czy to wystarczy
#1
Straciłam swoją Marysię w 2007 roku.Wraz z Nią mam wrażenie tracę wszystko po kolei,zdrowie moje ,mojego męża,miał wypadek po którym nie wiadomo czy kiedykolwiek wróci do sprawności,ja nie mam pracy,właściwie nawet gdyby nie pożyczka od rodziny to poumieralibyśmy z głodu.Wierzę że Bóg jest miłością i moja wiara tak łatwo się nie zachwieje.Nurtuje mnie pytanie ile można jeszcze znieść.Porównuję siebie z Hiobem który traci wszystko i tylko wiara mnie pociesza.Proszę o modlitwę w intencji zdrowia mojego męża i pracy dla mnie .Z góry dziękuję i przepraszam że akurat tu proszę o pomoc to zapewne tez akt desperacji z mojej strony,Bóg zapłać
Odpowiedz
#2
Magda jestem z Tobą.
Czasami świat wali się na głowę i nie wiadomo jak się pozbierać. Ja także straciłam pracę (pozbyli się mnie zaraz po śmierci Kornelki), z córeczką także gorzej (moja mała jest przewlekle chora, na dodatek nie jest to jedna choroba). Także zastanawiam się ile można znieść? Jak bardzo trzeba się nacierpieć, żeby los się odwrócił? Ja nie potrafię się już modlić, zbyt wiele bólu i goryczy jest w moim życiu. Ostatnią kroplą, która przelała czarę jest wiadomość, że nie mogę mieć więcej dzieci.
Mam ogromną nadzieję, że znajdziesz pracę a przede wszystkim, że Twój mąż wyzdrowieje. Ściskam Cię bardzo mocno.

Beata
Odpowiedz
#3
Dziękuję Beatko za słowa odwagi,Twojej obecności....Dzisiejsza ewangelia w pełni dała mi odpowiedź na moje obawy,pytania,wątpliwości...\'\'Miłość mi wszystko wyjaśniła,wszystko rozwiązała dlatego uwielbiam tę miłość gdziekolwiek by przebywała\".Oby los odmienił się na dobre,tylko Bóg może to zmienić... Mam nadzieję że Twoje obawy rozwieją się a wnętrze wypełni spokój.Cała nasza wiara jest trudna a jego wybrani idą często ciemną doliną gdzie są poddawani ciężkim doświadczeniem,często upadają,mają chwilowe załamania...Obyśmy doszli do końca...Pomodlę się również za Ciebie abyś umiała uwierzyć że te trudy których doświadczasz nie są odrzuceniem Boga i że Bóg zawsze może sprawić cud Big Grin Całuję i obiecuję pamięć w moich modlitwach za Ciebie i Twoją rodzinę
Odpowiedz
#4
Droga Madziu!
Nie bój się, Bóg nie jest potworem- nie zsyła nieszczęść, żeby nam dokuczyć. Jesteś dzielna wiarą, nie zniechęcaj się i dłużej nie bój. Chociaż uczucie obawy w tej sytuacji normalne, w pełni zrozumiałe, ale chodzi o to, by zaufać mimo ogarniających nas \"strachów\".
Jak czytam takie listy jak Twój, to nie mam śmiałości odpowiedzieć- jestem pewna, że moje słowa nic nie znaczą. Wczoraj się nie odważyłam napisać Ci słowa, ale jestem z Tobą. Modlitwą się postaram podzielić.
Odpowiedz
#5
Znaczą słowa,bo w takiej sytuacji tylko słowa pozwalają sie nie poddac no i rodzina...Bardzo dziekuje za modlitwe,słowa otuchy,wsparcia...Jesteście kochane.Ofiaruje za Was swoj strach Bogu i modlitwe,jeszcze raz wielkie dzieki Big Grin
Odpowiedz
#6
Nie przepraszaj. Pamiętam w modlitwie o Tobie, Twojej rodzinie, całej, a zwłaszcza Marysi. Oby wiosna jak najszybciej do Ciebie przyszła i Bóg wysłuchał naszych modlitw. Przytulam ciepło.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości