Boję się ale bardzo chcę
#1
Cześć. Jestem mamą 4- letniego synka , niedawno z mężem zdecydowaliśmy się na drugie dziecko , niestety straciłam je w 15 tygodniu ciąży i do tej pory nie mogę się z tego otrząsnąć zwłaszcza gdy mój syn cały czas pyta kiedy wreszcie się urodzi braciszek albo siostrzyczka . Bardzo mi jest ciężko i bardzo bym chciała spróbować jeszcze raz ale bardzo się boję że to się powtórzy a nie wiem jakbym to znisła poraz kolejny .
Odpowiedz
#2
Izo,



To rzeczywiscie bardzo trudna sytuacja... Wspolczuje Ci serdecznie...



Wiesz, wiele z nas ma - dluzej lub krocej (niektorym nawet nigdy nie mijaja...) - takie odczucia... Ale napisalas, ze straciliscie dziecko niedawno. Niedawno, czyli nie uplynelo od tego wydarzenia duzo czasu, a czas w tym przypadku jest nie do przecenienia... Wiem, mozesz sobie pomyslec, ze jestem kolejna osoba, ktora powie Ci (napisze), ze za jakis czas inaczej bedziesz na to patrzyma, ze Ci przejdzie, ze zapomnisz... To nie ja... Nie mowie, ze bedzie Ci za chwile latwiej, ale ze po pewnym czasie bedzie troche spokojniej... To tak, jak z fizycznym bolem: poczatkowo bardzo Ci z nim ciezko, potem przezywaz etap zmeczenia, rozdraznienia, czasami zrozpaczenia, a potem troche sie do niego przyzwyczajasz... Nie twierdze, ze tak bedzie tez w Twoim przypadku, ale to mozliwe... A wtedy latwiej jest podejmowac rozne decyzje - niezaleznie od tego, jakie one beda...



Kazdej z osob, ktore stracily dzieci, ktorym jest z tego powodu nieznosnie na swiecie, polecam nasz dzial, poswiecony zalobie. Moze Ci sie wydac, ze to nie jest dobre miejsce, ale - wbrew pozorom - znajdziesz tam BUDUJACE odpowiedzi na wiele pytan, ktore tez mozesz sobie stawiac. Zaloba w takiej sytuacji jest oczywista i nie chodzi tu o czern, ktora mozesz nosic, ale o stan Twojej psychiki... I nie tylko Twojej, bo byc moze Twoj maz/partner tez to przezywa... Latwiej przez to przejsc, kiedy wie sie juz, jak to moze wygladac.



Czteroletnie dziecko jest juz napewno tak duze, zeby zrozumiec wyjasnienie, ze siostrzyczka lub bracisze, ktorzy mieli sie pojawic, narazie sie nie pojawia... A w co Ty wierzysz? Jak Ty to sobie tlumaczysz? Moze Twoje dziecko jest juz gotowe na to samo wyjasnienie, tylko w troche lagodniejszej, bardziej do niego dostosowanej formie? Dzieci sa madre i czasami potrafia pokazac rodzicom rzeczy, o ktorych Ci nigdy by nie pomysleli... Moze Twoj synek lepiej to zrozumie, niz bys sie spodziewala...



15 tygodni z dzieckiem to duzo... Jesli chcialabys o nich i o swoim dzieku opowiedziec, jestesmy tu, zeby posluchac...



Z.
Odpowiedz
#3
Nie mówiłam jeszcz swojemu synkowi że nie mam w brzuchu już jego rodzeństwa , nie wiem może dlatego że chciałam spróbować jeszcze raz a moje dziecko nie wie i tak ile się nosi dziecko i za ile ma się urodzić .Często jest jak się położe to głaszcze mnie po brzuchu i mówi \" mój braciszek \" i jest mi ciężko powiedzieć mu że już go nie ma chociaż łzy lecą mi ciurkiem .Boże jak ja się boję drugiej ciąży nie umniem sobie wytłumaczyć dlaczego tak się stało , pierwsza ciąża była nor5malna tzn inna nie czułam że jestem w ciąży oprócz rosnącego brzucha i ruchów dziecka , wyniki maiałam super i dziecko urodziło się szybko i zdrowe . Wciąż zadaję sobie pytanie dlaczego u mnie tak się stało moja koleżanka nie dawno urodziła dziewczynkę , zdrowy dzieciak ale całą ciążę paliła dwie paczki papierosów , piła trzy kawy i co tydzień ćwiartkę wódki i jest dobrze mało tego była raz u lekarza miesiąc przed porodem . A ja zdrowo się odżywiałam , chodziłam na wszystkie badania które też wychodziły dobrze , a najgorsze dla mnie jest to że tydzień przed poronieniem byłam z mężem na USG i widzieliśmy nasze dziecko jak ruszało rączkami i nóżkami tak się cieszyliśmy nie wiedząc o tym że widzimy go poraz ostatni.Każdy mówi będziesz miała jeszcze dziecko jesteś młoda ale jak by mi ktoś teraz powiedział że donoszę i urodzę zdrowe dzieckoto moglibyśmy spróbować bez żadnego problemu ale jak się to powtórzy jeszcze raz to nioe wytrzymam i tak leczę się u psychologa bo sama nie daję sobie rady .
Odpowiedz
#4
Izo,



strasznie mi przykro...



Ja powiedzialam synkowi od razu, co sie stalo, mial wtedy 18mcy. Wiedzial o ciazy, razem ogladalismy albumy ze zdjeciami dzieci z brzuszka i... nie potrafilam go \"oszukiwac\".



Szybko zaszlam w ciaze, w 11tc poszlismy wszyscy na usg, a tam sie okazalo, ze serduszko nie bije. Cale badanie samo \"powiedzialo\" synkowi, co sie stalo.



Bylo mi latwiej, bo gdy plakalam, to on wiedzial dlaczego. A jego reakcje byly wprost cudowne. Tak jak rodzina przemilacza \"tamte dzieci\", tak on nie milczy i mowi o nich tak naturalnie i tak spokojnie, ze nigdy bym nie podejrzewala o to takiego szkraba. Dzieci rozumieja o wiele wiecej, niz nam sie zdaje. I nie sa obarczone ta wiedza na temat smierci, jaka maja dorosli.



Znam ludzi, ktorzy w doroslym zyciu, zazwyczaj przypadkowo, dowiedzieli sie, ze mieli siostre lub brata zmarlych w wyniku poronienia. Wiem, ze jest w nich zal do rodzicow, ze nie powiedzieli wczesniej. To byl dla mnie kolejny argument, zeby powiedziec.



Decyzja i tak jest Twoja, przemysl wszystkie \"za\" i \"przeciw\", znajdz rozwiazanie, ktore jest najlepsze dla Twojej rodziny.



I tak jak Emily odsylam do dzialu \"Otoczenie/Bliscy\", są tam artykuły dotyczące starszych dzieci.



wuchowa


Odpowiedz
#5
Izo,



Powiedzialabym zartobliwie, ze jak zawsze (w przypadku Moniki-Wuchowej) zgadzam sie z przedmowczynia... ale to nie czas na zarty.



Domyslam sie, jak moze byc Ci trudno... Strasznie ciezko jest uwierzyc, ze przy kolejnym dziecku bedzie dobrze, bo skoro raz sie przydarzylo, moze sie wydarzyc tez drugi raz... Wiem, znam to. Do tej pory nie moge sie z tym lekiem uporac... Ale w moim przypadku sa po temu bardzo powazne przeslanki... Dwoje dzieci stracilam w poznej ciazy z tej samej przyczyny. O sobie mowisz natomiast, ze wyraznej przyczyny nie ma...



Wiem, ze sie boisz... I ciesze sie, ze odwiedzasz psychologa, bo to sa ludzie, ktorzy moga pomoc. U nich wreszcie mozna wyrzucic z siebie caly zal i bezpiecznie zbuntowac. Oni nie oceniaja i nie pocieszaja, ze jestes jeszcze mloda i mozesz miec inne dzieci. Najczesciej jest najpierw gorzej, zanim bedzie lepiej, bo ciagle wracasz to spraw bolesnych, ale potem jest juz latwiej. Wiele rzeczy sie uklada...



Izo, nie sadze, zeby ktokolwiek, znajacy temat, oczekiwal od Ciebie podjecia decyzji, co do ewentualnych staran o dziecko juz teraz. Niektorym osobom jest z podjetymi decyzjami latwiej, ale jesli do nich nie nalezysz, nic takiego nie musisz robic. Teraz potrzebujesz przede wszystkim czasu, zeby wszystko sie chociaz troche uspokoilo, prawda?



A jak z tym wszystkim czuje sie Twoj maz?



Z.
Odpowiedz
#6
Mój mąż przeżywa to tak samo jak ja , pierwszy raz od kiedy jesteśmy razem widziałam jak płacze było to jak leżałam w szpitalu po zabiegu .Mówił źe najgorsze dla niego będzie to że musi je pochować , powinniście wiedzieć co się czuje kiedy lekarz daje ci martwe dziecko
Odpowiedz
#7
Izo,

Przykro mi bardzo, że musisz przechodzić tragedię straty dziecka. Doskonale Cię rozumiem... poroniłam trzy razy... Nie wiem czy kiedyś urodzę dziecko, ale jestem pewna, że gdyby mi ktoś zagwarantował, że urodzę np. za 5 razem to spróbowałabym... Tylko, że tego NIKT nam nie zagwarantuje. Po tym wszystkim co przeszłam wiem, że potrafię wytrzymać dużo - tylko czemu czasami łzy przychodzą niespodziewanie???

Wiem, że nie powinnam tak pisać, bo każda strata boli, ale masz dziecko i pewność, że już raz CUD narodzin w Twoim życiu się zdarzył! Musisz dać sobie trochę czasu, a zdarzy się znowu...

Nie zadręczaj się myśleniem, że coś zrobiłaś źle i dlatego tak się stało... Nie zawsze mamy wpływ na to co dzieje się z naszym ciałem. Ja też starałam się \"dobrze prowadzić\" i nic to nie dało... Tak widocznie musi być, że dzieci rodzą się czasami nie tam gdzie tego byśmy chciały...



Ja po każdym poronieniu chciałam być w kolejnej ciąży jak najszybciej... Teraz ze względu na przedłużający się \"proces diagnostyczny\" jestem w zawieszeniu i bardzo mnie to męczy. Ale tłumaczę sobie to tak, że przecież ja nie chcę zajść w ciążę tylko... urodzić dziecko. Może jak poczekam, zrobię wyniki... Może...

Daj sobie czas na przemyślenie i przeżycie tego co się stało. Dobrze, że jesteś pod opieką specjalisty. Będzie dobrze... My też będziemy miały swoje szczęśliwe chwile. Trzeba w to wierzyć, choć czasem ciężko.

Pozdrawiam,

Monika
Odpowiedz
#8
Dużo mi właśnie pomagają terapie u psychologa bo sama bym na pewno nie dała rady zwłaszcza że już straciłam 2 lata temu jedną ukochaną osobę to był mój tato kiedy po tych 2 latach się trochę pogodziłam z jego śmiercią straciłam dziecko i jak chodzę na cmentarz proszę tatę aby się nim opiekował
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości