Co powiedzieć córeczce??????????
#1
Piszę pierwszy raz, i błagam o pomoc. Mój Michałek odszedł 2 dni temu -12tc, w środku nocy, wiadomość o niewyczuwalnej akcji serca uderzyła mnie jak obuchem w glowę kilka godz wcześniej, potem cały koszmar szpitala, który wcale nie jest bardziej przyjazny gdy wszyscy wokół zważywszy na okoliczności mówią do ciebie \"kotuś\"...Ale to wszystko pewnie znacie, znałam i ja bo spotkało mnie to już wcześniej....Nie potrafię opisać swojego szczęścia jakie czułam od minuty gdy zobaczyłam znów owe wyśnione 2 kreski na teście. coś we mnie wyje z bólu gdy przywołuję te wszystkie marzenia, plany, wizje które snułam jak to bedzie wspaniale gdy poczuję go pod sercem, jak już będzie z nami, byłam pewna że tym razem się uda...Oczywiscie będziemy próbować lecz na samą myśl czuję jedynie paraliżujący lęk, nawet cienia nadziei, ile jeszczebólu człowiek może znieść??????????????Ale miałam pisać o czymś innym. Widząc jak bardzo moja jedyna córeczka Marysia (9lat) oczekuje na rodzeństwo, powiedzieliśmy jej jak tylko zobaczyliśmy serduszko Michałka w 7 tc, wszystko było wówczas ok.Marynia popłakała się ze szczęścia mówiąc że już straciła nadzieję że będzie miała brata lub siostrę.Pewnie było to niemądre z naszej strony ale sami byliśmy uskrzydleni i chcielismy się z nią tym podzielić. Co teraz? To mądre i poważne dziecko, ale też bardzo emocjonalne. Wraca wkrótce z ferii i nie wiem czy i jak chować łzy, czy płakać razem, ile powiedzieć? jak?
em
mama Maryni 2000, Maleńkiej+02.07.2009 (7tc),Michała+10.02.2010 (12tc)
Odpowiedz
#2
em76 tak strasznie mi przykro Sad Rozumiem Twój ból bo ja również teraz przechodze swoją tragedię Sad Wierze ze czas ukoi nasze zranione serca. Przytulam Cię bardzo mocno i modle się o siły na ten trudny czas. Dla Twojego Aniołka (*)
Odpowiedz
#3
hej em, ja uważam że powinnaś powiedzieć córce iż dzieciątko było chore i Pan Bóg zabrał je do nieba, pozwól jej na łzy na smutek, dzieci też na swój sposób przeżywają żałobę, popłaczcie nawet razem. Nie ukrywajcie przed nią emocji, takie jest moje zdanie. Ale zrobicie jak uważacie. Ściskam Cie mocno i zapalam dla Twego Aniołka (*)
Odpowiedz
#4
https://www.poronienie.pl/zaloba_dzieci4.html
Odpowiedz
#5
Dzieci czasami lepiej radzą sobie ze stratą niż my....naprawdę, a czasami potrafią pięknie pocieszyć, nie chowaj łez. Jakaś dziewczyna tutaj na forum pisała, że nie ma zamiaru ukrywać uczuć. Przecież to nie jest nic złego płakać za swoim dzieckiem....Powiedz jej, że płaczesz bo tęsknisz za maleństwem, bo chciałabyś aby było z wami...ale tam mu jest lepiej....i tylko musimy czekać aż my wybierzemy się tam na górę, możesz też powiedzieć, ze od dzisiaj macie swojego osobistego anioła w niebie od teraz będzie chronił Twoja rodzinę.....
Odpowiedz
#6
Em, bardzo współczuję z powodu śmierci Michasia.

Maryni powiedzcie prawdę, że jej brat zmarł. Że jego serduszko przestało bić. Że bardzo Wam przykro z tego powodu. Ona także będzie przeżywać żałobę, możecie stworzyć wspólnie rytuały rodzinne, które będą upamiętać zamrłe rodzeństwo.

Zajrzyj też do starszych wątków na forum na ten temat: np. https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=1854 czy https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=562
Możesz podsunąc jej też książki o śmierci: https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=2284

Kamilko,
Cytat:[autor cytatu=kamilka]
dzieciątko było chore i Pan Bóg zabrał je do nieba
Marynia jest za duża, żeby do niej mówić takim językiem (swoją drogą trzeba być ostroznym z obwinianiem Boga o to co się stało, bo takie sformułowanie może zaważyć na całej przyszłej relacji dziecka do Niego)

Dużo sił
Odpowiedz
#7
em bardzo mi przykro z powodu straty twych dzieci (*)(*)
Ja też jestem zdania że powinnaś powiedzieć córce, że maleństwo bylo chore i umarło w twoim brzuchu. Ja swoim córeczkom powiedziałam całą prawdę. Zresztą ciężko bylo ukrywać co się stało gdy całe ciało płacze.
Odpowiedz
#8
Malgosiu źle odebrałaś moją wypowiedź, ja nie miałam na myśli obwiniania Boga, chodziło mi o to że dziecko jest teraz u niego w niebie i że jest mu tam dobrze.
Odpowiedz
#9
em bardzo mi przykro (*) Sad

Nie mam pojęcia co masz powiedzieć córce. Mogę Ci tylko napisać, co myśmy powiedzieli naszemu sześciolatkowi... Co prawda to spora różnica wieku, ale mam nadzieję, że choć trochę rozjaśni Ci sytuację...
Powiedzieliśmy, że Jagódka urodziła się bardzo mała, za wcześnie i że nie będzie mogła być z nami, że jest w niebie...
Szczerze mówiąc nie wiem czy dobrze zrobiliśmy, informowała Go moja mama, później mąż i w końcu ja sama... jakoś tak \"przy okazji\" . On sam często ją wspominał na początku, teraz już dużo mniej... Myślę, że przyjął to jakoś tak naturalnie, nie wiem... Pewnie też przeżywał na swój sposób Sad
Swoją drogą to pytanie jak powiedzieć dziecku, które czeka na rodzeństwo było jednym z pierwszych, które zadawałam sobie po porodzie. Ja osobiście mogłam z nim rozmawiać w miarę spokojnie dopiero po kilku dniach, ale On jakoś to wyczuł i nie pytał...
Nie ma chyba dobrych słów... ale myślę, że nasze ziemskie dzieci jednak wyczuwają nasze nastroje bardzo dobrze i same jakoś tak z siebie nam to przekazanie strasznych wiadomości ułatwiają...

JA się tego bardzo bałam Sad

Trzymaj się kochana. Dużo siły życzę.
Odpowiedz
#10
Droga Em,
obawiam się, że nic nie ułatwi Marysi tej chwili. Rozczarowanie, złość, lęk, zagubienie mogą być bardzo gwałtownie i silnie manifestowane. Potem apatia i smutek i nadal złość. Jedyne co może pomóc dziecku w tak ekstremalnej sytuacji to to, co pomaga nam - zaakceptowanie jej uczuć wszystkich, czasem nazwanie ich, zgoda na wyrażanie tych uczuć, dużo uwagi.
Dla mnie towarzyszenie Hani (5 lat) w żałobie po bracie było bardzo obciążające. Nie miałam dla niej dość uwagi, bo byłam cała w swoim bólu. Musiałam zacisnąć zęby i bawić się z nią. Jej pierwszą reakcją był bardzo gwałtowny i silny płacz. Płakałyśmy obie. Potem już nie płakała, ale nastąpiły powikłania właśnie na skutek mojej niedostępności emocjonalnej. Bała się rozstawać ze mną. Teraz często wraca do Piotrusia i chętnie wszystkim o nim opowiada. Tobie pomoże jak zrobisz to na swój sposób, zgodnie ze swoim przekonaniem.
Ściskam serdecznie.
[\'] Michałkowi.
Odpowiedz
#11
Witaj em76. Bardzo Ci współczuję straty dzieciątka. Odpisuję Tobie,bo moja sytuacja była bardzo podobna. Poroniłam prawie dwa lata temu w 13-tyg. Moja córka miała wtedy 5 lat. Też powiedziałam jej o ciąży zaraz jak tylko się dowiedziałam, bo chciałam żeby cieszyła się z nami. Nie żałuję tego, choć bardzo przeżyła stratę braciszka Michałka(bo przyjeliśmy, że to był chłopczyk). Na początku nie umiałam z nią o tym rozmawiać, a ona widząc moje łzy nie pytała wiele... Dopiero po największym bólu i szoku zadawała pytania. Była młodsza od Twojej Maryni, więc ubrałam to w troche inne słowa. Wytłumaczyłam, że Michaś jest teraz Aniołkiem, który opiekuje się nami z nieba, że zawsze będzie z nami w naszych sercach. I wiesz co myślałam, że z czasem o nim zapomni lub nie będzie o nim mówić. Tak się nie stało, dziś ma 7 lat, ma młodszą siostrzyczkę (7 m-cy) i codziennie na dobranoc mówi, że kocha mamę, tatę, a najbardziej Martynkę i braciszka w niebie. Co więcej jak ktoś ją pyta o rodzeństwo zawsze odpowiada że ma również braciszka, który umarł. Cóż ja rzadko zdobywam się na taką szczerość, a jej przychodzi to naturalnie. Jedyne co mogę Ci poradzić, to żebyś nie ukrywała łez, Marynia wie, że cierpisz i napewno ona też to przeżyje. Jest Twoją najbliższą rodziną, więc nie warto ukrywać emocji, mam nadzieję też, że będziesz potrafiła rozmawiać z nią o tym, choć wiem, że to bardzo trudne. Życzę Ci byś umiała znależć odpowiednie słowa, a także dużo siły. Ściskam serdecznie.
Odpowiedz
#12
Cytat:[autor cytatu=em76]
Piszę pierwszy raz, i błagam o pomoc. Mój Michałek odszedł 2 dni temu -12tc, w środku nocy, wiadomość o niewyczuwalnej akcji serca uderzyła mnie jak obuchem w glowę kilka godz wcześniej, potem cały koszmar szpitala, który wcale nie jest bardziej przyjazny gdy wszyscy wokół zważywszy na okoliczności mówią do ciebie \"kotuś\"...Ale to wszystko pewnie znacie, znałam i ja bo spotkało mnie to już wcześniej....Nie potrafię opisać swojego szczęścia jakie czułam od minuty gdy zobaczyłam znów owe wyśnione 2 kreski na teście. coś we mnie wyje z bólu gdy przywołuję te wszystkie marzenia, plany, wizje które snułam jak to bedzie wspaniale gdy poczuję go pod sercem, jak już będzie z nami, byłam pewna że tym razem się uda...Oczywiscie będziemy próbować lecz na samą myśl czuję jedynie paraliżujący lęk, nawet cienia nadziei, ile jeszczebólu człowiek może znieść??????????????Ale miałam pisać o czymś innym. Widząc jak bardzo moja jedyna córeczka Marysia (9lat) oczekuje na rodzeństwo, powiedzieliśmy jej jak tylko zobaczyliśmy serduszko Michałka w 7 tc, wszystko było wówczas ok.Marynia popłakała się ze szczęścia mówiąc że już straciła nadzieję że będzie miała brata lub siostrę.Pewnie było to niemądre z naszej strony ale sami byliśmy uskrzydleni i chcielismy się z nią tym podzielić. Co teraz? To mądre i poważne dziecko, ale też bardzo emocjonalne. Wraca wkrótce z ferii i nie wiem czy i jak chować łzy, czy płakać razem, ile powiedzieć? jak?
em
mama Maryni 2000, Maleńkiej+02.07.2009 (7tc),Michała+10.02.2010 (12tc)

Droga Emko,
strasznie mi przykro, że i Ty musisz przeżywać żałobę, tęsknić za swoim ukochanym dzieciątkiem.
Co powiedzieć córci o zmarłym dziecku? Prawdę, ale tak by zrozumiała.
A dziecko tak duże jak Twoje rozumie już wiele.
Moja Lidunia jest w podobnym wieku- przyjęła tę wiadomość z ogromnym żalem. Płakała z nami bardzo, ale i czerpała wiarę od nas. Ona była do tego maleństwa bardzo przywiązana, bo bardzo się o nie troszczyła- codziennie dopytywała o nie, całowała, rozmawiała, pomagała mi jak nigdy, żeby tylko dzidziuś był zdrowy. Także żal i smutek przeżywała ogromny. Ale też od nikogo z rodziny tak wielkiego zrozumienia, porozumienia w tej kwestii nie mieliśmy. Skoro dziecko wie, że straciło rodzeństwo, to nie dziwi się zachowaniu rodziców, bo wie... i czuje... Młodsze dzieci nie potrafią się jeszcze tak długo smucić, nawet nie muszą płakać, bo tak głęboko wierzą, że dzidziuś jest w niebie. Dla mojej młodszej 3-letniej Tosi nie docierało (jak na wiek normalne), że to jest nieodwracalne. Twoja starsza córa dobrze zrozumie, że to jest odwracalne, nieuniknione, ale też ta żałoba wiele ją nauczy.
Dla mojej Lidzi to była próba wiary- ona autentyczne egzystencjalne pytania mi po tym zadawała: o sens, o śmierć i życie. To było też dla mnie ważne, bo mogłam z nią rozmawiać o tym, co też dla mnie jest ważne, nie ukrywać swojej wiary.
Może warto jednak unikać jakiś szczegółów: np. opisów szpitalnej sytuacji, zabiegów medycznych itp., żeby jakoś nie pogłębiać bólu dziecka.
Moja Lidzia początkowo płakała, była też parę dni mocno przygnębiona, bo to była też strata jej nadziei. Kilka tygodni wcześniej ona też odpokutowała obniżeniem swojego nastroju i opłakaniem informację, że nasza kuzynka nie chce dziecka, które się w niej poczęło, odrzuca je. To było dla niej: NIE DO PRZYJĘCIA. Tak samo nie do przyjęcia była ta tragiczna wiadomość. Ale jednak z czasem się z nią pogodziła. Ma też, tak jak i młodsze rodzeństwo żywą i bardzo autentyczną relację z tym najmłodszym utraconym Ukochaniem. Np. gdy idziemy z cmentarza do kościoła (który jest obok), to oni mówią: \"Chodź z nami, Józinku\". W przypadku dzieci ich wiara jest wyjątkowo głęboka i mężna, granicząca z wiedzą/pewnością.
Warto mówić prawdę- do każdego- do dzieci zwłaszcza.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości