ponowne poronienie (statystyki)
#26
Cytat:[autor cytatu=Dotka]
Nie badał, zastanawialiśmy się nad tym, ale lekarz nic nie sugerował. Myślisz, że jednak warto? Chciałabym tego (powtórki) uniknąć ze wszystkich sił, a z drugiej strony boję się, że wpadniemy w jakiś szał badań. Ale dzięki za poradę, może faktyczzie pogadam o tym z mężem.
Dotka, warto właśnie po to, by nie wpaść w szał badań. Zdecydowanie łatwiej jest robić badanie mężczyźnie niż kobiecie, jego to nie boli Wink zacznijcie od badania nasienia, potem podstawę z krwi, tarczycę, cytomegalię, toxoplazmozę, wymazy w kierunku chlamydii, ureaplazmy, mykoplazmy, cytologię, biocenozę pochwy, usg, takie najmniej inwazyjne.
Warto zadbać też, a może przede wszystkim o psychikę. Smile
Powodzenia.
#27
ja bym dodała zespół antyfosfolipidowy. Robiłam to, badania genetyczne moje i męża <ale to w ramach NFZ dopiero po 2 poronieniu>, hormony tarczycy, cytomegalie, toksoplazmoze <choć mi dwa razy wyszła postać nieaktywna, ale z kosmicznymi wartościami i specjalista od chorób odzwierzęcych powiedział, że toxo nie wywołuje poronień - mam to na pismie>. Niestety wszystkie te badania, a przynajmniej większość to spory wydatek. Za samą toxo dałam 60zł, a musiałam robić dwa razy, to samo cytomegalia. Radzę się jednak nastawić, że nie poznasz przyczyny, a może to i lepiej. Mi lekarze mówili po wynikach badania histopatologicznego, że lepiej się z niego nic nie dowiedzieć niż dowiedzieć się, że mamy raka albo inne paskudztwo...
#28
Dziękuję Wam dziewczyny za zaintresowanie, dobre słowa i porady! Jestem Wam bardzo wdzięczna!! Ale czy myślicie, że fakt, że lekarz nie zachęca to nadmiaru badań świadczy o tym, że jest \"kiepski\"?Ufam mojej pani dr... Obawiam się, jednak że jak przyjdę do niej z tymi wynikami to się załamie, bo pracowała nade mną, żebym nie robiła tego wszystkiego tylko podstawe.. Może to zatajęSmile Ale cóż, myślę, że macie rację. Do tej pory zrobiłam tarczyce, całą morfologie, glukozę, progesteron, mocz, posiew i w przyszłym tyg. planowałam toxo, cytomegalię i zespół antyfosfolipidowy. Piszecie jeszcze o innych badaniach, więc może też się zainteresuję. Na różyczkę nie chorowałam, ale byłam szczepiona w wieku 12 lat, więc chyba nie grozi?
Mąż zbada nasionka, ale myślicie że tylko posiew czy ogólne badanie też? Jejku, tak bym chciała się nie bać.. Modlę się o odwagę, ale miewam dni, że czuję się sparaliżowana prawie.
A słuchajcie, czy istnieje wg Was jakaś zależność między poronieniem a ciążą pozamaciczną, w następstwie? Tzn, czy jedno może powodować drugie? Spotkalam sie z dwoma takimi przpadkami i jakoś mnie to prześladuje, myśl o tym. Czy na zwykłym kontrolnym usg lekarz jest w stanie ocenić czy z jajnikami wszystko ok, po zabiegu?

Pozdrawiam Was serdecznie! Dobrej nocySmile
#29
A i dla tych, które noszą pod sercem maluszka WSZYSTKIEGO DOBREGO! Ba, najlepszego!Smile Wuchowa, nasze dzieci byłyby z tego samego roku i miesiąca..
#30
Dotka, to Ty masz już niezły pakiecik zrobiony Wink
Badania na różyczkę też zrób, bo szczepienia mają to do siebie, że nie uodparniają na całe życie i może warto się doszczepić. Smile
Między poronieniem a cp nie ma powiązań. Nie martw się i nie wymyślaj najgorszego.
A dr się nie bój. Pewnie popatrzy z politowaniem Wink ale, nic to! Smile
#31
Mi lekarz powiedział, że nawet jeśli przechodziłam różyczkę to moge mieć mało przeciwciał, a ja i przechodziłam i byłam szczepiona. Ale to możesz dopiero przed staraniami. Co do twojego pytania o kompetencje lekarza, to powiem ci, ze każdy lekarz ci powie, że po 1 poronieniu nie warto robić badań, bo to mógł byc po prostu przypadek. W każdym razie mi tak każdy lekarz mówił, w szpitalu na obchodach, w przychodni, genetyk itp. Jeśli to zapewni tobie spokój to zrób te badania. Co do nasienia to warto zrobić ogólne, bo uszkodzone plemniki też zapładniają czasem niestety...W przypadku pustego jaja płodowego to najczęściej wina zarodka, który źle się podzielił gdzies na samym początku i nie mógł się dalej rozwijać, przyczyna może być genetyczna, hormonalna albo wina nasienia, ale tak do końca nikt tego nie wieSad
#32
Ja tylko do tego, co pat napisała o różyczce - można przed staraniami, ale CO NAJMNIEJ 3 m-ce.
#33
no właśnie w przypadku szczepienia minimum 3 miesiące, a ja chyba nie wytrzymam tyle czekać.. Tak bardzo już bym chciała się starać, pomimo wielkiego lęku. Zresztą pewnie doskonale to rozumiecie!Smile U mnie najgorszym elementem mojego zdrowia jest moja kiepska odporność.. Walczę, teraz żeby ją wzmocnić, ale tak naprawdę bez przerwy coś łapie, jakieś wiruski, a wiecie same jakie one są niebezpieczne dla takiego maluszka, który ma mniej niż 3 miesiące Sad

Powiem Wam jeszcze, że tydzień po mnie poroniła też moja siostra! Wyobrażaicie sobie coś takiego? Ona w prawdzie ma już dwoje dzieci, ale jakie jest prawdopodobieństwo na cos takiego?? Nikt nie chce w to uwierzyć, że po tygodniu ona wylądowała w szpitalu na zabiegu. Smutek był podwójny, choć mój zdecydowanie większy, ją przynajmniej pocieszały biegające po domku dwie pociechy..
#34
Wiesz 3 miesiace to jest raczej minimum, po zabiegu 6. Ja odczekałam po pierwszym 4 i powiedzieli mi potem, że za wcześnie. Radziłabym przeczekać sezon grypowy, szczególnie jeśli masz problem z odpornością. Wiadomo, że cieżko jest czekać, ale trzeba też się przygotować do ciąży. Czas na prawdę szybko leci, choć teraz trudno jest ci w to uwierzyć. Trzymaj się!!!
#35
Dotko, współczuję siostrze Sad
U mnie w rodzinie była podobna sytuacja - moja siostra miała być listopadówką, a ja grudniówką. Nie wyszło Sad
#36
Cytat:[autor cytatu=Dotka]
Smutek był podwójny, choć mój zdecydowanie większy, ją przynajmniej pocieszały biegające po domku dwie pociechy..

Zawsze własne cierpienie wydaje się nam największe, ale nie da się ocenić tego jak boli. Pamiętaj, że właśnie matki mające już w domu dzieci wiedzą co tak naprawdę straciły, mają nie tylko swoje wyobrażenia o macierzyństwie, ale konkrety. Tylko, że tego bólu naprawdę nie da się zmierzyć. I nie ma po co.
#37
jasne, masz rację. Absolutnie nie twierdzę, że kiedy nie ma się jeszcze dzieci cierpi się bardziej, ale w przypadku moim i mojej drogiej siostry akurat tak trochę było, i to są jej własne odczucia. Tym bardziej, że jej dzieciątko okazało się byc malutką niespodzianką, a moje było takie całkiem zaplanowane i wyczekiwane.
Ale rozumiem, że znasz te uczucia i na pewno wiesz, co mówisz.

pozdrawiam.
#38
hmmmm wydaje mi sie ze jak sie ma w domu dziecko/dzieci po poronieniu kobiety szybciej \"biora sie w garsc\". Bo jednak dziecko wymaga opieki, nie chcemy zeby widzialo nas wiecznie placzace i smutne i nawet jesli udajemy to mobilizacja sil jest szybsza. ale czy to znaczy ze mn iej cierpimy??? nie ....i tak jak Malgosia uwazam ze ten bol jest niemierzalny.
#39
Ja też myślę, że nie jesteśmy w stanie ocenić kogo boli bardziej. na pewno kobiety które straciły pierwsze dzieciątko mają mniej wiary w to, że kolejna ciąża zakończy się powodzeniem, niż te które już urodziły dziecko.

A w temacie badań... chciałam was się poradzić. Ja straciłam dzieciątko tydzień temu, w 5 t.c. Na USG było jeszcze widać 2mm dzieciątko, ale nie było wiadomo czy jeszcze żyje, bo nie było widać bijącego serduszka. Przyczyną poronienia prawdopodobnie był krwiak w kosmówce/pod kosmówką dwa razy większy od pęcherzyka z dzidziusiem. Być może była też jakaś wada budowy łożyska - tego lekarz nie jest pewny. Badania histopatologicznego nie było, bo nie było też zabiegu. Moja pani ginekolog nie zleciła mi żadnych badań poza kontrolnym beta Hcg żeby sprawdzić, czy nic złego tam się nie rozwija. Wyniki z cytologii (która miała miejsce jescze podczas ciąży) też są prawidłowe. Z kolei lekarka rodzinna dała mi skierowanie na TSH bo wydaje jej się że mam powiększoną tarczycę. W trakcie ciąży z kolei robiłam badanie na cytomegalię, bo mam częsty kontakt z dziećmi w wieku przedszkolnym. Na szczęście wyszło, że nie jestem chora i mam przeciwciała. Czy sądzicie, że powinnam na własną rękę na wszelki wypadek zrobić badanie na poziom progesteronu? I o co chodzi w badaniu na zespół folsolipidowy?
Z jednej strony nie chcę wpadać w szał badań, a z drugiej myślę, że przynajmniej te podstawowe badania mnie uspokoją. Na pewno zamierzam zrobić badanie na tokso.
#40
Eidien, tak jak pisałam wcześniej, zrób najpierw te podstawowe badania - ureaplazma, mykoplazma, chlamydia (wymazy), hormony tarczcy (TSH, FT3, FT4, przeciwciała antyTPO, antyTG), możesz zrobić toxo, możesz też progesteron, w 7-8 dniu po owu (właściwie po PEAKu, czyli dniu najlepszego śluzu).
Dla Twojego Maluszka [*]
#41
Dziękuję
A czy chlamydia nie wyszła by przy okazji cytologii? Bo na karcie z cytologii jest miejsce na chlamydię, ale ja mam akurat zaznaczone okienko \"mieszana flora bakteryjna\". Dzisiaj próbowałam się dostać do poradni endokrynologicznej, gdzie mogłabym zrobić FT3 i FT4 za darmo, ale niestety dostałam termin na grudzień ;/ z tego co słyszałam od koleżanki leczącej się na tarczycę, nigdzie nie dostanie się wcześniejszego terminu.
Pani dr pozwoliła starać się o dziecko już po drugim cyklu, ale chyba ze względu na badania trochę się to opóźni. Czy antyTPO i antyTG to są badania związane właśnie z zespołem antyfolfolipidowym?
#42
Nie, chlamydia nie jest badana przy okazji cytologii. A przeciwciała wiążą się z tarczycą. Być może mają jakiś związek z zespołem, bo też należą do przypadłości immunologicznych.
Termin na grudzień?, o jejuśku.
#43
straciłam moje dziecko 6 marca w 6tc.Poronienie samoistne. Lekarz nie zalecił mi żadnych badań, nic. Kazał poczekać 3 cykle i znowu się starać. Czy powinnam robić badania na własną rękę?
#44
Maddusiu bardzo mi przykro. Przytulam mocno Ciebie i * dla Twojego Aniołka.
Właśnie się zastanawiałam czemu lekarze po pierwszym poronieniu nie zalecają badań - czy jest to na prawdę bezsensowne, czy może zbyt kosztowne? Lekarze pewnie powołują się na statystyki, że pierwsze poronienie samoistne, zwłaszcza we wczesnej ciąży wcale nie musi się wiązać z żadną przyczyną zdrowotną. Nie musi, ale może i właśnie w tym cały szkopuł ;/ Ja myślę, że badania nie zaszkodzą, a jeśli mają Cię uspokoić, to chyba warto zrobić, nawet dla samego komfortu psychicznego. A jeśli z kolei uspokoi Cię powierzenie wszystkiego Bogu, to chyba też nie jest to złe rozwiązanie.

Chciałam się was spytać, czy orientujecie się ile mniej więcej kosztują te wymazy (na ureplazme, mykoplazme i chlamydie) oraz te przeciwciała antyTPO i antyTG i badania na zespół antyfosfolipidowy? Pewnie to głupio zabrzmi jak powiem, że nie mam zbyt dużo pieniędzy, które mogę teraz przeznaczyć na badania (bo razem z mężem studiujemy jeszcze) a jednocześnie chcemy niebawem znów starać się o dziecko. I drugie moje pytanie: czy po badaniu ginekologicznym może nastąpić obfitsze wydzielanie śluzu? (wydaje mi się, że tak ale nie jestem pewna) Trochę się wystraszyłam, bo jeszcze wczoraj było zupełnie sucho, a krwawienie ustąpiło dopiero 3 dni temu więc nie spodziewałam się prędko dni płodnych (przy moich długich cyklach).
#45
W sumie koszt około 500-600 zł. Tak z cennika laboratorium szacuję.
Chyba nie wszystkie wymienione zakażenia bada się z wymazu, część chyba z krwi?
#46
Ile to ja się naczytałam o szybkim planowaniu ciąży po poronieniu.. Nikt nie daje żadnej gwarancji. Ale człowiek wierzy, że skoro raz się przytrafiło takie nieszczęście to już ma to za sobą.
My szybko zdecydowaliśmy się patrzeć w przyszłość (obeszło się bez zabiegu, po miesiacu normalna miesiączka) i już w drugim cyklu udało się. Niestety długo się nie pocieszyliśmy planami na wiosnę w powiększonym gronie.
Sama już nie wiem, czy dać sobie spokój czy ,,wpadać w wir badań\" żeby móc mieć jeszcze kiedyś pod sercem maleństwo.
Chyba czas pokaże.
#47
Madleen bardzo mi przykro z powodu Twojego AniołkaSad
Zrób badania na zespoł antyfosfolipidowy jak najszybciej, jest to drogie badanie, ale możliwe, że istotny jest jak najszybszy czas wykonania go po poronieniu. Zrób, bo warto wiedzieć z jakim wrogiem trzeba nam sie mierzyć. Trzymaj się i powodzenia
#48
Odświeżając temat tak się zastanawiam nad statystykami dot. poronień.

\"W większości przypadków kobieta po jednym, dwóch a nawet trzech poronieniach szczęśliwie kończy kolejną ciążę. I choć trudno w to uwierzyć w momencie, gdy się właśnie traci dziecko albo gdy kolejny raz „nie jest dobrze”, ale to prawda. Statystyka jest po naszej stronie. Po jednym lub dwóch poronieniach prawdopodobieństwo zakończenia następnej ciąży porodem jest prawie takie samo, jak dla kobiety, która nigdy nie roniła. Po trzech poronieniach z rzędu szansa na pomyślne zakończenie następnej potwierdzonej ciąży jest nadal większa niż 50%, a po więcej niż trzech – większa niż 40%.\"
Źródło danych: „Poronienia” Gillian C. L. Lachelin

Zabrzmiało zbyt optymistycznie - bo skoro mówimy o co najmniej 2 to można to uznać za nawracające, a w takim przypadku ryzyko kolejnej straty wynosi 18-28%.
Zastanawiam się czy te wyniki obejmują też kobiety, które brały leki a mimo to nie udało się.
#49
Zależy co dla kogo jest dużą szansą... 40% to dużo? Nie wiem czy myśl że jak trzy razy się nie uda to mam większe szanse na to, że umrze mi kolejne dziecko niż że się uda jest taka optymistyczna Sad
#50
Ja po poronieniu chciałam robić badania ale moja lekarka stwierdziłam, że nie ma sensu że to się zdarza. Więc zmieniłam lekarkę na taką która potraktowała mnie poważnie skierowała na badania i wykryto u mnie niedoczynność tarczycy. Ginekolog, endokrynolog, badania prywatne kilka stówek ale teraz zażywam lekarstwa i w kolejnej ciąży będę się czułą bezpieczniej.


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości