??
#1
Kiedyś wierzyłam. Teraz już nie, nie może być tak że jest jakiś bóg , który nic nie może, który nie słucha, a łzy i ból serca ma za nic. Tak nie wiele pragnęłam, tak bardzo kochałam teraz choć minęło już dużo czasu to wraca z dużo większą siłą, rozrywa na strzępy każdy kawałek mnie.
Odpowiedz
#2
Kiedyś ktoś, kto przeszedł przez wielkie cierpienie i życiowe trudności, powiedział mi \"Gdyby nie wiara, nie wiem jak bym sobie poradził. To było jedyne, co pozwalało mi widzieć w tym wszystkim jakiś sens. Ludziom, którzy nie wierzą, musi być dużo trudniej.\" Wtedy zupełnie tego nie rozumiałam i nawet wydawało mi się, że jest odwrotnie, tzn. łatwiej jest ludziom którzy nie wierzą, a wiara wszystko niepotrzebnie komplikuje. Zrozumiałam to dopiero po długim czasie...

Cierpienie i ból rodzą zwątpienie, bezsilność, pretensje i to jest naturalne... Nikt chyba nie będzie próbował Cię tu nawracać i przekonywać, chociaż fakt, że odzywasz się właśnie w tym dziale, świadczy, że jednak szukasz.... Mnie moja wiara pociesza, mój Bóg mnie pociesza, szczególnie Matka Boska, bardzo wyraźnie obecna w moim życiu. Chciałabym, żebyś także otrzymała pocieszenie i ukojenie... bardzo gorąco Ci tego życzę. Trzymaj się.
Odpowiedz
#3
Twój Bóg Cię pociesza. Mi zabrał wszystko, 3 ciąże, w które i tak nie było łatwo zajść, radość bo już nie umiem się cieszyć, zostawił na pamiątkę po jego wizycie tylko łzy, ja już wiem czym jest piekło. Nie oczekuję już niczego, niczego nie chcę.Jestem sama i tak już zostanie.
Odpowiedz
#4
Zero, bardzo, bardzo współczuję.
Dla Twoich dzieci (*)
Odpowiedz
#5
zero strasznie mi przykro czytajac twoje posty.. to co przeszlas nie jest latwe... nie jest latwe to raczej nieodpowiednie okreslenie..
to wielka tragedia i wiem jak cierpisz-rozumie cie bardziej niz mozesz sobie to wyobrazic...
widzisz wiem ze bol ktory przeszlas budzi w tobie gniew, zlosc moze nawet nienawisc za to co cie spotkalo, szukasz winnego...
ale to nie tedy droga zeby obwiniac Boga...

wiesz ja wlasnie tez siedze i placze, nie wiem od czego zaczac ukladaC swoje mysli- po 8 latach starania sie o dziecko, 4 poronieniach dowiedzialam sie ze nie jestem w stanie zajsc w naturalny sposob w ciaze...jedynie moja ostania deska ratunku jest sztuczne zaplodnienie..

to prawda ze w takich chwilach wazna jest wiara...ja od dawna nie chodze do kosciola choc jestem z bardzo katolickiej i praktykujacej rodziny...ale jednak swiadomosc ze Bog jest daje mi sily i nadzieje... ludzie ktorzy mnie znaja zastanawiaja sie skad ja wciaz biore sily po tym co mnie juz sporkalö... ja jestem pewna ze to Bog jest kolo mnie i ze bedzie przy mnie w nastapynch miesiacach

zycze ci wiele sil-wiem ze dasz rade..razem damy rade---
Odpowiedz
#6
droga zero...bardzo ci dziekuje za dzisiejsza rozmowe na gadu gadu...
sciskam cie bardzo ale to bardzo mocno
Odpowiedz
#7
Cytat:[autor cytatu=zero]
Tak nie wiele pragnęłam, tak bardzo kochałam teraz choć minęło już dużo czasu to wraca z dużo większą siłą, rozrywa na strzępy każdy kawałek mnie.
Przytulam i współczuję, choć to tak niewiele.
Odpowiedz
#8
Zero mam te same pytania. Nie mogę powiedzieć, że niczego nie oczekuję, bo oczekuję właśnie odpowiedzi. A przede wszystkim końca świata. Czytam teraz \"Smutek\" Lewisa. Już wiem, że jego odpowiedź też nie wystarczy, ale można przez jakiś czas doświadczyć wspólnoty i zrozumienia. Bardzo mi przykro z powodu śmierci Twoich dzieci.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości