Za moje grzechy???
#1
Długo się zastanawiałam czy napisać ale w końcu się odważyłam...
Mam nadzieję że nie zostanę potępiona jak grzesznica i zbryzgana jak nic nie watry śmieć...
ale od początku...Jak byłam nastolatką chodziłam na oazę często się udzielałam w kościele choć nie raz mnie wyśmiewano za moje\"dziwactwo\"...Wszystko się zmieniło sama nawet nie wiem kiedy,po liceum??? Zaczęłam tzw \"dorosłe życie\"... Praca, dom, praca, dom...W soboty impreza ze znajomymi w niedzielę msza i odpoczynek a od pon znów praca do soboty popołudnia... Poznałam mojego męża w którym zakochałam się bez pamięci-tak jest do dzisiaj mimo iż mamy za sobą trudne chwile w naszym związku i nie zawsze jest różowo...
Jak zaczęliśmy się spotykać mama powiedziała żebym miała głowę na karku i do ślubu nie szła \"z brzuchem\" i z powodu \"brzucha\"... zawsze mogłam z nią porozmawiać na wszystkie tematy więc nie zdziwiłam się że poruszyła taki temat nawet mi wstyd nie było...było to dla mnie naturalne...ale jednocześnie tak bardzo nie chciałam jej zawieść...
z mężem zaczęliśmy się kochać jeszcze przed ślubem jakieś pól roku wcześniej...wiem to niemoralne ale tak bardzo się kochaliśmy a ślub był już zaplanowany...moje cykle nigdy nie były regularne więc żeby uniknąć wpadki stosowaliśmy prezerwatywy. Nie kochaliśmy się jak wariaci codziennie były to bardziej takie rzadkie porywy...ale po tym jak spóźniał mi się okres ponad 2 m-ce zrobiłam test wyszedł negatywny, poszłam do gin a tam usłyszałam że trzeba wywołać okres bo mogę dostać krwotoku a potem miałam jeść tabletki anty na regulację cyklu żeby się to nie powtórzyło...i tak jakoś zostały te tabletki...potem odstawiłam żeby zajść w ciążę i po długim czasie starań zobaczyłam 2 kreski-niestety poroniłam :\'( potem jakoś nie zabezpieczaliśmy się bo po co jak nic między mną a mężem nie było...bałam się panicznie że znów się powtórzy więc wprowadziłam abstynencję w sypialni Sad
Potem jak gin dał zielone światełko do starań stwierdziłam że zastosuję tzw kalendarzyk i tak wykombinuję że będziemy się kochać w dni niepłodne żeby nie zajść w ciążę a jak zajdę to będzie znak że mamy być rodzicami...i tak też zrobiłam...zbliżaliśmy się z mężem w 1 cyklu starań dosłownie parę razy a potem ja zachorowałam i miałam zakaz od lekarza i byłam pewna że nie jestem w ciąży a jednak byłam...teraz jestem mamą ślicznego 10 miesięcznego blondaska i kocham go ponad życie :lol:
ale zmierzam do tego że kalendarzyk nie wypalił...teraz znów jestem na tabletkach bo po prostu nie stać mnie na kolejne dziecko(mąż sam pracuje i ciężko żyć za 1500zł) a przy moich cyklach który jeden trwa 28 dni a następny 60 to raczej nie będę ryzykowała...w dodatku moje dziecko choruje na cmv a każda z nas chyba wie czym to grozi kobietom w ciąży a nie wyobrażam sobie oddać syna Bóg wie komu w opiekę zwłaszcza teraz jak mnie tak potrzebuje...no i ostatnio się okazało że chyba mam mononukleozę...
i tak się zastanawiam czy Bóg mi wybaczy??? po stracie mówiłam sobie że to kara za te tabletki, za brak codziennej modlitwy, za moje grzechy... czy Bóg byłby tak okrutny karząc za moje grzechy moje dziecko??? nie wiem co o tym wszystkim myśleć... czasem wydaje mi się że Bóg jest i dziękuję mu za moje dziecko a czasem mam wrażenie że go nie ma...
wierzę w jego nieskończone miłosierdzie i że spojrzy na mnie łaskawym okiem gdy przyjdzie nam się w końcu spotkać po tamtej stronie...a możne się mylę??? dzisiaj na mszy patrzyłam na figurę Matki Bożej i prosiłam o zrozumienie a czy mnie wysłucha???
Ojcze marcinie proszę o modlitwę...
Mój Aniołeczku kochany jeśli to przeze mnie odszedłeś - WYBACZ!!! Kocham i tęsknię - Mama
Odpowiedz
#2
sroka 07 wiesz , ja tez się czasami zastanawiam czy Pan Bóg musiał zesłać na mnie tyle plag. Ale nie wierzę że moje dzieci odeszły z powodu moich grzechów. Tzn, że gdybym była lepsza to by przeżyły. Nie. Myślę , że gdybym była lepsza to w ogóle by ich nie było, tzn może bym i była w ciąży , ale pojedyńczej, mniej skomplikowanej i donoszonej szczęśliwie. Wierzę że moje bliźnięta żyły tak krótko bo taki czas życia był dla nich zaplanowany. A to że ja chciałabym inaczej, chciałabym je wychowywać, ale nie jestem Panem Bogiem.
Ja zaczynam dzień od zmierzenia cukru, podania insuliny, zważenia każdej kromki chleba, potem garść tabletek, non stop antybiotyki, kilka wdechów sterydów dla astmatyków i po godzinie znowu mierzę cukier itd. Lekarze raczej spisują mnie na straty. I wiesz co mi czasami pomaga - nagle zobaczę gdzieś małego chłopczyka z porażeniem mózgowym na wózku inwalidzkim który pchają jego rodzice - i wtedy myślę, że to jest większe cierpienie niż moje. Moje jest niczym.
Kiedyś siostry Zawierzanki mówiły mi , że osoby chore są w szczególny sposób umiłowane przez niebo. Więc jeśli pomagam jakiejś osobie chorej to bardziej myślę o tym że jest to osoba umiłowana przez Boga. O sobie tak nie myślę. O sobie tak jednak nie potrafię myślec, o dziwoSmile

Sroka 07 może Pan Bóg doswiadczając was stratą dziecka i chorobami chce coś wam napisać. I wierzę że jest to list miłosny. Nie jesteście razem z mężem obojętni Bogu. On o was nie zapomniał.
Odpowiedz
#3
Sroka podobnie jak Ty w młodości miałam styczność ze wspólnotami przy parafii, pielgrzymkami itp. Podobnie jak Ty jestem tylko człowiekiem i też upadłam nie raz i upadam nadal... (najważniejsze to nie leżeć tylko wstać, walczyć i iść dalej... ) Ja też się czasem zastanawiałam \"dlaczego\" i \"za co\" to wszystko co mnie złego spotyka...
Z biegiem czasu myślę że gdyby nie to wszystko co przeżyłam (i złego i dobrego) to nie byłabym tym samym człowiekiem jakim teraz jestem. To wszystko (dzieciństwo z chorą mamą, młodość przy parafii, małżeństwo i dzieci) tak a nie inaczej mnie ukształtowało i kształtuje.
Po stracie dziecka emocjonalnie stajemy się innymi ludźmi, otwiera sie nam inna wrażliwość, tak samo po narodzinach dziecka niepełnosprawnego czy przewlekle chorego. Rodzice z wyjątkowym bagażem doświadczeń z innego poziomu oglądają świat i mają inne spojrzenie na to co w życiu ważne. Te wszystkie zdarzenia nas ubogacają w większą wrażliwość. Nasze życie nie staje się przez to łatwiejsze, ale na pewno bogatsze.
Tak sobie czasem myślę, gdyby moje życie było łatwe, lekkie i przyjemne to jakie byłoby moje serce i jak blisko czy jak daleko od Boga...

Teraz po kilku latach od pierwszej straty patrzę na to wszystko co mnie spotkało i spotyka raczej z perspektywą przyszłości i zadaję pytanie \"po co\" to wszystko się dzieje a nie \"za co\", już nie pytam \"dlaczego\" tylko \"co teraz z tym co posiadam i wiem, mogę dobrego zrobić\", \"co zmienić w życiu\"?

Ogólnie nasze całe życie przygotowuje nas do życia wiecznego. Może to wszystko po to żebym \"nie zakochała się za bardzo w teraźniejszości, życiu na ziemi\" i nie straciła z oczu tego ostatecznego celu...

Myślę że to nie za karę...
Pan Bóg jest Miłością. Miłość (...)nie unosi się gniewem, nie pamięta złego (z Hymnu o Miłości 1 Kor 13,1−13)

Zgadzam się z Zuzą \"Nie jesteście razem z mężem obojętni Bogu. On o was nie zapomniał.\"
Odpowiedz
#4
Pan Bóg, który jest Miłością, nie jest Bogiem, który stoi nad nami z batem, żeby nam przyłożyć, jak tylko popełnimy grzech! Czasami nasze wybory sprowadzają na nas nieszczęście, ale to są nasze wolne wybory, a nie kara od Boga. Tak przynajmniej wierzę.

Na marginesie: Inną zupełnie sprawą jest to, że u Ciebie \"kalendarzyk\" po prostu nie mógł wypalić, bo on się sprawdza przy regularnych cyklach - a mało kobiet ma teraz takie. Jeśli chcesz wiedzieć, kiedy masz dni rzeczywiście niepłodne, to wymaga nie wyliczania, ale obserwacji cyklu. Tyle tylko, że Twoje dziecko ma dopiero 10 miesięcy, więc jesteś w trudnym okresie poporodowym, jednym z najgorszych do nauki obserwacji cyklu, bo wszystko jest mało przewidywalne i nieregularne. Nie jesteś \"skazana\" na tabletki na zawsze, możesz spróbować nauczyć się obserwacji cyklu, dzięki której poczujesz się pewniej i może uspokoisz dręczące Cię wyrzuty sumienia, ale radziłabym z wdrażaniem tej metody (o ile się nią zainteresujesz) poczekać nieco na unormowanie sytuacji. Jeśli chciałabyś dowiedzieć się więcej o zasadach obserwacji cyklu, w internecie jest mnóstwo informacji, np. http://www.naturalnemetody.fora.pl/, http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14906 , http://www.npr.pl

Ale najważniejsze: nie trać wiary w Boga i zwracaj się do Niego nawet wtedy, kiedy wydaje Ci się, że Go nie ma. Wtedy właśnie On jest najbliżej Ciebie.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości