śmierć dziecka podczas porodu
#1
Witam
Straciłam dziecko podczas porodu, 9 dni po planowanym terminie. Trudno mi powiedziec czy właściwie moment, w którym zmarło nasze dziecko był już właściwym porodem bo skurcze miałam jeszcze nieregularne i jedynie bardzo silny ból w krzyżu. Po zrobionym KTG położna kazała mi odpocząć i wysłała mnie pod prysznic gdy wróciłam na następne KTG lekrz nie mógł znalezdz serca dziecka na KTG i szybko zrobiono mi cc.
Niedawno poznałam wyniki sekcji zwłok dziecka, która nie ujawniła bezpośredniej przyczyny zgonu. Wiadomo tylko, ze w oskrzelach , oskrzelikach i pęcherzykach płucnych obecna była duża ilość wód płodowych i wiele narządów było \"przekrwionych biernie\".
Lekarz wytłumaczył nam to tak, że dziecko zmarło w wyniku niedotlenienia bo musiało nacisnąć pępowinę i zablokować dostęp tlenu w wyniku czego zaczęło połykać wody i zachłysnęło się. Zaraz po zabiegu cc pytałam czy dziecko było owinięte pepowiną i lekarz mówił mi, że nie.
Mam pytanie, czy to jest możliwe i czy takie przypadki zdarzają się? Po prostu nie potrafię wyobrazić sobie, że dzieko może tak silnie i na tak długo docinąć pępowinę (niezaplątując sie w nią) zeby sie udusić.
Bardzo proszę o odpowiedz.
#2
droga verko przyjmij moje wyrazy wspolczucia... to straszne co cie, was, spotkalo...zycze ci wiele sil kochana...
#3
Verkaa, ogromnie współczuję.

Nie umiem odpowiedzieć na Twoje pytanie, ale pępowina zwodnicza bywa, niestety, może się np. skręcić odcinając dopływ powietrza.

Dla Twojego Maluszka (*)
#4
bardzo mi przykro... bardzo współczuję
Zdarza się, że dziecko rączką ściśnie pępowinę. Rozumiem, że KTG było prawidłowe.
#5
Podobno KTG bylo w porzadku.
Było nieco inne niż robione wczesniej bo dziecko mniej sie ruszalo, ale podobno te oscylacje(?) byly dobre, na odpowiednim poziomie (140).
#6
Verko,
czytam Twoj post od kilku dni i chcialabym napisac cos co moze naprowadzic na trop,czemu tak sie stalo z Twoim dzieckiem.....Choc zdaje sobie sprawe,ze moze sie to nie udac...
Podczas ostatniej ciazy prawie 3 miesiace lezalam w szpitalu na patologii ciazy ze wzgledu na ryzyko przedwczesnego porodu. Przez te 3 miesiace przewinelo sie przez moja sale ok 30 dziewczyn, wiekszosc z nich byla po terminie, przychodzila na wywolywanie porodu. Kazda z nas miala codziennie ktg, w koncowce ciazy 3 razy dziennie. Gdy przez tyle tygodni lezelam z roznymi dziewczynami, pozowlono mi wstawac, sama pomogalam poloznym ( ach ta minimalna obsada na oddzialach) i zakladalam ktg pacjentkom, ktore ze mna lezaly. I polozne nauczyly mnie rozpoznawac, kiedy zapisy ktg byly nieprawidlowe,zeby im szybki jakby co zgalszac....One same pozniej braly wszystkie wydruki jeszcze raz i te, ktore budzily watpliwosci analizowaly z lekarzem, ktory zlecal dodatkowe badania ( usg) lub kierowal na sale porodowa.
Z tego co pamietam ,najczestsze nieprawidlowe wyniki ktg
-spadki tetna ponizej progu krytycznego ( cos kolo 110-100) rozpatrywane byly w kontekscie calego wydruku
-gdy sa problemy z pepowina u maluszka, to ktg jest ze spadkami tetna ( ale nie musi byc..) i jeszcze sa przerwy w miarowym tetnie. To cos takiego jak nierówny rytm ktg w obrebie kilkunastu sekund,
\"sekwencje takie\" sie powtarzaja cyklicznie
- wykresy nie moga byc zbyt \"plaskie\" ( musza byc okreslone \'amplitudy\")
- za wysokie tetno ( oczywsicie tez po analizie wydruku) - podejrzenie problemow z sercem
Tak jak napisala Malgosia, pepowina jest zwodnicza, ale datego tez po to jest ktg przy monitorowaniu przebiegu porodu,zeby pozwolic na szybka interwencje...Przy porodzie powinno byc nonstop..

Rozumiem Twoje dazenie,zeby wyjasnic ten problem do konca. Czy myslisz o tym,zeby wziasc ze szpitala ksero dokumentacji leczenia szpitalnego ( wraz ze wszystkimi wynikami badan) zwiazanego
z Twoim pobytem w szpitalu? Moze tam znajdzie sie odpowiedz na pytanie,czemu tak sie stalo?
Pozdrawiam i zycze wiele sil na teraz i na przyszle dni...
madasia
#7
Madasiu, bardzo dziekuję Ci za odpowiedz.
W mojej ostatniej odp napisałam, że wynik KTG był w porządku. Zasugerowałam się tym co powiedział mi postronny lekarz, do którego udałam się na badanie i poprosiłam go o ocene zapisów KTG. (Ksero całej dokumentacji leczenia szpitalnego zrobiłam wychodząc ze szpitala).
Jednak Twoja wypowiedź spowodowała, że jeszcze raz przejrzałam na spokojnie te zapisy. Dokładnie mówiąc moje wątpliwości budzą akceleracje. W zapisie 60 min nie ma ani jednej akceleracji(zero). W tym jednym KTG poza brakiem akceleracji nie ma też \"epizodów wysokiej zmienności\".
Zaczęłam czytać w internecie o tych zapisach i na samej wikipedii znalazlam informację:
Akceleracje – jest to krótkotrwały wzrost częstotliwości akcji serca płodu (> 15/min przez 15 sekund lub dłużej) - świadczą o ruchach płodu i są uznawane za cechy jego dobrostanu. W ocenie zapisu KTG stosujemy punktową skalę wg Fishera....4-0 – bezpośrednie zagrożenie płodu, wskazanie do ukończenia ciąży (u mnie przy >10BP &15sec oraz >15BP &15sec jest zero).

Nie wiem, mam mętlik w głowie. Myślałam, ze ten lekarz uczciwie powie jeśli coś bedzie nie tak.
Być może to źle inerpretuję bo przecież nie znam się na tym. Choć wolałabym aby nie była to wina lekarzy to jednak mam dużo wątpliwości. Jeśli okaze sie, że jest to tak ewidentne niedpatrzenie to czuję, że powinnam coś z tym zrobić.
Bardzo proszę o pomoc.
#8
A czy mozesz zeskanowac ta czesc zapisu ktg, ktora budzi wg Cebie watpliwosci i przyslac mi na skrzynke poczta@poronienie.pl ?
pokazalabym go mojej znajomej poloznej z patologii ciazy. to ona nauczyla mnie \"analizowac\" wydruki ktg, oczywiscie jak na laika przystalo...
Pozdrawiam
madasia
#9
Verkaa, znajdź porządnego lekarza, który zna się na swojej robocie i któremu będziesz ufać i poproś o interpretację zapisu (tłumacząc, że chciałabyś poznać przyczyny tragedii).
Możesz też napisać do Fundacji Rodzić po Ludzku, mają tam prawnika i doświadczenie w róznych problemowych porodach.
Pozdrawiam
#10
Zrobiłam zdjecia tego wydruku (nie mam skanera). Wysłałam wiadomość na podany adres, temat: zapisy KTG dla madasi.
Bardzo dziękuję.
Pozdrawiam

PS Zapomniałam dodać, że po pewnym czasie, podczas prowadzenia zapisu KTG położna zaczęła podawać mi tlen. ( Rozumiem, że to też w jakiś sposób potwierdza, że \"coś się działo\" ).
#11
Strasznie mi przykro ...:-( to straszne ! :-(
#12
verkaa to straszne ogromnie Ci współczuję
Ja zgłosiłabym sprawę do prokuratury.
(*) dla Twojego maluszka.
#13
Nie wiem co napisac,bo lzy cisna do oczu....Sad
#14
Tak bardzo mi przykro trzymaj się kochanie
#15
Witam wszystkie Aniołkowe mamy. Tak jak verkaa straciłam moje maleństwo podczas porodu. Moja rana jest taka świeża Sad
Nasz Mateuszek urodził sie i zmarł 1 sierpnia 2011r. Był takim wyczekiwanym dzieckiem, nie możemy się z tym pogodzić... Nasze maleństwo było w 39tc, cała ciąża była bez problemów. Wszystko było zaplanowane, chcielismy z mężem rodzić rodzinie. Wszystko wydarzyło sie jak w jakimś koszmarze...Trafiłam do szpitala z bólami porodowymi, po długim oczekiwaniu i strasznych bólach i tez bólach w krzyzu, po raz kolejny pielęgniarka do mnie przyszła aby spawdzic ktg i wtedy zaczał sie koszmar nie było słychać serduszka mojego maleństwa. Nagle zrobił sie straszny chaos, przewieżli mnie na sale, szybko znieczulenie...straszne bóle...zaczęła się cesarka i mnie uśpili...obudziłam się, przeraźliwa cisza, ledwo mogę przełknac slinę...boli mnie rana po szyciu, podchodzi do mnie pielęgniarka, widzę nad soba kroplówkę...świta. Pytam o moje dziecko, pielegniarka nie chce mi nic powiedzieć, twierdzi, że nic nie wie, mówi, ze zaraz przyjdzie do mnie lekarz...zaczynam przeczuwac, że stało się cos strasznego...ale mam jeszcze nadzieję...Lekarz przychodzi tłumaczy, ze ratowali moje dziecko...niestety nie udało się...łzy i straszna rozpacz mnie ogarnia...nie ma mojego skarba, mojego szczęścia...Męza wpuszczaja do mnie na chwile...widze rozpacz na jego twarzy, płaczemy razem...on tak się bał...myślał, że starci też mnie...tak się bał...nie pozwolono mu zostać na noc, spedził noc w pustym mieszkaniu, nie zmrużył oka. My jeszcze czekamy na całosc badań ze szpitala, wiadomo tylko, że maleństwo nie miało wad genetycznych, tyle na razie wiemy.
W przyszłym tygodniu pogrzeb...zamiast cieszyc się naszym syneczkiem ból nas straszny ogarnia...To nie tam miało być...nie tak

Nasz Aniołek Mateuszek (ur.zm. 01.08.2011r.)
#16
aagnieszkkaa
bardzo Wam współczuje strata dzieciątka cholernie boli wie o tym nie jedna z nas i wiemy co czujecie. Bądźcie silni.
Przytulam Was mocno. Chciałabym napisać więcej ale łzy cisną mi się do oczów.

Boże, jak długo musimy jeszcze cierpieć... Tak wielkie jest nasze cierpienie!

Dla Waszego Mateuszka (*)
#17
verka, aagnieszkkaa bardzo bardzo mi przykro Sad

rozmawailam niedawno z pania doktor, specjalistka medycyny sadowej na temat bledow w sztuce lekarskiej i ponoszenia odpowiedzialnosci. sama pani doktor przyznala ze niestety istnieje cos takiego jak zmowa milczenia i zawodowa solidarnosc a lekarz swiadczacy przeciwko swoim kolegom po fachu staje sie automatycznie persona non grata zawodowo....strasznie to wszystko trudne i dolujace ale sa tez lekarze odwaznie stawiajacy czolo wyzwaniom...jak chocby ta ww pani doktor.
#18
Dla naszych Aniołeczków (***********************)
#19
[*][*]..
#20
Aagnieszkko, tak bardzo mi przykro.

Dla Mateuszka (*)
#21
Agnieszko....dużo sił ....Bardzo mi przykro...

Ja miałam usg dzień przed porodem i mój Antosio nie był owinięty pępowiną, a podczas porodu był.Tak jak wcześniej napisała Malgosia pępowina \"zwodnicza\" jest. Antoś dopiero po jakimś czasie krzyknął, a ja umierałam ze strachu..dostał 8pkt.

Twoje drogie maleństwo biega z moją Tosieńką po obłokach niebieskich......
#22
Dla naszych Aniołeczków (*) (************************************) (*)

Przytulam mocno.


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości