trudna decyzja
#1
W ubiegłą niedzielę serduszko mojego 8 tygodniowego dzidziusia przestało bić.
Opłakuję go po raz drugi. Po pierwszym spotkaniu z lekarzem usłyszałam, że nie mam szans na prawidłowa ciążę wewnątrzmaciczną. Lekarz podejrzewał równolegle istniejącą ciąże ektopową i obumarłą. Po wizycie w szpitalu okazało się, że serce mojego dzidziusia, choć za małego w stosunku do zaawansowania ciązy, bije. Tydzień radości, że moje modlitwy zostały wysłuchane i stał się cud.
A po tygodniu.. zabieg.
W szpitalu w Poznaniu dali do wyboru dwie kartki przed zabiegiem. w tytule: przyjmuję/ odmawiam przyjęcia ciała. Psycholog mówił, że ciałka są przechowywane w godny sposób a raz na pół roku jest kremacja i rozsypanie popiołów na cmentarzu, że jest tablica na tym miejscu.
Byłam na cmentarzu. Tablicy nie znalazłam. W firmie zarządzającej cmentarzem nie uzyskałam odpowiedzi na pytania zadane w mailu.
I teraz jestem wielkim wyrzutem sumienia.
Nie potrafiłam sobie wyobrazić załatwiania tych formalności, tłumaczenia 4 letniemu synkowi co się stało (nie wiedział o dzidziusiu), argumenty rodziny, że tak będzie lepiej.., że będzie z innymi aniołkami..
A teraz nie mogę pozbyć się natrętnej myśli, że je zawiodłam. Nie mogę sobie poradzić. Mój mąż mnie wspiera ale jak twierdzi nie czuje tego tak jak ja, czuję się samotna i zagubiona
Czy ktoś potrafi mi pomóc
Odpowiedz
#2
Bardzo współczuję śmierci dziecka i przykro mi, że musiałaś/musisz przez to wszystko przechodzić.

Nie myśl, że zawiodłaś, choć wiem, że to trudne. Każdy w danym momencie podejmuje decyzję, która wtedy wydaje mu się słuszna. Jeżeli jednak Cię to dręczy, możesz chyba ją zmienić. Nie upłynęło jeszcze tak dużo czasu, więc powinno to być możliwe, z tego co pisały dziewczyny na forum.

Ja ze swojej strony chciałam Ci tylko napisać, że też bałam się tych formalności, urzędów, pogrzebu. Teraz wiem, że chociaż to bardzo trudne przeżycie, zrobiłam dobrze i pochowałam nasze dzieci, które straciłam w ciągu minionego roku. Zrobiłam to, co dyktowało mi sumienie i teraz żałuję, że tego samego nie zrobiłam kilka lat wcześniej, kiedy poroniłam po raz pierwszy i drugi. Wtedy też chciałam, ale lekarzom w szpitalu udało się przekonać mnie, że to były \"tylko komórki\", Wówczas nie znalazłam siły, żeby się sprzeciwić, a teraz bardzo chciałabym to zmienić. Ani wtedy, ani teraz nie dali mi w poznańskim szpitalu możliwości wyboru - nie dostałam żadnej kartki, czy chcę zabrać ciało mojego dziecka. Dobrze, że teraz w ogóle dopuszczają taką możliwość (chyba, że to inny szpital).

Niestety nie wiem, czy faktycznie odbywają się kremacje, więc w tej kwestii nie pomogę. Może musiałabyś zadzwonić/pojechać do takiej firmy i bezpośrednio i wprost zapytać.

Życzę dużo sił na nadchodzące, trudne dni.
Odpowiedz
#3
Eleq, ogromnie współczuję smierci Twojego Maluszka.

Słuchaj swojego serca - bo możesz jeszcze zmienić zdanie i pochować Wasze dziecko. Mi bardzo brakowało grobu moich dzieci (https://www.poronienie.pl/pogrzeb_polatach.html). Możesz też poprosić o pomoc w załatwianiu formalności albo może Twój maż odnaqjdzie się w takim zadaniowym przezywaniu żałoby - większość zwykle Ale jeśli tego nie zrobisz - nie obwiniaj się. Śmierć dziecka jest tak trudna, tak okrutna, że trudno podejmować jakiekolwiek decyzje.

Poczytaj też kiedyś może o rozmowie z dziećmi, np. : https://www.poronienie.pl/zaloba_dzieci4.html, https://www.poronienie.pl/zaloba_dzieci1.html i strasze wątki na ten temat: https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=1854

Dużo sił
Odpowiedz
#4
Dziewczyny, bardzo Wam dziękuję za słowa otuchy i podpowiedzi. Byliśmy osobiście w administracji cmentarza na Miłostowie i dowiedzieliśmy się, że rzeczywiście takie kremacje mają miejsce, niestety nie są planowane i nie można w nich uczestniczyć. Popioły rozsypuje pracownik w małym kręgu na Polu Pamięci. Można zamówić tabliczkę z imieniem dziecka i umieścić na płycie pamiątkowej.
W niedzielę w mojej Parafi będzie Msza o błogosławieństwo dla nas i naszych dzieci. Ksiądz nie radził \"dokładnego\" formułowania intencji.
Ciągle nie jestem w stanie zadecydować czy to uspokoi moje sumienie..
Znam dziewczyny, które tak jak ja straciły swoje dzieciątka i ogromnie im współczułam, ale teraz dopiero wiem jak ogromnie ta strata boli i jak nic nie rozumiałam i jaką czuje się samotność i ból.
Dziękuję jeszcze raz i w niedzielę na mszy za mojego Maluszka będę się modlić także o Was i Wasze Aniołki.
Choć one podobno modlitwy nie potrzebują ale na pewno im nie zaszkodzi.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości