dziś mijają 4 miesiące...
Przed dwoma dniami stałam nad grobem Babci i nie czułam nic... Mało ostatnio czuję. A na cmentarzach mam wrażenie, że jednak nie wiem, co tam robię. Zapaliłam świeczkę. Porozmawiałam o umieraniu. Ot, tyle cmentarnych wspomnień.

A Babci jak nie było, tak nie ma.
Ostatnio nie mam jej bardziej. Ostatnio nie mam nikogo.

Synu, jeśli jednak gdzieś tam się szwendasz, pomyśl o mnie dobrze. Ty Babusiu też. Miałaś rację. Teraz Ci to mówię. Miałaś rację.

Prywatne końce świata. Mam doświadczenie, przeżyję i ten. To pewne.


Dzieci się śmieją. Słońce świeci już nawet wiosennie. Wiele miłych i jasnych spraw. A jednak...
Innego końca świata nie będzie. Innego końca świata nie będzie.

Dobrze mieć miejsce, gdzie można zobaczyć to zapisane.
Odpowiedz
"nikt nie wierzy, że staje się już"

czuję, że nie oczekiwałaś odpowiedzi, ale jakoś tak... musiałam
jestem
Odpowiedz
Takie mi przyszło do głowy ogłoszenie: mam doświadczenie w przeżywaniu końca świata...
Może ktoś chciałby zatrudnić taką osobę z doświadczeniem?

Coraz bardziej wydaje mi się, że życie to zawsze jest mieszaniną bólu i radości, szczęścia i rozpaczy, przyjaźni i samotności.
Każdego dnia.
Czasem udaje się nam zachwycić się albo wybaczyć (jak choćby tym, którzy odeszli).
Zdarza się zrobić coś dobrze albo zepsuć.
Pokochać albo skrzywdzić.
I jedyne co możemy to żyć.
Najlepiej jak potrafimy.
Odpowiedz
Moje "najlepiej" ostatnio jest takim pełzaniem w błocie, że aż sama się sobie nadziwić nie mogę, że się doczekałam.

Ale zaczęłam sprzątać po sobie. I zamykać drzwi. Żeby nie rzec "mosty palić". Dobry znak Wink


Dzięki, że jesteście.
Odpowiedz
Chciałabym umieć i móc odejść na dobre z tego miejsca. Jest moją kotwicą. Moja kulą u nogi. Nie, nie chcę zapomnieć. Pamiętam az nadto. Mówię aż za często. Szokuję. Dziwię. 
A jednak...

HANKA życzyła mi kiedyś, żebym była tu tylko tak długo, jak będę potrzebowała. Jestem tu już po tym terminie HANKO. I co mam z tym zrobić? 

Moje życie nie mieści już ciemnych miejsc. To miejsce jest ciemne. Mimo, że myślałam przez chwilę, że przestało takim być. A jednak tutaj wypełzają demony. W tym wątku też. 

Piotrusiu, odleć na dobre. Zamknijmy te okna, jak na zimę. Na wieczną smutę. 
Odpowiedz
(Thu, 09 Kwietnia 2015, 23:09:52)masaiimara napisał(a): Chciałabym umieć i móc odejść na dobre z tego miejsca. Jest moją kotwicą. Moja kulą u nogi. Nie, nie chcę zapomnieć. Pamiętam az nadto. Mówię aż za często. Szokuję. Dziwię. 
A jednak...

HANKA życzyła mi kiedyś, żebym była tu tylko tak długo, jak będę potrzebowała. Jestem tu już po tym terminie HANKO. I co mam z tym zrobić? 

Moje życie nie mieści już ciemnych miejsc. To miejsce jest ciemne. Mimo, że myślałam przez chwilę, że przestało takim być. A jednak tutaj wypełzają demony. W tym wątku też. 

Piotrusiu, odleć na dobre. Zamknijmy te okna, jak na zimę. Na wieczną smutę. 

Cześć Marta. Ja też tu jestem, ciągle albo znowu.
Nie wiem co z tym zrobić. Wspomnienia pokrywają się kurzem. Tylko w sercu mam takie ledwo uchwytne "srebrne źródło". Może wyrosłyśmy "na chmurach  jak dzika jabłoń w lesie". I nic się nie da zrobić, ani zapomnieć, ani pamiętać. Mnie najlepiej wychodzi żałowanie.

KK Baczyński - Śpiew do snu

Nie dałem ci jabłoni ziemskiej, co sytość niesie,

wyrosłem ja na chmurach jak dzika jabłoń w lesie.

Ale mam źródło w sercu srebrne jak żywy pieniądz,

unieś się we śnie, spojrzyj w lustro jego nad ziemią.

Nie szukaj mnie w słabości, źródła mego nie mijaj,

nie umiera w nim ciało, dusza wieczność w nim żyje.
Odpowiedz
Może to dlatego, że to tu istnieje naprawdę. Paradoksalnie, bo to wszak wirtualność. Ale tu można/trzeba być takim, jakim się jest. Z całym bagażem. Bez upiększeń i bez udawania. Odarte z wszystkich warstw jesteśmy. Prawdziwe. Stąd te demony tu bardziej widoczne mimo, że w ciemności. Nie ma dokąd uciec przed sobą.

Ja ostatnio zatęskniłam za żałobą. Za tym byciem z samą sobą bez uciekania w codzienność.
Odpowiedz
Ja to chyba nie dość jasno ujęłam - "moje życie nie mieści ciemnych miejsc" oznacza w praktyce, że nie zmieści już kolejnych. Chwilowo nie. Czuję potrzebę zrobienia sobie odrobiny powietrza. Ale nie mam pomysłu, jak miałabym to zrobić. Niestety. 

Nie tęsknię za żałobą w kontekście o jakim piszesz Małgosiu. Właśnie dlatego, że chwilowo uciekam w codzienność. Nie chcę być sama ze sobą bo to, co wtedy do mnie dociera sprawia, że tracę nadzieję. Dobrze, że jest codzienność na tyle żmudna, że można w niej utonąć zamiast tonąć w czymkolwiek gorszym, swoją drogą. 
Odpowiedz
Myślałam o Was wczoraj.
Odpowiedz
Dzięki Kredko. 
Ja myślałam wtedy także i o Was, o tym miejscu. A jednak nie przyszłam tu, z wielu powodów.

Maj. Nadal cię nie znoszę, najpiękniejszy miesiącu świata.
Nadal pamiętam tamten żółty płaszcz. Deszcz na przystanku. I co na obiad zjadłam. 

5 lat. 

No, to żyjemy dalej. 

Leć synu. 
Nibylandia jest bardzo daleko. Użyłabym z rozkoszą dosadniejszego określenia tej odległości...
Także i dla opisania, jak daleko jestem znów od poczucia szczęśliwości i nadziei. 

A jednak jesteś moim punktem odniesienia synu. Mierze, ważę. I wtedy mnie otrzeźwia.
Istotna rola chłopcze. 
Idę. 
Odpowiedz
Parafrazując: to, co wywołuje najpiękniejszy uśmiech, potrafi wywołać najwięcej łez.
Odpowiedz
Bez parafrazy też się sprawdza. Ot, życie, prawda? 
Odpowiedz
Ot, śmierć.
Naprzeklinałam się równo dzisiaj - konwalie nadal są piękne, choć trujące. W taki majowy dzień to spora pokusa. Urodziny i śmierć. Martwe urodzenie. Kocham skojarzenia i gry słów. Może to by było moje "Sezamie, otwórz się". I jak tu wąchać nie próbując zjeść, żeby uchylić furtkę i zajrzeć. Albo nawet przejść.
Klnijmy dalej. Z rozkoszą, powiadasz...
Odpowiedz
Ot śmierć. Pomyślałyśmy to samo. 
Odpowiedz
(Thu, 14 Maja 2015, 11:49:03)masaiimara napisał(a): Ja myślałam wtedy także i o Was, o tym miejscu. A jednak nie przyszłam tu, z wielu powodów.

W sumie.. być myślami czy wirtualnie to chyba w zasadzie nie taka duża różnica..
Odpowiedz
Teoretycznie tak. A jednak nie do końca.
Odpowiedz
Leć Piotrusiu.

"...brzózek szelest jak sieć, abyś poczuł przy ich lekkości śmielej
swój lot jak płomyk drżący, bolesny a pragnący,
by popłynęło w tobie jak szumny strumień słońce."
/KK. Baczyński Śpiew do snu/

Wybacz, znowu poleciałam Baczyńskim. tak mi się skojarzył ten lot. i nasze absurdalne próby życzeń z okazji śmierci. niech płynie w nim słońce, czemu nie. Dla mnie zresztą to swoisty Hymn. Przybiłam go Piotrusiowi do krzyża.
Odpowiedz
Kocham Baczyńskiego HANKO. Od zawsze. Dziękuję. 
Odpowiedz
Znów piętnasty...
Zapalę Ci świeczkę na nie Twoim torcie. Czy to będzie w porządku, Synu?
Bo to ładna historia jest, ta co nam się zdarzyła dwa lata temu.

Już muszę szukać wątku przez wyszukiwarkę. Już nie jestem stąd.
I nadal nie wiem,czy to dobrze czy nie.
Odpowiedz
Dla Piotrusia (*) Angel
A dla Rity Heart i Jeremiego  Rolleyes

Ma być tak jest jest. Nie zastanawiaj się.
Odpowiedz
Kordi, dziękuję.
To miejsce jest pełne przyjaznych ludzi. Dlatego pewnie wracam.
Ale zastanawiać się przestałam już dawno. W ogóle coraz mniej myślę.
Odpowiedz
Myślenie jest przereklamowane.
Odpowiedz
Ładna historia Wam się zdarzyła, a Piotruś zyskał tym sposobem fajne miejsce na świeczkę.Prawdopodobnie jedyny na forum będzie ją miał dziś na torcie.

Już nie jestem stąd. Tak, to dziwne uczucie. Wpadać też przestaniemy? Zapewne.
Odpowiedz
HANKO dziś o tym myślałam, że być może przestaniemy też wpadać. W moim przypadku oznaczałoby to chyba, że nauczyłam się jednak żyć tu i teraz i że mi w tej codzienności nieźle. Albo, ze mi się już nie chce nic, nawet bywać tutaj. Albo, że odkryłam nową przestrzeń na swoje smuty ?

Póki co sie nie zanosi, żebym miała nie wpadać n z częstotliwością pewnie podobną jak teraz.

O, teraz pomyślałam jeszcze, że pewnie przestalabym też bywać, gdybym stwierdziła, że już tu nie ma nikogo z "moich".

Z wniosków dzisiejszych mam też taki, że nie czuję już klimatu 15.10. Wyparłam go. Bo czuję, że urodzin nie powinno się świętować w cieniu. Dniem z nastrojami przesmutnymi pewnie zostanie już. 1.11

A poza tym, to w styczniu napisałam, że coraz mniej czuję. A dziś, że. Coraz mniej myślę. Może się okazać, ze ten wątek staje się kroniką mojego upadku.
Odpowiedz
A może zanadto, zbyt krytycznie siebie analizujesz? Na pewno się zmieniasz, choćby poprzez wpływ dzieci na Twoją osobę, masaiimaro. Wydaje mi się, że tylko deklarujesz ewentualny upadek, ale w Twoich postach go nie czuć.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości