Łzy oczyszczenia
#1
Płaczę,znowu płaczę,nie potrafię powstrzymać łez,już nie chcę płakać,ale to jest silniejsze ode mnie,łzy same napływają do oczu i powoli,bezszelestnie spływają po policzkach.Chciałabym zasnąć i obudzić się w innym świecie,razem z wszystkimi moimi dzieciątkami.Co rano,zanim otworzę oczy,modlę się-Boże spraw,żeby to był tylko zły sen.Ale to nie sen,nie ma moich kruszynek,jest tylko Mateusz-Boże,dzięki Ci,że chociaż jego mam,bo gdyby nie on,chyba bym się nie podniosła.A tak,wiem,że muszę mieć siłę dla niego,bo on mnie bardzo potrzebuje.
Ale najgorsze są noce i czas,kiedy jestem sama w domu.Wtedy nie potrafię nie płakać i nie myśleć o tym,co nas spotkało.I ciągle zadaję sobie pytania:dlaczego właśnie nas to spotyka?Czy nie bylibyśmy dobrymi rodzicami,przecież mamy Mateusza,więc chyba spełniamy warunki na dobrych rodziców.Kocham Mateuszka i każde dziecko kochałam już od momentu,gdy tylko dowiadywałam się,że jestem w ciąży i kocham je nadal z taką samą siłą jak Mateuszka,chociaż nie ma ich z nami.Tu ich nie ma,ale ze mną są zawsze,schowane głęboko w moim sercu,tam jest teraz ich miejsce.
A moje łzy?Zaczynam traktować je jako oczyszczenie,drogę do spokoju i przygotowanie się na uśmiech,który potrzebny jest Mateuszkowi.I uśmiecham się do niego,ale też i do moich dwóch aniołków,które patrzą na mnie z drugiego brzegu i na pewno nie chcą,żeby mamusia się smuciła.
Ten uśmiech jest dla Was Aniołeczki Smile
Odpowiedz
#2
Tak dobrze Cię rozumiem...
Jutro mój synek skończyłby 4 miesiące...
Zamiat radości i śmiechu, łzy...
Już myślałam, że wypłakałam wszystkie....
Ktoś mógłby powiedzieć, że już wystarczy.Ale one ciągle płyną i nie chcą przestać... Dzięki nim czasami na mojej twarzy gości prawdziwy uśmiech.Nie udawany.Taki z głębi serca...
Odpowiedz
#3
Wuchowa kiedyś linkowała taki artykuł o łzach: https://www.poronienie.pl/forum/showthre...1#pid88641
Dużo sił
Odpowiedz
#4
Wylejemy jeszcze miliony łez , mimo woli one same płyną. Najgorsa jest cisza i pustka ,a wieczory tak długie dają dużo do rozterki i modlitwy .Moj aniołe jest w serduszku i wiem że moje łzy go smucą ale inaczej nie moge . Ściskam was mocno i świateło pale (*)
Odpowiedz
#5
Mamo Mateusza,
Niestety nie da się nie myśleć. To ekstremalnie trudna sytuacja. Jeżeli w dzień musisz działać, to myśli dopadają w nocy. Sypiasz trochę? Ja też ciągle domagam się odpowiedzi. I jedyne, co znajduję to, że śmierć nie ma sensu, jest właśnie przebłyskiem bezsensu.
Ściskam Cię.
Odpowiedz
#6
Cytat:[autor cytatu=olalo42]Moj aniołe jest w serduszku i wiem że moje łzy go smucą ale inaczej nie moge .

A we mnie bylo przekonanie, ze skoro pojawiaja sie lzy - to trzeba je wyplakac. Po prostu. Bo potem jest latwiej. Z kazda wyplakana lza jest sie blizej konca zaloby.

Nie trzeba bac sie lez. One nie maja wplywu na samopoczucie zmarlego dziecka. Jak juz - maja wplyw na nas.

Niestety, w naszym spoleczenstwie lzy sa akceptowane po smierci dziecka zmarlego po urodzeniu, gdy oplakuje sie dziecko zmarle w trakcie ciazy, to zaraz znajdzie sie wiele osob, ktore beda sugerowaly, ze sie przesadza...

Jest taka ksiazka dla dzieci \"Dlaczego placze, gdy kogos strace\". Dla mnie najlepsza pozycja dot. zaloby na naszym rynku. I tam jest jedno bardzo madre zdanie: sa dobre lzy.

W normalnej zalobie lzy to dobra rzecz, bo oczyszczaja i pozwalaja wyrzucic rozne zle emocje, ktore w nas sa.
Sw. Tomasz z Akwinu jako jedną z metod radzenia sobie ze smutkiem polecal porzadne wyplakanie sie. Bardzo dobra rada.

Moc cieplych mysli dla Was Wszystkich.
Monika
Odpowiedz
#7
O boże ile masz w tym racji , lecz czasem me łzy tak bolą ,że się tego obawiam , nie wiem ile można plakac smuciś śie , może ma reakcja jest dlatego taka że nie miałam wsparcia , cieplej osoby obok siebi , i sama chciałam sobie pomoc , dziś dziękuje że was mam i jestem wam wdzięczna !!!
Odpowiedz
#8
olalo42

te strachy o przesade sa czesto w nas, no bo - nadal - \'nie wypada\' plakac (bardzo) po poronieniu.
Ale to sa Twoje emocje, Twoje zycie, to bylo Twoje dziecko i to jest Twoja strata. Ty wiesz, co jest w Twoim sercu.

A plakac to najlepiej komus w rekaw, kto jeszcze bedzie podawal chusteczki i niczemu nie bedzie dziwil...

Olalo - a moze, gdy te lzy tak bardzo bola, szukac innych drog na \'przezywanie zaloby\': jakas forma sztuki, pisanie pamietnika, listow?

Mi bardzo pomagalo chodzenie na spacery, czesto na cmentarz nogi same niosly (nie mam zadnego grobu moich dzieci), palilam swieczki na znajomych grobach. Cisza, spokoj, nawet mysli potrafily sie jakos uspokoic. Tam sie czulam \'u siebie\'.

m
Odpowiedz
#9
Wuchowa aż się poryczałam to ....masz racje serce mi peka lecz dlatego że wszedzie jest znieczulica . Ludzie nie rozumieją co czujesz wiele razy slyszalam ola to przesada ile można ,,,i te slowa bolaly placz w samotności nie spotka krytyki , nikt jej nie potępi nie bedzie się dziwil .to głupie co pisze wiele razy okazalam swoją slabość ,dostaałam kopa i nauczylam sie po doświadczeniach na dystans być ,moje lekarstwo jest tu to jedyne miejsce gdzie nie musze miec granicy placze kiedy chce a wy mnie nie potępicie !!!Światelko dla twoich Aniołków (*)(*)(*)
Odpowiedz
#10
Olalo42 masz świętą rację z tą znieczulicą.O moim poronieniu wiedzieli wszyscy znajomi,przyjaciele,ale nikt nawet nie zadzwonił,nie zapytał jak się czuję,czy nie potrzebuję pomocy.Tylko dwie osoby z tak ogromnego grona przyjaciół potrafiły zadać to proste,a jakże dla mnie ważne pytanie.
Żyjemy w strasznych czasach i dziękuję Bogu za cuda techniki i za to,że dzięki nim Was mam i mogę z Wami dzielić się wszystkim.
Zapalam światełko dla wszystkich Waszych Aniołeczków (*)
Odpowiedz
#11
Przykro miże mam racje , przyjaciele i rodzina powinna nas wspierać , a unikają tej rozmowy to nadal jest temat tabu , a wystarczy tylko dobre słowo ,lub okazac odrobine ciepła .nawet wspólne milczenie pomaga wiesz że masz oparcie .To smutne że musimy same sie wspierac !!!
Odpowiedz
#12
Zapalam światełko dla wszystkich Waszych Aniołeczków (*)
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości