czy ja jestem normalna ??
#1
prosze o odpowiedz ktoregos z moderatorow .. to ważne .. ale chce sie dowiedziec czy jestem normalna ?? Chodze do kościoła co niedziele, spowiadam sie ... nawet po stracie dziecka w 7tc ciazy byla w kosciele i tak strasznie plakalam pamietam to był wielki piatek ... Ale teraz mam mala kruszynka pod serduszkiem i bardziej modle sie o nia... niz o moje dzieciatko ktore umarlo .... wspominam ja bardzo czesto ale nie w modlitwie ... czy jest to normalne ?????? czy jestem zla matka ???
Odpowiedz
#2
Nie jestem moderatorem ale uważam to za jaknajbardziej normalne- Marysia jest już w niebie w co otwarcie wierzy już kościół oficjalnie (wiecej o tym w tej książce - http://www.taniaksiazka.pl/nadzieja-zbaw...mp=cat_top) a Ty i Twoje dzieciątko, które masz pod sercem potrzebujecie opieki Bożej i świętych.
Odpowiedz
#3
Myślę, że jeszcze ktoś się wypowie, ale ja też dodam - nie myśl o sobie, że jesteś nienormalna! Twoje dziecko jest już z Bogiem, jest zbawione - tak wierzymy.
Odpowiedz
#4
Magdaleno, wszystkiego dobrego dla Ciebie i dla maleństwa które nosisz w sobie. To, które umarło, jest teraz u Boga. Pamiętaj o nim, ale nie zamartwiaj się wyrzutami sumienia. Pamięć jest ważna, ale ważne jest też życie tu i teraz. Za kilka miesięcy będziesz całkowicie zaabsorbowana swoim drugim dzieckiem, będziesz poświęcała mu cały czas, ale to przecież nie będzie znaczyło, że zapomniałaś o pierwszym, które odeszło. To drugie teraz bardziej potrzebuje Twojej opieki i troski.
Odpowiedz
#5
Cytat:[autor cytatu=MJS]
To drugie teraz bardziej potrzebuje Twojej opieki i troski.
A pierwsze opiekuje się Wami na pewno i wie, co czujesz.
Odpowiedz
#6
Cytat:[autor cytatu=Magdalena-87]
prosze o odpowiedz ktoregos z moderatorow .. to ważne .. ale chce sie dowiedziec czy jestem normalna ?? Chodze do kościoła co niedziele, spowiadam sie ... nawet po stracie dziecka w 7tc ciazy byla w kosciele i tak strasznie plakalam pamietam to był wielki piatek ... Ale teraz mam mala kruszynka pod serduszkiem i bardziej modle sie o nia... niz o moje dzieciatko ktore umarlo .... wspominam ja bardzo czesto ale nie w modlitwie ... czy jest to normalne ?????? czy jestem zla matka ???

Wtrącę się z perspektywy mamy, której dane jest kochać 3 rozbrykane urwisy tu na ziemi i jedną najmniejszą Świętą Okruszynkę w niebie.
Nie wiem, czy to ma sens, tak sobie rozważam ostatnio intensywnie, ale wydaje mi się, że te nasze niebieskie dzieci kochają nas bardziej niż my je potrafimy kochać. Bo nasza ziemska miłość ułomna, niedoskonała, a Aniołki Święte potrafią już kochać właśnie doskonale i wiecznie.
Dla mnie to wielkie pokrzepienie, a czasem nawet ulga- że jedno z dzieci kocha mnie tak mocno niczego w zamian nie żądając.
A więc pozwól Twojemu Świętemu Skarbowi kochać się - i nie martw się o Niego. Jemu wystarczy Twoja pamięć od czasu do czasu i drobne gesty miłości. I łączność na modlitwie, ale nie za niego, bo On tego nie potrzebuje, tylko we wszystkich innych intencjach, które nosisz w swoim sercu. Także ja myślę, że Twój Aniołek bardzo chce się modlić razem z Tobą za Was, za swojego braciszka czy siostrzyczkę.
Rośnijcie zdrowo!
Odpowiedz
#7
Dlaczego miałabyś być nienormalna. Człowiek reaguje w różny sposób. Ty akurat zareagowałaś wten sposób. Możemy tylko domyślać się przyczyn zachowania takiego, ale nie myśleć o Tobie źle.
Odpowiedz
#8
dziekuje bardzo za pomoc SmileSmile wszystkim jeszcze raz Smile
Odpowiedz
#9
Madziu, mi ksiądz powiedział, że nie mam się modlić za moje zmarłe dziecko, bo ono jest już w niebie. Za to za jego pośrednictwem mogę wyprosić u Boga różne łaski. Kiedy byłam w ciąży oraz głównie po porodzie nieraz prosiłam mojego Aniołka żeby wstawił się za swoją siostrzyczką u Boga. Bardzo często tak robię i narazie nie zawiódł mnie ani razu... Nie jesteś złą matką, liczy się pamięć o tym dziecku. Bardzo dobrze, że pogodziłaś się z tym, że życie toczy się dalej, bo nie ma chyba nic gorszego niż żyć śmiercią dziecka. Sama tego doświadczyłam przez kilka miesięcy. Módl się razem ze swoim Aniołkiem za jego braciszka lub siostrzyczkę.
Odpowiedz
#10
tak jak myslałam dla mnie dzisiaj nie powinno byc zadnych swiat ... zadnej wigilii i gwiazdki ... nic wiedzialam ze ta bedzie ... zamiast radosci z tego ze jestem w ciazy ... zobaczyłam jedynie zaskoczenie i noze w oczach mojej mamy .... kocham ja ... ale chyba mnie boli to co powiedziala kiedy bylam pierwszy raz w ciazy \".... taki wstyd , brak szacunku ... nie umiecie sie zabezpieczac .... i tak bedzie widzac ... to po co sie spieszyc ....\" ( nie mielismy slubu ) \" to byly slowa mojej mamy ....

a teraz juz nie chce nigdzie wychodzic nigdzie isc ani nie spedzac rodzinnie swieta ... nie chce .... nawet na sylwestra nie potrafia uszanowac naszego zdania ... chcemy zostac sami w domku a tutaj babcia, ciocia ,\" idzcie idzcie ..... czy wy jestescie odludkami ... izolujecie sie ?\"

musze to powiedziec ... do cholery jestem dla wszystkich grzeczna i mila .... wiec czemu tak strasznie cierpie ??????

nie chce swiat juz !!!! chce miec grob marysi tutaj i tam plaka i nigdy z tamtad nie wychodzic .....
Odpowiedz
#11
prosze o odpowiedz ......

brak mi sily do wszystkiego ....
Odpowiedz
#12
i nikt nie pamieta o mojej marysi ... najwazniejsze sa studia i to ze nie przyjedzam kilka razy w tygodniu do moich rodzicow .....


dosc wszystkiego ... brak sily do zycia ......
Odpowiedz
#13
to jest wazne dla rodzicow ..... Mam 22 lata
Odpowiedz
#14
Magdo, sa swieta....one maja jednoczyc rodzine a u was ja ewidentnie dziela.....moze warto jednak porozmawiac z mama o wszystkim. wyjasnic jak sie czujesz, co jest dla Ciebia wazne i w jakiej kolejnosci?? nie jestem po niczyjej stronie bo nie znam Was ale byc moze przyparlas rodzicow troche do muru, zaskoczylas i stad taka a nie inna reakcja....Pozdrawiam serdecznie i zycze mimo wszystko Wesolych Swiat!
Odpowiedz
#15
Tak bywa, że rodzice w swojej miłości do dzieci i chęci, żeby były szczęśliwe zapomiinają o tym, że one dorastają i stają się samodzielne i wolne mogąc decydować o swoich czynach. Dość często bywa tak, że rodzicom wydaje się, że oni wiedzą najlepiej jak dziecko ma żyć i kiedy dochodzi do konfrontacji ich wizji życia dziecka z rzeczywistym życiem okazuje się,że rodzą się złości bo dziecko robi coś innego niż rodzic by chciał. Robią to dość często z miłości ale nie wiedzą, że cierpi z tego powodu dziecko czując się zniewalane. Te dwie wizje szczęścia, rodziców i dzieci często są rozbieżne. Niestety nie ma na to sposobu. Jesdynie cierpliwość, że rodzic zauważy, że obok już nie stoi tylko jego dziecko ale dorosły wolny człowiek. Bywa, że rodzice mają też i rację. Wazne jednak abyście jednak pamiętali że łączą Was więzi krwi i miłość.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości