poronienie - czy mi się uda?
#26
My mówiliśmy: i wtedy jak miały 2 i 4 lata i za drugim razem też.

Zobacz może wątki o starszym rodzeństwie:
https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=2867
https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=1854
https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=562
i o żałobie dzieci na stronie głównej https://www.poronienie.pl/zaloba_dzieci4.html

Dużo, dużo sił.
Odpowiedz
#27
bardzo mi przykro agawo ... [*] Myślami jestem przy Was...
.... je nie miałam tyle odwagi co Ty i pojechałam do szpitala...

Ja swojemy synkowi powiedziała dopiero niedawno, że ma jeszcze siostrzyczkę, która jest Aniołkiem-kiedy zaczął rozumieć co oznacza odejście człowieka-śmierć, po co chodzimy na cmentarz.... Jak straciliśmy Małą on zupełnie tego nie kojarzył-miał wtedy 2,5 roku i widocznie nie było gotowy na takie rozmowy...
Odpowiedz
#28
Agawo!
czytam co piszesz i jakbym czytała o sobie.Też kombinowałam,że ciąża jest mlodsza gdy ginekolog mówił ,że nie podoba mu się wolny wzrost zarodka.Ja poroniłam 15.11.2010
Również zastanawiam się jak rozmawiać z dziećmi o tym maleństwie.Przeczytalam linki od Małgosi i teraz łatwiej na sercu.
Pozdrawiam serdecznie-Ela
Odpowiedz
#29
Agawo, czy beta hcg Ci spada? Wiesz już czy będziesz miała zabieg?
Ja mam 2,5 letnią dziewczynkę i jej mówiłam, że dzidziuś jest w brzuszku ale ona jest jeszcze malutka i już nawet zapomniała, że był tam jakiś dzidziuś...tylko jak gazetki ogląda i jest tam dzidziuś na zdjęciu to ona zawsze mówi:\"trzeba kupić takiego dzidziusia\" a mi wtedy serce pęka. Trzymaj się dzielnie i szybko wracaj do dzieci i męża. Nie wiem w jakim wieku masz dzieci więc trudno mi doradzać ale ja raczej bym powiedziała. Pozdrawiam
Odpowiedz
#30
Cały czas miałam przekonanie, że raczej im powiem, nie byłam tylko pewna. Przeczytałam wątki na ten temat i tylko utwierdziłam się w przekonaniu, żeby to zrobić.

Hcg mi spadło, dzień po poronieniu miałam 13.800, dwa dni później 1500 (czyli wczoraj), a dzisiaj 850. Ale dla nich ciągle za wysoko. Chcieli mnie zostawić do poniedziałku (ilość wersji nt. tego kiedy wyjdę przypomina mi remont w naszym domu - \"skończymy w przyszłym tygodniu\" i tak 2 miesiące).Dwa dni bezsensownego leżenia, po to, żeby w poniedziałek pobrać mi krew.
Korzystając z faktu, że podali mi już wcześniej immunoglobulinę (jestem Rh-), wyszłam dziś na własne żądanie. Szukam teraz lekarza, który przyjmie mnie w miarę rozsądnym terminie, bo muszę nadal monitorować poziom hcg.
Jestem wściekła, bo nie oddali mi jedynego zdjęcia USG, jakie miałam i nieopatrznie dołączyłam do dokumentacji. (Było przypięte do skierowania do szpitala, ale z poprzedniego tygodnia, to nie na podstawie tego skierowania mnie przyjęli,a ja się niepotrzebnie wychyliłam i dobrowolnie dałam to położnej) Gdy poprosiłam, żeby mi to oddali, pani doktor stwierdziła, że po co mi to \"tam przecież i tak nic nie widać\", a to jest część dokumentacji medycznej, czyli ich własność.
Skoro nic nie widać, to po co IM to?
Dla mnie to jedyny namacalny dowód (oprócz testu ciążowego), że byłam w ciąży.
Odpowiedz
#31
Agawo,
Fajnie, że jesteś już w domkuSmile Ja jutro jadę po mój wynik badania histopatologicznego i mam nadzieję, że nie wyjdzie nic złego. W jakiej części Wrocławia mieszkasz? Widzę, że mamy trochę wspólnego ze sobą, obie mamy mężów na odległość, jesteśmy z tego samego miasta, nawet grupa krwi ta samaSmile Jeśli chcesz odezwij się do mnie w wolnej chwili na gg. Pozdrawiam
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości