żałoba
#1
Witam wszystkich użytkowników tego forum .Po przeczytaniu listów ,ogarneła mnie rozpacz i odwieczne pytanie GDZIE JEST BOG .Mam dwoje dzieci i po stracie trzeciego do dziś nie mogę sie ogarnąc .Jestem skryta i o mojej tragedji mało kto wie ,i nie wiem czy naucze sie na ten temat rozmawiać .Jak wy to robicie i skąd macie tyle siły.
Odpowiedz
#2
Już niedługo minie 8 miesięcy odkąd nie ma mojego dziecka....czy potrafie rozmawiać czy chcę.....dużo zależy od dnia, osoby......Daj sobie czas....on nie uleczy ran ale nauczy Ciebie żyć z tym cierpieniem....strata dziecka....jest natyle przerażająca dla świata.....że my rodzice naszych aniołków nie mamy swojego określenia....sierotami nie jesteśmy, wdowami też nie...często jeżeli nie mamy żywych dzieci nie jesteśmy nawet rodzicami dla otoczenia......ach ja nie potrafie pisać.....ale jest tutaj wiele mądrych kobiet, których słowa niosą ukojenie.....tutaj nie jesteś sama i te forum dla mnie pomogła przejść okres żałoby....co mi pomaga.....wyznaczanie sobie małych celów......
Odpowiedz
#3
olalo-pisałam też na sirpniówkach ale napiszę też tu...pytasz gdzie jest Bóg...może pomoże Ci ta opowieść...
Pewien człowiek miał sen: Szedł po plaży... obok niego Pan Bóg... rozmawiali... kiedy oglądał się za siebie widział dwie pary śladów stóp na plaży...w pewnym momencie zerwała się burza, człowiek był przerażony... kiedy obejrzał sie za siebie widział już tylko jedną parę śladów stóp... Obudził się zlany potem i pyta: Gdzie byłeś Panie Boże, kiedy Cię najbardziej potrzebowałem??? Widzisz - bo te ślady, które widziałeś to było moje ślady...ja Ciebie niosłem wtedy na rękach...
Wierzę, że nas też tak Pan Bóg niesie na rękach kiedy jest nam bardzo ciężko..
Odpowiedz
#4
Cytat:[autor cytatu=olalo42]
Po przeczytaniu listów ,ogarneła mnie rozpacz i odwieczne pytanie GDZIE JEST BOG .Mam dwoje dzieci i po stracie trzeciego do dziś nie mogę sie ogarnąc .Jestem skryta i o mojej tragedji mało kto wie ,i nie wiem czy naucze sie na ten temat rozmawiać .Jak wy to robicie i skąd macie tyle siły.

Gdzie jest Bóg? Wierzę, że właśnie słucha Twojego płaczu, jęku rozpaczy i żalu, żeby móc być bliżej Ciebie, cierpieć razem z Tobą. Wziąć to cierpienie na swoje barki. Właśnie takiego Przyjaciela potrzebujemy: całego zasłuchanego, który by rozumiał i pozwalał nam płakać, wyżalić i rozgniewać się przed sobą,.
Mi wiele osób oprócz tego pomaga i wysłuchuje. Stąd mi o wiele łatwiej. Przy tym spotkane osoby po stracie mogą naprawdę bardzo pomóc: jestem bardzo wdzięczna Basi, która rozpoczęła lubelską grupę rodziców Aniołków.
Olalo, dopóki nie spróbujesz mówić, płakać, uzewnętrzniać swoje przeżycia- nikt nie będzie miał nawet możliwości Cię wysłuchać i zrozumieć. Ja Cię słucham my Cię słuchamy- nie zamykaj się, proszę!
Odpowiedz
#5
olu - moze pomoca bedzie czytanie historii innych osoba, nie musisz opowiadac \'calemu swiatu\' o tym, co sie stalo, ale dobrze miec choc jedna bratnia dusze, ktora bedzie potrafila okazac zrozumienie. Jesli nie masz nikogo takiego w realu, to na tym forum kazda mama Ciebie zrozumie.

Gdy poronilam, tego serwisu wtedy jeszcze nie bylo, pomoca stalo sie siedzenie w internecie i czytanie historii innych osob. Wiadomo - pojawialy sie lzy i rozne trudne emocje, ale to bylo takie oczyszczenie. Mialam tez mozliwosc porozmawiania z inna mama po poronieniach i byla to dla mnie najlepsza terapia.

Duzo, duzo sil.
Monika
Odpowiedz
#6
Dzieki za wyrozumiałość i dobre słowo podziwiam was i nie wiem skad macie tyle siły .Kazda z nas wie co to znaczy utrata kogos bliskiego i dlatego łatwiej jest nam sie porozumieć . A co do Kościoła mam znajomą siostre w Zakonie i wymieniłam z nią moje poglądy na temat powiekszania rodziny.Myślałam ,że ona mnie zrozumie ale niestety,oswiadczyłam jej że nie chce mieć juz dzieci iż straciłam mojego
aniołka i na kolejne dziecko nie mam jeszcze siły i chyba nie bede miała .
Odpowiedz była zaskakująca Kościół nie popiera takich jak ja iż zapobiegam ciąży i moja postawa jest nie do przyjęcia ,że śą gorsze katastrofy a odejście dziecka powinno nas zmobilizować i zbliżyć do kościoła .Opowiedziałam jej o rodzinach patologicznych i kalectwie jakie dotyka dzieci , a ona stwierdziła że i tych dzieci Bóg potrzebuje ale co te istoty zawiniły one są niewinne to my popełniamy błędy .Kościół popiera to co nie wymaga dużo pracy .Zakonnica wysłuchała mnie i to wszystko a gdzie modlitwa kochani nie wielu stać na narodziny nowego aniołka ja bym nie dała rady ale podziwiam tych co się decyduja i modlę się mam nadzieje że wam się uda
Odpowiedz
#7
Ja na kilka miesiecy przed poronieniem stracilam ukochanego tate. Pozniejsze poronienie mnie po prostu dobilo, zwlaszcza moja wiare w sens czegokolwiek. Ale znalazlam ksiazke, ktora bardzo mi pomogla pogodzic sie (nie wiem, czy to do konca dobre okreslenie, ale powiedzmy, ze o to mi chodzi) z tym wszystkim, co sie wydarzylo i odnalezc w tym wszystkim Boga: \'Kiedy zle rzeczy zdarzaja sie dobrym ludziom\' Harolda S Kushnera. Goraco polecam. Autor jest zydowskim rabbinem, nie jest wiec to ksiazka oparta na katolickich podstawach, ale z drugiej strony tez Kushner sprzeciwia sie patrzeniu na Boga w typowo zydowski sposob. Mnie ta ksiazka pozwolila spojrzec na Boga z zupelnie innej perspektywy niz przedtem i jednoczesnie pogodzic sie z Nim. Wazne w przeslaniu Kushnera jest to, ze on rozumie cierpiacych rodzicow, bo sam stracil 14-stoletniego syna, ktory ciezko chorowal od urodzenia.
Mysle, ze jesli chcesz pogodzic sie z Bogiem lub Go odnalezc, warto zajrzec do tej pozycji, nie wazne jaka wiare praktykujesz, to nie jest tu najwazniejsze.
Mam nadzieje, ze odzyskasz spokoj i sile. Pamietaj, ze rozmowa lub pisanie z innymi, zwlaszcza z tymi, ktorzy przezyli podobna tragedie do twojej sa bardzo pomocne. Ja bez tego nie dalabym rady. Pozdrawiam i zycze duzo sily.
Odpowiedz
#8
Książka Kushnera dla mnie była nie do przyjęcia. nie mogłam pogodzić swojej wiary opartej na zaufaniu Bogu z treściami w tej książce, że Pan Bóg nie na wszystko ma wpływ.
Najbardziej mi pomogła księga Hioba.W ostatnim rodziale - Hiob został wynagrodzony, miał nowe dzieci, majątek wzrósł mu podwójnie. Ja doszukuję w swoim życiu właśnie tych wynagrodzeń i je znajduję.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości