ale oby juz ta wiedza nie byla nikomu z nas potrzebna... juz nigdy...
Odpowiedz
#31
kaoo, ale robią też badania z kostek parafinowych. Jeśli by nie wychodziły to by nie robili chyba. Ja chciałam robić, ale lekarz powiedział, że po roku nie ma sensu, bo przyczyna już może być nieaktualna. Badania chyba jest od 400zł w górę w zależności od ilości wad, które che się zbadać.
Odpowiedz
#32
Gosiu, a może spróbujesz skorzystać z prowadzenia NaPro-lekarza? Oni naprawdę zdają sobie sprawę, jak ważny jest progesteron w utrzymaniu ciąży. I to nie tylko dopóki produkuje go ciałko żółte, ale i potem, gdy przede wszystkim łożysko odpowiada za jego wzrastający poziom. Bo poziom progesteronu rośnie do końca ciąży i to - można powiedzieć - w postępie geometrycznym. Lekarze znający NaProTechnology \"wymagają\" naprawdę wysokich poziomów progesteronu - w cyklach w fazie lutealnej, a potem w ciąży, ale - choć pewnie mogliby się spotkać z zarzutem, że przekraczają normy - mają rację.
Ja też mam aniołka wśród moich dzieci plus pięcioro tu przy mnie. Podejrzewam, że mój najmłodszy Fryderyczek (9 miesięcy) nie urodziłby się szczęśliwie o czasie, gdyby nie monitorowanie progesteronu (sprawdzałam poziom co 2 tygodnie) i branie przez długi czas Duphastonu, a Luteiny praktycznie przez całą ciążę.

Nie brakuje cierpienia w Twoim życiu, ale też masz niesamowite wstawiennictwo tych, którzy wpatrują się w oblicze Boga. To zresztą widać. Nie masz postawy \"Wolę nie cierpieć\", przyjmujesz kolejne dzieci. Ale gdyby tak stosować suplementację progesteronem od początku ciąży, więcej - już w cyklach ją poprzedzających - myślę, że miałabyś duże szanse na urodzenie trzeciego dziecka. Wygląda na to, że niski progesteron to plaga naszych czasów - powszechnie spotykany problem.
Odpowiedz
#33
gggosia bardzo współczuję utraty ANIOŁECZKÓW [*****]
Ja w pierwszej ciąży brałam luteinę dopochwową do 20 tc (3 x 2). Wtedy miałam bardzo łądny wynik powyżej 100 od samego początku.

Teraz przez pierwsze 2 tugodnie odkąd się dowiedziałam, że jestem w ciąży wyniki miałam poniżej normy. W efekcie brałam 6 duphastonów i 6 lutein. Wyniki się poprawiły, lecz ciąża niestety się nie utrzymała...
Nie wiem czy to wina tego, raczej nie - bo nie miałam plamień.
Teraz już nie pora na takie dociekania.
Wiem na pewno, że suplementacja progesteronu jest BARDZO WAŻNA.
Do obydwu ciąż się leczyłam, także każdemu lekarzowi który będzie bagatelizował kontrolowanie PRG powiem co myślę.

Obym jeszcze miała okazję...
Trzymaj się. Dużo sił !!!
Odpowiedz
#34
Dziękuję za wskazówki i dobre słowo.

Problem w tym, że ja i mój lekarz również jesteśmy świadomi wagi progesteronu w zajściu i utrzymaniu ciąży. Od czasu, gdy lekarz zaczął podejrzewać problemy z drugą fazą cyklu i progesteronem, badałam jego poziom w różnych dniach cyklu i oczywiście w ciąży wiele razy. Jeszcze przed zajściem w ostatnią ciążę brałam regularnie przez kilka cykli luteinę (początkowo poziom progesteronu się podniósł, ale potem znów spadł). Gdy tylko okazało się, że jestem w ciąży, pierwszym badaniem (razem z betą) był poziom progesteronu i od razu też dostałam zwiększoną dawkę luteiny. Niestety nie udało się podwyższyć poziomu progesteronu, tak jak bym chciała (czy raczej jak lekarz chciał). Tak do końca nie wiem, czy to właśnie było powodem śmierci córki, ale walkę podjęliśmy.

Teraz również jestem po pierwszym cyklu z luteiną, za kilka dni zrobię badanie, żeby zobaczyć efekt jej działania. Bo teraz również próbujemy walczyć ze zbyt niską wartością progesteronu w drugiej fazie cyklu. Zobaczymy z jakim skutkiem.
Odpowiedz
#35
Gosiu, ta zwiększona dawka luteiny to ile? Pytam, bo na \"bocianie\" dziewczyny biorą ok 600mg (w sumie) progesteronu, to jest wartość astronomiczna, ale taka daje nadzieję (jeśli problemem jest progesteron). Na dobę oczywiście. Smile
Odpowiedz
#36
AniaPibi
Ja z bociana i tyle brałam teraz w straconej ciąży. Problemem chyba jednak nie był niski PRG (choć taki wychodził w badaniach).
Odpowiedz
#37
gro - ja też jestem z tych, które niemal całą ciąże musiały brać progesteron (i to niestety mój gin to lekcewrzył Sad a prowadziła ten temat znajoma NaPro gin z odległego miasta.... gdyby nie ona, to myślę, że nie miałabym teraz Matusia przy sobie...). Progest. był dramatycznie niski w moim przypadku... i to była 6 lutek dopochowow (bo podjęzykowe gorzej się wchłaniały, a te dowcipne miejscowo lepiej działały...) i do tego okresowo domięśniowo kaprogest 2-3 razy w tygodniu (i to były takie kilkutygodniowe serie...) oczywiście przy stałym monitorinku poziomu prog... A może ten prog był i tak za niski jak na bliźniaczą ciążę? Nie powinien być wtedy wyższy?
Ja mam przekonanie, że Werosia nie została z nami właśnie przez zbyt słabą suplementację progesteronem i lekceważenie tych badań przez gin... ale pewności oczywiście nigdy nie będę miała.... Sad
Odpowiedz
#38
Aniu,
po pozytywnym teście brałam 2 razy dziennie po 4 tabletki, chyba 50 każda, czyli wychodzi w sumie 400 dziennie (jeżeli dobrze pamiętam, że one były 50-tki) - dopochwowo.

Megi,
podczytywałam wątek lipiec 2010, bo wtedy miał się urodzić nasz Antoś i czytałam też o Twoich problemach z progesteronem. Później w grudniu, kiedy byłam w ciąży z Marysią, wróciłam do niego, w oczekiwaniu na zwiększenie mojego progesteronu, bo dawał mi nadzieję, że mimo niskich wartości, finał będzie szczęśliwy. Niestety u mnie, nie był.
Odpowiedz
#39
Cytat:[autor cytatu=gro]
AniaPibi
Ja z bociana i tyle brałam teraz w straconej ciąży. Problemem chyba jednak nie był niski PRG (choć taki wychodził w badaniach).
wiesz, tych problemów może być co niemiara :roll: niekoniecznie progesteron Sad a ciąża jednojajowa jest zawsze ryzykiem :roll:
Odpowiedz
#40
Gosiu, czyli sporo... może warto by jeszcze pomyśleć o jakiejś heparynie, może są jakieś przeciwciała?
Odpowiedz
#41
Cytat:[autor cytatu=AniaPiBi]
a ciąża jednojajowa jest zawsze ryzykiem :roll:
wiem :\'(
Odpowiedz
#42
GGGosiu, strasznie jesteś dzielna, że się nie poddajesz. Prawdziwie chrześcijańskie męstwo. Nie wiem, czy moja młodsza siostra zaryzykuje, żeby znów tak cierpieć, jak w tej chwili. Dzisiaj pojechała na USG, bo miała podejrzanie niski progesteron i ginekolog od razu ją zapisała. Okazało się, że dzidziuś umarł. Po 9 tygodniach od poczęcia. Ona jest w Waszyngtonie, nie wiem, co się w tej chwili z nią dzieje. Na pewno przeżywa straszny ból. Pomódlcie się za Justynę.
Odpowiedz
#43
Agn68,
przykro mi z powodu Twojej siostry. Na pewno przeżywa teraz bardzo trudne chwile, bo czekanie i świadomość, że Twoje dziecko już nie żyje, jest okropne. A tutaj dochodzi jeszcze odległość. Mam nadzieję, że ma męża albo inną osobę, która ją wspiera. Bądź z siostrą, choćby na odległość (telefonicznie, mailowo), jeśli to możliwe. Nic tak dodatkowo nie boli, jak milczenie osób najbliższych.

A ja mojego życia nie traktuję w kategorii męstwa, po prostu przyjmuję scenariusz, który napisał dla mnie Pan Bóg. I wierzę, mimo wszystko, że to co mnie spotyka, ma jakiś cel i sens. Mam nadzieję, że kiedyś to zrozumiem tak do końca.
Odpowiedz
#44
(*) Dla Ciebie córeczko.
Dziś mijają 4 miesiące - ciężko i smutno mi. Mimo, że w pokoju obok bawią się Twoje siostry. Tak bardzo chciałabym teraz przyglądać się im z Tobą pod sercem.
Odpowiedz
#45
gggosia Dla twojej córeczki(*) Przytulam mocno kochana
Odpowiedz
#46
Wydawało mi się, że jestem już silniejsza i że dzisiaj będzie łatwiej. Nie jest. Mimo, że na co dzień się uśmiecham, ba, nawet się śmieję.
To już 5 miesięcy, jak Marysia odeszła. I jeszcze ten Dzień Dziecka. Znicze i kwiaty w prezencie. Nie mogę się doczekać Dnia Dziecka, który spędzę z wszystkimi moimi dziećmi. Na pewno będzie cudownie.
Odpowiedz
#47
To takie niesprawiedliwe i dziwne, że życie toczy się normalnie dalej, jakby nic się nie wydarzyło. My (jako rodzice i rodzeństwo) oczywiście pamiętamy, wspominamy, rozmawiamy, zapalamy świeczki na cmentarzu, wybieramy nagrobek. Ale pozostali... No cóż, już do tego przywykłam i nawet się chyba nie spodziewam.

A miało być inaczej. Na wczoraj lekarz wyznaczył termin porodu - może więc dzisiaj mogłabym Cię już przytulić, Marysiu?

Dla Ciebie córeczko [*] i dla Twojego rodzeństwa [*][*][*][*]
Odpowiedz
#48
gggosia dla Twoich Aniołków (*)(*)(*)(*)(*) i Wszystkich Mam Aniołków (************)
Odpowiedz
#49
Gosia dla aniołków (*)
Przytulam
Odpowiedz
#50
Gosiu, dla Marysi i reszty Twoich dzieciaczków w niebie [*] [*] [*]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości