dziś mijają 4 miesiące...
#76
moje 4 miesiace juz sie zblizaja...
jakie to wszystko trudne.
Odpowiedz
#77
Tak, ciągle jakieś znaczące daty. Tamten czas, 4 miesiące \"po\" musiał być znamienny, skoro założyłam ten wątek. Myślę, że to był czas po pierwszym otępieniu, potem pierwszej ciemnej dolinie, czasie stosunkowego spokoju i właśnie te 4 miesiące po stracie ponownie mocno mną tąpnęło... Cały ten rok, szczególnie pierwszych 10 miesięcy, to była sinusoida uczuć i stanów ducha.
Dziwne jest też to mieszanie się uczuć - pozytywnych z powodu nadejścia \"nowego\" ale i tych bardzo trudnych, żałobnych, prawda? Chociaż mnie się one \"wymieszały\" dopiero w okolicach rocznicy. Nie umiem więc sobie w pełni wyobrazić, jak możesz się czuć teraz. Ale ściskam. Dużo sił Anielka.
Odpowiedz
#78
dzieki
sama nie wiem jak sie czuje.
moze dlatego, ze to taka swieza, dzisiejsza nowina i sama nie moge sie w tym polapac?
dam sobie kilka dni na dojscie do ladu i pewnie samo jakos sie potoczy.
wszystko sie przeciez zawsze samo toczy...
a z tym sercem to masz racje, pomiesci i jedno i drugie, a potem? kto wie? na pewno sie zmiesci kto tylko zechce w nim zamieszkac Smile
chocby na chwile...
tylko trzeba te uczucia przyjac i poukladac sobie na nowo.
do dziela!
Odpowiedz
#79
Fajnego Dnia Dziecka MaluchuSmile
Odpowiedz
#80
Właściwie to dwóm Maluchom Smile
Odpowiedz
#81
Drugiemu życzyłam \"w cztery oczy\"Wink Ma fajny, właśnie się objadamy nektarynkamiSmile
Zresztą - życzenia dla Piotrusia to też tak na wypadek, gdyby jednak obchodził 1 czerwca. Bo ja w sumie jego dzień dziecka obchodzę bardziej 15 października.
Odpowiedz
#82
dzis moje 4 miesiace...
nie fajny dzien.
smutno i pusto.
bylam tez u lekarza zeby ustalic wizyte z polozna.
czekam.

a juz bym byla dawno za polmetkiem...
tesknie Kruszynko Sad
Odpowiedz
#83
Aniela, przytulam...
Nie jest Ci łatwo na pewno, takie rozdwojenie w uczuciach. Nawet nie umiem sobie wyobrazić...
Odpowiedz
#84
Aniela przytulam mocno dla twojego dziecka(*)
Marto dla Piotrusia (*)
Ciebie również przytulam
Odpowiedz
#85
dzieki Smile
nie jest tak zle.
codziennie jest lepiej Smile
a dzis mialam fatalny dzien w pracy i tak jakos mi sie wszystko ponakladalo.
ale najwazniejsze, ze ucze sie cieszyc z tej ciazy i nie miec wyzutow sumienia w stosunku do poprzedniej.
trzeba sie szczesciem cieszyc poki jest, bo czasem szybko ucieka...

milo mi bylo dzis jak M wspomnial w samochodzie, ze to juz 4 miesiace, a dzis bylam u tego lekarza i, ze jakos tak sie wszystko zbiega, moze to i dobrze... fajnie, ze pamieta i mysli Smile
Odpowiedz
#86
Tak to bardzo miłe że Tż myśli ... mi też się miło zawsze robi kiedy mówi o naszym synku mąż to takie kojące dla serduszka ...
Odpowiedz
#87
Gdzie Ty jesteś dziecko?!
Wszyscy komentują \"nasze pierwsze dziecko\", \"pierwszą ciążę\". Wyjaśniam, że drugą. Że byłeś, jesteś. Gdzieś.
Czy na pewno jesteś? Chciałabym to wiedzieć... Czuję swoją miłość do Ciebie i czuję Ciebie, jako energię świata. Dobrą jego cząstkę. Ale Ciebie jako Ciebie, dziecka, chłopca - jakoś nie czuję...
Przypomina mi się zdanie matki-bohaterki filmu \"Miłość i inne komplikacje\", która na pytanie chłopca, co się stało z jego siostrą zmarłą w wieku 3 dni odpowiada: \"Myślę, że ona chyba po prostu przestała istnieć\". Myślę, że przestałeś istnieć Mały. Tak jak i ja przestanę. Ale póki jestem - pamiętam i kocham. Kocham żyć, bo Ty byłeś i jesteś życiem.
Odpowiedz
#88
Mam ten sam problem.. Aż mi szkoda, że nie potrafię myśleć o Nim jako o ślicznym aniołku na chmurce.. Nie mówiąc już o tym, że mam przykrą świadomość jak niewiele z mojego Dziecka pozostało.. Ale poza tym.. i tak nie potrafię obojętnie słuchać np jak moja teściowa gada, że wszystkie koleżanki mają wnuki tylko Ona nie.. rozumiem o co chodzi, bo bo nie ma wnuka przy sobie.. i co to za \"manie\" z Jej perspektywy.. skoro nie mogła się nim cieszyć.. ale mimo wszystko mam ochotę w takich chwilach powiedzieć, że przecież jednego wnuka ma.. Że nie przy sobie, nie poznała, radości z tego powodu nie zaznała, ale przecież był..
Ja w tym momencie traktuję Gabrysia jako takiego mojego hmm wewnętrznego przyjaciela.. moje jakieś przemyślenia czy rozterki zaczęły wyglądać często jak rozmowy z nim.. i nie myślę o nim chyba jako o takim bobasku.. to mój najstarszy syn i tak sobie do Niego czasem w myślach gadam jakby gdzieś tam był i rozumiał.. ale wiem, że Go nie ma.. ale był.. i w sumie nadal jest, bo zmienił moje życie. Zostawił swój ślad i przez to zaznaczył swoje istnienie..
Odpowiedz
#89
Marta Piotruś jest w niebie wie jak bardzo go kochasz i on też Cię kocha jest dumny że ma tak wspaniałą mamę jak Ty przytulam Cię mocno i jestem z Tobą w twoim bólu
Dla Piotrusia (*)
Odpowiedz
#90
Snopko ja ( nic nowego tu nie napiszę ) - myślę podobnie.Nie mam takiego wierzenia jak tu wiele dziewczyn , że jest siedzi na chmurce , uśmiecha się nie umiem sobie tego wmówić ( oczywiście mówię że jest w niebie ale nie wyobrażam sobie tego w ogóle ).Zdaje sobie sprawę że rozdrapywanie ran , wyobrażenia jaki by był gdyby żył są bezsensownie raniące - nic ale to nic już na to nie poradzę i tak bardzo się cieszę że pochowamy synka i że będę miała jedyny namacalny dowód na jego instnienie. Kocham go najbardziej na świecie a raczej już tylko wspomnienie po nim i te wszystkie chwile które razem przeżyliśmy - one zawsze będą dla mnie najpiękniejszymi na świecie i zawszę będę Gabrysia kochała w sercu ... ale wiem że go nie ma.
Odpowiedz
#91
Ania ja wierzę w to co powiedziałaś
Odpowiedz
#92
Cytat:[autor cytatu=ezywicka91]
Marta Piotruś jest w niebie
To jest Twoja wiara. Moja jest taka, że nie ma go nigdzie. Energia, jaką był, wróciła do źródła. Ta duchowa i ta materialna.
Zresztą - jeśli prawdą jest nauczanie katolickie, to ja pewnie do nieba nie trafię w myśl tych nauk, więc może niech mój syn też będzie gdzieś indziejWink
Ale dobrze, ze każdy może wierzyć, jak chce i jakoś z tą wiarą sobie śmierć dziecka \"układać\".


Cytat:[autor cytatu=Snopka]
ale wiem, że Go nie ma.. ale był.. i w sumie nadal jest, bo zmienił moje życie. Zostawił swój ślad i przez to zaznaczył swoje istnienie..
Tak myślę i ja. Ja jeszcze wierzę, że ta duchowa cząstka wraca. W kolejnym wcieleniu, niekoniecznie jako człowiek. Ale nie akceptuję myślenia, że dzieci przełożyły czas swoich urodzin. Piotruś już się nie narodzi jako ten sam on, ani mnie ani nikomu innemu. I tak ma być.
Odpowiedz
#93
Marto mam nadzieję że Ciebie nie uraziło to co napisałam
Odpowiedz
#94
Elu, nie uraziło mnie, bo jak pisałam - każdy wierzy, jak chce. I to jest dobre. Ja na pytanie, co się stało z Twoim dzieckiem, powiedziałabym, że moim zdaniem przestało istnieć. Bo moim zdaniem tak jest. Co nie zmienia faktu, że Twoje zdanie i myślenie o swoim i naszych dzieciach jest inne. Każdej z nas tak jest dobrze, łatwiej i tak być powinno. A kiedy umrzemy, to się przekonamy, jak jest naprawdę. Może zupełnie inaczej?...
Odpowiedz
#95
Cytat:[autor cytatu=masaiimara]
Zresztą - jeśli prawdą jest nauczanie katolickie, to ja pewnie do nieba nie trafię w myśl tych nauk, więc może niech mój syn też będzie gdzieś indziejWink
Masaiimaro, myślę, że tu akurat nie masz racji. Nauczanie katolickie, co więcej wiara katolicka, mówi, że jesteśmy zbawieni za darmo dzięki męce i zmartwychwstaniu Chrystusa. Zatem Twoje czyny, choćby były najgorsze, niczego nie przekreślają. I odwrotnie - nikt nie jest w stanie \"zarobić sobie\" na życie wieczne dobrymi uczynkami.
Co do Ciebie zaś mam przekonanie, że starasz się żyć najlepiej jak potrafisz i nie robisz niczego złego z premedytacją, a taką postawę ludzi niewierzących Kościół bardzo ceni i szanuje.
Odpowiedz
#96
Agn, no to może się \"załapię\" wbrew słowom wielu księży pomstujących na mnie za bezbożne życie bez kościoła, wiary, ślubu i z nieślubnymi dziećmi. Bo czynów obiektywnie złych i haniebnych na koncie raczej nie posiadam. Ale wszystko zależy od punktu widzenia.
Zobaczymy, jak umrzemy. Jeśli niebo jest i mój syn jest tam, to chętnie się tam udamSmile
Odpowiedz
#97
Wiesz, gdybyś była osobą wierzącą i żyła poza sakramentami, wyglądałoby to zupełnie inaczej. Ale zalecenia Kościoła są dla katolików, a nie dla wszystkich. I wśród katolików też są ludzie różnej miary - tacy, do których lepiej pasuje słowo drobnomieszczaństwo i - zdecydowanie rzadziej spotykani - święci.
Odpowiedz
#98
Wtedy przekonamy się i zobaczymy nasze dzieci
Odpowiedz
#99
Każda z nas ma prawo wierzyć w to w co chce wierzyć i radzić sobie w każdy najlepszy sposób - każdy ma wybór.Ja każdy wybór szanuje i nie narzucam swojego - to moja droga myślenia która mi pomaga lub tez nie ... Najważniejsze to wytłumaczyć sobie pewne rzeczy a w jaki sposób to już od nas samych zależy... Dle mnie nie ma znaczenia kto w co wierzy znaczenie ma dla mnie fakt że naszych dzieci z nami nie ma ..
Odpowiedz
Aniu masz rację
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości